Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-03-06

Wojciech Jóźwiak

Wieczny Kłuszyn o duszę Rusi

Tytuł oczywiście pożyczony od (genialnej?) powieści Szczepana Twardocha „Wieczny Grunwald”. Co się stało pod Kłuszynem? 4 lipca 1610 hetman Stanisław Żółkiewski wziąwszy „2500 jazdy, 400 konnych Zaporożców, 200 piechoty i 2 lekkie działa” rozgromił dziesięciokrotnie liczniejszą armię rosyjską pod Dymitrem Szujskim, bratem cara Wasyla IV. Po tej bitwie poszło szybko: „bojarzy zdetronizowali cara Wasyla i obwołali carem królewicza polskiego Władysława, a Żółkiewski wkroczył do Moskwy” – jak zwięźle donosi Wikipedia. Jak Grunwald jest symbolicznym tryumfem Polski na Niemcami, tak Kłuszyn jest takimże archetypowym tryumfem Rzeczypospolitej nad Rosją.

Wieś zwana Kłuszyn lub (dzisiaj) Kłuszyno jest 150 km na zachód od Moskwy.

Przodkowie Żółkiewskiego w XIV wieku przenieśli się z Mazowsza w okolice Chełma, który wtedy był jednym z głównym miast Rusi Czerwonej, okresowo nawet stolicą tego kraju, tam przeszli na prawosławie – „zruszczyli się”, i dopiero ojciec przyszłego hetmana wrócił do katolicyzmu. Dzieje przodków zwycięzcy spod Kłuszyna w pigułce pokazują splot historii Polski i Rusi. W latach 1300-tych, współcześnie z ponownym zjednoczeniem księstw polskich dokonało się pełzające przekierowanie Polski na wschód. Był to ruch oddolny, jak te migracje drobnej szlachty z Mazowsza na sąsiednią Ruś, za którym poszły działania polityczne, jak małżeństwa Kazimierza Wielkiego z Anną Aldoną córką Giedymina i Jagiełły z Jadwigą, i przyłączenie Rusi Czerwonej najpierw przez Kazimierza, następnie przez Jadwigę. Ruś Czerwona stała się osiową prowincją Polski, co widać m.in. w życiorysach dostojników Rzeczypospolitej, których multum pochodziło z tej właśnie krainy, w tym trzej królowie: Wiśniowiecki, Sobieski i Poniatowski. Przyłączenie Rusi Czerwonej, następnie unia z Litwą (w większości rusko-języczną i wschodnio-chrześcijańską) i przyłączenie bezpośrednio do Korony Podlasia, Wołynia i naddnieprzańskiej Ukrainy (podczas Unii Lubelskiej) skutkowało rozmyciem granic między Polską a Rusią. Na brak naturalnych granic między obu krainami nałożyło się rozmycie granicy ludzkiej i cywilizacyjnej: języków, wyznań, pism, obyczaju. Polska stopniowo dokonała szczególnej decyzji: sama dołączyła się („zapisała”!) do Scytyki, czyli do mega-regionu geo-polityczno-historycznego, odpowiadającego z grubsza Scytyce geograficznej czyli równinie wschodnio-europejskiej. (Jednak wolę celowo unikać nazywania jej „europejską”, bo to osobna jakość.)

Dalsze dzieje Polski – czyli prawie całe dzieje Polski – mogą być rozpatrywane jako trwająca oscylacja: wejść dalej, głębiej w tę scytyczną integrację – czy przeciwnie, z niej się wycofać? Oba przeciwne procesy często istniały-działały równocześnie, np. aneksja ziem Rzeczypospolitej do Rosji („rozbiory”) była ruchem ku integracji, ale zmuszanie Polaków przez carskie rządy do migracji z Białorusi i Ukrainy (w dzisiejszym sensie) do Kongresówki było ruchem przeciw integracji. Okupacja i zwasalizowanie Polski przez ZSSR po II Wojnie było ruchem ku (scytycznej) integracji, ale jednoczesne przesunięcie granic na zachód i wysiedlenie Polaków z terenów wschodnich było radykalnie tej integracji przeciwne! Stan obecny, Polska taka jaka jest teraz, po 1989 roku, wraz z jej obecnym międzynarodowym otoczeniem, jest przypadkiem najdalej posuniętego ruchu przeciw integracji ze Scytyką. Najdalej od 700 lat, od czasów księcia Łokietka!

