Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-06-12

Piotr Jaczewski

Wyższy poziom świadomości

Pora zabrać się za analizę jednej z koncepcji, która przewinęła się u Matyldy w ramach opisywania umysłu jako systemu przetwarzania informacji. Tj. kwestię poziomów świadomości.

Metafora poziomów  "czegokolwiek" jest złudna. Taka metafora w ukryty sposób narzuca koncepcje hierarchiczności: oto coś jest wyżej, lub niżej. Brakuje w niej informacji na temat osi, wektora na którym jest to uszeregowane, a także umieszczenia punktów porównawczych tj. kryteriów jakimi posługuje się obserwator.
W rezultacie powstaje złudzenie zobiektywizowania tego poglądu serwowanego w takiej metaforze. I z subiektywnej percepcji utworzona zostaje "obiektywna" klasyfikacja. Ten proces w normalnych okolicznościach  wyraźnych granic, zbiorów FORM, rozdzielonych czasoprzestrzennie jest jak najbardziej słuszny: "Krzesła" i "Stoły" to dwa różne zbiory form.  Nawet wtedy jednak ma tendencje do odwracania uwagi od kryteriów: jeśli dzielimy ze względu na użyteczność to na stole można usiąść, a na krześle postawić talerz i jeść.
Gdy stosowane podziały mają bezpośredni wpływ na percepcję zjawisk ta metafora "poziomów" staje się jeszcze bardziej złudna. A tak się dzieje przy opisie naszych zjawisk psychologicznych. Koncepcja "poziomów świadomości"  jest najzwyczajniej w świecie kłamliwa, aktywnie oszukuje naszą percepcję.
Jeśli chcielibyśmy precyzji to zwroty "ośrodki świadomości" czy "płaszczyzny funkcjonowania" byłyby zdecydowanie bliższe sposobowi w jaki funkcjonuje świadomość. Niezależnie od tego, czy nasza definicja świadomości tyczy się:
1. Zdolności do krytycznej analizy (owego rozsądku i okolic)
2. Uwagi (świadomość to to, co się znajduje w polu uwagi)
3. Narracji na temat Ja (historii osobistej i poczucia ciągłości)
4. Całości naszego Ja. (świadomości własnego istnienia)
Wróćmy do tekstu Matyldy.

Świadomość jest szerszym i bardziej złożonym procesem. Jej ważną cechą jest to że nigdy nie „gaśnie”, czyli jest zjawiskiem ciągłym.

To niesamowicie MOCNE założenie odnośnie świadomości. To założenie pojawia się w jakiś sposób z odniesienia świadomości do narracji nt. własnego JA i jest często spotykane.  Tymczasem jest "błędne" - nasza świadomość podlega fluktuacjom i to zupełnie nieliniowym: habituujemy bodźce i najczęściej mamy "złudzenie świadomości" a owa świadoma świadomość(;)) pojawia się chwilowo i nieliniowo - tyczy się to wszystkich definicji.

Cechą tzw. świadomości normalnej jest niska zdolność refleksji nad tym czym właśnie się zajmuję, co stanowi celowe unikanie złożoności. Jeżeli jednak cała świadomość zostaje zrównana z tym poziomem, nie posiada ona na tyle dużej wydolności informacyjnej by ją w sobie pomieścić.
Tu chwilę poironizuję, bo te zdania to ukryta obraza "Ludzie są głupi, unikają myślenia" i  ukryte założenie wygodne dla analityka jungowskiego "wyższa zdolność autorefleksji, to budowanie złożoności i PONADnormalnej świadomości".  Oprócz tego odrobinę nie wiadomo, o co chodzi z tym zrównaniem poziomów?
Tu dostrzegam pewną tendencję, która pojawia się w myśleniu o świadomości i jej ograniczeniach. Ta tendencja związana jest z uwagą: Mózg ludzki przetwarza 400 miliardów bitów informacji na sekundę, z czego jedynie 2000 dociera do naszej świadomości. Po takich stwierdzeniach łatwo zasugerować komukolwiek, że owa świadomość jest mocno ograniczonym procesem(jest) a nieświadomość potrafi więcej.  Zwykle jednak nie bierze się pod uwagę, że owe 2000 w dalszym ciągu jest powiązane z owymi 4000 miliardami bitów, to jest wciąż obróbka 4000 miliardów bitów informacji. Ograniczenia świadomości w tym względzie raczej są powiązane z "przepustowością" łączy np. dostępem do różnych rodzajów pamięci.
Wróćmy do owej refleksyjności jako zdolności rozważania czym się zajmujemy, celowego unikania złożoności.
Tu okiem hipnotyzera widzę INDUKCJĘ hipnotyczną i wprowadzanie w trans: "unikając transu, unikasz złożoności".   "Większa refleksyjność" zdolność rozmyślania, ale też dostępu do wspomnień - to cecha transu. Rozumując zresztą w podobnych do cybernetycznych kategoriach sam definiuję trans jako wzmożone przetwarzanie informacji.

Każdy stopień wydolności skorelowany ze stanem spełnia jakąś określoną funkcję. Tak też stany o niskiej wydolności informacyjnej odciążają w pewien sposób świadomość od złożoność, wspomagając procesy zautomatyzowane i rutynowe. Stany o wysokiej wydolności informacyjnej służą natomiast do działania w ramach wysokich poziomów sterowania, gdzie uruchamiają twórcze procesy integrujące
I tu mamy kulminację błędności metafory "poziomów świadomości". W tym przypadku przeciwstawienie "niskiej wydolności informacyjnej" "wysokiej wydolności informacyjnej". Tymczasem patrząc w kategoriach neurologicznych one sobie towarzyszą: "wysokiej wydolności przetwarzania JEDNYCH informacji, towarzyszy niska wydolność przetwarzania innych". To nie jest w ten sposób, że w normalnym stanie świadomości NIE przetwarzamy, lub przetwarzamy mniej(owszem dochodzą różne stopnie pobudzenia). W podobny sposób sterowanie ośrodkami czy przemieszczanie się pomiędzy stanami jest zdecentralizowane, upraszczając :  pod wpływem złości można zmienić zdanie na jakiś temat, pod wpływem zmiany zdania może nastąpić zmiana emocjonalna.
Poza tym "procesy integrujące"(jeśli się domyślam z kontekstu: docierania do sennych treści, rozważań nad aktywnością - pętle sprzężenia zwrotnego) są również rozproszone i wieloaspektowe. jałowy bieg mózgu jest równie integrujący co stymulowanie go bodźcami.
"Wyższy poziom świadomości" pełen twórczych procesów integrujących to MIT.

Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.