Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-10-05

Helka

Walka ze ZŁYM
Sen z pamiętnika

Stałam w pustce. Nagle poczułam, że za moimi plecami ktoś jest.
Sparaliżował mnie strach, poczułam lodowate oślizgłe zimno. Wiedziałam, że to coś za mną, to przepotężne ZŁO wcielone w jakąś postać niby-ludzką. Ogrom tego zła był niewyobrażalny i obrzydliwy. Wibrował nienawiścią.
Nagle poczułam, że ta postać (szatan?) zaczyna mnie dusić. Coś na kształt dłoni zaciskało się na mojej szyi. Wiedziałam, że zaraz zginę i że muszę coś zrobić, by się wyzwolić.
Przypomniałam sobie o egzorcystach, więc krzyknęłam z całej wewnętrznej mocy pierwsze, co mi się kojarzyło z formułkami egzorcystycznymi: "w imię Jezusa rozkazuję ci odejść".  Wiedziałam we śnie, że nie słowa są ważne, tylko moja wiara we własną moc.
Pomogło. To coś znikło.
Obudziłam się roztrzęsiona, wspomnienie tego snu przez lata wywoływało dreszcze.

Helka

Komentarze: 1

[foto]1. Znalazłam rozwiązanie zagadki sprzed lat. • autor: helka /Helka (2016-03-05 09:22:18)

śniłam ten sen wiele lat temu, miałam wówczas ok. 25-26 lat. To był okres intensywnego poszukiwania własnego sacrum, którego nie mogłam znaleźć w żadnym kościele chrześcijańskim. Stąd pewnie postać akurat szatana i mój "egzorcyzm". Wstrząsnął mną wówczas do głębi i przez wiele lat na wspomnienie tego przeżycia dostawałam prawdziwych dreszczy.

I  oto po latach zabrałam się za trochę dokładniejsze przeczytanie "Biegnącej z wilkami" (Estes). W jednym z pierwszych rozdziałów czytam, że jest to klasyczny sen inicjacyjny, wystąpił we właściwym momencie życia (powinien pojawić się właśnie w okolicach 25 roku życia) i jego zadaniem jest uświadomienie, uwolnienie ciemnej strony własnego wnętrza.

Rzeczywiście był to moment, od którego rozpoczęłam kilkuletni trudny etap wewnętrznego przepoczwarzania się z naiwnej, dobrej, dziewczęcej "ofiary" w świadomą kobietę.