Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-11-07

Anna Szymańska

Wypadek białego busa

        Wsiadam do białego, dużego niby busa. Nie wiem, czy powoduje mną zwykła ciekawość, czy... W każdym razie włączam sprzęgło i samochód błyskawicznie rusza - do tyłu. Pędzi jak szalony, tak szybko, że nie widzę tego, co mijam. Jestem przerażona, że albo kogoś zaraz zabiję, albo roztrzaskam się w drobny mak... "Co powie syn?" - myślę w panice, bo dopiero teraz uświadamiam sobie (?), że to samochód mojego najstarszego. W popłochu szukam więc w głowie słów usprawiedliwienia... Nie znajduję. Jak duch opuszczam (wyskakuję?) ten pojazd i zdrętwiała ze strachu czekam na to, co się stanie. Po chwili słyszę straszliwy huk, brzęk, szczęk... Wszystko naraz.

         Krążę w oddali, jakbym bała się zobaczyć z bliska to, do czego się przyczyniłam. I chyba się coraz bardziej oddalam od tego miejsca (albo płynę nad ziemią, bo nie czuję, bym szła na nogach), bo strzaskana "biel" jest coraz mniejsza i bledsza. Jakieś tylko jej mgliste zarysy majaczą gdzieś tam...

                     B.
       15.02.2013 - godz. 07:28

PS
W realu nie mam prawa jazdy, a syn nie ma dużego niby busa w kolorze białym.

Anna Szymańska

Komentarzy nie ma.