Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-11-18

Helka

Wspólny sen

Śniłam, że nadciąga burza. Sprzątałam rzeczy i pranie z balkonu, bo zapowiadał się naprawdę spory kataklizm. Z moich okien było widać czarne (naprawdę - nie metaforycznie) chmury. W dali za osiedlem w dolinie zobaczyłam ogromny pożar, ognień palił się równo, jak w ognisku, lecz bardzo wysoko w górę - ponad bloki.
Bałam się, że zapali się również mój blok. Zaczęłam szykować się do ucieczki, ale gdy wyjrzałam ponownie przez okno, ziemia paliła się już pod samym budynkiem. Zaczęłam wybierać numer straży pożarnej. W tym czasie sąsiedzi z parteru zaczęli polewać płomienie cieniutkimi strużkami wody i szybko ugasili ogień. Spod popiołu natychmiast wyłoniła się przepiękna zielona wiosenna trawa.
Ta sama noc - sen męża:
Jeździł na rowerze po tym samym osiedlu w dolinie, które i ja śniłam.
Zbliżała się ogromna burza. Zaczął uciekać - najpierw po ostrych skałach, ale potem uznał, że łatwiej i szybciej będzie po chodniku. Pedałował jak najszybciej, by dotrzeć do centrum miasta i schować się w bramie. Dosięgły go pierwsze krople deszczu.

Helka

Komentarzy nie ma.