Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-05-14

Wojciech Jóźwiak

Wkurzające rangi

Robert Palusiński zamieścił drugi i długi artykuł o rangach, w rozumieniu Arnolda Mindella. Rangi to coś, co wkurza czyli irytuje. Uświadomienie sobie tego, że żyjemy w świecie, gdzie każdy ma niewidocznie na czole przypieczętowaną rangę, pozbawia nas (chyba „nas”, bo mnie na pewno) dobrego samopoczucia. To działa w obie strony. Ok, fajnie, że mam dość wysoką rangę jako mężczyzna i biały, ale dlaczego każda kobieta, którą znam, włącznie z moją żoną, córką i przyjaciółkami, ma się automatycznie męczyć z powodu niższej rangi swojej płci? Język polski jest tu dodatkowo w porównaniu z innymi okrutny. Kiedy Anna szła z Barbarą, powiemy, że „szły”, tak samo powiemy, gdy Anna szła ze swoją suczką, też szły; ale kiedy taż niewiasta szła z pieskiem Azorkiem, o, to już oboje szli. Dobra płeć Azorka podnosi językowo wyrażoną rangę kobiety! Zgroza. Finka to kobieta z Finlandii, ale i nóż, głównie używany przez rosyjskich bandytów. Kanadyjka to kobieta z Kanady, ale i łódź na wiosła. Holenderka to kobieta z Holandii i krowa czarno-biała, łaciata. Hiszpanka to kobieta z Hiszpanii i śmiertelnie groźna odmiana grypy. Oraz niby dlaczego poseł John Godson, sądząc z tego, co go czytałem, całkiem rozsądny polityk, ma być niżej rangowany z powodu swojej afrykańskiej cery?

Irytuje uświadomienie sobie rangowej niższości („mniejszości”!) mnóstwa osób, ale tak samo wkurza uświadomienie sobie rangowej wyższości innych. Mnie osobiście najbardziej złości rangowa wyższość wynikająca za znajomości dominującego języka, tj. angielskiego. Niestety, jako słabo znający ten język stoję na straconej pozycji wobec każdego anglojęzycznego. A także wobec Polaków „nawróconych” czyli skuteczniej władających angielskim. Złości mnie – to akurat uświadomiłem sobie czytając artykuł Roberta („artykłuł”: że przekręcę słowo wzorem schizofreników, bo to jest kłujący artykuł!) - niezasłużona niczym i obrażająca mnie wysoka ranga katolickiego kleru. I niestety, nie poradzę, mogę tylko tych zasutannowanych urzędników kościelnych omijać, co od lat robię, unikać ich, ale nie będę z nimi rozmawiał jak równy z równym, bo są znakomicie wyszkoleni i wypijarowani do tego, żeby każdego kto przy nich stanie traktować z wielkiej góry. Jak arystokraci za Ludwika szesnastego, których potem gilotyna... sorry, scyzoryk, finka mi się w kieszeni otworzyła. Z buddyzmu tybetańskiego też mnie kiedyś wywiało w dużym stopniu za sprawą rang, równie tam dobitnie zaznaczanych i wpajanych, co w katolickich zakrystiach.

Wieszanie krucyfiksów w publicznych miejscach, owo obsikiwanie terenu przez katolików, też ma za cel pokazanie, kto tu rządzi, czyli przypomnienie, czyja ranga wyższa czyja niższa. Akurat wczoraj byłem zapisać się do pewnej „placówki” medycznej, na drzwiach sali zabiegowej krucyfiks wisi, co „brzmiało” jak złośliwy dowcip, bo zabiegi na stawy, a figurka na krzyżu ma w tych miejscach gwoździe wbite; ciekawa afirmacja, Ten-z-gwoździami-wbitymi-w-stawy – patronem ortopedów! Za chwilę zostałem pouczony, że mnie pani za ladą nie zapisze, bo coś jest nie tak na skierowaniu. Komunizm czyli nienawiść do ludzi rozkwita w instytucjach Funduszu Zdrowia. Dlaczego? Na pewno ważną przyczyną jest to, że tam rangi są wybitnie ostre i jadowite, pacjent stoi o przepaść w dół od ordynatora, chorzy są na samych dole w tamtejszych hierarchiach, wszystko można z nimi zrobić i nie podskoczą, bo mają założonego nelsona w postaci swojej żądzy bycia zdrowszym, do kąta przez to są zapędzeni. Najpierw się ich (czyli nas) okrada podatkami, potem za nasze pieniądze robi się z nas pariasów. ¡Arriba, parias de la Tierra! (Broni walczącym! Arriba parias). Wciąż ta finka-gilotynka mi się otwiera... Kałasznikow!

