Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-05-11

Piotr Jaczewski

Wielka tajemnica wiary - życie masz na kredyt.

Pisząc o rozliczeniach z postaciami wewnętrznymi, czy raczej naszym uwewnętrznionym "społecznym mechaniźmie rozliczeniowym" zostawiłem sobie na zakąskę Figurę Boga, a skupiłem się na bliskich hierarchicznie, horyzontalnie doświadczanych Bogach.
Celowość owa wzięła się z błysku inspiracji pt "jeszcze nie myślałem o tym w kategoriach wymiany przysług -rozliczeń społecznych". Drugi "błysk" tyczył się podobieństwa tego mechanizmu psychologicznego monoteizmu do światowej ekonomii zbudowanej na kredycie. To ciekawy temat i notuję sobie, żeby prześledzić związki makroekonomii i religii.
Sprawa z postacią boga ewidentnie to kwestia skalowania. Tj. W takim układzie "Jednostka do Absolutu" wartość przysługi czy zobowiązania względem Absolutu jest nieskończona. Nieograniczony kredyt wydany przy narodzinach i spłacany przez życie. Przelicznik ma  duży mnożnik, a kiepsko jest z egzekwowaniem zobowiązania absolutu względem ludzi ;)
To odrobinę rozjaśnia kwestię siły "potrzeby wiary". Zobowiązania na naszym społecznym liczniku są silniejsze niż "moralność" "rozsądek" "myślenie" "seksualność" "instynkt samozachowawczy". Stanowią element  biologicznych filarów tożsamości. Kora wyższa jest społeczna, a jeśli chodzi ten poziom społecznego przetwarzania interakcji wykluczenie jest najgorszą karą..gorszą od śmierci.  Owe rozliczenia (niezależnie od ich realności) silniejsze są nawet niż więzy rodzinne.  Dobrym przykładem na funkcjonowanie są tutaj trójkąty tj. sytuacja w której jedno z partnerów zostawia dom, rodzinę, dzieci, dorobek życia i przechodzi do nowego partnera. Kluczem są tutaj właśnie owe "rozliczenia interakcji" czy "wymiar przysług" - owa decyzja nie jest możliwa bez odpowiedniej wartości zobowiązania względem nowego partnera. (Zakochanie wbrew pozorom gra w tym niewielką rolę, nastolatki też zakochują się w idolach i nic z tego nie wynika)
W tym ujęciu nieskończone zobowiązania względem figury boga, czynią całą resztę spraw nieważnymi. Paradoksalne ze względu na genezę: mechanizm ten wykształcał się ze względu na regulację życia stadnego/społecznego. A tu mamy coś odwrotnego...figurę wewnętrzną dominującą owo życie, mem czyniący owe jednostki czy nosiciela mało ważnym względem tej postaci i jej reguł.
Naprawdę ciekawe. Muszę się zastanowić nad funkcjonowaniem owego licznika w sytuacjach trzymania się irracjonalnych przekonań. Dla przykładu i oddzielenia tego od tematu wiary, chodzi o psychologiczną dominację jednej figury wewnętrznej, abstrakcji nad życiem i to nie tylko własnym :
 To sytuacja w której po usłyszeniu bajki o Pinokiu, ktoś czuje się zobowiązany przez całe życie chodzić ze sztucznym drewnianym nosem, ba udaje mu się skłonić do noszenia owego nosa całe otoczenie. Żyje spłacając kredyt "przysług społecznych" względem Pinokia.
Fascynujące.

Piotr Jaczewski

Komentarzy nie ma.