Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-01-11

Wojciech Jóźwiak

Żubr


Wielki nieobecny

Największy lądowy ssak Europy – żubr – pozostaje zdumiewająco nieobecny w kulturze i wyobraźni. Nie miało go za wierzchowca żadne bóstwo, nie objawił się żadnemu świętemu, brak go w mitologiach. Nie ma go nawet w baśniach i bajkach, nie obchodzi literackich bohaterów. Mniejsza o starożytnych Żydów i Greków – w Palestynie najpewniej go nigdy nie było, a Grekom wybaczamy, gdyż pewnie nie znali puszcz, w których ów zwierz żył. Bardziej dziwi, że nie ma go u Celtów – a w ich wilgotnych liściastych lasach aż się prosi, by się od prawieku mrowił. Niestety, jego wyobrażenia tam nie istnieją. Na Kotle z Gundestrup nie ma żubra, chociaż są byki (być może tury), jelenie, gryfy, konie i nawet słonie. Gdy porównać to z mnogimi u Celtów figurami dzików, wydać się może, że to właśnie świnie były u tego ludu najgroźniejszym znanym zwierzęciem. A przecież tak dobrze się zaczynało! W europejskim malarstwie naskalnym, jaskiniowym z czasów jeszcze lodowca i paleolitu, żubr był wraz z dzikim koniem, nosorożcem, mamutem, koziorożcem, lwem i renem najulubieńszym zwierzęciem. Właściwie: ulubionym i najczęściej portretowanym. Króluje w Altamirze, Lascaux, jaskini Chauveta. Po czym, w czasach historycznych, znika. Dlaczego?

Gdzieś kiedyś słyszałem lub czytałem, jakoby w pewnym okresie, już w holocenie czyli po stopnieniu lodowców, żubry w Europie wyginęły – po czym na nowo skolonizowały ją przychodząc wzdłuż czarnomorskich rzek z ich ostoi na Kaukazie. Ale kiedy to było, w których tysiącleciach zniknęły i kiedy na nowo się pojawiły – do tych informacji nie dotarłem mimo szukania. Ani nie spotkałem kompetentnego „żubrologa”, który by coś o tym wiedział. Nie znalazłem też nigdzie, żeby ktoś – jak ja tutaj – dziwił się tej żubrzej nieobecności w kulturze, czy w ogóle ją zauważał.

(Tym bardziej będę wdzięczny, jeśli Ktoś z Czytelników pouczy mnie o historii zasiedlenia Europy przez żubry.)


Żubr z jaskini Chauveta, donsmaps.com/chauvetcave.html


Żubry z Lascaux, jo-stophaveachat.blogspot.com/... paintings.html


Żubr z Altamiry, en.wikipedia.org/wiki/Cave_of_Altamira


Polak, właściwie Litwin czyli Białorusin

Wśród rzadkich wzmianek literackich na czele jest ustęp z „Pana Tadeusza”, z Księgi Czwartej, Dyplomatyka i Łowy, gdzie opisany jest matecznik, serce puszczy, „główna królestwa zwierząt i roślin stolica”, w której „mają swoje dwory / Dawny tur, żubr i niedźwiedź, puszcz imperatory”. Niedźwiedź za chwilę w poemacie wynurzy się z baśniowego matecznika w realny las ku swojej zgubie w polowaniu, na ucieleśnienie się tura ani żubra poeta nie liczy. (Fragment o mateczniku jest wtrętem pióra Stefana Witwickiego.) W tamtych czasach – pierwsza połowa XIX wieku – tury już dawno były wymarłe, a żubry żyły (w Europie) w jednym tylko miejscu, w carskim chronionym parku łowieckim w Białowieży. Skojarzenie żubra z carską-imperatorską własnością zapewne przebiło w wierszu epitetem „puszcz imperatory”, którzy tam „mają swoje dwory”. Druga populacja żubrów, różniąca się, jak dziś wiadomo, genetycznie, była na Kaukazie.

