Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2009-12-11

Łukasz Łuczaj

Zwierzęta i rośliny mocy
O żubrach, kunach, lipach i kwiatach z dziecięcych bajek

Piękne zdjęcia żubrów, które Maria Dzierżanowska zamieściła w Tarace parę dni temu, skłoniły mnie do napisania tego artykułu - przypomniały mi od dawna interesujący mnie temat. Niedawno zmarły znany francuski antropolog Claude Levi-Strauss napisał: "Możemy zrozumieć że naturalne gatunki są wybierane [jako totemy] nie dlatego, że są dobre do jedzenia ale że są dobre do myślenia" (Levi-Strauss 1963). Wypowiedź ta została przetworzona w znane wśród antropologów powiedzenie: "zwierzęta są dobre do myślenia". To przywiązanie do myślenia o zwierzętach jest najsilniejsze u dzieci. Instynkt ten Edward O. Wilson (1994) nazwał biofilią. Dzieci w wieku dwóch czy trzech lat bardzo interesują się zwierzętami. Bajeczki o zwierzętach są ważnymi elementami ich kognitywnego rozwoju. Niestety z powodu zaniku kontaktu dzieci z przyrodą obserwuje się trywializację ich wiedzy przyrodniczej, którą psycholodzy kognitywni nazwali dewolucją wiedzy (Wolff i in. 1999, Atran i in. 2004). Wiele o relacjach dzieci ze światem przyrody napisał Kellert 2002.

Zwierzęta mocy to jeden z elementów szamanizmu, z którego śmieją się buddyści, lubiący pustkę, przepływ. "Po co wam zwierzęta?" Więc szamaniści mogliby odpowiedzieć: "Zwierzęta nie są po to, by je czcić lub do nich się modlić - zwierzęta są do myślenia, do materializowania wizji." W wizjach medicine men Indian Prerii występują często takie zwierzęta jak bizon, orzeł i kojot. Także Polska obfituje w zwierzęta mocy. Jednak nie są one wykorzystywane.

Najbardziej eksploatowanym zwierzęciem mocy jest u nas orzeł. Orzeł w godle. "Kto ty jesteś? Polak mały. Jaki znak twój? Orzeł biały"

Następnym obecnie realizowanym zwierzęciem mocy jest... żubr. Przez browar Dojldidy. Wysoka sprzedaż piwa Żubr ma niewiele wspólnego z jego smakiem. Rozmawiałem o tym z menelami i drwalami z Podkarpacia. Oni piją Żubra, bo "fajnie se popatrzeć na żubra".

Są jeszcze zwierzęta do wypromowania.

Wilk - znienawidzony przez hodowców owiec i czytelników Czerwonego Kapturka. Mamy go i może by go wyeksploatować symbolicznie?

Bocian - my, właściciele 1/3 bocianich gniazd na świecie nie mamy go jeszcze na pieniądzach! Święte zwierzę Słowian! Gdybym był prezydentem, byłby na każdej jednozłotówce. A na dwuzłotówce żubr.

Rośliny niestety pozostają w tyle za zwierzętami. Rośliny mocy występują jedynie tam, gdzie istniały silne halucynogeny albo ludzie byli uzależnieni od jednego zboża (np kukurydzy w Ameryce Środkowej).

Niektóre kraje świetnie wykorzystują symbolikę zwierząt i roślin na pieniądzach. Irlandzkie funty miały wiele zwierząt. Na austriackim szylingu była szarotka. Chorwacka waluta to kuna, a odpowiednik naszych groszy to lipa. Na kunach jest narysowana kuna (ten pieniądz to odpowiednik kuniej skórki), a na lipach jest lipa (herbata lipowa jako waluta zdawkowa). No i znowu widać wyższość zwierząt nad roślinami: kuna jest walutą główną, lipa - podrzędną. Degradacja w druga stronę nastąpiła z przejściem ze zbieracko-łowieckiego trybu życia (kiedy moc pochodziła od zwierząt) do rolnictwa (oddawanie czci bogowi kukurydzy itp.).

W naszych pieniądzach występował jedynie orzeł, dąb i żyto. Na dodatek przy ostatniej wymianie pieniędzy (denominacja z 1 stycznia 1995) na groszach pojawiły się liście amerykańskiego gatunku dębu - dębu czerwonego (Quercus rubra). Pewnie pan, który projektował te pieniądze, ich nie odróżniał. Mieszkał gdzieś koło Warszawy, poszedł do lasu, gdzie leśnicy nasadzili dęby czerwone i przerysował. Brak znajomości przyrody w narodzie, brak wrażliwości na szczegół. Tak jak dąb na polskich groszach jest marną imitacją krajowego dębu, tak nasze domy są marnymi imitacjami dworków, wiszące w niej obrazy imitacjami dzieł sztuki, a leżące na podłodze panele podłogowe - imitacją drewna.

Kształcenie wrażliwości ludzi na przyrodę zaczyna się w dzieciństwie. Kiedy mieszkałem w Wielkiej Brytanii zawsze zachwycało mnie bogactwo detalu roślinnego w zdobnictwie. Kubeczki, figurki, bramy, gzymsy - pełne prawdziwych gatunków kwiatów. Miałem wrażenie, że polskie bajki są mniej realistyczne, że ilustracje w nich zawarte poza choinkami i muchomorkami niewiele przedstawiają. Zrobiłem więc porównanie, które zostało z detalami opublikowane w języku angielskim w piśmie Ethnobotany Research and Applications (Łuczaj 2009).

