Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-10-24

Wojciech Jóźwiak

Ucieczki od neolitu

To co tu piszę, jest dalszym ciągiem tekstu „Paleolit, neolit, post-neolit” z 18 września br. (2012). Słowa „neolit” używam tu trochę inaczej niż zwykle. Neolit w ścisłym sensie to okres w dziejach ludzi, kiedy wciąż używali kamiennych narzędzi (z krzemionki lub z obsydianu), ale te narzędzia polerowali. Technologia ta zbiegła się z innym i ważniejszym przełomem w technologii zdobywania żywności: z wynalezieniem rolnictwa. W społecznościach neolitycznych głównym źródłem pożywienia stały się uprawiane rośliny, przede wszystkim zboża; wkrótce dołączono do nich produkty z przydomowej hodowli zwierząt. Rolnictwo było przełomem w historii ludzi, ponieważ umożliwiło niespotykaną wcześniej ich koncentrację w terenie; co z kolei umożliwiło specjalizację zawodów, powstanie miast, władzy, państwa i pisma – czyli cywilizacji.

Neolityczna rewolucja miała negatywne strony: powstanie klas żyjących na koszt poddanych, a skutkiem tego wyzysk i niewolę, lekceważenie ludzkiego życia – bo ludzi był nadmiar, byli „masą”; powstały religie stosujące ofiary z ludzi czyli obrzędowe zabijanie, często masowe. To wszystko i inne czynniki składają się na „neolityczne obciążenie” lub „neolityczny defekt”, który trwa wciąż, chociaż sama technologia narzędziowa zmieniła się kilkakrotnie, bo kamień zastapiono przez brąz i żelazo, a niedawno doszły do tego silniki, elektryczność, informatyka i cała nowoczesna technologia.

„Neolitem” nazywam w skrócie wszystkie te zjawiska społeczne, w których występuje człowiek masowy - tłumny, podporządkowany, zniewolony, zapracowany, ogłupiony i niewykorzystujący swojego potencjału. Niezależnie od tego, jakich zamiast wygładzonego kamienia używa narzędzi. Nie jest to definicja „neolitu”, tylko naprowadzenie na sens tego pojęcia. Co jest, a co nie jest neolitem w tym sensie, zostawiam więc wnikliwości czytelnika.


Neolit nie jest komfortowy. Gatunek człowiek nie przystosowywał się ewolucyjnie przez wcześniejszą swoją historię do neolitycznego sposobu życia. Nie jesteśmy biologicznie przystosowani do życia w tłumach-masach, ani do zamkniętych pomieszczeń, ani do nieustannej pracy ze zgiętym kręgosłupem lub do siedzenia godzinami. Na większość z nas toksycznie wpływa podporządkowanie rozkazom. Nie jesteśmy przystosowani do odżywiania się ziarnem zbóż (dla części z nas pszenica jest niejadalna lub szkodliwa, a ryż oczyszczony nie zawiera witaminy B), ani do nadmiaru węglowodanów, cukru i tłuszczu. Jesteśmy zwierzętami biegającymi: cała nasza sylwetka i budowa ciała świadczy o przystosowaniu do biegu. Bieganie nas wręcz stworzyło, w tym nasz mózg. Drugi czynnik, wyróżniający nas wśród ssaków, to zamiłowanie do wody. Step do biegania (za zwierzyną) i brzeg jeziora, rzeki, morza, to był nasz naturalny świat, który wciąż nosimy w sobie, w swoich mięśniach i kościach.

