Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-09-26

KK

Ucieczka kombajnem po Szczecinie

Byłam w stodole mojego rodzinnego domu. Stał tam kombajn, chcieliśmy go uchronić przed kunami, czy innymi zwierzętami, które coś z niego podkradały. Narzuciliśmy na niego wielką siatkę. W drzwiach co jakiś czas pojawiał się mężczyzna w dresie, wchodził i od razu wychodził. Był uosobieniem zła, które po jakimś czasie wróciło. Mój tata najpierw nie był pewien, że to on, ale potem nabrał pewności. Siedzieliśmy na tym kombajnie (ja, mama, tata i jeszcze jeden mężczyzna, który chyba obsługiwać urządzenia obronne) i byliśmy pewni,że ten mężczyzna nas zaatakuje i w końcu rzeczywiście zaatakował. Poraził nas prądem. Po chwili tata zdecydował, że się wycofujemy, wycofał tym kombajnem i wyjechaliśmy na ulicę Szczecina (to przeciwległy koniec Polski w stosunku do mojego domu rodzinnego). We śnie pomyślałam, że wiedziałam, że tata umarł, ale wróci i właśnie wrócił.
W następnej scenie szłam z kuzynką po ulicy w Szczecinie i się dziwiłam, że wciąż jeżdżą tam stare autobusy Autosanu. Wypatrywałyśmy autobusu, którym przyjedzie za nami ten bandyta.

W innej scenie śpieszyłam się na autobus/tramwaj. Widziałam go z daleka, był nowoczesny i wyglądał jak tramwaje z Pesy. Z daleka widziałam, że drzwi się zamykają, ale kierowca chyba zauważył, że jeszcze idę i otworzył drzwi. Śpieszyłam się, ale na ziemi były duże śnieżne zaspy i ciężko mi było się przez nie przedostać. Zanim dotarłam do autobusu kierowca zamknął drzwi i odjechał.

KK

Komentarzy nie ma.