Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-08-20

Wojciech Jóźwiak

Żaba

Dawni Egipcjanie wierzyli, że pierwsi bogowie, którzy w liczbie ośmiu pojawili się na Ziemi, kiedy ta na początku dopiero wyłoniła się z pra-wód (z otchłani i chaosu), mieli postać żab. (A także, węży.) Od praczasów żaba kojarzyła się z początkiem życia, z jego wiecznym odnawianiem się, a dalej z wodą jako pierwotnym życiowym środowiskiem, oraz z żyznością i płodnością przyrody. Żaby obserwowano, jak z uporem, całymi dniami i nocami oddają się amorom i jak produkują wielkie masy jaj czyli żabiego skrzeku. Widziano więc w nich symbol wiecznego seksu podtrzymującego życie. Tym bardziej, że właśnie płodność jest główną siłą i bronią tych zwierzątek, poza tym całkiem bezbronnych, miękkich i słabych.

Żaba swoim kształtem – brak ogona i długie tylne nogi – przypomina ciało człowieka. Gdy ją przewrócić na grzbiet, przywodzi na myśl leżącą kobietę, gotową do seksu. Drugie skojarzenie, to z kobietą rodzącą z rozchylonymi nogami. Stąd wzięły się niezliczone skojarzenia żaby z kobietą, z seksem, rodzeniem - i z tą siłą pozornie bezbronnych istot, jaką jest magia i rzucanie czarów.


Żaba, która weszła do domu Autora, prawdopod. Pelophylax ridibundus?


Anekumena wnętrza ciała

Pojęcie anekumeny jest kluczowe dla zrozumienia zwierząt mocy. Anekumena to (po pierwsze) krajobraz nieuszkodzony przez człowieka, jak (pierwotny) las lub pustynia. Po drugie, to zaświaty, zaludnione przez bogów, duchy, zmarłych, i potężnych przodków. Anekumena jako tajemnicza przestrzeń, dokąd nie mamy wstępu ani dostępu, to - po trzecie - wnętrze naszego własnego ludzkiego ciała! Jakże skutecznie chronione przez ból i śmierć; nie zajrzysz przecież bezkarnie do wnętrza swojego brzucha, klatki piersiowej ani czaszki. Skóra rozdziela dwa niepodobne do siebie światy, ten jasny i dostępny zewnętrzny, i ten drugi, niepoznany choć czasem bolący wewnątrz powłok twojego własnego ciała.

Zwierzęciem kontaktu z anekumeną wnętrza ciała jest żaba. (Podobnie jak wilk lub niedźwiedź są zwierzętami kontaktu z anekumeną lasu.) Dlaczego? Ponieważ jej miękkie, wodniste i śluzowate, flakowate ciało wydaje się być zbudowane z tej samej substancji, co wewnętrzne narządy ludzkie i innych zwierząt. Żaba wygląda jak jelito lub wątroba, które usamodzielniło się i żyje osobno i skacze.

Szczególnym przypadkiem zaświatów wnętrza ciała jest to miejsce, z którego wszyscy przychodzimy, a którego bramą jest vulva. (Do dziś, mimo naszego oświecenia, strach i tabu jest nazwać to miejsce w żywym języku. Zresztą tak naprawdę nie ma nazwy, wszystkie słowa są omówieniami. Tabu na to jest straszne! Ja też nie powiem/ nie napiszę, dlatego zastępuję łaciną.)

Istniało wyobrażenie (pochodzące jeszcze ze starożytności, a może i sprzed dziesiątków tysiącleci), że macica kobiety jest żywym zwierzęciem podobnym do żaby lub ropuchy, które może się usamodzielniać i „chadzać własnymi drogami”, przemieszczając się wewnątrz ciała. (Zapewne były też wierzenia, że wychodzi z ciała i wędruje po zewnętrznym świecie. – Jeśli ktoś znajdzie wzmianki o takich mitach, będę stokroć wdzięczny!) Kiedy ta żabiowędrująca macica szła do góry i uciskała serce, powodowała m.i. ataki niepohamowanego śmiechu, „głupawkę” - całkiem na kształt żabiego rechotu. Macica po grecku to hystera, i stąd tę dolegliwość nazwano histerią.