Neolit był nie-komfortowy, więc od neolitu, od neolitycznego sposoby życia, uciekano. Ucieczki od neolitu uskuteczniano na kilka sposobów, o nich poniżej:

1) Ucieczka w górę, czyli przez wejście do klasy arystokracji lub stanie się arystokracją. - Przestać być wyzyskiwanym pracownikiem-niewolnikiem przez wejście do klasy „drapieżników” żywiących się produktami pracy poddanych. Arystokraci zyskiwali wolność od mozolnej neolitycznej pracy, przede wszystkim tej na roli. Mając siłę, mogli zarezerwować dla siebie przestrzeń; zauważ ich zamiłowanie do rozległych parków, terenów łowieckich itp. miejsc do obcowania z przyrodą. Pierwotny las w Puszczy Białowieskiej zachował się dlatego, że był terenem łowieckim władców najpierw polskich, potem rosyjskich.

2) Ucieczka do pasterstwa. Hodowla zwierząt została wynaleziona przez neolitycznych rolników. Pasienie zwierząt stało się następnie specjalnością w ramach gospodarki rolniczej, a w sprzyjających temu miejscach usamodzielniło się i oderwało od rolnictwa. Na Wielkim Stepie (stepach czarnomorskich i środkowo-azjatyckich), na Półwyspie Arabskim i Saharze, we wschodniej Afryce powstały całe wielkie społeczności, wręcz osobne cywilizacje oparte o pasterstwo. Utrzymanie się z pasterstwa pozwalało uniknąć większości defektów neolitu. Pasterstwo reniferów pozwoliło zasiedlić skrajne środowisko euro-azjatyckiej tundry. (Ale nigdy nie zaistniało w Ameryce.) Na podobnej drodze byli Indianie Prerii, którzy nauczywszy się hodowli koni porzucili wcześniejsze rolnictwo.

3) Ucieczka w pionierstwo czyli zasiedlanie „dzikich” krajów. Minus był taki, że przeważnie pionierzy mogli prowadzić nie-neolityczne życie krótko, bo najdalej po kilku pokoleniach byli wypierani przez neolityków: rolników i „panstwowców”. Taki był los pionierów amerykańskiego Dzikiego Zachodu (patrz gorzkie filmy „Jeremiah Johnson” lub „Tańczący z wilkami”) lub bliższych nam Kozaków.

4) Ucieczka w morze. Aprowizacja z morza zawsze miała więcej wspólnego z przed-neolitycznym łowiectwem-zbieractwem niż z rolnictwem. Również skutki kulturowe i świadomościowe życia z morza były odmienne niż przy rolnictwie i przypominały kulturowe zjawiska przed-neolityczne.

5) Ucieczka merkuriańska. Merkurianami nazwał Slezkine mniejszości żyjące z handlu, pośrednictwa i innych zajęć „merkurialnych” czyli wymagających intelektu, przestrzennej ruchliwości (często wręcz wędrownego trybu życia), przystosowania do zmieniających się warunków i oportunizmu, czyli zręcznego chwytania okazji. Merkurianami byli (lub są) w Europie i na Bliskim Wschodzie Żydzi i Cyganie (każdy naród na swój sposób), w Indiach zaratusztrianie-Parsowie. (O książce Slezkine'a czytaj: „Ulga! - czyli Żydzi nareszcie zdesakralizowani” - w Tarace.)


Po co nam powyższy podział? Po to, żeby wiedzieć, gdzie skutecznie szukać szamańskich inspiracji. Bo szamanizm jest zjawiskiem zdecydowanie nie-neolitycznym. Więcej: tam gdzie wchodzi neolit – ze swoim rolnictwem, poddaństwem, zagęszczeniem ludzi, wyniszczającą pracą, z mentalnością tłumu lub masy, z religiami morderców i państwowym przymusem, tam szamanizm zanika, jest zapominany lub zostaje celowo wytępiony.

Do czasów współczesnych lub niedawnych szamanizm przetrwał w społecznościach nie-rolniczych, więc pozostających poza szeroko rozumianym neolitem: zarówno u przed-neolitycznych Aborygenów Australii, jak i u ludów, którym udała się ucieczka od neolitu. Do nich zaliczają się arktyczni euro-azjatyccy pasterze reniferów: Lapończycy-Samowie, Nieńcy, Jukagirzy, Czukcze; środkowo-azjatyccy stepowi pasterze: Mongołowie, Tybetańczycy, Tuwińczycy; dalej Mandżurowie, z których wprawdzie część uprawiała ziemię, ale z powodu klimatu bardziej opierali się na (nie-neolitycznym) rybołówstwie i myślistwie.