Napisałem wyżej „Polska jaka jest teraz” i tym momencie zadrżała mi klawiatura, bo być może powinienem był napisać „Polska jaka była do 2014 roku”. Rozpychanie się Rosji znów nas wsysa w Scytykę i jej geopolitykę.

Przy tym Wieczny Kłuszyn trwa, tylko teraz w innym przebraniu. Tamten Kłuszyn 1610 był częścią procesu w którym gra szła o to, czy Ruś, główna i konstytutywna część Scytyki, będzie:

(A) muscovito modo czyli w stylu moskiewskim, więc autokratyczna (samodzierżawna), mono-centryczna i centralistyczna, ujednolicona (urawniłowka, Gleichschaltung), bezgraniczna (nieustannie przekraczająca swoje granice), ekspansywna i naładowana hybris czyli nadludzkim przekraczaniem miary, co oczywiście pociąga budowanie na gwałcie wewnętrznym i zewnętrznym – czy:

(B) w stylu Rzeczypospolitej, więc policentryczna, wielokulturowa, organiczna i oddolna, lokalna i znająca swoją miarę; a jeśli zjednoczona, to jako unia-federacja wolnych podmiotów, nie jako kolonialny podbój.

Za każdym z tych dwóch wariantów stoi inna „dusza”, czyli inny styl myślenia i pojmowania świata, i inne mentalne oprogramowanie ludzi w tym uczestniczących. Ludzie z drugiego stylu są, można powiedzieć, immanentnie wolni – i przez to sprawiają nieustanny kłopot siłom reprezentującym tamten pierwszy styl, modus muscovitus.

Polska została siłą wyrzucona poza Scytykę, a po części chętnie sama się z niej wypisała. (Nasza „droga do Europy”...) Ale w Scytyce pozostał ośrodek stylu Rzeczypospolitej i jest nim Ukraina. Obecna Scytyka okazuje się być wciąż dwubiegunowa. Biegunem stylu autokratycznego pozostała Rosja z jej Duginem, Putinem, przerostem militarno-jądrowym, polityką enneagramowego Szefa-Ósemki wraz z oddolnym rabstwem i anomią. Biegun organiczno-republikański nieoczekiwanie wyłonił się w Ukrainie. W istocie nienawiść władz Rosji do Ukrainy bierze się nie stąd, że tam mogłyby się zainstalować jakieś „wrogie siły zewnętrzne”, które „zbyt blisko podeszłyby do Moskwy”. To jest prop-mgła. Naprawdę (o ile rozumiem tamtą dynamikę) chodzi o to, że Ukraina posłuży za terytorialny przyczółek lub miejsce skupienia wszelkich sił czy elementów reprezentujących ten drugi, republikańsko-organiczno-oddolnie-policentryczny styl. Który nie jest właściwością Ukraińców „etnicznych”, lecz istnieje, w jakimś stopniu czy procencie, jako potencjał, w całej „Rusi”, czyli, obecnie, w Rosji, Ukrainie, Białorusi, wraz z kazachstańskimi lub innymi peryferiami. To, co w Rosji z takim trudem zostało stłumione, okopawszy się i skupiwszy w Ukrainie, rozleje się na Rosję, co oczywiście będzie haniebnym końcem tamtejszej rządzącej klepto-rauber-klasy.

Putin walcząc z Ukrainą kontynuuje Wieczny Kłuszyn, trwającą wojnę o kształt-Gestalt czy „ducha” lub „duszę” Rosji i nie tylko Rosji, bo szerszego scytyjskiego regionu. Nie jest to wojna głupich armii, tylko (jak u Konrada i Kordiana!:) duchów albo mempleksów. Dlatego wojskowo tak łatwo ją przegrać.