Pokrewieństwa słów są ważne dla odkrywania symboli. Greckie słowo hystera na „macicę” jest pokrewne łacińskiemu uterus (to samo), co przypomina nasze słowo „wątroba”, co etymologicznie znaczy „to, co wewnątrz”. W staropolszczyźnie znaczyło też „łono” czyli macicę i vulvę, a w moim rodzinnym mazowieckim dialekcie bywało satyrycznym zamiennikiem na niewymawialną pi... sorry, vulvę. Gdy zajrzeć głębiej w historię tych słów, mieszają się w nich (kontaminują) indoeuropejskie rdzenie oznaczające 'wodę', 'wnętrze' i 'z tyłu'.


Rana regeneratrix (żaba odrodzicielka)

Istota, która asystowała przy narodzinach świata (z pra-wód), ma też moc rodzenia, a także - interesującą zwłaszcza nas, już narodzonych! - moc odradzania, przywracania do życia (i do młodości i zdrowia) – regeneracji. Żaba jako bogini-odrodzicielka (dea regeneratrix – w języku Latynów brzmi to jakże dostojniej...) pojawia się już w zabytkach najstarszych europejskich rozwiniętych kultur, tych naprawdę starych, jak Vinča (od 7 i pół tysiąca lat temu) lub Trypole (od 6,5 tys. lat temu) i jeszcze wcześniej w zabytkach z Anatolii.

Jeziora, błota i źródliska są tym na ziemi, czym vulva w ciele. Zaludniają je żaby, homunkuloidalne istoty jakby uczynione z wnętrzności, w dodatku nieustannie oddające się seksowi i ogłaszające to swoim namolnym śmiechem-rechotem.


(M. Gimbutas, The Living Goddesses, 1999)

Marija Gimbutas w ornamentach na dzbanach z kultury Vinča odkryła znak „M” ponad którym widać zarys ludzkiej twarzy. To znak żabiokształtnej bogini odrodzicielki, jednej z wcieleń Macierzy Świata. W kształt „M” układają się nogi żaby, ale i kochającej się lub rodzącej kobiety. Widać to najlepiej w niepokojących figurach Lajja Gauri – wyobrażeniach tantrycznej bogini z tak właśnie ułożonymi rozchylonymi nogami, wyeksponowaną vulvą i lotosem zamiast głowy i twarzy.


Rysunek ze strony
shaktisadhana.50megs.com, rzeźba z VII wieku)

Ok. VI wiek ne., Madhya Pradesh,
ze strony www.metmuseum.org


Tuż obok w światowym imaginerium stoi Baubo, tym razem grecka „bogowata” istota przedstawiana bez głowy za to z twarzą na brzuchu, gdyż „patrzyła sutkami i mówiła waginą” i dlatego nazywano ją „przemawiającą spomiędzy nóg”. Tu należy też „Sheela na gig”, dziwaczna postać zachowana w angielskich i irlandzkich kościołach, z wybałuszonymi oczami, oburącz rozchylająca swoją vulvę. Obie, Baubo i Sheela na gig, najwyraźniej wzorowane były na żabach.


Baubo z Priene, V-III wiek pne.
Ze strony www.hsl.virginia.edu

Sheela na gig, Wikipedia



Czy vinčański żabio-tantryczny znak „M” był pierwowzorem dla znacznie późniejszej litery mēm („woda”) z pisma fenickiego, przodka wszystkich pism alfabetycznych, w tym naszego? Nie wiemy.