Gdy szukamy szamanizmu lub jego pozostałości, przeważnie ukrytych wśród innych kulturowych treści, powyższa lista daje nam mapę, gdzie szukać. A więc, poza społecznościami przed-neolitycznymi w sensie ścisłym:

1) u arystokracji. Tym przypadkiem są zabytki ideologii bliskiej szamanizmowi w polskich szlacheckich legendach herbowych; tu należy przypowieść o Godzambie;

2) u pasterzy. „Klasyczny”, eponimiczny szamanizm przetrwał u Nieńców, Samów, Buriatów, Tuwińców;

3) u pionierów czyli w krajach mających tradycje życia na skraju cywilizacji u progu ziemi dziewiczej;

4) w społecznościach nadmorskich – narzuca się przykład Normanów;

5) u merkurian – chociaż tam z odpowiednią ostrożnością.


Wojciech Jóźwiak


Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 11

1. smutny koniec neolitowców • autor: Jerzy Pomianowski (2012-10-24 19:45:02)

Dosyć popularny jest pogląd, że neolit skończy się w momencie gdy ludzie przestaną pracować, zastąpieni przez roboty.
Złudne nadzieje.
Gdy masy staną się zbędne, zostaną po prostu zlikwidowane. Choćby ze względu na estetykę. Ziemia będzie piękniejsza, przestronniejsza, i przyjemniejsza do życia bez tłumu "proli".
 
 

[foto]2. Masy • autor: Wojciech Jóźwiak (2012-10-24 20:15:14)

Co to są "masy"? - O "masach" - niezwykle wstrętne słowo! - mówi się wtedy, kiedy pewna zbiorowość ludzi dla kogoś (np. dla władz, dla polityka lub partii) liczy się tylko/głównie jako liczba, a poszczególni członkowie tej grupy są wzajemnie wymienialni - jak żołnierze z poboru. Istnienie "mas" jest szczytową fazą neolitu, w sensie takim jak w artykule. Ale ludzie nie muszą być "masą". I przeważnie nie są.

3. Bo szamanizm jest zjawiskiem zdecydowanie nie-neolitycznym.? • autor: (2012-10-24 22:03:34)

Czyżby? Chyba jednak nie do końca, skoro największy polski znawca megalityzmu prof. Zygmunt Krzak, dowodzi, iz u sakralnego i mitologicznego podłoża tej neolitycznej było nie było tradycji leży  szamańska wizja świata.
Po drugie. Badając przez kilka lat w Indiach rolnicze plemiona Kond, Uraon, a przede wszystkim Munda, w których wierzeniach i religijnych ceremoniach szamanizm przeplata się z megalityzmem,  sądzę, a nawet jestem przekonany, iż stwierdzenie, że szamanizm ogranicza się do wymienionych przez Wojciecha etnosów jest błędne, podobnie jak teza, iż trwa on ukryty tylko u arystokracji, pasterzy, pionierów itd... Gdyby tak było, nie można by nazwać szamanem bedżu plemion Saora i Kond czy baigi Uraonów i Mundów...
Pozdrawki :)  

[foto]4. Plemiona-mniejszości indyjskie a szamanizm • autor: Wojciech Jóźwiak (2012-10-25 09:11:49)

No niestety, "plemienne" narody Indii są dla mnie białą plamą. Ale nie dziwi mnie, że rzeczywistość może okazać się złożeńsza niż schematy, również te dotyczące szamanizmu i neolitu.
Być może moje intuicyjne rozumienie pojęcia szamanizm jest inne niż to, które bywa używane przez etnologów. Pojęcie szamanizmu bywa(ło) rozciągane, przykładem użycie tego słowa dla nazwania zjawisk amerykańskich/indiańskich.
Być może jest to "tylko" (i "aż") kwestia użycia słowa. Wracamy do pytania: "Co to jest szamanizm?" - i: "Jak go zdefiniować?"
Pozdrawiam też :)

PS. O wspomnianych indyjskich etnosach w Wiki.: Sora/Saora, Khond, Kurukh/Uraon, Munda.