Tutaj podkreślę brak granic między Ukrainą a Rosją. Rozmycie tych granic, zarówno w wymiarze terytorialnym, historycznym i ludzkim. O tym lepiej byłoby napisać więcej i osobno. Na razie w dzisiejszej e-Rzeczypospolitej redaktor naczelny "Rz" Bogusław Chrabota pyta:

- Jakie kroki podejmie Kijów, jeżeli Rosjanie mieszkający na Krymie nie pójdą na ugodę?

Odpowiada premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk:

- Nie rozumiem pytania. Rosjanie to ci, co mówią w języku rosyjskim, czy ci, co mają rosyjskie paszporty? Mamy połowę obywateli, którzy mówią w języku rosyjskim. Nawet ja, premier Ukrainy, pochodzący z zachodniej części kraju, staram się mówić w języku rosyjskim i mówię w nim bardzo dobrze. Podział Ukrainy na zasadzie językowej jest mitem, który ma służyć rozłamowi państwa.

Mitem jest coś więcej: próby wtłaczania Ukrainy i jej rosyjskiego sąsiedztwa w zachodnio-europejskie wyobrażenia o narodzie, terytorium, granicach, prowincjach i innych elementach polit-świadomości.

Tam jest inaczej, a stan obecny (2014) przypomina mi jako fizykowi ciecz przegrzaną (albo przechłodzoną) która w każdej chwili może w wielkiej objętości zmienić swój stan skupienia – od niezauważalnie małego bodźca-wyzwalacza.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 25

1. Ciekawe medytacje • autor: (2014-03-06 16:03:01)

Ja co prawda mówię „Polska jaka była do 2010 roku”, a nie do 2014, ale co mi tam - dobrze że wszyscy przejrzeli na oczy i widzą co się dzieje.
Podstawowe pytanie brzmi kto kogo przekona, względnie kto kogo oszuka. Narracja mediów ukraińskich jest taka: jesteśmy jednym narodem, naród ukraiński i rosyjski to bratnie narody, więc nie możemy ze sobą wojowac, a Krym należy do Ukrainy. Na to narracja putinowska odpowiada: tak, jesteśmy jednym narodem, należycie do nas, oddajcie Krym, a resztę weźmiemy sobie sami.
Obie strony być może nie zdaja sobie sprawy z tego jak bardzo się od siebie różnią. Nawet ci "rosyjskojęzyczni" Ukraińcy nie są już tacy, jak poddani Putina.
Obawiam się jednak najgorszego. To znaczy, że ukraińskie elity są już tak dalece zeuropeizowane (czytaj: spacyfikowane), że skapitulują przed Putinem bez jednego wystrzału. To byłoby niesłychanie smutne, bo to by oznaczało, że naród został zdradzony i że będzie walczył samotnie.

[foto]2. Kościół katolicki nie... • autor: Jacek Dobrowolski (2014-03-09 12:31:53)

