Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-04-01

Marcin Michalik

W poszukiwaniu drogi

Tej nocy spałem najwyżej dwie godziny. Za dużo wszelkich emocji nagromadziło się we mnie podczas pobytu na castingu. Dodatkowo wcześnie rano zmuszony byłem wyruszyć na pociąg do Katowic. Czekała tam na mnie kobieta, z którą miałem omówić warunki współpracy podczas naszych wspólnych warsztatów w Portugalii (tematy szeroko pojętego rozwoju duchowego). Podróż trwała na szczęście bardzo krótko, bowiem jedynie 3,5 godz., z powodu remontu torów oraz kupienia poprzez posiadanie biletu na międzynarodowy ekspres do Wiednia. Najważniejsze miasto Śląska przywitało mnie piękną pogodą i typowo peerelowskim klimatem, aczkolwiek samo centrum bardzo mi się spodobało. Niestety dom, w którym miałem odbyć tą jakże ważną rozmowę, znajdował się jakieś 40 min jazdy autobusem od dworca PKP.

Na miejscu miałem lekki problem ze znalezieniem adresu. W końcu udało mi się znaleźć właściwy budynek, błądząc dość długi czas wśród spokojnych zielonych uliczek spokojnej okolicy. Wewnątrz ujrzałem około 30 osób siedzących głównie na podłodze w dość dużym, bardzo mocno oświeconym przez słońce pokoju. Byłem właśnie świadkiem odbywających się tak zwanych ustawień rodzinnych. Nie chce mi się tłumaczyć, na czym polega całe to przedsięwzięcie, ponieważ nie mam nastroju. Sprawdźcie sobie sami w internecie. Powiem tylko tyle, że potrafią nieźle przerazić. Spodobała mi się również spora liczba bardzo młodych ludzi. Po jakiś 6 godzinach udało mi się porozmawiać z organizatorką.

Niestety okazało się, że podczas rozmowy mejlowej nie do końca się zrozumieliśmy. Ponownie poczułem się jak debil. Umawiałem się na zupełnie co innego, a ten człowiek patrzył na mnie, jak na jakiegoś szaleńca, który sam nie wie, o co mu chodzi. Nie rozumiem, jak mogło dość do takiego nieporozumienia między nami. Myślałem, że zamieszkam w Instytucie z rodziną, która go tworzy. Zawsze chciałem żyć we wspólnocie tego typu. Moim planem było zaprzyjaźnienie się z tymi ludźmi.


Marcin Michalik

Komentarzy nie ma.