Żaba w księżniczkę

Realne żaby... – ale jakie tam one realne? Zawsze i do dziś człowiek patrzył na nie przez okulary mitu. Więc, realne żaby natychmiast nasuwają myśl o przemianie. Wylęgają się z jaj jako przypominające rybę kijanki, potem zmieniają się w coś uderzająco człekokształtnego. Prócz tego mają właściwość pojawiania się i znikania, z powodu skakania, maskującej barwy i nieruchomienia. (Co jest wrodzoną ochroną przed drapieżnikami. Prócz tego same żaby widzą podobno tylko to, co się porusza.)

Dzięki tym właściwościom żaba stała się pierwowzorem przeobrażenia, inaczej (z greckiego) metamorfozy, co dziś po angielsku w „szamanologii” nazywa się shape-shifting.

Szamani-przeobraziciele powinni pracować z żabami!

Skoro żaba wygląda jak „niedorobiony” człowiek, a już przeszła co najmniej jedną metamorfozę, z kijanki, to wniosek stąd, że zapewne szykuje się do kolejnej przemiany, tym razem do końca w człowieka, a biorąc pod uwagę żeńskie jej konotacje – w kobietę. A skoro żaba symbolem seksu, to nie inną niż młodą i powabną! Z którą męski bohater nie może zrobić nic innego, jak jej się namiętnie oddać, a w wersji grzecznej: ożenić.

Tutaj mityczna figura żaby znajduje jeszcze jedno rozgałęzienie: oto żaba, i jej szczególnie magiczny wariant: ropucha, jest nosicielką miłosnej magii, znająca zręczne sposoby na uwodzenie mężczyzn. Co znowu jest aspektem jej jako symbolu seksu, tym razem seksu „kosmicznego”, transpersonalnego i zniewalającego Lekceważącego sobie obyczaje, normy i nawyki ego, ale i działającego jako potężny energetyzujący „dopalacz”.

To wyjaśnia, dlaczego sławną z urody ateńską heterę, Fryne - co znaczy „ropucha” - tak właśnie przezwano. (Żyła w latach 200-ych przed n.e.)

Wariantem mitu żaby przemieniającej się w dziewczynę jest motyw „wstrętnej pani”, po ang. Loathly lady , czyli brzydkiej i zwykle starej kobiety, która wymusza na bohaterze miłość lub małżeństwo, po czym ku jego zaskoczeniu i radości nagle odmładza się i pięknieje.



Ropucha Bufo terrestris, Wikipedia

Ropucha czyli magiczna super-żaba

Szczególnie na wyobraźnię działały ropuchy, przez swoją pomarszczoną skórę kojarzące się ze staruchami-czarownicami. Polski lud (i gdzie indziej też) uważał, że czarownice, gdy zechcą, przemieniają się w ropuchy, jak również każda ropucha w jakimś stopniu JEST czarownicą. (Włodzimierz Pawluczuk znalazł to wierzenie wciąż żywe na Podlasiu jeszcze w XX wieku! Pisał o tym w swojej sławnej książce „Światopogląd jednostki w warunkach rozpadu społeczności tradycyjnej”, 1972.) Mnie samego w dzieciństwie pouczano, żeby przy schwytanej żabie, tym bardziej ropusze, nie pokazywać zębów, bo gdy komuś „żaba zęby policzy” - ten rychło umrze. Jest w tym logika! Liczenie rozumiano jako symboliczne branie w posiadanie, dlatego polska szlachta, oponując, że „my nie bydło, żeby nas liczyć”, nie pozwoliła się policzyć i spisać królom Sasom-Wettinom. Żaba-ropucha, jako istota należąca po części do zaświatów, licząc zęby, brała człowieka na własność i do siebie, czyli do „kraju” umarłych.

Z ropuch czyniono magiczne napoje. Zapewne niektórzy znawcy (czy raczej znawczynie) także w Europie wiedzieli, że skóra tych płazów ma halucynogenne działanie. Faktycznie, skórne gruczoły ropuch zawierają psychoaktywną substancję bufoteninę, a najbardziej południowo-amerykański duży gatunek aga, Bufo marinus.