Kościół katolicki nie chciał powstania Księstwa Ruskiego i Rzeczpospolitej Trojga Narodów ,co przewidywała Ugoda Hadziacka z 1658 r. Biskupi nie dopuścili do krzeseł w Senacie metropolity kijowskiego i 4 władyków (biskupów prawosławnych) oraz atamana (hetmana) zaporoskiego, bo był czas kontrreformacji i Kościół walczył o dominującą pozycję. Woleliśmy mieć kolonię niż partnera. Za naszą granicą na Dnieprze była Sicz Zaporoska - republika wolnych Kozaków i tam majdan wybierał atamana, tak jak szlachta polskiego króla. Na Sicz uciekali nie tylko chłopi pańszczyźniani, lecz również nieposłuszna szlachta, jak Samuel Zborowski.Polska obiecała podwyższyć liczbę Kozaków rejestrowych (niesiczowych) na żołdzie królewskich, ale nie zrobiła tego. Już za Władysława IV nie chciała płacić podatków na wojnę z Moskwą. Przed bitwą pod Beresteczkiem przyjechał legat papieski do Jana Kazimierza i dał mu miecz, szyszak i obraz matki Bożej od papieża Innocentego III na wojnę ze schizmatykami. Na tym konflikcie wygrała Rosja, obrończyni prawosławia, do której o pomoc, na swoją zgubę, zwrócili się Kozacy. Później Katarzyna podpuściła hajdamaków do buntu przeciw polskim panom (straszna rzeź humańska), a jak oni jej zagrozili na lewobrzeżnej Ukrainie wtrącając się do wojny z Turcją, to ich spacyfikowała razem z hetmanem Branickim i oddała mu przywódcę Iwana Gontę. Mój przodek Gedeon Kossowski był w 1768 świadkiem kaźni Gonty - wbicie na pal, darcie pasów z pleców, porąbanie na 14 kawałków i przybicie ich do słupów w 14 miejscowościach na postrach. W czasie humańszczyzny zginęło ponad 100 tys. ludzi - zaczęli hajdamacy a potem myśmy się odegrali. 4 lata później Katarzyna II dokonała pierwszego zaboru Polski, potem pokonała Turcję i w 1775 zajęła Sicz, następnie przesiedliła część Kozaków nad Don i wszystkich wcieliła do armii. Zrobiła z siczowymi Kozakami to co Polska mogła zrobić lepiej w partnerski sposób z Kozakami z prawobrzeżnej Ukrainy. Następnie Katarzyna zdobyła Krym i zaczęła wysiedlać Tatarów.  Drugi raz zawiedliśmy Ukrainę kiedy Piłsudski, nie mogąc być w sojuszu z białym gen. Denikinem nie uznajacym wolnej Polski i Ukrainy i bojąc się białego caratu bardziej niż czerwych, porzucił sojusznika atamana Petlurę i wycofał się w 1920 r. z Kijowa. Mój Dziadek Wiktor Opęchowski rodem z Charkowa był kierowcą Rydza-Śmigłego w wyprawie kijowskiej i wolał nie opowiadać o tym jak gwałciliśmy Ukrainki - kobiety sojusznika. Piłsudski musiał rozformować jeden z oddziałów za karę. Mamy historyczną szansę pojednania się z Ukraińcami jak z Niemcami, jak tego nie zrobimy, połknie ich

[foto]3. CD • autor: Jacek Dobrowolski (2014-03-09 12:38:27)

Rosja Putina. Ukraina teraz przegrała Krym, bo nie walczyła o niego. Mieli przewagę militarną, mogli ściągnąć czołgi i zrzucić desant. Jakby przelali krew Zachód mógłby działać. Ale Zachód ich zdradził i namówił do bierności, bo jest bogaty i wygodny i nie lubi wydawać pieniędzy. 80 mld. euro poszło na Grecję, drugie tyle na Portugalię, a to państwa Unii. Polacy, by walczyli jakby Putin chciał zająć Mierzeję Wiślaną, nie oddalibyśmy bez walki i NATO musiałoby się ruszyć.

4. W podobnym duchu dwa teksty • autor: (2014-03-09 12:45:54)

W podobnym duchu napisałem dwa teksty: http://naszeblogi.pl/44749-jakubiec-glos-rozsadku oraz http://blog-n-roll.pl/pl/jak-mo%C5%BCna-spieprzy%C4%87-ka%C5%BCd%C4%85-rewolucj%C4%99 Czy "Polacy" (a raczej polskie kierownictwo) by walczyli - mam wątpliwości. Ostatnie defilady wojska polskiego na szosach to raczej manifestacja impotencji. Wątpliwości również budzi NATO. Obawiam się, że bez broni jądrowej ani Ukraina ani Polska nie może się czuć bezpieczna. I to mówię przecząc sam sobie, bo nienawidzę elektrowni atomowych - niestety bez nich nie ma broni jądrowej...

PS. wstawianie linków ciut kłopotliwe. Tytuły tekstów brzmią "Jakubiec głos rozsądku?" oraz "Jak można spieprzyć każdą rewolucję".

