Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-05-09

Wojciech Jóźwiak

Znikanie, otwieranie, zwykłość, niezwykłość

Odpowiadam na komentarz Krzysztofa do poprzedniego odcinka.

Po pustych szerokich polach pokrytych żółtym ścierniskiem po ściętym zbożu od horyzontu nadjeżdża wielki kombajn, jak okręt po morzu. Za sterem stoi mężczyzna żółtej rasy w mundurze i generalskiej czapce z szerokim okrągłym denkiem...

Co to jest? To jedna z pierwszych wizji jakie miałem przy bębnie. Bębnił David Thomson, było to latem 1995 roku u Słomy nad rzeczką Mininą. To „widział”mój umysł, podczas gdy ciało leżało na karimacie pod dachem z żaglowego płótna. Pominę to, czy ta wizja miała jakikolwiek sens; być może wystarczająco ważne jest, że ją pamiętam. Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro „widzę” (wprawdzie mając zamknięte oczy) takie i jeszcze inne rzeczy, i widzę również (kiedy otworzę oczy) łąkę porośniętą kwitnącym dziurawcem (wtedy tam kwitł), sosny i bociany białe i czarne krążące w górze (tam tak było), to jedna i druga „wizja” są tyle samo warte, więc i te dziurawce, sosny i bociany są taką samą iluzją umysłu jak tamten hunwejbin na traktorze.

Parę lat później, kiedy sam prowadziłem warsztaty, wyszliśmy (kiedyś) przed świtem, wielka Wenus świeciła całkiem wysoko, do lasu, tam się rozwidniło i działanie polegało na tym, żeby iść przed siebie i wypatrywać ciekawe punkty lub szczegóły. Kiedy taki szczegół zauważyłeś, zatrzymujesz się i wpatrujesz się weń („kontemplujesz” go) przez dziesięć głębokich oddechów. Polecam to ćwiczenie! Najlepiej tak jak tam, o świcie, kiedy świat wstaje odnowiony po nocnej ciemności. W wyniku z rzeczywistością dzieje się coś dziwnego. Pogłębiają się jej wymiary. Zaczynasz widzieć mnóstwo więcej niż zwykle. Projekcje twojego umysłu przestają przeszkadzać, nie oddzielają cię zwykłą kurtyną od świata. (To jest właśnie to „otwieranie”.)

W takich i innych ćwiczeniach nie jest tak, że coś „znika”, że albo znika „materia”, albo „znikają” twoje myśli. Coś innego się dzieje: jedno z drugim integruje się, czyli jedno z drugim wchodzi w rezonans. Dziwne rzeczy wtedy się dzieją. Np. na końcu tamtej naszej wycieczki wyszliśmy na pole żyta, którego kłosy były aż czarne od sporysza. Lizergina (której broń bóg nie braliśmy) wyszła naprzeciw nas pozdrowić.

Podglądy że „materia jest iluzją”, nawet gdy się je znajduje w cytatach z Bohma lub Capry, wydają mi się jakąś dziecinadą, dziecinnym buntem przeciwko „materii”. Jak o tym myślę, to mam szacunek do obu tych rzeczy (obu, jeśli są różne, co nie jest takie pewne...) - i do „materii” i do „wizji”.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 4

1. neopozytywizm • autor: (2013-05-09 20:47:23)

 Jeśli człowiek taki czy inny może uzmysłowić przynajmniej sobie wagę materii, to mechanizmy chociażby prostego protonu mogą się uelastycznić i połączyć z umysłem tej osoby. Tak się dzieje z uwagi na szacunek na który energia jest wyjątkowo chętna. I materialiści jak i zarówno iluzjoniści mają rację. Znajomy mój zademonstrował mi telekinetyczne stawianie zapałki w pionie, tłumacząc to zjawisko w taki sposób, że to on staje się zapałką. Odwołałbym się do czwartej drogi, gdzie nasza wola, jeżeli jest już zorganizowana na tyle by nią operować, kieruje nas w miejsce, z którym raczej nie chcielibyśmy mieć nic wspólnego, w miejsce gdzie spotykamy samych siebie, a wychodzimy od prostych zachcianek. Mentalnie zachwiani okazuje się, że ludzie są nie tyle podatni, co zależni od naszego umysłu, kiedy to logos stanowi jak na razie najwyższy mechanizm, a Maja nas próbuje ściągać do chaosu. Poszukując nawet nie wyjścia co ratunku, jesteśmy sami ze sobą i z jedyną alternatywą macha do nas kobieta naszych marzeń zapraszając nas na cappucino. Fajnie byłoby wtedy zapomnieć o sobie. To jest właśnie Dharma. Wędrujemy do tych samych miejsc, ale fundamentem naszej wiary jest wtedy kobieta, która tylko daje nam możliwość rozwoju, bo kiedy jesteśmy sami dla siebie i osiągneliśmy już wszystko, ona otwiera portfel na stacji i daje nam gotówkę na paliwo. Jedziemy dalej, mijamy cmentarz nucąc i will survive, jadąc dalej możemy tylko przeżyć. Hipnoza i jeszcze raz hipnoza. Hipnoterapia, regresing hipnotyczny i całkowite zawędrowanie w nieznane, w nieświadomość. Wiem, że nie na temat, ale ja po prostu odnoszę wrażenie, że posługiwanie się materią jest zabronione i zwalczane, a odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego? Odpowiada nam Darwin swoim prawem doboru naturalnego. Dziękuję za możliwość wypowiedzenia się. Pozdrawiam

