Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-12-14

KK

Wibratory, zazdrość i rekiny na niebie

Sen dzisiejszy. Składał się z różnych niepowiązanych fragmentów.

Szłam gdzieś z poprzednim właścicielem mojego mieszkania. Razem z nami szła grupa ludzi, gęsiego. W pewnym momencie trzeba było zejść jakby z płaskiego dachu niewysokiego budynku. On zszedł i poszedł ścieżką dalej, ja nie mogłam, bałam się zeskoczyć, bo dla mnie było dość wysoko, a do betonowego bloku leżącego na ziemi nie dosięgałam stopami. Reszta grupy zniknęła już na ścieżce w lesie. Poprosiłam o pomoc dwie osoby siedzące na sąsiednim dachu, jadły coś. Jedna z nich potrzymała mnie za ręce, poczułam się pewniej i zeszłam. Miałam ze sobą coś w rodzaju okrągłego akwarium na złotą rybkę i kanapkę z bułki. Kiedy zeszłam na dół, ta osoba mi to podała i okazało się, że to duża, nieporęczna szklana miska. Ciężko mi było ją nieść.
Byłam na krótkim wyjeździe (2-3 dni) z jakąś parą. Ja spałam w jednym pokoju, mężczyzna też, dziewczyna w drugim. W pewnym momencie się pokłócili i kiedy mężczyzna otworzył jej szufladę z bielizną odkrył tam wibratory i różne urządzenia do stymulacji seksualnej.
Ja w tym czasie rozłożyłam sobie do spania materac.
Znalazłam się w niewysokiej hali warsztacie samochodowym.W tunelu, który do niej prowadził było zimne niebieskie światło i panował tam nieład. W warsztacie, w sfatygowanym Polonezie siedziała moja koleżanka z pracy, z jeszcze jedną kobietą, ale koleżanka siedziała za kierownicą. Koleżanka mówiąc krótkimi hasłami i robiąc między nimi przerwy prosiła o pomoc bo sprawa jest pilna.
Znalazłam się w innym tunelu, tym razem tworzyło go światło, a nie ściany. Światło było w kolorze ciepłego pomarańczu i tworzyło jakby wiry. Z tunelu znalazłam się w czymś w rodzaju galerii obrazów. Znów byłam tam z byłym właścicielem mojego mieszkania. Tym razem były tam jego dzieci(w rzeczywistości ma tylko jedno, zdrowe dziecko) i pojawiła się jego żona. Była zazdrosna o moją obecność i prawdopodobnie o naszą wyprawę. Zaczęła mi robić awanturę, ja złapałam ją za twarz, chciałam coś jej zrobić, ale on ją odciągnął na bok i coś jej wyjaśniał.Potem siedzieliśmy na ławce - ja obok niego, ona była naprzeciwko nas i miała do mnie pretensje, że zostawiłam go samego z niepełnosprawnym dzieckiem, a do opieki nad nim są potrzebne conajmniej dwie osoby.Nie pamiętałam takiej sytuacji i powiedziałam, że odeszłam tylko na chwilę i że nie wiedziałam, że to jest aż tak ważne. On stanął po mojej stronie i powiedział żonie, że to ważna informacja dla nich, ze powinni informować znajomych o konieczności opieki dwóch osób.
Znów siedziałam na ławce, chyba tej samej. Była tam moja mama i nieznane mi osoby. Mama powiedziała, że rozmawiała z moim kolegą z pracy, Sebastianem (w rzeczywistości go nie zna) i on jej powiedział, że jej siostra zamyka kwiaciarnię, bo ma już dość (nigdy jej nie prowadziła w realu). Przed nami była gruntowa droga i widok na spokojne prowincjonalne miasteczko. Miałam świadomość przebywania w dużym mieście na głos powiedziałam, że to wygląda jak sielskie, prowincjonalne miasteczko. W pewnym momencie na niebie, nad wysokimi drzewami pojawiła się wielka czarna chmura, po chwili rozerwała się na strzępy i jej resztki się rozwiały. Za chwilę pojawiła się następna, która była w tym śnie balonem w kształcie rekina o czarnym brzuchu i też się rozleciała na strzępy i zniknęła.

KK

Komentarzy nie ma.