[foto]5. Wstawianie linków • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-03-10 00:11:17)

[foto]6. Więcej o Kłuszynie i Hołdzie Ruskim: • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-03-11 20:19:23)

7. Ukraińcy kiedyś walczyli, czy tylko mordowali? • autor: Jerzy Pomianowski (2014-03-11 21:54:48)

Kozacy zawsze byli wynajmowani przez mocarstwa do roli masowych morderców. Czy w militarnej historii Ukrainy są jakieś wojny z poważnymi armiami (oprócz wojen z Turcją), czy też wyłącznie krwawe rzezie bezbronnych?

[foto]8. Ależ pod Kłuszynem • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-03-11 21:59:19)

bili się pod Żółkiewskim. Nikt nie powie, że armia Szujskiego była "niepoważna".

9. częściowo tak • autor: Jerzy Pomianowski (2014-03-11 22:22:12)

Tak, ale to chyba w sumie epizod bojowy, podobnie jak współpraca Piłsudskiego z Petlurą
Reszta tradycji kozackiej to rozbój, mordy, i grabieże. Czasem Polsce udawało się wykorzystać ich naturalne skłonności.



[foto]10. A Azow? • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-03-11 22:36:27)

"Przypuszczam, że wątpię", jak mawiał mój ś.p. Ojciec, kogoś cytując.
Czy znasz historię wzięcia przez Zaporożców i Dońców twierdzy Azow? Po polsku w sieci nic nic szybko nie znalazłem (ale czytałem o tym w jakiejś książce), jest po ukr.:

У 1637 році донські і запорозькі козаки взяли Азов і утримували його до 1642 р. (так зване Азовське сидіння). (z ukr. Wiki)

Азо́вське сиді́ння — героїчна оборона донськими і запорізькими козаками Азова від турецьких військ у 16371642 роках.

Jakoś o tym się nie pisze u nas, ale mam wrażenie, że Wzięcie Azowa było tym tyglem alchemicznym, w którym wytopiła się Kozaczyzna, która potem pod Chmielnickim obróciła się przeciw Polsce.

[foto]11. Ukraina: Bić się czy nie bić? • autor: Jacek Dobrowolski (2014-03-11 22:41:47)

http://wyborcza.pl/1,75248,15601490,Co_ma_teraz_zrobic_Ukraina__Bic_sie_czy_nie_bic_z.html#TRNajCzytSST

Po przełączeniu tekstu nie można go zapisać!

[foto]12. Wpis instruktażowy, ale ukrainny i aktualny • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-03-11 22:53:02)

Co pewnie miało znaczyć: "Bierz ją całą"?

(Jacku, powyższe w ramach przykładu, jak łatwo jest w tym edytorze wkleić cokolwiek: linki, zdjęcia, i to przez zwykłe Copy-Paste. Crtl-C Ctrl-V.

[foto]13. Co ma teraz zrobić Ukraina? Bić się • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-03-11 23:02:55)

14. co MY powinniśmy robić • autor: (2014-03-12 10:50:42)

Podstawowe pytanie brzmi: co MY powinniśmy robić. Moje zdanie na ten temat.

[foto]15. Popieram • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-03-12 12:08:30)

Bardzo Cię i Twoje Alchymisto opinie popieram. Oraz mam wrażenie, że to co tam postulujesz -- "najpierw pokonaj wroga we własnej wyobraźni, a potem w wyobraźni zbiorowej. Trzeba nasze umysły przyzwyczaić do myśli, że Moskowię trzeba i można pokonać" -- staram się skromnymi siłami tutaj robić, w TYM blogu "Kolej warszawsko-wiedeńska".

[foto]16. n Jakub Brodacki... • autor: Jacek Dobrowolski (2014-03-12 12:29:08)

n Jakub Brodacki nie zauważył, że Rosję pokonali również: Józef Piłsudski w kilku bitwach oraz płk. Ryszard Kukliński w długiej kampanii. Solidarność też pokonała Rosję Sowiecką, choć było to ograniczone, okrągłostołowe zwycięstwo. Przypominam, że jak się nie udał pucz Janajewa, to marszałek Achromiejew, ostatni fanatyk ataku na Europę, strzelił sobie w łeb. On był też autorem planu ataku na Parlament w Moskwie w 1991:


 http://pl.wikipedia.org/wiki/Pucz_moskiewski

Wtedy ta Rosja, która aspirowała do demokracji pokonała Rosję Sowiecką, ale zwycięstwa nie wykorzystano. Po pijaku Jelcynie przyszedł Putin i była restauracja imperium. Putina pokana się tylko wtedy jak ta aspirująca do demokracji Rosja będzie go miała dosyć i razem z Zachodem go obali. Teraz trwa orgazm nacjonalistyczny, zaczadzenie dusz. Putin nie mogąc nic dać Rosjanom dał im Krym, który trzeba będzie utrzymywać podobnie jak skorumpowane: Czeczenię, Osetię i Abchazję. Rosja załamie się gospodarczo. Putin jest gangsterem, który ma pistolet i chce zbierać haracz, ale Zachód zamrozi jego aktywa i będzie się uniezależniał od jego gazu i ropy. On ma stare rury, stary sprzęt wojskowy i skorumpowane, dysfunkcyjne państwo. Dlatego może rządzić tylko prowadząc permanentną, ograniczoną wojnę. Nawiasem mówiąc w USA od września 2011 trwa stan wyjątkowy. Każdy podejrzany o terroryzm znika w areszcie pozbawiony praw gwarantowanych konstytucją. A rosnącej agresywności Chin też trzeba pamiętać. Te imperia powstałe jak każde na pracy niewolniczej. KP Chin pilnuje niewolników produkujących towary dla USA, które w obronie niewolników (czytaj, w celu przeniesienia ich z plantacji na Południu do fabryk na Północy) stoczyły wojnę domową. Imperia walczę o prawem i lewem o surowce i o know-how. Putin chciałby zhołdować UE - największą gospodarkę świata, ale chłopiec przesadził, poniosło go. Manipuluje ideą imperium, ale jaks topa życiowa w Rosji spadnie oligachowie wraz z ludem zmiotą go. Ile razy widzieliśmy jak uwielbiany dyktator bywał rozszarpany przez rozczarowany lud. Puton myślał, że Krym mu padnie do stóp. Chciał w Charkowie, mając tam uciekającego Janukowycza, wywołać powstanie Rosjan, ale partia Janukowycza i oligarchowie nie poparli swego Prezydenta i musiał wiać do Rosji. Putin by chciał podzielić Ukrainę na Wschód i Zachód, ale nawet to mu

[foto]17. CD • autor: Jacek Dobrowolski (2014-03-12 12:33:39)

się nie uda. Będzie destabilizował Ukrainę, ale jej Wschodu nie połknie. Udławiłby się wojna partyzancka i zamachami u siebie. Putin był niedawno w Chinach i podpisał umowę na budowę ropociągu. To go nie uratuje. Rosję i Chiny łączy "hassliebe" do Zachodu, ale to odwieczni rywale. Jak stopa życiowa w Rosji spadnie, to lud mu teraz klaszczący sam go obali. Wystarczy jedna kulka pretorianina.

18. @ Wojciech Jóźwiak • autor: (2014-03-12 14:27:57)

Dziękuję ;-) Warto poznawać Rosję i zaplanować upadek Kremla - jedni zrobią to w wymiarze duchowym, inni w wymiarze ekonomicznym, naukowym, politycznym itd. Dobrze jest sobie wyobrazić w miarę realistyczną perspektywę rozpadu Rosji - taki koncept przekracza jednak możliwości jednego człowieka i jego wyobraźni. Więc każdy tak po kawałku niech uruchamia soją wyobraźnię, a w odpowiednim momencie połączymy swoje umysły... i albo z tarczą, albo na tarczy ;-)

19. @ Jacek Dobrowolski • autor: (2014-03-12 14:35:30)

Popieram częściowo. Szanuję bardzo Marszałka Piłsudskiego, atoli on dobrze wiedział, że Moskwy zdobywać nie ma sensu. Zresztą nie miał do tego sił.

Państwowość rosyjska jest od wieków dysfunkcyjna i w ciągłym kryzysie ;-) I to niestety jest najgorsze. Rosja nie może złapać tchu, ani równowagi. Jest jak rekin bez pęcherza pławnego - musi zabijać, żeby się poruszac, bo jak się nie rusza, to utonie (to fakt biologiczny).