Witkacy podczas swej halucynacyjnych podróży po pejotlu zobaczył świat jako cały zbudowany z „substancji żabiej”. Co jest ciekawym przyczynkiem do żaby jako intuicyjnie postrzeganego wykładnika prasubstancji z której na początku uczyniony został świat; patrz przywołany na początku tego tekstu egipski mit o stworzeniu. Koniecznie dodam, że Stanisław Ignacy Witkiewicz był jednym z pierwszych Białych, którzy brali pejotl, i co zaskakujące, jego wizje były najmocniejszymi, najbardziej „teatralnymi”, jakie w ogóle dotąd opisano w literaturze! Co pokazuje, że o sile wizji po wzięciu halucynogenu decyduje nie tyle sama substancja, co osobowość biorącego, i zarazem dowodzi, że Witkacy miał nieprzeciętne predyspozycje do wizji. (Większość ludzi po pejotlu ma ledwie bóle głowy.)


Żaba jako przetrwalnik i embrion

W Chinach i w Tybecie żaba jest jednym z symboli szczęścia, zwłaszcza udanego małżeństwa i materialnego dobrobytu.

W „Taroku zwierzęcym” żaba wyobrażona jest na karcie nr 16 - tam gdzie w klasycznym tarocie jest karta XVI-Wieża, przedstawiająca rozpad i zagładę tego, co wydawało się potężne, sztywne i trwałe. Morał z tego taki, że tam, gdzie szaleją katastrofy, wszystko to, co pozornie silne, solidne i wysokie, ginie, przeżywają zaś formy miękkie, płynne, związane z wodą, przyziemne i naturalne. Żaba jest tu na miejscu, jako symbol odradzania się z małych zaczątków.

Francuzi jedzą żaby, my (Polacy i sąsiedzi) nimi się brzydzimy. Takie wstręty („idiosynkrazje”) nie są nigdy przypadkowe i można się domyślać, że nasza niechęć do jedzenia żab jest pozostałością czasów, kiedy żaba (u naszych kulturowych przodków) była tabu, najpewniej właśnie z powodu związków ze śmiercią, czarami i magią seksualną, lub tego, że żaby widziano jako wehikuły dusz czekających na odrodzenie – co nie wyklucza poprzednich względów.

Żaba jako tymczasowe wcielenie duszy dawniej przodka, w przyszłości nowego dziecka! Ta hipoteza jest prawdopodobna, bo przecież łowca żab – bocian – zarazem przynosi dzieci. (Dokonuje na żabie transformacji z płaza w dziecko.) Pomysł ten ma potwierdzenie w etymologii: nasze słowiańskie słowo „żaba” pochodzi od indoeuropejskiego rdzenia, który równolegle w angielskim wyewoluował w słowo squab, oznaczające nieopierzone pisklę gołębia, 'grubasa' lub w ogóle coś miękkiego i nieforemnego.


Magiczne ekwiwalencje ŻABY:

Żywioł: Woda

Planety: Księżyc, Neptun, Wenus

Znaki zodiaku: Ryby. Rak

Karty Tarota: XVI-Wieża. Także Walety: Pucharów i Monet

Miejsce w kosmogramie: imum coeli

Kierunek świata: południe

Kamień: steatyt (słoniniec, kamień mydlany), jaspis

Litera: M

Części ciała: vulva, brzuch, jelita

Dyspozycja psychiczna: intuicja

Typ enneagramu: Dwójka-Dawca


Droga Żaby

Droga Żaby jest ściśle magiczna, szamańska i właściwa bardziej dla kobiecej niż męskiej psychiki, jako że cały zakres doświadczeń seksualnych, seksualnego otwarcia, wchłaniania i wydawania, i ich psychiczno-symbolicznych korelatów jest raczej mężczyznom niedostępny. (Chociaż w dostępie do tej sfery przypuszczalnie pomóc mogą zamienione stany świadomości.) Żaba jako zwierzę mocy zachęca do penetrowania i integrowania impulsów idących z brzucha, z dolnej części ciała, z narządów rozrodczych. Zachęca do zarówno świadomego jak i intuicyjnego włączenia się w koło narodzin, życia i śmierci. Jednocześnie otwiera (jako pokusę?) drogę magii, w której seksualna atrakcyjność jest użytecznym narzędziem.