(Tłumaczenie tekstu tu. Seksizm? Znowu ranga?)

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 23

1. Język nas stwarza i vice versa... • autor: (2013-05-14 15:53:52)

"Język polski jest tu dodatkowo w porównaniu z innymi okrutny."

A mnie od dawien dawna irytuje pewien drobiażdżek w języku ang., który to język w dodatku uwielbiam, bo odkąd go nieco poznałam, wydaje mi się bardziej pojemny, elastyczny od polskiego.
Ale wracając do drobiażdżku: ang. man - i człowiek, i mężczyzna.
No i fajnie. Tylko kobieta gdzie, chciałoby się zapytać. (I nie chodzi, rzecz jasna, o to jak powiedzieć kobieta po ang. ) I dlaczego językowo człowiek i mężczyzna stają się synonimiczni, a kobieta nie? Że się tak retorycznie spytam.
Język stwarza nas, a my stwarzamy język... Wczoraj odebrałam telefon na swojej infolinii, wyjątkowo od mężczyzny (bo przeważnie dzwonią kobiety) i w pewnym momencie usłyszałam w słuchawce: "Pani zapewne jako kobieta... "  - pozwoliłam Panu oczywiście dokończyć, ale asertywnie zaczęłam swoją kwestię: "Przede wszystkim jestem człowiekiem." Być może Pan się zdziwił, bo pewnie chciał mnie jakoś skompletować albo coś, ale mi bardzo zależało, żeby podkreślić swoją bezstronność - a podczas konsultacji taka jestem i muszę być, inaczej nie miałoby to sensu. Ale przypisano mi a priori, że będę tendencyjna i zachowam się, zareaguję tak, a nie inaczej - to też a propos Twojej końcowej uwagi w nawiasie, Wojtku.



[foto]2. Nie lubię rang • autor: Jan Szeliga (2013-05-14 16:09:14)

Przyznam że rangi również działają na mnie wkurzająco, ponieważ wprowadzają sztuczny podział, tam gdzie moim zdaniem nie powinno go być. To samo dotyczy różnych stopni "wtajemniczenia" w pracy np z energią, czy naszego statusu w jakimś zgromadzeniu.
Wszystkie takie sytuacje wymagające korzystania z rang omijam szerokim łukiem.
Rangi są istotną przeszkodą w osiągnięciu tzw "stanu liminalnego" osiąganego w szałasie potu, o czym pisze Jacek Sieradzan :
cyt" osoby liminalne /.../ nie mają określonego statusu ani autorytetu. Różnice pomiędzy płciami są zamazane/.../. Załamują się w nich i przestają istnieć więzy kulturowe i społeczne /.../ W stanie liminalnym inicjowani nie posiadają żadnej własności, są ubrani w minimum odzieży albo całkiem nadzy, nie noszą też żadnych insygniów, oznak statusu itp."
cytat z :
http://www.taraka.pl/liminal

[foto]3. Co z rangami robić? • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-14 21:09:57)

Tak, ale poza stanem liminalnym czyli normalnie w życiu, od rangi się nie ucieknie.
Wydaje też mi się, że są społeczeństwa (narody) gdzie napięcie wokół rang jest większe,  i inne, gdzie jest mniejsze. Skandynawowie wydają mi się mniej "rangowi" od Polaków. Mozliwe, że można "wychować się" jako społeczeństwo tak, żeby rangi (które będą, bo to jest cecha gatunkowa, związana z naszą hierarchiczna stadnością) nie były az tak bardzo dokuczliwe, tzn. żeby powodowały możliwie mało cierpień i "zgrzytów".

