Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2013-03-17

Anna Orłowska

Uran, Neptun, Pluton: planety i pierwiastki chemiczne


Współczesna psychologia wyróżnia zjawisko projekcji (inaczej: rzutowania). ----» W skrócie można je opisać jako postrzeganie przez człowieka części swojego świata wewnętrznego jako elementu świata zewnętrznego. To, co dzieje się w naszej nieświadomej psyche dzięki projekcji możemy „zobaczyć” w cechach, które przypisujemy innym, w zjawiskach lub przedmiotach.

W rozważaniach na temat projekcji Carl Gustaw Jung idzie dalej. W jego książce „Rebis czyli kamień filozofów” można przeczytać: „...wraz z imieniem ustanowiona zostaje sama rzecz.” ----» W tym psychologicznym rozumieniu, nazwy: Uran, Neptun, Pluton opisują te same zespoły cech dla osobowości (w astrologii) i dla pierwiastków chemicznych (w chemii i fizyce).

W swoim wywodzie przyjrzę się bliżej pierwiastkom chemicznym. Rozpocznę od najprostszej charakterystyki, a następnie spróbuję zanalizować zjawisko przemiany, której podlegają. A wszystko to uczynię w celu odnalezienia analogii pomiędzy astrologią, chemią i fizyką, które usiłują opisać otaczający nas świat, tylko na różnych poziomach.


Ogólne właściwości pierwiastków

Pierwiastki uran, neptun i pluton są przede wszystkim ciężkie. Ich jądra mają złożoną budowę i przez to są silnie radioaktywne.

Radioaktywność to w skrócie skłonność tych pierwiastków do rozpadu czyli przemiany promieniotwórczej ----» . Mówiąc rozpad, mamy najczęściej na myśli rozpad czegoś większego na części mniejsze. Nic bardziej mylącego. Chemia wyróżnia także takie przemiany promieniotwórcze, w których pierwiastek wskutek przemiany zyskuje, a nie traci. ----» Przemiany promieniotwórcze dotyczą właściwie wszystkich pierwiastków, ale właśnie uran i spółka, ze względu na ich złożoną budowę, są najbardziej niestabilne i najbardziej skore do przemian. Może powiedzieć, że radioaktywność to stan, gdy jądro atomu samo w sobie jest niestabilne i poszukuje w świecie zewnętrznym brakującego elementu lub koniecznie chce wyrzucić pewien element na zewnątrz.

Ze względu na złożoną budowę tych pierwiastków występują one w izotopach – odmianach różniących się masą i liczbą neutronów. Dzięki temu mamy do czynienia z np. uranem wykorzystywanym w celach militarnych i uranem do barwienia szkła, oraz innym uranem, który jest jedynie odpadem. Są to różne izotopy tego pierwiastka. W zależności od izotopu pierwiastek może należeć do innego szeregu przemian promieniotwórczych. Nie każdy uran nadaje się do reaktora jądrowego i nie każdy pluton ma militarne zastosowanie.


Podsumowując właściwości ogólne uranu, neptunu i plutonu: każdy z nich z wewnętrznej potrzeby szuka czegoś w świecie zewnętrznym lub chce coś w nim zostawić; w zależności od odmiany – jeden silniej, drugi słabiej.


Astrologia planetom znanym wcześniej niż Uran i leżącym bliżej Słońca przypisała m.i. kamienie i metale. Ale te ostatnie w odróżnieniu od uranu, neptunu i plutonu są względnie stabilne. Nie ma w nich aż takiego napięcia wewnętrznego, skłaniającego do poszukiwań czy konieczności zostawienia, choćby małego, własnego śladu w otoczeniu.

Z tego powodu naukowiec o silnym akcencie Merkurego (odpowiedni metal-pierwiastek: rtęć) nie będzie w stanie pojąć, czemu kolega po fachu działający pod wpływem Urana kładzie swoją karierę naukową na szali w obronie własnej teorii. Wenusjanka (metal: miedź) również nie zrozumie neptunika odwołującego planowane od 5 lat wczasy, bo ma ciekawy przypadek w szpitalu. A już najmniej zrozumiały jest plutonik, który albo wchodzi w swoje pasje całym sobą albo potrafi kompletnie się odizolować i tylko obserwować.


