Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-03-30

Wojciech Jóźwiak

Zlekceważenie Leszka Millera na Syberii

Idę w kierunku północno-zachodnim przez banalne, ceglane, dopiero kończone osiedle domków deweloperskich, krajobraz typowo polski i w trakcie budowy. Przede mną idą w podobnym kierunku mężczyzna i kobieta (ale nie są parą), odwracają się do mnie i on mówi do mnie, po jakimś zdawkowym powitaniu lub wstępie i z nutą podziwu: „Słyszałem, że zlekceważyłeś Leszka Millera?” – Ja zaczynam sobie z trudem przypominać, że prawda, że niedawno byłem na Syberii i tam faktycznie nie spotkałem się z jakimś oficjelem, którego mogłem odwiedzić, a nie zrobiłem tego, i że to właśnie mógł być Miller i mogło to być uznane za „zlekceważenie”. Ale z tego zagajenia przez przechodnia nic nie wynika, oni idą dalej swoją drogą. Ja idę, owijając się kołdrą. Jest zima, śnieg leży, długie cienie się kładą, ja widocznie wyskoczyłem na chwilę na zewnątrz, przypadkowo ocieplony właśnie tak. Dochodzę do sklepu, sklepiku właściwie, spożywczego i zastanawiam się, czy wypada wejść tam w tej kołdrze. Postanawiam, że kołdrę zdejmę i będę trzymał pod pachą. Ze sklepu wychodzi dość tęga, ale urodziwa murzynka lat ok. 30. Zaglądam przez okno, dużo ludzi, nie wchodzę, myślę, żeby przyjść później.

(Na Syberii faktycznie byłem raz dawno temu. Wszystko inne fikcyjne.)

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 1

[foto]1. Ten sen jest o energii i o głodzie energii • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-03-30 09:43:03)

Sen zawiera kilka zaczątków, które nie rozwinęły się w obrazy lub akcje bardziej wyraźne.

Mężczyzna, który zaczepia mnie na ulicy, mógłby rozwinąć się w pełną postać agresywnego Napastnika, ale jego pretensje – to, co mi wytyka, że zlekceważyłem tamtego celebrytę – są łagodne i żartem, i szybko się kończą.

Pomieszanie żywiołów i czasów (kolejny motyw) jest wyrażone delikatnie, jako „letnia” murzynka w zimowym krajobrazie. Była jeszcze jedna rzecz: miałem świadomość, że cienie padają, czyli Słońce świeci (nisko nad horyzontem) z innego kierunku niż powinno, więc nie wiadomo było, czy to ranek czy wieczór.

Sklep, który mógł się rozwinąć w pełny obraz miejsca, gdzie jest się karmionym, w jakąś jadłodajnię, okazał się zajęty i nie wchodziłem.

Ta kołdra wiele mówi: owinięty kołdrą jestem ani ubrany (ciepło i stosownie do zimy) ani nieubrany. Podkreśla to moją „liminalną” sytuację, że chodzę po tym miejscu tak jakbym tam wypadł tylko na chwilę.

Podobnie piętrowym „ani tak, ani inaczej” jest historia z Millerem. Ja tamtego zdarzenia w śnie nie przeżywam – to przechodzień mi podpowiada, że coś takiego się wydarzyło, a ja dopiero pod wpływem jego sugestii zaczynam sobie to „przypominać”. Gdyby coś takiego wydarzyło się w realu, byłoby, że inni indukują mi rzekomo moje wspomnienia. (Jak z aferami w USA, gdzie psychoanalitycy hipnotycznie wmawiali pacjentom, że ci byli nadużywani seksualnie przez rodziców.) Następnie, wydarzenie z Millerem polega na tym, że się NIE odbyło. Jeśli tego eks-premiera uważać za symbol Władzy lub ogólniej ludzi mających społeczną moc i udzielających tej mocy, to sen dobrze pokazuje moją skłonność do lekceważenia zasilania tego rodzaju. Mam na to całkiem aktualne przykłady z realu.

Jeszcze jedno w tym śnie: znaczące (symboliczne) sytuacje rozpadają się, zanim jeszcze zdążyły się zawiązać. 30-letnia, a właściwie w wieku najbardziej bujnej kobiecości murzynka, nieco otyła, ale w sensie snu: „dobrze odżywiona”, czyli dobrze zasilona energią, wychodzi ze sklepu-jadłodajni energo-zasilalni, i moja styczność z nią jest kompletnie obojętna – ale ja do tamtego sklepu nie wchodzę, „lekceważę” go, tak jak chwilę wcześniej wmówiono mi, ze zlekceważyłem tamtego człowieka władzy, czyli rozdawcę energii. Na tym tle, tamta „Syberia” też ukazuje się jako jakaś niewykorzystana okazja lub pominięte źródło zasilania.

W sumie, sen jest o energii i o głodzie energii, czyli o tym, o czym jest (chyba) większość snów.