Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-09-24

Alexandramag

W zakładzie psychiatrycznym i robaki

Byłam w zakładzie psychiatrycznym. Załoga  – pracownicy podnieśli bunt.  Pacjenci byli grzeczniejsi, niż pracownicy. Pacjenci podporządkowywali się przepisom i regulaminowi, a pracownicy nie. Była wielka rozróba. Wiedziałam, że mam tam swoje miejsce. Miałam popsute szuflady, a w nich ułożone rzeczy. Szuflady nie miały blatu, wierzchów. W zakładzie psychiatrycznym w końcu uspokoiło się, załoga przestała rozrabiać.

Znalazłam się na głównym placu mojego rodzinnego miasta. Spotkałam mojego syna. Miał  szyję okręconą  szalikiem. Zajrzałam pod szalik. Miał na niej tysiące szarych robaczków, zakończonych czarnymi łebkami  i pełno krost. Powiedziałam mu, że musi z tym iść do lekarza. Trzeba te robaki z szyi usunąć. Nalałam na szmatkę nalewkę bursztynową i  obłożyłam nią  szyję mojego syna, żeby robaki poodpadały. Kazałam mu iść do lekarza. On mi odpowiedział, że jeśli pójdzie z tym do lekarza to wyda z kilkaset złotych. Powiedziałam, że jednak to będzie niezbędne.

Alexandramag

Komentarze: 1

[foto]1. Robaki na szyi... • autor: Jarosław Bzoma (2017-09-26 18:46:55)

Robaki  na szyi to zbuntowany personel.A szef zakładu to sam Szef :)