Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2010-09-18

Paweł Brągoszewski

Wikingowie

Islandczycy to właściwie Wikingowie, sprytnie zmieszani z odrobiną krwi irlandzkiej i szkockiej. Wikingowie płynąc na Islandię porywali irlandzkie i szkockie kobiety, czyniąc zeń niewolnice, a z wybranych kochanki i matki. Niewielka grupa osadników na Islandii była więc sprytnie i dobrze przemieszana genetycznie, zapewniając sobie zdrowe potomstwo. 

Gdzie są mity, legendy, pradawne opowieści Islandii? Dobrze znane sagi islandzkie nie są mitologią. To lekko podkoloryzowane opowieści historyczne o prawdziwych postaciach i wydarzeniach. Niemal brak jakichkolwiek elementów fantastycznych. Kupiłem w księgarni w Akureyri grubą antologię sag islandzkich. To do bólu realistyczne, reporterskie opisy wydarzeń. Brak mitologizacji czy choćby sentymentalizmu nawet w odniesieniu do największych bohaterów. Król - nie król, może upić się i wymiotować przed izbą, a potem kogoś przez pomyłkę zabić.

Wikingowie, znani w Europie z regularnych napadów, gwałtów i rozboju, sami opisują swoje wyprawy (przynajmniej ci z Islandii) bez większego entuzjazmu. Ot, przyszła wiosna, więc wyruszyli na rajd do krajów nadbałtyckich. Był udany, przywieźli wiele cennych zdobyczy. Wyprawy Wikingów, przed którymi drżała Europa, zbywane są jednozdaniowymi wzmiankami, jak wyjście do pracy.

Najważniejsze wydarzenia w sagach dzieją się w krótkich okresach pomiędzy letnią pracą na saksach (łupieniem krain nadbałtyckich i Wysp Brytyjskich) a zimowym odpoczynkiem. Wtedy jest czas na prawdziwie heroiczne czyny, walkę o wpływy i dokonania godne opisania w sagach.

Nie przeczytałem wszystkich sag, może gdzieś tam są opowieści o innym charakterze. Jest jeszcze Edda poetycka, najstarszy zabytek piśmiennictwa islandzkiego (podaję za Wikipedią) i Edda prozaiczna - tam czekają bogowie i mity.

Paweł Brągoszewski

Komentarzy nie ma.