[foto]4. Kwestia społeczności • autor: Kinga Kościak (2013-05-14 21:44:03)

To społeczeństwo stwarza rangi, zresztą tak samo jak język, który je określa. Przecież w danym narodzie, który posługuje się jednym językiem istnieją jeszcze mniejsze społeczności, które różnią się między sobą "rangowością".
Jeśli wyodrębnia się jakaś całość - zawsze w końcu zaczyna się dzielić i wartościować względem siebie. Nawet podczas głupiej rozmowy w gronie znajomych wciąż zachodzi takie mieszanie "rang" czyli statusów/filozofii/postaw - ktoś widział ten sam film co druga i i trzecia osoba, więc jest lepszy od tego co go nie widział. Ktoś zna tego a tego fotografa, więc tworzy koalicję z drugim, który też widział i już przylepiają sobie na czoło plakietkę "jestem lepszy".
Może gdyby przyjąć do naszej ograniczonej świadomości, że podziały nie są drogą do zadowolonego, szczęśliwego społeczeństwa, ani motywujące, rzadko budujące, a już na pewno nie tolerancyjne, może wtedy rangi stałyby się mniej dokuczliwe, zaczęłyby szarzeć, roztapiać się w naszej empatii.
Przecież niechęć do kleru też jest rangą - jako ateizm. Również stawiamy się w pewnym stopniu wyżej od duchownych. Wydaje mi się, że w obecnych czasach jest to dosyć potężna "ranga".

[foto]5. Ateizm - niespecjalnie ranga • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2013-05-15 11:01:04)


Porównaj sytuację "Ateista wpada w złość i rzuca kamieniami w kościół" oraz "Ksiądz wpada w złość i rzuca kamieniami w ateistę", wychodzi bardziej w stronę "pierwszy to chory świr, drugi oddany wierze i duchowo wrażliwy, a go zdenerwowali".  W otoczeniu miłym myśli(znów ranga) łatwo stwierdzić, że wszędzie tak jest..

Mnie bardziej niepokoi, że sama koncepcja rangi na dużą skalę jest nadmiernie uproszczona, za gładko skleja sprawy jednostki(co jest ważne?), relacji 1-1(jak ktoś prezentuje się jako ważny?), małych grup(kto jest ważny i ma decydujący głos?) i dużych(stereotypizacja postrzegania, co i dla kogo jest ważne z jakiego punktu widzenia w sytuacji ograniczonych zasobów, jaka mniejszość rządzi?).

[foto]6. Ranga, lewica, resentyment* • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-15 11:26:36)

>>> Mnie bardziej niepokoi, że sama koncepcja rangi na dużą skalę jest nadmiernie uproszczona (Piotr napisał powyżej.)

Masz rację, też tak uważam. (Szkoda, że ta dyskusja nie odbywa się pod oryginalnym artykułem Roberta, bo on może nie wiedzieć o niej i nie czytać tych komentarzy.)
Pojęcie "rangi" jest pomieszane, różne czynniki do niego wchodzą, co najlepiej widać wyliczankę kończącą artykuł. Przyczyną podwyższenia rangi mają wg. Roberta być: (1) brak psycho-problemów, traum, w dzieciństwie, (2) "śmiałe rozpoczynanie dnia", (3) wewnętrzny spokój i brak obaw o przyszłość, (4) znajomośc metod radzenia sobie z psycho-problemami, (5) wiara w boga.
Co w takim razie z głównym źródłem rang, czyli płcią, rasą, narodowością, wiekiem, zdrowiem?