W pracy tej porównałem 89 ilustrowanych bajek angielskich i 89 polskich. Wziąłem pierwsze 89, które się nawinęły pod rękę - w bibliotekach i prywatnych domach. Okazało się, że rzeczywiście bajki angielskie są bogatsze w gatunki. Średnio angielska bajka przedstawiała około czterech gatunków kwiatów, polska trzy. W polskich było za to troszkę więcej gatunków grzybów.

Brytyjskie ilustracje mają więcej roślin zielnych, a polskie gatunków drzewiastych. Brytyjskie ilustracje mają więcej kwiatów fioletowych i żółtych, a polskie więcej kwiatów białych. Wydaje się, że polskie ilustracje w mniejszym stopniu pokazują dominującą potencjalną roślinność naturalną (lasy liściaste), a w większym elementy borealne pospolite w lasach wtórnych i na wschód od Polski. To odchylenie może być wytłumaczone przyczynami historycznymi: zmianą granic po roku 1945.

W brytyjskich bajkach roi się od leśnych kwiatów: naparstnic, pierwiosnków, żonkili. Od drzew i krzewów owocowych, szczególnie jabłoni, dzikiej róży i jeżyn. A u nas? U nas w bajkach jest dużo świerkopodobnych choinek, brzóz, muchomorów, pałki wodnej, wierzb, kasztanowców, ogrodowych róż i słoneczników. Flora naszych bajek odpowiada elementom tajgowym naszej flory. Temu, co widzi się na Polesiu, Białostocczyźnie czy Litwie. Większość tych elementów to gatunki eurosyberyjskie, można je, prócz kasztanowca, znaleźć w dowolnym miejscu od Niemiec po Syberię. Brak gatunków karpackich i z lasów liściastych (lipy, buka i jodły, kwiatów lasów liściastych). Z górskich roślin są tylko świerki i krokusy. Ale i tak zestaw gatunków nie jest w pełni realistyczny - przecież brakuje zupełnie w bajkach tak charakterystycznych elementów krajobrazu jak osiki i olchy. Ba, nawet sosen - polscy rysownicy są zbyt głupi, żeby je zauważyć, rysują tylko choinki! Tak łatwo jest narysować strzelistą koronę olchy z małymi szyszeczkami na gałęziach, nikt jednak tego dla dzieci w bajakch nie robi. Dopraszam się więc o szacunek dla olch i o to, co widzą nasze oczy. I o więcej zwierząt na piwie i polskich monetach.

Łukasz Łuczaj



Tabela. Porównanie częstości występowania roślin i grzybów w polskich i angielskich bajakch, na podstawie 89 bajek polskich i 89 angielskich. Gatunki uporządkowano od tych częstszych w polskich bajkach do tych częstszych w angielskich. F - GB = liczba wystąpień w bajkach angielskich; F - PL = liczba wystąpień w bajkach polskich; Obf. - relatywna obfitość w krajobrazie; +++ - b. obfity; ++ - lokalnie obfity lub częsty wszędzie; + - rzadki; c - głównie w uprawie


Nazwa F - PL F - GB Obf. Obf.
GB PL
świerk (lub świerkopodobna choinka) 19 1 ++c ++
prawdziwek 14 2 ++ ++
brzoza 21 5 ++ +++
wierzba 12 3 ++ +++
słonecznik 11 3 ++c ++c
kasztanowiec 15 5 ++c ++c
pałka wodna 25 11 ++ ++
konwalia 8 4 ++c ++
poziomka 9 5 ++ +++
sosna 7 4 ++c +++
muchomor czerwony 19 11 ++ ++
róża ogrodowa 17 10 +++c +++c
grzybienie białe 7 5 + +
tulipan 9 7 ++c ++c
leszczyna 9 7 ++ ++
mniszek 11 9 +++ +++
dąb 23 19 +++ +++
mak polny 11 15 ++ ++
irys 4 6 ++ ++
koniczyna czerwona 4 7 ++ ++
grusza 3 7 +++c +++
stokrotka 6 15 ++ ++
powój 3 10 ++ ++
jeżyna 5 22 +++ ++
jabłoń 3 14 +++c +++c
żonkil 2 15 +++ ++c
bluszcz 2 21 +++ +
dzika róża 1 12 +++ +++
naparstnica 1 16 +++ ++c
dzwonek 0 10 ++ +
bluebell (endymion) 0 15 +++ -
pierwiosnek 0 17 +++ +c


Atran, S. Medin D. & Ross.N. 2004. Evolution and devolution of knowledge: A tale of two biologies. Journal of the Royal Anthropological Institute 10(2):395-420.

Levi-Srauss C. 1963, Totemism. Boston, Beacon Press, s. 89

Łuczaj Ł. 2009. Primroses versus Spruces: Cultural differences between flora depicted in British and Polish children's books. "Ethnobotany Reasearch and Applications" 7:115-121.

Wolff, P. Medin D.L.& Pankratz C. 1999 Evolution and devolution of folk biological knowledge. Cognition 73:177-204.

Wilson, E.O. 1984. Biophilia. Harvard University Press, Cambridge, Massachusetts.

Kellert, S.R. 2002. Experiencing nature: Affective, cognitive and evaluative development in children. ss. 117-151 [w:] Children and Nature: Psychological, sociocultural and evolutionary investigations. P.H. Kahn & S.R. Kellert (red.). MIT Press, Cambridge, Massachusetts.


Łukasz Łuczaj

Komentarzy nie ma.