Charakterystyka poszczególnych pierwiastków

Uran – występuje w przyrodzie tylko w postaci związków. Jest metalem, który bardzo chętnie reaguje z innymi pierwiastkami i związkami. Z powietrzem reaguje już w temperaturze pokojowej. Sproszkowany, może się zapalić, a z kwasem azotowym wybucha. Interesuje się również polem magnetycznym. ----»

W zależności od izotopu może być wykorzystany do produkcji bomb atomowych, w elektrowniach jądrowych, w reaktorze jako materiał do uzyskania plutonu, do barwienia szkła oraz do datowania skał ----» , także w fotografii, w analizie chemicznej, oraz jako superciężki i wytrzymały rdzeń pocisków. ----»

Jak widać, jest to pierwiastek dość ciekawski, skłonny do reakcji, uwielbiający powietrze i pole magnetyczne, którego tylko nieliczne odmiany mają wysoce niebezpieczne zastosowania.


Neptun – występuje w przyrodzie bardzo rzadko, głównie przy rudach uranu. Jest bardzo aktywny chemicznie, a przy tym w związkach wodnych kolorowy. Z powietrzem reaguje również w temperaturze pokojowej, z wodą reaguje tworząc związki w całej gamie barw. Jest bardzo silnie radioaktywny. ----» Najczęściej tworzy tlenki, ale bardzo lubi wodę i węgiel ----» . Z tego powodu jest bardzo niebezpieczny, ponieważ jest łatwo przyswajalny przez organizmy żywe ----» , ale może go zatrzymać zwykła glina ----» .

Neptun jest głównie półproduktem w reaktorach jądrowych (o tym będzie w dalszej części artykułu) i w urządzeniach służących do wykrywania nieuchwytnych neutronów ----» .

Nic dodać, nic ująć: tęczowy w wodzie, lubiący powietrze i właśnie wodę, łatwo przyswajalny i jednocześnie wysoce toksyczny. Jedynie użyteczne zastosowanie neptunu to wykrywanie „nieuchwytnego”, a może go zatrzymać zwykła glina, w tradycji: element ziemi.


Pluton – występuje w przyrodzie jeszcze rzadziej niż poprzednicy. Mocno radioaktywny i również kolorowy w wodzie ----» . Zabójczy dla człowieka w minimalnych ilościach, niewiele trzeba go też do wyprodukowania bomby jądrowej. Ogrzewany, anormalnie zmniejsza swoją objętość ----» , a pod wpływem własnego promieniowania może się silnie rozgrzać ----» .

Pluton, w zależności od odmiany (izotopu) może być użyty jako paliwo w reaktorze, jako broń masowego rażenia ----» , ale również w miniaturowych bateriach jądrowych stosowanych w rozrusznikach serca. ----»

Podsumowując: Pluton ogrzewany anormalnie oddaje dużo więcej (i się kurczy), sam z siebie może się nieźle podgrzać, potrzeba go niewiele do wielkich zniszczeń, choć jednocześnie może ratować życie.


Co się dzieje w reaktorze?

Opis pierwiastków radioaktywnych byłby niepełny bez opisu przemian promieniotwórczych, którym ulegają. To ich cecha szczególna. Chemia i fizyka wyszczególnia szeregi, według których takie przemiany się dzieją. Izotopy uranu, neptunu i plutonu należą do takich szeregów i w dużym skrócie można powiedzieć, że dążą do stania się ołowiem (któremu w astrologii odpowiada Saturn) A co powoduje taką przemianę? Nic. Po prostu tak się dzieje, nie potrzeba żadnych czynników zewnętrznych, tylko trochę czasu. ----»


Rysunek udostępniony na stronie www.elektrownieatomowe.info »

Przemiana taka może być naturalna albo sztucznie wymuszona przez człowieka. Jednym z ludzkich pomysłów jest reaktor jądrowy, gdzie jest przeprowadzana. Obok umieszczony jest schemat jej przebiegu w reaktorach.

Otóż pewne specyficzne odmiany (izotopy) pierwiastków uranu, neptunu i plutonu nie tyle nie chcą się rozpaść na mniejsze atomy (ściśle: na mniejsze jądra atomowe), co wręcz dążą do przemiany w wyżej znajdujący się pierwiastek, jeśli uzyskają to, czego im brakuje i czego szukają. Należy do nich uran 238.