W Pierwszej Wojnie żubry kaukaskie wytępiono bez reszty. Białowieskie także – nie został tam żaden. Polscy hodowcy w Międzywojniu odtworzyli białowieskie stado, rozmnażając kilka zwierząt, które przeżyły w ogrodach zoologicznych i w prywatnym zwierzyńcu w Pszczynie na Śląsku.

Tak oto żubr ze swojej prawie-zagłady wynurzył się na powrót jako Polak! Czyżby? Białowieża, gdzie przetrwał (- sztuki śląskie ostatecznie stamtąd) dzięki staraniom najpierw władców polskich i litewskich, następnie rosyjskich, nie leżała w Polsce właściwej. Leżała w historycznej Litwie, Wielkim Księstwie Litewskim na granicy województw Trockiego i Brzeskiego, czyli właściwie w Białorusi, a jeszcze właściwiej w Rusi Czarnej, bo Biała Ruś wokół Połocka. I dzisiaj Białowieska Puszcza podzielona jest między Polskę i Białoruś. Warto też zauważyć, że to litewsko-biało-czarno-ruski (bo spod Nowogródka) poeta Mickiewicz (lub Witwicki) przechował pamięć o żubrze, podczas gdy w Koronie tego zwierza zapomniano.


Dzięki piwu redivivus

Żubr wrócił jako żyjący gatunek, a nawet w ostatnich dziesięcioleciach poważnie się rozmnożył, jednak pozostał istotą pozbawioną kulturowych i symbolicznych znaczeń – wrócił jako goła jednostka biologiczna. Z tego symbolicznego niebytu wydobyło go... piwo. Nie żartuje. Reklamy piwa Żubr nadały na nowo kulturowo-symboliczny sens temu zwierzęciu, wręcz (nadal poważnie mówię!) ożywiły je duchowo i uczyniły prawdziwym Zwierzęciem Mocy.

(Zresztą, te reklamy poskutkowały – piszący te słowa w zasadzie innych piw prócz Żubra nie pija...)

Reklamy piwa Żubr są wyrafinowanymi grami słów, kalamburami – i przez to od razu widać, że są kierowane do intelektualnej wyżyny społeczeństwa. „Żubr powstaje z jęczmienia” - i oto w klipie widzimy, jak zaspany żubr ponosi się z jęczmiennego łanu niby piwosz z leżanki. „Żubr w chłodzie polany” - to zarówno chłodne nalane piwo, jak i ów zwierz pokrzepiający się śródleśnym cieniem. I dalej: „Żubr występuje w puszczy. Żubr z gruntu dobry. Zimowe zapasy Żubra. Żubr tuż za rogiem”, itd. - podziwiać inwencję autorów tych haseł.

Żubr firmujący piwo swojego imienia niesie wcale nie płytkie, nie powierzchowne przesłanie! Jest solą ziemi – „tej ziemi”, jak koniecznie trzeba dodać za papieżem Janem Pawłem II, ale przy tym jest to ziemia (i żubr jako jej symbol-wyraziciel) zaskakująco czysta i wolna od... właśnie, od czego? Żubr jest niewątpliwym Polakiem, polskim mężczyzną (w reklamach nie ma żubrzych krów ani cieląt) i tamto z lekka litewsko-białoruskie pochodzenia mu wcale nie przeszkadza, podkreśla raczej swojskość, no bo w końcu wszyscy, jeśli przodków przepatrzeć, w jakimś stopniu stamtąd-śmy. Jest Polakiem i to wyłaniającym się z przedwiecznych puszczańskich praborów i prawieków w całej sile swojej rdzennej swojskości, ale przy tym pozostaje czysty – wolny – nieobciążony. Nieobciążony historią, podległością, także niewolącymi, krępującymi go ideami i apelami - wśród których idee i apele współideowców wspomnianego papieża stoją przecież na czele. Żubr to Polak tryumfalnie obnażony – rozebrany ze swoich historycznych fatów, wolny od religijnych i narodowych narowów. Wolno mu oto czynić to, co on i jemu podobni lubią najbardziej: wylegiwać się w chłodzie, brodzić w leśnej wilgoci, pozwalać rosnąc włosom, nie oddalać się od Ziemi. (Że realnie tę więź z ziemią nawiązuje się dzięki piwu – ależ, darujmy to sobie!) Żubr-od-piwa jest w istocie kimś podobnym do Bly'owskiego Żelaznego Jana: Dzikim Mężem, zakorzenionym w przedwiecznym Konkrecie, kudłatym, pierwotnym i omszałym.

