Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-09-01

KK

Wizyta mamy

Najpierw byłam na spacerze z psem. Trzeba było pozbierać psie kupy. Jakiś chłopiec podszedł do mnie i wrzucił do dużego worka psy zamiast kup. Powiedziałam - miałeś pozbierać kupy a nie psy. Wzięłam jakiś papierek, zebrałam te kupy i rzuciłam je na wierzch psów w worku.
Schodziłam w dół wielkimi szerokimi schodami, jak w starym budynku. Ludzie schodzili i wchodzili na górę. Pomiędzy nimi krążyła kobieta ze wsi i mówiła, że ma jajka do sprzedania. Zastanawiałam się czy nie kupić, ale uznałam, że mam trzy to mi wystarczy.
Przyjechała do mnie w odwiedziny moja mama. Weszłyśmy do mieszkania, a psy leżały na kanapie wtulone w koc (naprawdę mam tylko jednego psa). Ten mój się zerwał na mój widok i popędził do drzwi gotowy na spacer.
Poszłyśmy z mamą do piekarni kupić jakieś pieczywo. Ona się zdecydowała na spore okrągłe czekoladki, ja chciałam małe kwadratowe ciasteczka leżące obok. W końcu kupiła jakieś bułki i obwarzanki. Patrzyłam na drożdżówki i chciałam coś kupić, ale ona powiedziała, żebym zapomniała o bagietkach bo są za drogie. Sprzedawczyni powiedziała, że wcale nie są drogie.
Kiedy szłyśmy do domu jadłam coś w rodzaju podpłomyka.Trzymałam go w kieszeni.
Siedzimy z mamą w domu. Powiedziała, że szkoda, że nie mam jajek, a ja na to "Szkoda, że nie kupiłam od tej wsiury". Mama powiedziała, że jestem nie do wytrzymania/nienormalna, coś w tym stylu.
Cały czas w śnie słyszałam ładny, spokojny męski głos,śpiewający chyba po rosyjsku. Kojarzył mi się ze śpiewem cerkiewnym.
To sen z dzisiejszej nocy.

KK

Komentarzy nie ma.