Uran 238 jest wybitny, bo chce być większy, więc na skutek bombardowania neutronami można otrzymać inny jego izotop - uran 239, od którego jest już prosta droga przez neptun 239 do plutonu 239. Co ciekawe, ten ostatni sam może być i paliwem, i produktem, dlatego można go wytwarzać w pewnych reaktorach (tzw. powielających). Produktem szeregu przemian jest olbrzymia porcja energii i odpady, głównie neptunu i nieużytecznego plutonu 240 i 241 zamykane szczelnie i często zakopywane pod ziemią, aby w ciągu następnych setek lub tysięcy lat mogły się rozpaść na bardziej bezpieczne pierwiastki (izotopy). ----»

Uran, jako pierwiastek, może ewoluować w neptun i pluton, a ten z kolei sam może być produktem dla tworzenia siebie, ale i tak poprzez inną odmianę uranu dąży do ołowiu.

Przemiany takie następują samorzutnie po upływie określonego czasu (bardzo długiego czasu) lub też część z nich potrafimy przeprowadzić szybko – poprzez wymuszenie procesu.


Z astrologicznego punktu widzenia, gdyby taka przemiana była możliwa, powinna być zaakcentowana np. tranzytem. Ze względu na długi okres obiegu planet ciężkich może wcale nie nastąpić w ciągu jednego ludzkiego życia.

Idee kreowane przez Neptuna mogą wyrażać się w nagłych plutonicznych zmianach. Uraniczne pomysły mogą zaowocować plutonicznym zniszczeniem lub spocząć w podziemnym grobowcu na odpadki na setki lat, by zostać ponownie odkryte jako niezbędne do dalszego funkcjonowania społeczeństw. W końcu pierwiastki Uran, Neptun i Pluton w swej naturze dążą do stabilnego, saturnowego ołowiu, którym się staną prędzej czy później.



Anna Orłowska


Anna Orłowska

Komentarze: 7

1. Astrolodzy poszukują różnych... • autor: (2013-04-02 11:47:05)


Astrolodzy poszukują różnych odpowiedników, do jak najlepszego opisania właściwosci planet, jednak myślę ,że kierowanie się podobnymi nazwami nie jest dobrą drogą, bo jak wiadomo homonimy, mimo takiego samego brzmienia, nie oznaczają tego samego, a nam potrzebne są synonimy-mimo różnych nazw, to samo znaczenie. 

Tak się składa ,że naturalnym reaktorem jądrowym jest Słońce, które nie kojarzy się , ani z niestabilnoscią, ani z przemianami w sensie astrologicznym, ani niczym ukrytym, bo to co oświetlone, jest bardzo widoczne. Z kolei wszystkie wymienione wyżej pierwiastki jako planety astrologiczne, nie należą nawet do trygonu ognistego, do którego należy Słońce, czyli są niejako mało związane z reakcjami jądrowymi i promieniowaniem jądrowym. A z mojego dotychczasowego doświadczenia astrologicznego, tylko Uran jako planeta astrologiczna ma coś wspólnego ze Słońcem, z tym że bardziej z promieniowaniem Słonecznym,,które odbija, Pluton z przemianami, ale tylko pozorowanymi, jak zmiana fryzury, czy ubrania, czy nazwiska, ale pod spodem ten sam osobnik.

2. Nazwy, nazwy, nazwy..... • autor: (2013-04-03 14:43:58)

Skoro Słońce jest naturalnym reaktorem i zachodzą w nim opisane przemiany czemu jest zbudowane w 75-80% wodoru, a nie uranu?
Tak się składa, że w gwiazdach zachodzi proces fuzji termojądrowej, często zwany syntezą. Natomiast pierwiastki promieniotwórcze podlegają przemianom zgodnie z ich szeregami promieniotwórczymi, często zwanymi rozpadem. Jak na razie korzystamy z energii jądrowej uzyskanej dzięki rozpadowi, reaktory fuzyjne są kwestią przyszłości.

Podkreślę jeszcze raz: w gwiazdach jest synteza, a pierwiastki promieniotwórcze podlegają rozpadowi. Choć czasem to dziwne rozpady.

...wraz z imieniem ustanowiona zostaje sama rzecz.”.
Jeśli "morze" i "może" to dobre miejsce do "pływania", a bazie można nazwać "kotkami", dlaczego istota ludzka (świadomie lub nieświadomie) nie miałaby identycznie nazwać podobnie postrzeganych przez nią sił, zauważonych w świecie zewnętrznym?

