Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-05-13

sny innych, WJ

Żółwie na zjeżdżalni

Matka prowadzi mnie długim korytarzem. Mijamy wyłom w murze, skąd widać podwórko, a na nim miejsce, gdzie kiedyś przemawiał Hitler. To miejsca dotąd jest jakoś naznaczone. Korytarz jest metalicznie niebieski i prowadzi do niebieskich, metalowych drzwi - grubych, rozsuwanych, jakie bywają w skarbcach. Z nich wychodzi kolorowo i wyzywająco ubrana kobieta. Stojący pod drzwiami mali chłopcy rzucają w nią kolorowymi paczuszkami. Wyjmują z paczek prezerwatywy. Dziewczyna wchodzi do środka i zamyka za sobą drzwi. Chłopcy nadal zachowują się bardzo dziecinnie. Czekają na swoją kolej.
Dalej widzę scenę kręconą przez filmowców. Dzieje się to na jachcie zakotwiczonym na jeziorze. Są tam dwie kobiety, które mają zjeżdżać po pochylni i wpadać do wody. Dziewczyny ćwiczą to wielokrotnie - mają tak ćwiczyć przez cały dzień. Wszyscy obecni się cieszą, są rozbawieni. Wreszcie do tej wody wpadają zamiast dziewczyn dwaj mężczyźni z obsługi technicznej. Na koniec wpadają tam dwa ogromne żółwie.
Jeszcze raz jestem na tym metalicznie błękitnym korytarzu. Tym razem jestem sama. Idę w stronę tych drzwi, zza których poprzednio wyszła prostytutka. Kładę się w długim jakby łożu, które w przekroju miało kształt litery X i też było metalicznie niebieskie. Chyba spałam. Wreszcie wstałam i poszłam w stronę wyjścia. Było to jakby w podziemiach piramid. Mijałam te same grube, zasuwane drzwi, i bałam się, że się zatrzasną. Ale nic się nie stało. Znalazłam swoją matkę, która siedziała na ławce, a obok niej jakiś poczciwy mężczyzna. On zrobił miejsce, usiadłam obok matki, a ona przytuliła mnie. Potem wstałam. Była noc. Przeszłam przez jakieś podwórko, oświetlone słabą żarówką, i znalazłam się na plaży. Było tam wielu ludzi, którzy siedzieli w półkolu na ręcznikach. Byli poważni i pewni siebie. Z lewej strony unosił się Księżyc w nowiu, albo raczej jakby przesłonięty okrągłym cieniem. Weszłam na plażę i znalazłam się w tym kręgu. Czułam się nieswojo, chciałam pójść dalej, ale wszędzie było ciasno, i dalej iść nie mogłam. Czułam się trochę jak na scenie. Zobaczyłam zjeżdżalnię. Po tej zjeżdżalni dziewczyny zjeżdżały w łódkach do wody. To urządzenie pomagało im nabrać rozpędu. Podziwiałam je, że są takie śmiałe i silne.
To już koniec. Najtrudniejszym elementem są dla mnie te żółwie. Często o nich myślę. I co może oznaczać ręcznik? Jeśli wiesz, pomóż mi to zrozumieć.
(Sen z kolekcji Matyldy, 27 stycznia 1997)

sny innych, WJ

Komentarzy nie ma.