Kiedy (czytając Roberta) dowiedziałem się o istnieniu RANG i organizowaniu przez nie świata, koncepcja ta wydała mi się bardzo ważna.
Ale jednocześnie mam wrażenie, że do "walizkowego pojęcia" rangi pakuje się jakieś uboczne treści. Mam wrażenie, że pojęcie RANGI służy (raczej: może służyć) do wywoływania poczucia winy u "bogatych, zdrowych i pięknych". Co by podpadało pod stary numer RESENTYMENTU, czyli rozumowania: "pożądam czegoś, więc to jest DOBRE, ale nie mogę tego mieć, więc głoszę, że to jest ZŁE". Przypomnę, że resentyment wykrył Fryderyk Nietzsche w chrześcijaństwie i uważał za jego główną skazę, i w socjalizmie. Lewicowe myślenie jest "notorycznie" oparte na resentymencie.

*) W tytule aluzja do książki Adama Michnika "Kościół, lewica, dialog" z 1977 r.

7. doświadczenia • autor: (2013-05-16 00:55:59)

Zawsze warto odnosić sprawy do doświadczenia,

Mężczyznom trudno utożsamić się z kobietą, ale może uda się  być Czarnym czy Żydem?

np. pytanie:

"Oraz niby dlaczego poseł John Godson, sądząc z tego, co go czytałem, całkiem rozsądny polityk, ma być niżej rangowany z powodu swojej afrykańskiej cery?"
warto rozważyć doświadczalnie...

Np.  przejdźcie się Wojtku z ww posłem gdzieś na obrzeża Warszawy i gwarantuję, że jeśli jakieś osoby miałyby któregoś z was "zaczepić", to na pewno będziesz "drugi" w kolejce ... Z powodu  koloru skóry właśnie.
Co do innego rasizmy - antysemityzmu;
Powiada się, że naród Żydowski jest wpływowy z takich czy innych względów. Otóż analogia co do skóry jest jw. przejdź się po blokowiskach bądź praskich zaułkach z kolegą w jarmułce i z pejsami. efekt jak w poprzednim przykłądzie. Czy nie jest zdumiewające, że choć Żydów w Polsce jest ilka tysięcy osób, to nadal na ścianach nie pisze się Americanos Raus - tylko Jude Raus? + gwiazda Dawida na szubienicy ? A przecież jako Polacy Żydów co Niemcy (i niektórzy Polacy) nie zamordowali, skutecznie przepędziliśmy po wojnie i tylko najbardziej zatwardziali zostali po 1968 r.

Chodzi o to, żeby widzieć to w kontekście czytającego/ej.
Jak czuł(a)byś się jako Polka/ak, którego rodziców i dziadów wymordowano w Gułagu czy Katyniu i spacerujesz dziś ulicami Moskwy a tam co chwila na murze napis "Polnische Schweine Raus!" i szubieniczka bądź rysunek  KGB-owca przystawiający lufę do głowy Polaka/czki?
(I żadna inna nacja nie figurowałaby na murach - tak jak w RP)

Ranga nie polega wyłącznie na tym, ile masz pieniędzy, karabinów czy wykształcenia, ale także na samo-poczuciu w określonym środowisku społecznym bez konieczności zatrudniania ochroniarzy czy wymachiwania portfelem :)

8. O odkrywaniu ślepoty na posiadaną rangę • autor: (2013-05-16 00:58:25)

Taki tekst ze 3 lata temu napisałem na podstawie doświadczenia:

Ostatnio właśnie doświadczyłem na samym sobie tego JAK TRUDNO ZAUWAŻYĆ NASZE RANGI I PRZYWILEJE. A było to tak;

Mały Henio mający prawie 8 miesięcy za pomocą rzutów o podłogę unieczynnił żółty minutnik swoich dziadków służący do odmierzania czasu gotowanych jajek, czy pieczonego ciasta...
Jako poprawny ojciec odpowiedzialny za destrukcyjne impulsy latorośli poszedłem zatem do supermarketu i odkupiłem śliczny minutnik w kształcie czajniczka. I tu pojawiła się NIEŚWIADOMOŚĆ RANGI.
Po przyniesieniu minutnika do kuchni dziadków po pewnym czasie okazało się, że śliczny minutnik nie nadaje się !!!

Nowy minutniczek ma ZBYT MAŁE LITERY i jest ZBYT CICHY !!!

