Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-05-05

Piotr Tiszczenko

Zrujnowany dom i bieżnia do skoku w dal

Sprzątałem w domu rodzinnym. Był zrujnowany. Ściany odrapane i hulał w nim wiatr. Wieszałem na tych ścianach jakieś obrazy. Potem przybijałem taśmę do jakiejś bieżni w kolorze rdzy. To była wąska bieżnia, jakby do skoku w dal, chociaż na razie widziałem tylko jej fragment. Przybijałem do niej białą półprzezroczystą taśmę (chyba papierową), która tą bieżnię jakby zasłaniała. Gwoździe miały długość palców i były chyba kute z główkami kanciastymi. Lśniły czystym żelazem. Potem mój dom rodzinny zamienił się w pusty, zrujnowany kościół. Od ołtarza do niemal połowy długości nawy zalegał gruz. Powiesiłem więc tylko jeden obraz na wolnej ścianie w jedynej nawie bocznej i wróciłem do bieżni.

Piotr Tiszczenko

Komentarzy nie ma.