Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-07-16

Signe

Wybory w kraju położonym na twardej, ubitej ziemi

Zapowiedziano wybory do instytucji rządzącej krajem położonym na twardej, ubitej ziemi,  długo musiała panować tu susza, ziemia  poprzecinana  była  szczelinami, rozpadlinami, mówiło się, że w jedną szczelinę wpadło pewnego razu całe państwo i znikło z powierzchni. Słyszało się o tym chodząc między namiotami,  nie było tu innych budowli,  tylko ciemnoniebieskie, jedwabne namioty wezyrów,  na peryferiach widać było też gromadkę namiotów harcerskich w kolorze czerwonym.  Brak było ciągle ostatecznych ustaleń wyborczych, możliwe, że z powodu usterki technicznej w mechanizmie głosowania,  po namiotach chodził technik, wszystko sprawdzał. Namioty w środku były prawdziwymi półmrocznymi labiryntami jak w opowieści Borgesa o poszukiwaniu Al-Mutasima, który w końcu siedział gdzieś za zasłoną z paciorków. Wreszcie w jednej  z tajemniczych pakamer, pod czterokolorowymi światłami, zasklepionymi na razie żelową warstwą ochronną, wypisane były zasady wyborcze według czterech rodzajów: pierwsze żółte światło w kształcie kurczaka było w porządku, powiedział mechanik przyświecając latarką. Drugie, niebieskie światło też świeciło dobrze.  Trzecie już nie, naprawiacz przyglądał mu się i zastanawiał, co należy zrobić. Było to światło psychiki, trzecia zasada wyborcza. Przystąpił do naprawy. Wyszłam z namiotu na ubitą ziemię, na placu słońce prażyło gorącem  nieziemskim.

Signe

Komentarzy nie ma.