Na czym polega nieświadomość rangi oraz wykazanego przeze mnie age-izmu?
Ano na tym, że wybierając minutnik kierowałem się względami cenowo - estetycznymi i ANI PRZEZ CHWILĘ nie przyszło mi na myśl, że ktoś może nie dostrzegać cyferek oraz nie dosłyszeć dźwięku. ...
Ufff
Tyle wiedzy i nauki jeszcze przede mną.
Dla tego, kto jest pozycji NIEDOWIDZĄCEGO, małe literki czy cyferki są natychmiast dostrzegalną przeszkodą i trudnością do pokonania - tak jak wysoki krawężnik dla osoby na wózku. Ale dla kogoś o w miarę dobrym wzroku - taki problem po prostu nie istnieje - - aż mu ktoś nań nie otworzy oczu!
I do tego nam -- uprzywilejowanej większości -- potrzebne są mniejszości (czyli co co się znajdują z jakichś względów w gorszej sytuacji): do otwierania oczu na naszą rangę płynącą z możliwości widzenia małych cyferek bez pomocy okularów.

9. Kontekst, Kontekst! • autor: (2013-05-16 01:03:09)

Jak pisałem - rangi są kontekstualne i zmienne z czasem.

Dlatego  mniejszości są takimi tylko w określonym miejscu i czasie ! Proletariat miał niższą rangę przez długi czas -- aż do rewolucji.
Rewolucje są  odreagowaniem nierówności społecznych BEZ ŚWIADOMOŚCI!
Towarzysze sekretarze szybko od-tworzyli system rang i przywilejów caratu! Zostali zassani przez to samo pole społeczne w nowej konfiguracji.
Świadomość różnic mocy i stanowisk może pozwolić na e-wolucję zamiast r-ewolucji ...

Dlatego żadna grupa nie jest WYŁĄCZNIE i "na zawsze" na słabszej pozycji.

[foto]10. Szczegóły I • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2013-05-16 08:04:57)

Właśnie w szczegółach, kontekście ta koncepcja Rang zdaje się rozmywać, niby kwestia świadomości  przywilejów, ale jak się wchodzi w szczegóły mowa o innych kwestiach.

Podałeś przykład z Godsonem i Wojtkiem na obrzeżach miasta. Tu jest przykład jak się traktuje inność w pewnych podgrupach tj. kiedy i gdzie wyróżnianie stanowi o byciu celem.  I nie ważne czy murzyn, czy gość w jarmułce, czy ktoś w koszulce "Walę was głupie buce", nawet jeśli padają krzyki czarnuch, żyd i ch..

To przykład na to jak reagują ludzie w pewnych sytuacjach, szukając kozła ofiarnego i wyładowując agresję. Co więcej. Nawet twierdziłbym, że sprowadzanie tego do tematu rasizmu i antysemityzmu pogarsza sprawę, bo w mediach zamiast np. dyskusji jak sprawić by np. ta młodzież(zakładając młodszych sprawców) poczuła, że ma perspektywy rozmawia się o "wielkiej tragedii i problemach społecznych" p. Godsona z pensją poselską, który przez 4 lata może się mądrzyć o czymś, co nie stanowi problemu, czy jakiegoś członka grupy mającej to o czym marzą i są pewni, że mieć nie będą, że się czują bardzo prześladowani..

C.D.N.

 


 

[foto]11. Szczegóły II • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2013-05-16 08:19:27)


Dalej idąc, z przykładu o minutniku, podałeś przykład z dziedziny empatii (jak kto woli wyobraźni) oraz priorytetów (czy chcę załatwić problem swój czy czyjś? czy chcę wystąpić jako zbawca, czy pomóc znaleźć rozwiązanie? Czy chcę podarować prezent? Czy chcę dać coś funkcjonalnego?).

I jak dla mnie z problemu realnego pt. brak empatii, brak rozeznania w sytuacji robi się tutaj problem zastępczy pt moje jedne bardzo wielkie zmagania filozoficzno doświadczalne z problematyką agizmu i dyskryminacji mniejszości mua przez większość..