3. Wywód jak najbardziej... • autor: (2013-04-04 16:23:56)


Wywód jak najbardziej logiczny o reakcji jądrowej opartej o syntezę  na Słońcu , czyli odwrotnie niż w przpadku pierwiastkow promieniotwórczych ulegających rozpadowi. Ale skoro na Słońcu dominuje wodór i Hel, to czemu te pierwiastki tako samo dominują na planecie Uran? Czyż planeta Uran nie powinna się składać głównie z pierwiastka Uran, Planeta Neptun z pierwiastka Neptun, a planeta Pluton z pierwiastka Pluton?

Astrologicznie wg. obecnej mojej wiedzy za rozpad odpowiedzialny jest Księżyc, pytanie-ile w nim jest pierwiastków promieniotwórczych i czy astrologiczny rozpad ma cokolwiek wspólnego z promieniotwórczością? Bo Księżyc składa sie głównie z tlenu, krzemu, glinu, siarki i cynku.

Moim zdaniem, nie ma lepszej drogi do poznania działania natury astrologicznych planet, niż ta, wynikająca z obeserwacji horoskopów osób o charakterystycznych wybijających się cechach. Oczywiscie to jest bardzo trudne , bo w grę wchodzi tak wiele czynników, że trudno sie domyślić, czy to właśnie o ten element chodzi.  Poza tym przydaje się do tego logicznie działający umysł , bo nauka jest oparta o schematy i nie znosi błędów,  duża zgromadzona wiedza i spora baza horoskopów, by mieć punkty odniesienia.

Ludzie kieruja się różnymi pobudkami przy nazywaniu zjawisk, przedmiotów, miejsc,czy organizmów żywych. Nazwy nie zawsze są trafione. Np. ktoś dostaje na imię Bogumił po urodzeniu, a później ów Bogumił staje się sławnym przestępcą. Gdyby rodzice widzieli co z Bogumiła wyrośnie, nadali by mu zdecydowanie inne imię.

[foto]4. Chodzi przecież o tajemne życie słów! • autor: Wojciech Jóźwiak (2013-04-04 23:02:13)

Nawiązując do Przedmówcy: Przecież w artykule Anny Orłowskiej NIE chodzi o to, czy jest jakiś związek z planetami (w astrologii) i pierwiastkami (w chemii i fizyce jądrowej), którym nadano te same nazwy.
Chodzi o coś subtelniejszego i bardziej "literackiego": o grę, jaką prowadzą memy-słowa. o ich samodzielne "życie", które jest spontaniczne i nieoczekiwane, niesterowane przez ludzi. Którzy to ludzie niby te nazwy utworzyli i nadali.
Mnie to znajdowanie seryjnych podobieństw miedzy astrologicznymi planetami a chemicznymi pierwiastkami, połączonymi tylko nazwami (bo przecież chyba niczym więcej?!!) przypomina związki miedzy Księżycem i zającem (lub królikiem), albo miedzy gołębiem a głębią i nurkowaniem. Albo miedzy nazwą liczby "trzy" i tarciem ("trzeć trzeciego") lub liczbą "cztery" a śmiercią ("pół ćwierci do śmierci", "ćwiartować").

Dla porządku zauważę, że są pierwiastki chemiczne, które mają wyrazisty symboliczny charakter, wręcz mają swoją "duszę" (na przykład wapń, Ca) - a którym nie odpowiada żaden charakter planety. (Saturn jest sztywny i zimny, a wapń jest sztywny i ciepły.)

5. Ja zupełnie inaczej... • autor: (2013-04-05 09:26:03)


Ja zupełnie inaczej odebrałem przekaz Pani Anny,- jako przełożenie właściwości pierwiastków, na zjawiska astrologiczne. Przynajmniej tak wynika z ostatnich zdań artykułu. Nie ma tam krytyki wynikającej z pomyłki wiążącej tą samą nazwą pierwiastki chemiczne i planety astrologiczne , pomyłki która wynika z podobieństw nazw. Jest raczej na odwrót, jest próba wiązania podobieństw fonetycznych z własciwościami obiektów identycznie nazwanych.