W Chinach wielu pokłada nadzieję... przedwczesną. Póki co ChRL rządzą post-mongołowie, którzy przejęli po Mandżurach traktat nerczyński. A ten traktat... poddawał Rosję de facto w lenno chińskie... Tak twierdzi Michał Lubina z CSPA (na dniach ma się ukazac Jego książka na ten temat) i myślę, że nie ma podstaw aby mu nie wierzyć. Rosja starannie zamaskowała swój hołdowniczy stosunek do Chin i głosiła kolejne kłamstwo: mit swojej absolutnej suwerenności. Mogła tak zrobić tylko dlatego, że nie miała naturalnego wroga na wschodzie. Teraz niestety jest w podobnej sytuacji - nie ma naturalnych wrogów, oddaje Chinom Syberię, a sama koncentruje się na podboju Zachodu.

[foto]20. Kłajpeda, przy okazji • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-03-12 16:26:40)

kurierwilenski.lt/2013/03/21/komu-litwini-zawdzieczaja-klajpede
--- warto uzupełnić wiadomości z historii.

[foto]21. O meandrach polityki w Europie Środkowej i Wschodniej • autor: Terravis Wiktor Rumocki (2014-03-12 17:07:25)


A raczej o tym jak rzecz cała była widziana na tak zwanym Zachodzie już przeszło sto lat temu przez 15 letniego (!) ucznia francuskiego gimnazjum Alfreda Jarry'ego, który napisał słynną sztukę Ubu król, czyli Polacy.
Na podstawie sztuki w 2003 r. nakręcono też film, którego opis na portalu filmweb.pl jest również warty uwagi.

[foto]22. O meandrach polityki w Europie Środkowej i Wschodniej • autor: Terravis Wiktor Rumocki /Splendor Solis (2014-03-12 17:07:25)


A raczej o tym jak rzecz cała była widziana na tak zwanym Zachodzie już przeszło sto lat temu przez 15 letniego (!) ucznia francuskiego gimnazjum Alfreda Jarry'ego, który napisał słynną sztukę Ubu król, czyli Polacy.
Na podstawie sztuki w 2003 r. nakręcono też film, którego opis na portalu filmweb.pl jest również warty uwagi.

23. dla otrzeźwienia • autor: Jerzy Pomianowski (2014-03-12 20:01:55)

Głos bardzo przenikliwego realisty jakim jest Gabriel Maciejewski:

"Putin nie jest żadnym nowym Hitlerem. Nowego Hitlera dopiero będziemy mieli, jak się Ukraina na dobre przyłączy do Europy, jak Putina wyślą na emeryturę i on się tam na daczy niespodziewanie zadławi ością jesiotra i umrze. Wtedy osłabiona Rosja zafunduje sobie nowego przywódcę i to dopiero będzie ten Hitler do którego wzdychają wszyscy salonowi „umieracze za Kijów”. Pan ów dostanie solidne wsparcie z Londynu, jak to już nie raz bywało i zacznie swoją działalność od gruntownego ograbienia własnych obywateli, potem zaś wywoła wojnę, nie wiadomo jeszcze z kim, ale przypuszczam, że nie z Chinami"

Dodam link jak mi się to uda
;

[foto]24. Rewelacyjny artykuł Krzysztofa Rybińskiego • autor: Wojciech Jóźwiak (2014-03-12 22:14:00)

25. dobre • autor: Jerzy Pomianowski (2014-03-12 23:31:46)

Poruszające, ale Rybiński to zawodowy bankster "od dziecka". Żyje jak pączek w maśle z tego że właśnie tak jest świat urządzony.
Nie mniej pisze ciekawie, cóż z takim począć?


26. Kłajpeda + Corylus • autor: (2014-03-13 06:11:45)

Ciekawy tekścik, sporo istotnych informacji. Kwestia spławności Niemna jeszcze w tym czasie była kluczowa.

Corylus pisze ciekawie i zadziornie, czasem nawet ma rację, czasem się myli.