5. białe plamy • autor: (2012-10-25 12:35:21)

Białe plamy, jak wiadomo, są najciekawsze, więc mogę je "odbielic", mam bowiem taki stary mój tekst o szamanizmie wśród indyjskich plemion, który - po odpowiednim "przewietrzeniu", nadałby się jako "odbielacz" na Tarace :)

Co do pojęcia szamanizm... Na poziomie antropologicznym mamy jego różnorakie definicje stworzone chociażby przez Eliadego, a w Polsce sformułowane w klasycznej już książce prof. Wasilewskiego, co nie wyklucza oczywiście innego podejścia to tego zagadnienia. Osobiście wolę go używać przymiotnikowo - szamanizm syberyjski, szamanizm Indian Prerii czy last but not least szamanizm plemion indyjskich, gdyż osadza to wtenczas to zjawisko w konkretny zespół kulturowych cech i chroni przed wyrywaniem z kontekstu takich czy innych jego przejawów. No ale ja mam sznyt antropologiczny, co pewnie się słyszy i czuje :)

Wracając do neolitu. Nie poruszyłeś Wojciechu w swojej odpowiedzi głównego problemu, tj. krytyki tezy, iż szamanizm i neolit to dwa przeciwieństwa. Rozmyślnie w swojej wypowiedzi wspomniałem o megalityzmie, który rozwijał się wśród rozmaitych formacji społeczno-ekonomicznych, nie tylko rolników, również łowców, rybaków itp. właśnie w okresie neolitycznej rewolucji i - jak dowodzi Zygmunt Krzak - opierał swoją "religijną" ideologię na szamańskiej wizji świata. Idąc dalej dodam, że w pewnym sensie wspólnym mianownikiem wszelkich form szamanizmu jest relacja szamana z porzodkami, tak przecież ważna w kulturach megalitycznych. Innymi słowy - bez tego "zaplecza" szaman nie może być szamanem, a szamanizm (jakikolwiek) szamanizmem :) To tak a'propos twardej ścieżki. Ale to już insza inszość :)  

[foto]6. Indyjskie plemiona i krytyka • autor: Wojciech Jóźwiak (2012-10-25 13:17:29)

Drogi Suljanie, bardzo jestem ciekaw - i czytelnicy Taraki na pewno też - Twoich badań nad szamanizmem indyjskich Scheduled Tribes.
Propozycję przyjmuję i tekst chętnie zamieszczę.

Co do krytyki. Myślę, że w dużym stopniu to jest kwestia znaczenia słowa "neolit", którego używam w szczególnym sensie, jako: "te zjawiska i tendencje, które zaczęły się rozwijać u ludzi skutkiem (mającego miejsce w neolicie) wynalazku rolnictwa". Może znajdę na to lepsze słowo :)
Ogólna teza jest taka, że w miarę postępów cywilizacji/kultur neolitycznych bądź kontynuujących tamte neolityczne tendencje, szamanizm zanikał, a u Zachodnich obserwatorów (zdarzało się, że) budził grozę. (Np. jako "histeria arktyczna".)
Na "szamanizm" też patrzę inaczej niż to bywa na ogół w nauce, bardziej tak jak Słowacki w "Anhellim" albo Mickiewicz gdy pisał "czucie i wiara więcej mówi do mnie..." - patrzę jak  na coś praktycznego, do zrobienia.
Pozdrowienia :)

