Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2016-04-10

Alexandramag

Warsztaty twardej ścieżki, plan podróży statkiem

Byłam w swoim rodzinnym mieście. Znajoma przyprowadziła mi swoją babcię. Okazało się, że jest to znajoma, która szyła dla mnie ubrania, gdy byłam dzieckiem. Przytuliłam tę starszą kobietę, dając jej energię.

Znalazłam się z w grupie Wojtka Jóźwiaka, który zorganizował warsztaty twardej ścieżki. W ogromnym pałacu o wysokich sklepieniach, bogato ozdobionych ścianach (architektura okazała), rozsypane były rozżarzone węgle, które rozłożone były na kilku warstwach różnego podłoża, żeby nie uszkodziły podłogi w pałacu. Mieliśmy całą grupą przechodzić po nich. Ja gołą prawą stopą dotknęłam żaru, tak z ciekawości, czy nie poparzą mi stopy. Skórę na stopie miałam bardzo delikatną. Pomyślałam, że trzeba szybko przechodzić przez rozpalone węgle, żeby nie poczuć żaru. We śnie nie przeszłam przez tą ścieżkę, ale psychicznie szykowałam się do tej czynności.

Później miałam popłynąć  statkiem z koleżanką. Zapłaciłam za podróż starym nieaktualnym banknotem. Dostałam taki banknot podczas wcześniejszych zakupów. W mojej portmonetce było dużo zagranicznych monet. Każda z nich była inna. Byłam zdziwiona, skąd miałam te zagraniczne monety. Nie było żadnej polskiej wśród nich. Zobaczyłam metalowe krzesła na statku. Dzieci też miały płynąć tym statkiem. W międzyczasie weszłam do wanny. W tej samej wannie miała później wykąpać się ta sama koleżanka, która miała ze mną płynąć statkiem.  Przed podróżą poszłam do sklepu po czekoladowy baton. Dałam ekspedientce banknot. Statek czekał na mnie wraz z załogą.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.