Mowa o "nieświadomej większości" tymczasem jeśli zajmujemy się mniejszościami, to w ogóle brak jest czegoś takiego: Niezależnie kim jestem, należę do jakiejś mniejszości, a "większość" to wyobrażona koncepcja "zbioru mniejszości trzymającego władzę i przywileje, spiskującego na rzecz pozbawienia mua mniejszości moich nieuświadomionych przywilejów". Twór mitologiczny..

 

[foto]12. J. raus • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-16 08:27:44)

Co właściwie chcą powiedzieć 12-latkowie, którzy malują "j. raus" (moja ostrożność z powodu Sieci, która nie zapomina), swastyki i wiszące gwiazdy D-da? Czy ktoś badał terenowo to zjawisko? Zanim zostanie zbadane, zauważę, że przypomina mi ono mówienie "k..a", plucie, i palenie papierosów (szlugów! szluga kopsnij! ziomal). Ten OBYCZAJ - bo to jest obyczaj - ma cechy występującej u męskiej młodzieży spontanicznej inicjacji w bycie złym. Ponieważ obyczaj ten odtwarza się niezależnie od czegokolwiek, to zapewne jest genetyczny. Przypomina inicjacyjne obyczaje "ludów pierwotnych" (które tak w Tarace kochamy, ze mną włącznie) gdzie żeby zostać pełnoprawnym mężczyzną trzeba kogoś zabić.
Inicjanci inicjują się w zło utożsamiając się z kulturowo obecną postacią Zła Głównego czyli Głównego Wroga, którym był i przez lata był kreowany Hitlerowiec, zwłaszcza w swoim aspekcie żydobójcy.

[foto]13. Inicjacji w bycie złym c.d. • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-16 08:34:57)

Powyższe - inicjacja w bycie złym - ma związek z rangą! Ponieważ obyczaj ten "kwitnie" u młodzieży męskiej ze środowisk/rodzin o niskiej randze lub społecznym statusie.

(Co robią socjologowie? Dlaczego tego nie badają?)

[foto]14. Rangi w języku oraz kulturze • autor: Alicja_Liv /ALiv (2013-05-16 16:28:49)

W moim świecie rangi nie istnieją, może jedynie "grupy ludzi których należy unikać", ale to już co innego. Nie przeszkadza to jednak innym wrzucać mnie do systemu rangowania - a widoczne jest to zwłaszcza na emigracji, np nie mieszkam w polskiej dzielnicy i nie pracuję w fabryce, na pewno myślę że jestem "lepsza". Ale pisać chciałam o języku: wspomniałeś Wojtku, o jęz polskim i jego okrucieństwie w tej kwestii - co ciekawe, w życiu jest dokładnie odwrotnie. W jęz polskim jest jak mówisz, w angielskim odwrotnie - coś pięknego, dobrego będzie zawsze "she" (mały kotek - isn;t she cute) coś ukochanego (statek, czyli żona i matka marynarza a wjednym - she). Rzeczy brzydkie, złe i okrutne są rodzaju męskiego. Natomiast rzeczywista pozycja kobiety, nie językowa, wydaje mi się wręcz przeciwna do tego co obrazuje język - polscy mężczyźni otwierają kobietom drzwi, wyrzucają śmieci  i naprawiają krany, a wg mojego męża polska kobieta w większości domów na jakimś poziomie zarządza. W Anglii facet nigdy nie będzie szedł na ulicy za kobietą, bo to obraza, niósł jej zakupy jak jeleń, czy prał/gotował obiad. Jak wróci z meczu kanapka z bekonem ma czekać, a ostatnie słowo musi być zawsze jego. Mężczyźni polscy ogólnie okazują swoim partnerkom więcej szacunku,  niż mężczyźni angielscy. To jest oczywiście generalizacja, ale jednak dużo w tym prawdy ;)


Edit: chciałam jeszcze dodać, że jeśli chodzi o rangę społeczną, często trakrujemy te rangi bardzo sztywno, zapominając, że bardzo szybko można przez te rangi podróżować - od zera do milionera, albo w drugą stronę - spaść na samo dno i potłuc sobie dupę.