7. szamanizm romantyczny :) • autor: (2012-10-26 12:02:10)

Rozumiem Twoje podejście, w gruncie rzeczy i mnie bliskie, a ze wyłazi czasem z moich trzewi sznyt antropologa kultury dziwić się nie trzeba, bo to było nie było mój trzon wykształcenia i obszar długoletniej praktyki badawczej... :) Tym niemniej jestem zdania, iż jeżeli się używa jakiegoś pojęcia, to warto je mniej lub bardziej precyzyjnie określić i osadzić, niekoniecznie tylko w "romantycznym kontekście". Czy więc szamanem jest świętokrzyski owczarz, będący znachorem i człowiekiem obcującym z "duchami zmarłych" i z "duchami roślin"?  Czy jest nim wołchw? Co sprawia, ze ktoś szamanem się staje (a może rodzi)?  Pytań jest mnogo, bo jedli przyjąć np., że wyznacznikiem szamanizmu jest kosmiczna podróż po różnych sferach świata, to przecież znajdujemy takie przykłady nie tylko w szamanizmie syberyjskich ale i, chociażby, w szkole merkawy, czy w niektórych odmianach gnostyckiej tradycji Bliskiego Wschodu, ale i też w Nowym Testamencie itp. itd. ect.

Rozumiem Twoje podejście do "neolitu". I tak chyba właśnie, moim zdaniem, należałoby to pojecie uwidaczniać, wstawiając słowo neolit w cudzysłów, ma ono bowiem w nauce określoną konotację chronologiczną (archeologia, antropologia kulturowa).
Słusznie zauważasz, że znakomita większość tradycji jest, jeśli tak można rzec, post-neolityczna, co wiąże się z nadrzędną rolą kapłaństwa i w wielu przypadkach wiedzie wprost do usytuowania wodza/księcia/króla/faraona/cara w randze sakralno-świeckiego pośrednika między  bogiem/bogami a tzw. ludem. Próba intronizacji Chrystusa na króla Polski jest tego schematu dobrym przykładem, w katolicyzmie/chrześcijaństwie Chrystus pełni wszak funkcję Arcykapłana i Króla jednocześnie, hihihih...  To z przyczyn oczywistych skutkuje rugowaniem wszelkiego "szamaństwa"...
Ale nie zawsze tak jest. W przypadku badanych przeze mnie indyjskich plemion zachodzi pełna współpraca i podział funkcji miedzy wioskowym kapłanem a szamanem. I tak chyba też było u Słowian... :)
Pozdrawki    

8. neolit powody • autor: (2012-10-26 13:11:07)

fajne wypowiedzi na artykuł
ALE
może jeszcze jeden temat: kto wymyślił NEOLIT ??? pytanie na tyle banalne i głupie ze nikt go nie zadaje
odpowiedź: neolit wymyśliła kobieta
dlaczego ? bo gdy facet łowca gonił za zwierzyną i walczył z drugim łowcą o tereny (niekoniecznie łowcą dwunożnym) to kobieta która zajmowała się podstawową grupą biologiczna czyli rodziną (czytaj dzieckiem) zauważyła że to co zbierają kobiety (inne i ona) można posadzić i hodować bez ciągłego ganiania po wertepach. Można dłużej przebywać w jednym miejscu i nie trzeba dzieciaka wiecznie dźwigać na plecach zrywać dziką pszenicę czy żyto. Kobieta po wymyślenie rolnictwa (czytaj NEOLITU) realizację zostawiła mężczyźnie (produkcja na masową skalę czyli pług / woły i orka). Biedny facet przestał być łowca i musiał wziąć się do roboty (czytaj zostać rolnikiem).

