Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-09-04

Nadia

Ząb, dwa psy i trzy małpy

I
Po wcześniejszej rozmowie (w realu) mój niepokój o ogólną sytuację życiową przeniósł się do snu. Martwiłam się, że finansowo mi nie idzie i że nie mam realnych pomysłów jak temu zaradzić. Nagle poczułam, że mam coś w ustach. To był mój ząb - lewa dolna jedynka. Wypadł mi. Byłam zrozpaczona, nic nie idzie, a tu jeszcze ten ząb. Płakałam. Pojawiła się moja matka. Wzięła ząb i zaczęła się mu przyglądać. Okazało się, że był w środku pusty. Wylała się z niego brunatna ciecz, a potem wypadł duży kawałek metalu. Pomyślałam, że to ołów.

II
Siedziałam na kolanach chłopaka, z grupą znajomych na ławce w długim korytarzu. Naprzeciw nas były solidne stare drewniane drzwi, a za nimi jakby sala kościoła. Patrzyliśmy w półmrok uchylonych drzwi, bo tam para naszych znajomych miała brać ślub. Czekaliśmy na rozpoczęcie ceremonii. Ceremonia się zaczęła, ale nie weszliśmy do kościoła, dalej siedzieliśmy na ławkach w korytarzu. Z kościoła dobiegała opowieść - żywot jakiegoś świętego, który - jak mówił głos - znakomicie władał buławą i wiedział, co w życiu ważne. Tekst tej opowieści wyświetlał się też na drewnianych drzwiach. Nagle wstałam i z pewną pretensją krzyknęłam: - "A może mi powiesz, co jest w życiu ważne, Wuju!". Wtedy na tle drzwi, jak Dżin z butelki, pojawił się jowialny mnich. Miał ciemnobrązowe szaty i brązowy kapelusz z dużym rondem. Miał też jeden ząb wyraźnie ciemniejszy - prawą górną jedynkę. Powiedział z uśmiechem: "- Dobra, chodź za mną". Zostawiłam chłopaka. Choć wiedziałam, że czeka, bym się w jego stronę odwróciła, nie zrobiłam tego. Poszłam za mnichem. Mnich prowadził mnie krętymi schodami w górę. W międzyczasie zmienił się w brązowego psa. Zauważyłam, że pies ma za małe oczy. Schody prowadziły na dach. Tu do brązowego dołączył czarny pies - też z małymi oczami. Dach, na który weszliśmy był ogrodem. Ogrodzony był wysoką drucianą siatką. Oba psy prowadziły mnie po tym ogrodzie. Między wielkimi drzewami rosły krokusy - żółte i fioletowe. Pomyślałam, że w takim razie jest wiosna, choć aura na to nie wskazywała - była raczej listopadowa. Na drzewach (wydawało mi się, że to graby), zostały jeszcze zeszłoroczne rdzawe liście. Ogród wyglądał jak uśpiony po zimie. Szłam za psami, a gdy się odwróciłam, zobaczyłam, że idą do mnie jeszcze trzy małpy w otoczeniu małych ptaków.

Śniłam 4.09.2012

Nadia

Komentarzy nie ma.