[foto]2. Wieża Babel • autor: Krzysztof Wirpsza (2013-05-09 19:53:39)

... a ja coraz bardziej mam wrażenie że coraz mniej wiem kto i co rozumie. Kiedyś wydawało mi się, że wiem jak ma być. Ale potem widzę - te same słowa, a inni wiedzą to jakby pod innym kątem, jakby z punktu widzenia innej kultury. Np. idea "równowagi duchowego z nieduchowym" jest mi bardzo bliska. Ot, kluczowa w ogóle, w praktyce, w życiu. Ale potem przychodzą jedni, drudzy, trzeci - i każdy z nich ma jej swoją interpretację, każdy z nich widzi w niej inne akcenty, a inne części spisuje na plan dalszy. I jak tu tłumaczyć te języki na siebie nawzajem, i przez to jak nauczać siebie nawzajem pojęć? W ramach danej grupy, można. Ale międzygrupowo?

 To, że ktoś taką, a nie inną interpretację sobie wybiera - jest podyktowane, jak mniemam, jego bardzo twardymi, ziemskimi nawykami. Życie nas nie oszczędza, a każdego nie oszczędza - inaczej. Stąd istna Wieża Babel. W ramach której są statystyczne podgrupy, złożone tych których życie traktowało (jakoś tam) podobnie.

Jedyne co teraz wiem - to że robię po swojemu. Przychodzą tacy, którzy w jakiś sposób to "czytają", bo to jest do nich podobne. Życie w podobny sposób ich traktowało, jakoś, gdzieś, albo może jaką karmę czy geny podobne mają. I nie tyle podobne to jest doktrynalnie, ile jakoś dotykowo. Ma podobną fakturę, teksturę itp. Jest inna faktura jak się przebiera dłońmi ryż, inna jak piasek, jeszcze inna jak, dajmy na to, talk. No i - chcąc nie chcąc - robi się  z tego grupa.

Wyzwaniem, ogromnym, jest dla mnie nie ulec dwóm pokusom:
1. pokusie generalizacji, że jak coś ma inną fakturę, to od razu jest błędne lub przynosi swoim adeptom cierpienie
2. pokusie myślenia, że cudza faktura jest lepsza, a ja jestem winien temu, że mam swoją, taką jaka jest. Lepiej zmienię, bo na pewno tamci mają lepiej. Przecież może być tylko jedna jedynie słuszna faktura!

Coraz celniejsza obserwacja tych dwóch pokus sprawia, że coraz rzadziej i na coraz krócej im ulegam. Chociaż wciąż tam są i mają się nieźle (kto wie, może tak ma już być).

[foto]3. "Ludzie patrzą na... • autor: Mar /Mar Canela (2013-05-09 12:21:41)

"Ludzie patrzą na świat i mówią: To jest świat. Wcale nie. To tylko wąziutki zakres częstotliwości w nieskończonym polu energii w nieskończonej ilości pasm częstotliwości".

 

O materii i iluzji, itp.

http://www.youtube.com/watch?v=JbrnPbenXlY

[foto]4. Zamazywanie i roździał, nie równowaga • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2013-05-09 11:23:17)

Skomentuję komentarz i komentarz do komentarza. To jest właśnie ten punkt kluczowy- OBU i tu nie ma punktu równowagi. Albo się dba o ten roździał (na równi z dostępnością wizji), albo ową wizją, niezwykłością usiłuje się buntować, zamazywać granicę "materii" "ja nie chcę w takim materialnym świeciebyć i żyć" czy dla odmiany odbierać wizji jej wartość. I tu nie ma punktu równowagi. Albo się o to dba, albo nie dba - i to są odmienne kierunki pomiędzy, którymi nie ma równowagi.  Równowaga pomiędzy "odlotem" a "hiperrealizmem" to tak jakby być realnym monogamistą i dla równowagi uprawiać regularnie przygodny seks z kim popadnie..

Zupełnie inaczej patrzy się np. na bartletta i "matrycę" jak się wie, że jest to (w sporej części) CUT i Summit Lighthouse (JAM JEST, Sant Germain) w bardziej kwantowym wdzianku z radosną otoczką narracji Bandlera ;)

Swoją drogą to jest dla mnie jeden z wyróżników szamanizmu (aczkolwiek prywatny i pewnie przeidealizowany) pt. wiem, w którym świecie jestem nawet jeśli świat wizji zdaje się być większym i zawierającym w sobie resztę. (odzwierciedlenie tego, że każde doświadczenie jest wewnętrzne z natury), a czynnik odróżniający go od religii/religizmu  I dokładnie to jest również różnica pomiędzy szamańskim transem a "opętaniem przez ducha".

I ta sama różnica przenosi się na aktywność w świecie wizji  i tu ta różnica jest niekiedy subtelniejsza. Działa się w świecie wizji, bo tak trzeba, to jest właściwe, z logiki wizji i relacji z samą wizją, podobnie jak w tym świecie robi się to, co jest właściwe, z logiki materii i relacji z nią. Religizm/religia usiłuje zamazując tą granicę albo materii narzucić swoją logikę, albo przenieść tą logikę do wizyjnego świata - kapłan/mag