Tu przypomnę, że seidhr, nordycka (germańska) sztuka szamanizmu bądź magii (widzę, że polska Wikipedia każe pisać to słowo „seid”) była ściśle domeną kobiet - do tego stopnia, że mężczyzna, który seidu (seidhru?) próbował lub o to go podejrzewano, „kiepścił się” (ciekawe słowo, od staropolskiego „kiep” - vulva), podobnie jakby poszedł w homoseksualizm. Czy seid miał coś wspólnego z żabami, nie wiem i (znów) wiedzącym będę wdzięczny za ewentualne pouczenie. Wolno było seid uprawiać mężczyznom, ale tylko nie-swoim, tzn. „Finom”, jak wtedy nazywano Samów-Laponczyków, zawsze wziętych szamanów. Koniec dygresji.

Na Drodze Żaby postrzegasz świat kanałem intuicji idącej przez brzuch, który okazuje się wtedy potężną anteną odbiorczą. Również odbierającą niewyczuwalne dla większości drgania i poruszenia ziemi, także te metaforyczne, które w przyszłości skutkują niszczącymi trzęsieniami – w tym też tymi metaforycznymi, jak wojny, rewolucje i kryzysy. Zarazem jest to silny i skuteczny odbiornik międzyludzkich napięć i afektów, w tym tych, które do świadomości zainteresowanych jeszcze nie dotarły. Idący Drogą Żaby bywa więc uznawany za jasnowidza...

Co do związków żab z wyczuwaniem trzęsień ziemi, warto zauważyć, że pierwszy chiński sejsmograf (sprzed tysiąca lat? więcej?) miał czujniki w kształcie porcelanowych żab.


Witkacy, autoportret z 1938. Ze strony artyzm.com


Adeptem Drogi Żaby wydaje się być wspomniany polski malarz, pisarz, filozof i wizjoner Stanisław Ignacy Witkiewicz. Wskazuje na to jego dar „czytania” niewidocznych wtedy dla innych procesów historycznych, jego alternatywne postrzeganie świata (dla jemu współczesnych ledwie „dziwaczne”), i zmysł do środków i technik zmieniających świadomość. Patrząc na to widać, że był samorodnym szamanem! „Żabia” jest też rola kobiety w jego życiu, mam tu na myśli jego wielką miłość z młodych lat, Irenę Solską, od której jak pisał uzależnił się niby od narkotyku i którą lub jej literackie awatary w swoich tekstach demonizował. (Jak się zdaje, z iście histeryczną przesadą. Widać taki mit bardziej był mu potrzebny niż realna przyjaciółka.)

W wersji „lajt” Droga Żaby kieruje ku widzeniu i darzeniu uczuciem istot (jak żaby) drobnych, bezradnych, pomijanych jeśli nie eliminowanych przez hałaśliwy pojazd cywilizacja. Uczula na życie, piękno i powab przyrody, także w tych jej przejawach, które pospolicie nie są (właśnie jak żaby) uważane za szczególnie eleganckie. Podnosi to co małe i niepozorne do wagi i rangi dzieł sztuki lub naukowych odkryć.

Pewna znajoma mi miłośniczka żab powiedziała, dlaczego tak je uwielbia: „bo one są ziemią, która ożyła”. Nic dodać!


