Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-01-30

Alexandramag

Zamach terrorystyczny

Byłam w podróży. Odwiedziłam Sopot, Kraków. Później miałam wrócić do rodzinnego miasta.

Podczas wizyty w Krakowie udałam się do szpitala. Weszłam do hali głównej, na pierwszym piętrze. Do hali wjechała duża ciężarówka. Za kierownicą ciężarówki jechał mężczyzna z ciemniejszą skórą. Po prawej stronie holu, pod oknem siedziało trzech mężczyzn,  muzułmanów. Po prawej stronie holu siedziała na ławce dziewczyna z zapalnikiem bombowym. Miałam usiąść po prawej stronie holu, ale pomyślałam, że lepiej będzie jak skieruję swoje kroki w kierunku dziewczyny, bo poczułam zagrożenie. W tym momencie dziewczyna nacisnęła na zapalnik bombowy. Kilku muzułmanów, siedzących po przeciwnej stronie i kawał ściany z oknem wybuchło. Udałam się szybko do następnych pomieszczeń. Podeszła do mnie policjantka. Musiałam jej relacjonować przebieg wydarzeń. Policjantka prowadziła przesłuchanie. Doszła do nas inna kobieta, która też była przesłuchiwana. Miałam dokończyć zeznanie, ale policjantka nie bardzo interesowała się przebiegiem zajścia, lekceważąco odniosła się do tematu. Tylko częściowo nagrała moje zeznania. Próbowałam zadzwonić do syna. Nie mogłam, nie odbierał telefonu. Wyszłam na zewnątrz budynku. Policjantka siedziała w towarzystwie kilku osób, nie bardzo przejmując się obowiązkami. Próbowałam protestować, że są to ważne sprawy i powinna mnie wysłuchać.

Znalazłam się w rodzinnym mieście. Chłopak roznosił gazety fundacji. Chciał mi dać gazetkę, ale ja mu oznajmiłam, że już dawno  mnie te sprawy nie interesują. Poczęstowali mnie piwem w kolorze słomkowym, bezprocentowym. Wypiłam to piwo.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.