Reklamy piwa Żubr zrobiły taką furorę właśnie przez kontrast i opozycję z brzmieniem (i brzemieniem!) polskiej polityki: pełnej żalów i żałób, narzekań, wpajania urojonych win i innej propagandy nieczystego sumienia. A tu na przekór, żubr wstaje (z jęczmienia, z chłodu polany...) i oświadcza: jestem kim jestem, takim być chcę i skazy żadnej we mnie oto nie ma!


Magiczne ekwiwalencje

Żywioł: Ziemia

Planeta: Księżyc

Znak zodiaku: Byk

Karty tarota: Dziewiątka Kijów, Dziewiątka Pucharów

Typ enneagramu: Dziewiątka-Mediator przechylona ku skrzydłu Ósemki-Szefa

Kierunek świata: południowy (tak!) wschód. Pora roku: późna wiosna. Pora doby: późny poranek

Dyspozycja psychiczna: pewność siebie, bycie sobą

Motto: Nic, nikt mnie nie ruszy!


Wyzwanie

Żubr jest zadaniem-wyzwaniem. Skoro już tego zwierza-giganta przywróciliśmy życiu – głównie właśnie my, Polacy, staraniem naszych naukowców, hodowców, ochroniarzy i leśników – przywołaliśmy go z niebytu, na którego brzegu jak nad grobem już był stał, to powinniśmy też przyjąć, zaabsorbować i przyswoić sobie dawkę energii, która wróciła z prawie-niebytu wraz z tym ocalonym gatunkiem. W tym sensie żubr jest duchowym wyzwaniem i podobny jest pod tym względem do Światowida ze Zbrucza – z tą małą różnicą, że tam pradawny posąg-idol wyłonił się z zatopienia, tu zwierz z wymarcia. Żubr przypomina – odsłania – otwiera widok na... - nasze podstawy, nasze korzenie i źródła. Których brak, a raczej fatalne zapomnienie jest nasza główną historyczną wadą i zawadą. Reklamiarze od piwa wiele na tym polu zrobili, ale dalece nie wszystko...

Żubr jako zwierzęcy symbol łączy nas z naszą pierwotną naturą. Z tą warstwą naszego ducha, która niczego nie musi, donikąd nie dąży, nic nie ma „zadane” i niczym zewnętrznym nie musi się usprawiedliwiać. (Zapewne silniej – żubr - przemawia do mężczyzn niż do kobiet - kobiety dla odpowiedniej warstwy psyche mają własne symbole.) To jest ta pierwotna warstwa ducha (że pozostanę przy tym geologicznym obrazie), która sama od niczego nie zależy, na niczym nie spoczywa, za to daję podstawę czemuś innemu. Bardzo po pogańsku trzeba myśleć, żeby jej istnienie zauważyć!

Żubr, właśnie jako wykładnik tamtej pierwotnej-pierwszej warstwy ducha, jest – i nic mu więcej nie jest potrzebne. A będąc, wytrwale czeka, aż i czy na nim (na tej warstwie) coś zbudujemy. Nie zmajstrujemy nic – też szkody nie będzie, żubr położy się, po czym wstanie i pójdzie gdzieś przed siebie. Ma czas.


Varia

Jak się nazywał? W nazwie podlaskiego miasteczka Zambrów i w nazwiskach w rodzaju Zambrowski, Zembrzycki lub Zembrzuski, zachowała się dawna i właściwa polska nazwa zwierzęcia; w dzisiejszej pisowni brzmiałaby: ząbrz; a trochę dawniej, pisząc fonetycznie: zambr'. Nosówki u naszych wschodnich sąsiadów zanikły, ą lub am, an przeszły w u, i na mieszanej polsko-ruskiej Litwie i Podlasiu słowo wymawiano jak zubr. Początkowe „ż” jest hiperpoprawne, wynikiem podejrzenia, że ten zubr jest z chłopska-mazowiecka mazurzony, czyli ma mówione „z” tam, gdzie poprawnie po polsku powinno być „ż”. W końcu to „ż”, którego nigdy tam nie było, błędnie przywrócono.

