Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-06-24

Nadia

Wąż i rzeka

Wąż i but
Stałam na jasnobrązowej ziemi, pod którą był ruch i zamieszanie. Na powierzchnię wychodziły złote pajączki i świecące żuki. Masowo - tworzyły się takie gejzerki, w których tłoczyły się te wszystkie robaczki, a potem rozchodziły w różne strony. Krety ryły korytarze zostawiają na powierzchni ślady swojego działania - pod skórą ziemi tętniło życie i wydobywało się na powierzchnię. Był słoneczny, pełen życia dzień, a na ziemi leżał wąż brązowo-złoty. Odpoczywał spokojnie nieruchomy, a ja go koniecznie chciałam zmusić do poruszenia się. Szturchałam go butem, który trzymałam w ręce. Uświadomiłam sobie, że to ten sam but, trampek, który wzięłam sobie dwie noce wcześniej we śnie z mieszkania dziadków. Ucieszyłam się, że coś co zdobyłam we wcześniejszym śnie, jest ze mną i mogę tego używać, choć nie miałam świadomości, że teraz też śnię. Bardzo mnie to zaintrygowało.

Rzeka

Znalazłam się na rzece. Szerokie, proste koryto - tłoczno, jak na autostradzie. Pływały tu statki pasażerskie, wielkie żaglowce, różne łódki, ale też autobusy, ciężarówki, traktory i samochody. Ja płynęłam łódką albo kajakiem. M. był ze mną. Po prostu przesuwaliśmy się do przodu, ale nikt nie wiosłował. Za nami płynęli znajomi na materacu, wiosłowali rękami. Nie podobał mi się ten tłok na rzece, więc gdy tylko pojawiła się możliwość, zarządziłam, że skręcamy. Skręciliśmy pod kątem prostym w prawo. Wołałam znajomych, żeby też skręcili. Tu też koryto było szerokie i proste, ale nie było tłoku. Bardziej mi się tu podobało.

Śniłam 27 lutego 2011

Nadia

Komentarzy nie ma.