Drugim banalnym błędem jest traktowanie tego zjawiska (neolit/epoka żelaza itd.) jako utraty wolności i oderwania się od natury biednego mężczyzny (jako czegoś nienaturalnego)
Człowiek tak jak koń jest zwierzęciem typowo stadnym. tak więc taki scenariusz (powstanie społeczeństwa, władzy itd) NIE BYŁO INNEJ ALTERNATYWY rozwoju dalszych wydarzeń i sytuacji w której obecnie i my się znajdujemy po 10 tysiącach lat lub kilkudziesięciu tysiącach lat jak kto woli)
człowiek współczesny dlatego "wykosił" neandertalczyka bo ten ostatni nie NIE BYŁ ZWIERZĘCIEM STADNYM, a więc nie mógł stworzyć "społeczeństwa" dlatego zginał i wymarł. Romantyczna idea powrotu do natury to idea śmierci w stylu neandertalczyka (99% gatunków na ziemi moi Panowie już wymarło - spytajcie dlaczego ...!!!)

sprawy ducha (egregoru .... xyz) który tym wszystkim steruje na tym forum nie poruszam bo każdy doskonale na swój sposób potrafi dostrzec związek materii / wynalazków / kierunków z DUCHEM XYZ

ja-czek


[foto]9. Suljanowi: szamanizm, neolit • autor: Wojciech Jóźwiak (2012-11-01 20:56:01)

Zdaję sobie sprawę ze wszystkich niedokładności i niedoskonałości w (także moim) posługiwaniu się obu terminami, tj. „szamanizm” i „neolit”.

Pojęcia „szaman” i „szamanizm” są używane w przynajmniej trzech sensach. (1) Szaman i szamanizm „generyczny”, wzorcowy, czyli taki, jaki istniał tam, skąd to słowo pochodzi czyli na Syberii i trochę rozszerzając, w Arktyce amerykańskiej. (2) Tak jak to słowo zostało przechwycone przez zachodnią etnologię (i New Age), czyli z włączeniem medicine people, curanderos i podobnych z całego prawie świata Być może wołchwowie też do szamanów dadzą się włączyć. (3) Także włączając współczesnych praktyków neo-szamanizmu. Ale tu jest ciekawe zjawisko, bo z jednej strony medicine people i curanderos stają się coraz mniej tradycyjni i plemienni i uczą się od New Age'u, od psychoterapii itp., z drugiej strony neoszamaniści coraz częściej uczą się od curanderos i medicine people, przez co granica między jednymi a drugimi się rozmywa. I w Ameryce, i w Rosji tak się dzieje. Więc gdy się mówi o współczesnym szamanizmie i szamanach, to nie ma już tego dawnego ostrego podziału, kiedy jasne było, że „szamanem” mógł być tylko „obcy”, „plemieniec” czy „pierwotny”. Myślę, że jeszcze wiele o tym w Tarace będzie pisane :)

Co do neolitu, to zgadzam się, przeważnie piszę nie o neolicie sensu stricte, tylko o „neolicie” czyli o kulturowych tendencjach, które ześrodkowały się w kulturach i sposobach życia wywodzących się z neolitu. Które trwają i nawet pogłębiają się, chociaż neolit ścisły dawno minął i nie polerujemy kamieni tylko drukujemy obwody.

Że Chrystus Król i Maryja Królowa Polski to figury neolityczne, całkowicie się zgadzam.

[foto]10. A mnie bardzo podoba się ta lista • autor: Michał Mazur (2012-11-12 20:42:03)

gdzie szukać pozostałości szamanizmu. Gdybym miał to rozpisać, w zasadzie wyglądałoby tak samo. Może tylko z adnotacją, że u pasterzy, pionierów i społeczności nadmorskich wiązało się to z trudnymi warunkami życiowymi, niejako wymuszającymi na ludziach pozostawanie przy pewnych szamanistycznych wzorcach.