Bliskim genetycznym krewnym żubra (Bison bonasus) jest północnoamerykański bizon (Bison bison). Oba gatunki się krzyżują, stąd niebezpieczeństwo, gdyby bizony hodowane w Europie genetycznie „zanieczyściły” naszego żubra. Przed żubrem w Europie i bizonem w Ameryce na obu kontynentach żył żubr stepowy (Bison priscus), dziś wymarły – ten gatunek malowano w Altamirze.


Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 13

1. Creative tension - twórcze napięcie/ przekora • autor: (2013-01-11 21:29:41)

Miałem pisać wczoraj o Bocianie w kontekście marki Atlas. Ale dzisiaj z jeszcze większą ostrością widzę, że Wojtku zbliżasz się do polskiej - narodowej Trójcy Zwierząt Mocy. Bocian, Żubr i... Kogut. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu z pamiątkami dla cudzoziemców albo do Empiku (ja dzisiaj byłem i oglądałem sobie podkładki pod kubki, serwetki i T-shirty. Królują Koguty i Bociany). Żubr taką "mega ukochaną marką" jest i chwała Copywriterom którzy Króla Puszczy obudzili. Bardzo bliski jest mi ten dzikunowy żubrzy duch... Tak sobie wspominam Wallego Olinsa, który swego czasu pracował nad marką Polski. Jemu wyszło dla naszego "ducha" pojęcie "creative tension" - "Twórcze napięcie/ przekora". Bardzo żubrze....

Z pozdrowieniami i oczekiwaniem na ciąg dalszy (Kogut, wąż, pająk...).

[foto]2. Putin stał się żurawiem alfa! Lecą żurawie • autor: Jacek Dobrowolski (2013-01-11 21:36:20)

[foto]3. Poemat o zubrze • autor: Jacek Dobrowolski (2013-01-11 22:02:15)

Szukałem na półce "Pieśni o żubrze", ktorą Wojtku przeoczyłeś, napisanej po łacinie na początku XVI w. przez Polaka Mikołaja Hussowczyka. Niestety, ktoś ją pożyczył i nie oddał. Miałem ją w Białowieży jak z BBC kręciliśmy film dokumentalny. Autor pisze tam o mocy i dzikości żubra. Zgadzam się z Wojtkiem, że Polacy  (Polska spod znaku Byka) mają coś z żubra. Są takim rozleniwionym byczkiem Fernando, który jak miarka się przebierze to szarżuje na oślep. Jarosław Marek Rymkiewicz na rok przed katastrofa smoleńską powiedział, że Jarosław Kaczyński ugryzł polskiego żubra w dupę budząc go ze snu i ten byk już pędzi, nie wiadomo dokąd, ale dobrze, że pędzi. Tacy jesteśmy. O dawnych litewskich szlagonach mawiano "żubry litewskie". Żubr to Sarmata sprzed rewolucji Romantyzmu, Polak przednowoczesny. Mickiewicz kocha tego szlachciurę, zna jego wady, lecz traktuje z pobłażliwością. Żubr jako symbol mocy był do niedawna symbolem banku Pekao SA. Nowi właściciele Włosi nie rozumiejąc naszego idiomu kulturowego zmienili logo na swoją czerwona kulkę z białym akcentem. Żubr więc jest do wzięcia, samo piwo nie wyczerpie symbolu. Proponuję więc elektrowóz PKP "Żubr", takoż knajpę staropolską z ogródkiem piwnym, holownik rzeczny, traktor, bo Ursus się skończył, transporter opancerzony, czołg. Z tego tylko knajpa jest realna.

4. Rosomak • autor: (2013-01-11 22:36:43)

Ciekawym tropem co piwo Żubr jest używany obecnie w Afganistanie przez polskich żołnierzy transporter "Rosomak". 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Rosomak

http://pl.wikipedia.org/wiki/KTO_Rosomak

I Rosomak ma rzeczywistą "moc" . A czołg "Żubr"... Nie sądzę. Piwo zawłaszczyło moc.

