Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-04-21

Anah

Wyjścia, przejścia i ucieczka

W pokoju po prawej stronie stało duże łoże. Spałam w nim ubraniu z nieznanym mężczyzną (przypominał bardzo dzikiego mężczyznę z pustyni z innego mojego snu). Ktoś wszedł (to byłam ja) i zaczął wciskać się między nas śpiących. Zrobiło się bardzo ciasno. Wtedy wyszłam z siebie leżącej u boku mężczyzny. Pomyślałam - przynajmniej zobaczę siebie z zewnątrz.Ale wyszłam z domu. Rozmawiałam z kobietami z rodziny. Krzak bzu. Przestroga zawoalowana w zwykłej rozmowie. Przyjęcie rodzinne. Jednej osoby nie było. Prosiła przez posłańca, bym koniecznie do niej przyszła. Mimo niechęci, poszłam. On mieszkał w zagrodzie obok. Poszłam ze względu na bliskich. Nie chciałam też dawać wiary swoim podejrzeniom.Wymienił moje imię uśmiechając się. Krzątał się. Przestawił wiadro z wodą, coś przenosił. Cały czas mówił do mnie wesoło, jakby zagadywał. Byłam osaczona. Kiedy wszedł do domu, miałam wejść za nim, jednak uciekłam. Biegłam szybko sobie tylko znanymi przejściami. Prawie się udało.On stał u wylotu alei z nieprzeniknionych krzewów tworzących płot z drugim mężczyzną. Przypomniałam sobie, że potrafię latać. Wzbiłam się w powietrze. Byli za blisko.Wymieniali jakieś zaklęcia podnosząc przy tym ręce w moją stronę. Powietrze zgęstniało. Zaczęły tworzyć się wiry i tunele. Straciłam płynność lotu. Po chwili równowagę. Spadłam prosto w ich ręce.

Anah

Komentarzy nie ma.