Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-07-08

Alexandramag

Uszkodzony samochód

Szłam za dziewczyną. Zapytałam ją czy skończyła studia podyplomowe z zakresu bhp. Odpowiedziała, że nie skończyła. Miałam świadomość, że mam napisaną pracę, a moje studia są jakby zawieszone, czekają na odpowiedni moment, żeby złożyć papiery i obronić pracę.

Przyjechałam samochodem, zostawiając go na parkingu. Okazało się, że młodzi ludzie wjechali nim na podwórze przez bramę i urwali mi w aucie tłumik, bo podwórze było niżej położone. Zobowiązali się, że to naprawią. Poszłam tam i zobaczyłam cały tył mojego auta w częściach, leżały tuleje, rura, inne części. Chłopak, który wjechał na to podwórze, miał naprawić cały samochód i jeszcze go polakierować. Powiedziałam, że będę czekała na naprawę dwa, trzy dni.

Szłam dalej za dziewczyną. Ona weszła z mężczyzną do sklepu. Ja weszłam za nimi. Kupili duże pudełko lodów czekoladowych i szybko wyszli. Wokół było pełno ludzi, trudno mi było się przecisnąć. W sklepie patrzyłam ile kosztuje „Torcik Wedlowski”. Nie dogoniłam ich, straciłam ich z oczu.

Miałam czekać dalej na naprawę samochodu.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.