Apropos neandertalczyków, wspomnianych w komentarzach - tak się dziwnie składa, że współczesny człowiek, w sensie genetycznym jest hybrydą - zwłaszcza  ludy indoeuropejskie cechują się dość dużą domieszką genów innych niż homo sapiens. Ciekawe - bo oprócz genów neandertalczyków występują też ślady innych wysoce rozwiniętych hominidów - jak tych, których szczątki odnaleziono w jaskini Denisova na Syberii - stąd też naukowcy mówili o człowieku denisowskim
Polecam do zapoznania się - http://digitaljournal.com/article/301692

[foto]11. Od neolitu do wolności • autor: Wojciech Jóźwiak (2012-11-12 22:41:14)

Ucieczki od neolitu są ucieczkami do wolności. Nie twierdzę, że w tych miejscach, gdzie od neolitu uciekano do wolności zawsze pojawiał się lub przetrwywał szamanizm - piszę, że tam warto byłoby szamanizmu szukać.
Z powyższej listy najbardziej niejasny jest pkt. 5, "u merkurian", czyli wśród wędrownych lub podróżujących mniejszości nie utrzymujących się z rolnictwa tylko z innych zajęć. Czyli u nas (bardziej w dawniejszych czasach niż obecnie) u Cyganów i Żydów. Czy Cyganie i Żydzi mieli lub mają swój szamanizm, praktyki i wierzenia o strukturze szamanizmu? Czyli leczenie, wróżenie itd. z wchodzeniem w zmienioną świadomość? Wprowadzanie się w trans? Kontaktowanie się z duchami? Użycie środków halucyno/enteo/gennych? Cyganie z racji ich związków z naturą wydają się bardziej obiecujący. Dziwne by było, gdyby nie znali grzybów psylocybinowych. dziwne by było, że przez całe otoczenie posądzani o czary, faktycznie by tych czarów nie praktykowali. Ale nic nie wiem o badaniach na ten temat. Jeszcze jest coś osobliwego: bariera kontaktu dla "normalsów" z Cyganami/Romami była i wciąż jest (jak mi się zdaje) dużo wyższa, niż podobna bariera na kontakt z Indianami w Amerykach. Cyganie byli/są bardziej tabu niż w Amerykach los Indios.
Na festiwalu Don Manuela Rufino miesiąc temu ktoś mnie z sali zapytał, czy gdzieś przetrwał słowiański szamanizm. Odpowiedziałem, że trzeba szukać, a poznamy takie miejsca po tym, że są (byłyby) tam rodzinne tradycje uzdrawiania połączonego z wchodzeniem w odmienną świadomość i w strefę duchów. Wtedy o tym nie wspomniałem, ale przed nieszczęsną Akcją Wisła we wsi Łosie nad rzeką Ropą koło Gorlic mieszkała społeczność wędrownych maziarzy, czyli producentów i handlarzy smołą i smarami. Zima  produkowali swój towar, w ciepłej porze jeździli wozami-wagonami na handel. Penetrowali dawne Austro-Węgry, Bałkany i na północ aż do Łotwy. Zamknięcie granic po I Wojnie bardzo im zaszkodziło. Po II Wojnie po przesiedleniach jako społeczność przestali istnieć. Maziarze z Łosi prócz dostarczania smarów również leczyli konie i inne zwierzęta, a także  ludzi. Znali "sposoby", częściowo magiczne na podniesienie potencji. Działali jako "małżeńscy terapeuci". Być może w jakimś stopniu praktykowali szamanizm. A na pewno należeli do merkurian w sensie Slezkine'a.
Czy jakieś szamanizmy znalazłoby się też u Żydów? Tradycyjne społeczności żydowskie nie istnieją. Ci którzy wyjechali do Izraela, USA, Francji nie zabrali ze sobą "niskiej", "ciemnej" czy "zabobonnej" warstwy swojej kultury. Więc źródła przepadły. Z drugiej strony, może by warto przyjrzeć się na nowo kabalistom i chasydom, pod kątem ewentualnych struktur szamańskich u nich.