Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-08-08

Wojciech Jóźwiak

Zwierzęta z lodowca

Okolica (która mi się śniła) była pagórkowata, jak na pojezierzu albo na pogórzu. Poszedłem do sąsiada – tzn. miałem poczucie, że mężczyzna, którego odwiedzam, jest moim sąsiadem. Wszedłem na drewniany taras jego domu. Sąsiad zauważył to i wyszedł do mnie na taras. Zapytałem go, jak się nazywają i co to są te zwierzęta, które trzyma przy domu. Tych zwierząt było spore stado, około sześciu do dziewięciu. Zwierzęta były wielkości średniego psa i były podobne do foki, wydry i białego niedźwiedzia, tak jakby fokę zmniejszyć, dodać jej krótkie łapy wydry i zrobić ogólnie białą-puchatą jak biały niedźwiedź. Ale nie były całkiem białe, raczej kremowe.

Sąsiad ucieszył się, że go pytam o jego zwierzęta, nazwał je, tzn. wymienił ich nazwę – ta nazwa w śnie wydała mi się prosta i oczywista, niestety nie zapamiętałem jej. Objaśnił, że te zwierzęta w przyrodzie żyją na lodowcach w Kanadzie i tam łowią jakieś drobniejsze zwierzęta. Ja jeszcze się dopytałem, czy ten gatunek należy do psowatych czy do łasicowatych? Sąsiad powiedział: „oczywiście, że do łasicowatych”. Kiedy rozmawialiśmy, zwierzęta cały czas dokazywały na trawniku na stoku wzniesienia poniżej tarasu. Była pogoda, jasny dzień, szeroki widok, dużo zieleni. Sąsiad wydawał mi się stary, ale właściwie był w moim wieku – bo uporczywie śnię, że jestem młodszy niż jestem.

Komentarz: te „kanadyjskie zwierzęta z lodowca” były zapewne inspirowane suczką rasy labrador (Kanada!), którą teraz gościmy w pensjonacie (zdjęcie) i jest ogólnie podobna do tamtego zwierzęcia, chociaż nie jest z rodziny Mustelidae. Postać „sąsiada od zwierząt” mogła być inspirowana wiadomością o śmierci Janusza Korbela – gość ze snu był podobny do Zmarłego. Sen mimo prostoty wydaje mi się bardzo głęboki.


Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.