Takie podejście pojawia się bardzo często i wynika ze sposobu funkcjonowania naszego mózgu, który próbuje kojarzyć ze soba różne rzeczy, ale niestety idzie po najmniejszej linii oporu, czyli kojarzy np. pod względem nazw, a nie właściwosci. Przypomina mi to powszechnie funkcjonujacy problem związany ze sposobem dochodzenia do wniosków. Prawidłowe podejscie ma taką kolejność- najpierw zbieramy dane, kojarzymy fakty, a potem wyciągamy wnioski, ale często jest na odwrót, ludzie mają skłonność do najpierw założenia tezy, a potem próbują ją udowodnić, co często prowadzi na manowce.

Podobieństwo nazwy czasami jest nieuzasadnione  własciwościami obiektu, choć często sie zdarza ,że jest, ale za każdym razem trzeba to weryfikować. Można się domyślać różnych powodów nazywania tak samo obiektów, które nie mają ze soba wiele wspólnego, być może po prostu czasami wynika to z pomyłki, złych założeń i niedostatecznej wiedzy.

Stosując metodę nazywania zjawisk i rzeczy podobnie pod względem ich własciwości i zaprzęgając  do tego moja obecną wiedzę astrologiczną- zjawisko rozpadu nazwałbym księżycowością. Przy czym Neptun i Pluton wiązałyby się z tym zjawiskiem , jako obiekty astrologicznie trygonalne do Księżyca, choć same jako tako nie będące synonimami rozpadu.

6. Wyjaśnienia słów parę... • autor: (2013-04-05 15:01:49)

W takim wypadku musiał zaistnieć błąd w przekazie lub odbiorze, więc wyjaśniam:
W artykule chodzi o nazwy, a nie o związek między planetami i pierwiastkami. Gdyby takowy istniał należałoby mieć w ręku ponad 1000-2000 zweryfikowanych horoskopów, żeby móc powiedzieć, że "tak to działa na terenie Polski".
Użyte słowa: "gdyby taka przemiana była możliwa", "mogą wyrażać się" nie sugerują chyba stwierdzenia faktu, to tylko zachęta do przyjrzenia się bliżej zagadnieniu.
W odpowiedzi na komentarz odpisałam: "nie miałaby identycznie nazwać podobnie postrzeganych przez nią sił". Właśnie: "podobnie postrzeganych". Postrzeganie nie dotyczy nawet fizycznego przedmiotu, tylko obserwatora. Nadajemy nazwy, używamy, pożyczamy, przeinaczamy, nie do końca wiedząc dlaczego właśnie te i właśnie tak, a nie inaczej. Wypadałoby się dowiedzieć czym charakteryzują się poszczególne pierwiastki, skoro posiadają swoich imienników gdzieś na niebie i pewnie zbieżność nazw trochę dziwiła.
Szukał Pan reaktora w Słońcu, więc zgodnie z posiadaną wiedzą odpowiadam, że proces fizyczny jest inny. Prędzej szukałabym symbolicznego reaktora w życiu codziennym.

Jeśli w dalszym ciągu posłużyć się analogią, to Księżyc można powiązać z promieniotwórczością poprzez symbol wody. Tylko tak to widzę. Są reaktory gdzie wykorzystywana jest ciężka woda jako spowalniacz, żeby proces mógł się rozpocząć, a potem być podtrzymywany (jako moderator i reflektor)

7. Ja używam horoskopów... • autor: (2013-04-06 10:07:45)


Ja używam horoskopów do porównań z całej półkuli północnej, proszę się nie ograniczać tylko do Polski. Ważne jest by data, miejsce urodzenia i ascendent był pewny i dosyć dobra wiedza o właścicielu. Już wiem ,że rozpad to Księżyc, a kto ma wątpliwości , to proszę sobie szukać potwierdzeń, albo szukać dalej gdzie indziej.

To ,że Słońce jest reaktorem, nie ulega wątpliwości, po prostu proces reakcyjny jest tylko w innym kierunku., zamiast dzielenia, sumowanie. Jeśli chodzi o reaktora astrologicznego, to jest nim każde zdarzenie, a inicjatorami zdarzeń są konfiguracje planetarne.

Myślę, że wszystkie pierwiastki dążące do rozpadu, nietrwałe, można nazwać księżycowymi, chociaż może lepiej by brzmiało selenidami, ale niestety jest już pierwiastek Selen.

Ciężka woda ma akurat odwrotne zadanie w technologii termojądrowej-kontrolne, czyli przekładając to na astrologię rolę saturniczną, ma powodować, by reakcja przebiegała w sposób stopniowy i kontrolowany.