Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-11-12

JerseyMac

Wreszcie Komunikacja!

Byliśmy gdzieś na występach kogoś sławnego a może był to teatr lub koncert, tego nie pamiętam. Był to duży i ładny budynek z wielkimi parkingami przed nim. Była tam moja mama, nieżyjący już tato ale nie tylko bo odczuwałem, ze jestem z rodzina czyli mogła być też moja córka, niestety reszty osób nie pamiętam.

Bylem czymś wyprowadzony z równowagi. Nie pamiętam czy było to niewłaściwe miejsce jakie dostaliśmy ze względu na opieszałość moich współtowarzyszy czy tez jakiś inny drobiazg. W każdym razie bylem taki wściekły, ze wyszedłem na zewnątrz i miałem wcale nie wracać na sale. Gdy wychodziłem pokłóciłem się z ciemnoskórym odźwiernym o jakiś nieistotny drobiazg bo musiałem gdzieś koniecznie wybuchnąć.

Wyszedłem, na zewnątrz, było ciemno czyli już wieczór. Kilka osób tez było na zewnątrz, paląc papierosy lub wolno spacerując.

Nagle nad nami usłyszałem dźwięk jakby nadlatującego helikoptera. Inni tez patrzyli w gore. Myślałem, ze pewnie przeleci jak to czasami bywa i zginie w chmurach ale tym razem zawisł nad nami chwilkę nieruchomo po czym przyleciał drugi i również zawisł obok tego pierwszego. Były to bardzo male helikopterki koloru żółtego i sprawiały wrażenie jakby były zbudowane z zestawu konstruktorskiego dla amatorów. Te dwa helikopterki zaczęły poruszać się po niebie a do nich wciąż nadlatywały nowe. Gdy się bliżej przyjrzałem to zobaczyłem, ze jest ich cale mnóstwo! Ponieważ miały one jakby możliwość zlewania się z otoczeniem, kamuflowania się i najpierw zauważało się wirujące śmigło, a potem jakby zdejmowano z nich zasłonę i widziało się całość. Niektórzy ludzie byli zapraszani do stojących na środku jakichś pojazdów. Niektórzy wsiadali, ja poczułem lekki strach i pobiegłem po moja rodzinę, żeby im przekazać co zobaczyłem.

Akurat koncert się skończył i wyszliśmy na zewnątrz a tam wciąż latały helikopterki, w powietrzu rozlegała się dziwna ni to muzyka ni to dźwięki, bardzo przyjemne, trudno mi je określić ale to nie było nic co słyszy się na Ziemi. W tym się po prostu było, tego się nie słyszało. To jest tak jakby się odczuwało radość a przekazywana ona była w formie wszechogarniających fal niby - dźwiękowych. Bardzo trudno mi to opisać bo tego się nie słyszało jak normalne dźwięki. Odzywały się różne glosy z helikopterów. Witające się z nami, mówiące do nas po imieniu i nazwisku, tak jakby nas znali, gdy ktoś zadawał pytanie oni odpowiadali. Czasami były szumy jak w krótkofalowce i urywało dźwięk. W helikopterkach widać było głowy mężczyzn i kobiet. Byli radośni, mieli poczucie humoru a przede wszystkim czuło się wielka dostojność sytuacji. Jakby to było bardzo ważne spotkanie. Ja zrozumiałem, ze wreszcie nastąpiło ujawnienie się "obcych" i powiedziałem o tym rodzicom. Zacząłem mówić głośno zęby mnie w tych helikopterkach usłyszeli, ze bardzo się cieszymy i ze dziękujemy, za wszystko co dla nas zrobili i moja mama objęła mnie i zaczęła się kręcić w kółko, płacząc ze szczęścia i przytakując, że dobrze powiedziałem a z nieba usłyszeliśmy trzask, trzask! (włączenie mikrofonu) „(Wymieniono nasze imiona) my tez się bardzo cieszymy i jesteśmy z wami!” trzask! Potem wsiedliśmy wszyscy w auto i pojechaliśmy do domu ale ten stan bycia w dźwiękach radości nie mijał. To było jak stale połączenie z radiem(?) ze wszystkimi(?), znów nie wiem jak to określić ale szumiało czasami komuś przerywało i nie było słychać co mówi i nagle słyszę głos prowadzący rozmowę „(Wymienił moje imię), mamy połączenie z (i tu wymienił jakąś bardzo odległą planetę) wiec odezwałem się „słucham” ale to wszystko było jakby w myślach tylko, ze wszyscy je słyszeli (telepatia?), to było w tej ciągłej muzyce, w tych dźwiękach. Słysze wiec trzaski, jakiś kobiecy głos i prowadzący pyta mnie ile mam lat a ja mowie, ze 41, w odpowiedzi słyszę głos tej kobiety z szacunkiem „uuuu to bardzo dużo”, zapytałem jak ma na imię, „Jaśmina” padła odpowiedz i zaraz dodała „przepraszam ale będę kończyć bo u nas jest późno i niedługo muszę wstawać”. Prowadzący podziękował za rozmowę, ja również. A takie rozmowy się słyszało ciągle. Słyszało się chyba wszystko co inni mówili, nie wiem w jakim obszarze.

No i to by było na tyle, spisałem tyle ile pamiętałem.

JerseyMac

Komentarzy nie ma.