15. ranking narodowości • autor: Jerzy Pomianowski (2013-05-16 20:05:03)

Ciekawe jak ostro widać podział narodów wg rangi na przykładzie mieszanych małżeństw.
Polak biorący sobie za żonę Angielkę, Szwedkę, czy Niemkę,  to ułamek procenta małżeństw o odwrotnej konfiguracji.
 Samiec w takich parach niemal zawsze pochodzi z "rangi wyższej".

[foto]16. Statystyka? • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-16 20:09:34)

Czy znasz, Jerzy, odpowiednie statystyki? (Co do płci w mieszanych małżeństwach?)

17. jak 1 do 17 na niekorzyść naszych • autor: Jerzy Pomianowski (2013-05-16 21:33:24)

Z tym ułamkiem procenta, to  przesadziłem, jednak np w roku 2011 -  618 Polek poślubiło Anglików i  tylko 38 Polaków poślubiło Angielki.
Czyli potwierdza się potoczna opinia o około dwudziestokrotnej przewadze "rangi angielskiej".
Niemal takie same proporcje są w małżeństwach polsko-czeskich.
Dane wygrzebałem z polskiej prasy, ale są w MSZ komórki które tym się zajmują, więc trzeba poszukać głębiej. Parę lat temu widziałem dość dokładne zestawienie dostępne w internecie.


[foto]18. Mezalians głównie w jedną stronę • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-16 21:40:24)

No tak, mężczyźni dbają, żeby żona nie była ani bogatsza ani lepiej od niego wykształcona , więc przy tej okazji okazuje się też wartość narodowości. Ciekawe.

[foto]19. Ciekawe • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2013-05-16 22:17:01)

Mezalianse międzynarodowe popełniamy stosunkowo rzadko, rzadziej tylko Bułgarzy i Rumuni. (eurostat).

[foto]20. międzynarodowe małżeństwa • autor: Alicja_Liv /ALiv (2013-05-16 22:30:25)

Nawet bardzo ciekawe, zauważcie jednak, że to tylko polskim kobietom - a może i mężczyznom - wydaje się że angielski mąż jest z "wyższej rangi". Może dlatego, że wydaje nam się ża ma coś lepszego do zaproponowania, bo jest z zachodu. Znam małżeństwa mieszane amerykańsko- angielskie, japońsko-angielskie, i już te rangi tam zanikają.


@ Jerzy Pomianowski - tak sobie myślę, że ta przewaga może też wynikać z tego, że w takich małżeństwach zawsze jest potencjał wyjazdu za małżonkiem - kobieta prędzej pojedzie za mężem, do jego szczepu, nauczy się jego języka i kultury. U faceta to się wiąże z budowaniem od nowa swojej pozycji społecznej, zostawieniem swoich "braci broni", i tak dalej. 

@Anna Goluba
"

Ale wracając do drobiażdżku: ang. man - i człowiek, i mężczyzna.
No i fajnie. Tylko kobieta gdzie, chciałoby się zapytać. (I nie chodzi, rzecz jasna, o to jak powiedzieć kobieta po ang. ) I dlaczego językowo człowiek i mężczyzna stają się synonimiczni, a kobieta nie? Że się tak retorycznie spytam "

no niestety nie masz racji - "man" jest w słowie "woman" ukryć tego się nie da. Słowo woman oznacza "female human being". W ogole w angielskim nie da się tak odczuć damsko-męskiego rangowania, zwłaszcza od kiedy policeman zmienił sie na police officer, chairman na chairperson i tak dalej.

21. @Alicja • autor: Jerzy Pomianowski (2013-05-16 23:05:55)

Tak, chyba te motywacje siedzą dość głęboko wstecz, sięgają czasów plemiennych co najmniej.
To oznacza niesłychalną powolność zmian w dziedzinach życia pozornie łatwych do unowocześnienia przez samorodnych inżynierów społecznych.