Żaby realne czyli płazy bezogonowe

Płazów bezogonowych, pospolicie nazywanych „żabami” jest niewyobrażalna liczba prawie 5 tysięcy gatunków, większość w tropikalnych lasach deszczowych i wciąż odkrywane są nowe. W Polsce kilkadziesiąt gatunków. Niestety, żaby giną, wymierają. Padły jako pierwsze ofiarą wysuszania terenu przez nowoczesnych rolników, haniebnej „regulacji” rzek i nasycenia środowiska chemią, przed czym są bezbronne z powodu swojej przepuszczalnej niechroniącej skóry. Sam pamiętam, że pięćdziesiąt lub więcej lat temu moja rodzinna okolica (wcale nie tak mokra) aż huczała wiosną od żabich chórów. Dzisiaj oceniam, że żab jest jakieś tysiąc razy mniej niż wtedy. Z drugiej strony są sygnały z USA, że tamtejsze płazy bezogonowe przeszły już najgorszą fazę wymierania i odbudowują swoje populacje, widocznie uodporniły się na syntetyczne toksyny i idące po nich zakażenia – oby wszędzie tak było.

Język polski (polski nawyk językowy) wlicza ropuchy do żab, ale w innych językach jedne odróżnia się ściśle od drugich: frogs and toads po angielsku, Frosche und Kröten po niemiecku.

Z osobliwych gatunków warto przypomnieć naszą rzekotkę, która żyje na drzewach, nawet wysoko, i stamtąd odzywa się latem zaskakująco głośnym i uporczywym głosem, który wydaje się raczej głosem jakiegoś (wielkiego) ptaka, którego jednak nie sposób zobaczyć! - bo maleńka i zielona rzekotka całkiem niknie w liściach.


Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 7

1. Strach przed żabą • autor: (2012-08-20 15:30:33)

Teraz już jasne, dlaczego rodzice straszyli mnie jako cztero, pięciolatka, że zalęgną mi się żaby, ropuchy w brzuchu, jak będę na przykład pił oranżadę... Ach te tabu... Wojtku, ten cykl jest naprawdę rewelacyjny! Czekam na ciąg dalszy.

[foto]2. Żaba w brzuchu • autor: Wojciech Jóźwiak (2012-08-20 16:03:34)

Ja mojemu synowi jak był mały mówiłem, co mówią bociany, jak się za bardzo objedzą żabami: "Uhu uhu żaba w brzuchu".
A straszyłem go po szamańsku: że się zamienię w krowę. Na dowód czego porykiwałem. Później podczas pewnych warsztatów, gdy miał już lat naście, zwolniłem go od tego bania się.

Dzięki za afirmację!

3. No super! • autor: (2012-08-20 22:06:14)

nieopierzony gołąb i żaba - interesujące.
Wersja "lajt" dzisiejszej bohaterki baardzo mi się podoba :)i również czekam coraz bardziej zaciekawiona na kolejne opisy.
Pozdrawiam

4. * * * • autor: loopguru (2012-08-21 18:11:40)

Swietny cykl! Artykul o zabie bardzo interesujacy. Czekamy na wiecej!

[foto]5. * * * • autor: Przemysław Kapałka (2012-08-22 20:52:20)

A ja nie mogę zrozumieć, czemu tak powszechna jest niechęć, wręcz nienawiść do żab. To przecież bardzo sympatyczne stworzonka.

6. Dla mnie to... • autor: (2015-06-13 23:40:43)

Dla mnie to bardzo cenny "materiał", bo wszystko zaczęło się od karteczki, którą dostałam od Izy na ubiegłorocznym Zjeżdzie Taraki.
 Wielkie dzięki, Wojtku, też czekam na więcej :)

7. paź • autor: (2015-06-25 10:24:19)

Też znałam Izę ale ona napewno nie jest z tego zjazdu.Mam ciocię z Żółtego,która ma też na imię Roma,właściwie jest moją matką chrzestną i w pewne wakacje scięła mi włosy na pazia.