Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-11-08

ANNA

Zielone przedmieścia

Zielone przedmieścia, piękny i kosztowny dom, po którym przechadzam się z niedawno poznaną kobietą. W domu dwoje dorastających dzieci. Jest pusto, cicho i spokojnie wiatr powiewa firankami. W domu tym tragedia, milczący smutek, niedawno zginął mąż kobiety, ojciec dzieci. Wychodzimy (ja i ona) z domu w osiedle bloków. Wszędzie jest ładnie i wiosennie, miedzy blokami na ławeczkach siedzą ludzie i wygrzewają się w słońcu. Przy każdej ławeczce widzę jakieś zwierzę – kota, albo psa. Te zwierzęta śpią i strasznie chrapią. Przechodzimy pomiędzy blokami nie rozmawiając ze sobą, nagle przede mną pojawia się góra, wał usypany z ziemi, na tym wale cmentarz, mnóstwo krzyży, po obu stronach wału białe krzyże. Tu zostaje moja towarzyszka. Przechodząc obok wału wchodzę w podziemne przejście. Okazuje się, że wewnątrz jest jakiś warsztat (fabryka), mają mokrą strasznie śliską posadzkę. W hali pracują robotnicy, którzy jako wyjście wskazują mi kolejne drzwi. Przechodzę przez nie i okazuje się, że to nie są drzwi wyjściowe. Tych drzwi jest chyba sześć. Wchodzę i znów trafiam na kolejny warsztat, szukam kolejnego wyjścia i trafiam na kolejną halę. Nie wiem ile tych drzwi przeszłam, przedostatnie prowadziły znów do pierwszej hali, skąd udało mi się wyjść, bo wybrałam drzwi, których nie wskazywano jako wyjściowe. Wychodząc poczułam świeże powietrze i słońce.

ANNA

Komentarzy nie ma.