22. Bravissimo • autor: (2013-05-17 13:40:05)

   Liczę na więcej takich artykłułów, i piszę to słowo jako zdiagnozowany schizofrenik,
który raczej unika neologizmów. Aż miło się czyta takie narzekanie, bo jeśli ktoś jak Ty
Robert, masz argumenty to narzekaj, ponieważ na pewno Cię każdy wysłucha. Ja jestem na neuroleptykach, co mi daje takiego kopa, że życie jest całkiem fajne. Pisałeś o kobietach. Prabhupada, czyli ktoś nie byle jaki od duchowości i ktoś kto uznaje klasowość, mówi iż kobiety są jak dzieci i nie można im dać wolności. To jest o tyle ciekawe, że dając kobiecie wszystko, doprowadziliśmy do tego co mamy, czyli rozglądamy się i widzimy wokół siebie albo plac zabaw, albo cyrk osnuty skorupą pozornych elementów, które mają na celu tylko zapewnienie bezpieczeństwa. Muzułmanie na przykład nie przebywają w towarzystwie kobiet podczas miesiączki i skądś się to wzięło przecież. Każdy zdaje sobie sprawę, że nie chodzi o seks, tylko o coś głębszego co dotyczy równowagi mężczyzny. Każda moja była partnerka jest ze mną do pierwszej miesiączki, no bo ja po prostu nie jestem wtedy zdolny do funkcjonowania. Prawdą jest, że tych dziewczyn nie było zbyt wiele, ale były... Kobiety są tak naprawdę podatne na chęć niszczenia wszystkiego wokół siebie nie dbając o materię, a o energii nie wspominając. Podczas menstruacji denerwuje je byle drobiazg, co jest z pewnością tylko pretekstem by wykrzyczeć swój ból. A teraz z grubej beczki. Opierając się na geoatrologii, jak i energetyce Ziemi z rozmieszczeniem czakramów jak i astrologii medycznej sądzę, że nie bez powodu jest wojna w Iraku, chociaż myślę sobie teraz, iż gdyby tylko mogli, to Amerykanie weszli by do Mekki, a to już byłby niestety koniec, a oni są wyjątkowo destrukcyjni. Niezmienia to faktu, że wojna, która jest mniej lub bardziej patrząc na media faktem rzeczywistym nie zmienia faktu, iż chodzi o Arabów, a oni są jak spersonifikowane krwinki. Może ta wojna coś zmieni, i nie wiem kogo jest to teoria, że każda wojna ma impakt na organizm człowieka kolektywnie rzecz ujmując, ale ja tej teorii na pewno nie wymyśliłem. Women - We, man! Dąży to chcąc nie chcąc do uniseksu galaktycznego i jestem za klonowaniem, bo rodzinność to istna tragedia, a ze smutkiem i przerażeniem Big Brother dla inteligencji pozaziemskiej. Gdybyśmy tylko dotarli genetycznie do pierwszych przodków może dałoby im się coś wtedy powiedzieć o naszej męcę, która czasami wykracza nawet poza cierpienie wolicjonalne. I nie chciałbym powtórki z rozrywki w postaci zarzynania naszego prezydenta, na wzór Majów środkowo amerykańskich, chociaż za polityką nie przepadam. Kobiety

[foto]23. Czy Mindell czytał Ferdydurke??! • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-05-21 21:38:52)

Pytanie do Roberta:
Czy Arnold Mindell (twórca koncepcji rang) czytał /zna "Ferdydurke" Gombrowicza?

"Materialnie" to jest możliwe, bo jest ang. tłumaczenie Ferdydurke.
Dlaczego mi to przyszło do głowy? - Bo jest zdumiewające podobieństwo między rangami w ujęciu Mindella, a całym "gombrowizmem", zawłaszcza w wersji Ferdydurke. Cała ta "magia" bycia stwarzanym przez spotkanie-interakcję z drugim człowiekiem, szczególnie gdy to spotkanie jest dziwaczne, "dzikie" i łączy się z niemożliwą do świadomego i rozumowego opanowania różnicą w rangach obu stron. O tym przecież jest całe Ferdydurke.