Inne najbardziej militarne nazwy to chociazby Jastrząb (F-16),  Langusta i Krab (artyleria). I jeszcze parę innych. Ale niewątpliwie "króluje" Rosomak.

[foto]5. Żubr wciąż zagrożony • autor: Terravis Wiktor Rumocki (2013-01-11 23:01:53)


Niestety z genetyką tego gatunku jest dość krucho - żubry zostały uratowane dzięki zaledwie kilku osobnikom i do dziś efekt "wąskiego gardła" genetycznego daje o sobie znać. Polecam ten artykuł →

[foto]6. Żubr wciąż zagrożony • autor: Terravis Wiktor Rumocki /Splendor Solis (2013-01-11 23:01:53)


Niestety z genetyką tego gatunku jest dość krucho - żubry zostały uratowane dzięki zaledwie kilku osobnikom i do dziś efekt "wąskiego gardła" genetycznego daje o sobie znać. Polecam ten artykuł →

[foto]7. Kaczyński ugryzł żubra w dupę nie Rymkiewicz • autor: Jacek Dobrowolski (2013-01-12 11:27:26)

W 3 wpisie powyżej pomyliłem się i  nie umiem poprawić. J.M. Rymkiewicz powiedział, że to Jarosław Kaczyński ugryzł żubra (Polskę) w dupę budząc ją ze snu.

[foto]8. Poprawianie • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-01-12 11:50:35)

Żeby poprawić, trzeba kliknąć na "Popraw".

[foto]9. Nieobecność żubra • autor: Przemysław Kapałka (2013-01-13 11:48:41)

Przypuszczam, że nieobecność żubra w naszej mitologii ma bardzo proste wytłumaczenie: On jest naszym największym zwierzęciem dopiero od kilku wieków, a więc znacznie krócej, niż czas wytworzenia się mitów. Przedtem był nim tur. Czy on był obecny w mitologii - nie wiem, nie znam się na mitologii, ale z migawkowych pozostałości w mojej pamięci wnioskuję, że był, a nie jest bo już po prostu mało kto wie, o co chodzi.


[foto]10. Nieobecność żubra. Żubr a tur • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-01-13 15:17:58)

Przemku, wg mnie w niczym to nie przeszkadzało, żeby mitologicznie, symbolicznie i literacko zauważać oba zwierzęta, tura i żubra, i co więcej, odróżniać je jako nosicieli odmiennej symboliki i "ducha". Jak np. odróżniane i kontrastowane są podobnie podobne bocian i czapla lub bocian i żuraw.

Co do tura, to wydaje mi się, że w mitycznej wyobraźni zlewał się w jedno z bykiem. Bykiem jako takim. Nie ważne było, że byk domowy a tur dziki, bo (w świecie wyobraźni) byk pozostaje dziki nawet kiedy domowy. (O byku będę pisać, ale temat trudny, podobnie jak koń, pies i wąż, więc zwlekam :)

11. zwierzeta mocy • autor: (2013-05-31 11:12:24)

Szkoda, że seria stanęła na tak długo.

[foto]12. Ruszy! • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-31 11:18:17)

Seria ruszy! A stanęła, bo ten czas tak leci.

13. czekam niecierpliwie • autor: (2013-05-31 12:22:38)


na kontynuację najlepszego cyklu "Taraki"!!!

[foto]14. Turoń a żubroń • autor: Jacek Dobrowolski (2013-05-31 13:15:28)

Jednak tur zaznaczył się mocniej w wyobraźni  mitycznej Polaków i stąd kłapiący paszczęką turoń kolędników reprezentujący groźnego i życiodajnego (złote rogi) ducha lasu ( nie wiem czy ktoś szukał powinowactwa z borowym/Boruta lub leszym), a żubr się nie wpisał w nasza mitologię. Mamy, co prawda, od niedawna żubronia, ale to tylko krzyżówka żubra z krową, która miała rozwiązać problem niedoboru mięsa w PRLu.