Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2012-10-08

Wojciech Jóźwiak

Twarda Ścieżka to nie performans!

Michał Hardy prezentując Marinę Abramović i najnowszy film o niej, już w tytule - „Marina Abramović, artystka twardej ścieżki” - zasugerował, że to, co robi ta wybitna performerka, jest „twardą ścieżką”, czyli tym, co MY robimy w ramach praktyk Twardej Ścieżki.

Otóż: NIE! Twarda Ścieżka, przynajmniej tak, jak ja ją rozumiem, nie jest performansem, ani w drugą stronę, performans nie jest Twardą Ścieżką. Różnice i niepodobieństwa są podstawowe.

Chociaż performans może być ścieżką naprawdę twardą... Co widać u Mariny Abramović.

W artykule pt. „Ciało węża” w e-piśmie „Dwutygodnik” autorka, Anka Herbut, pisze:

Abramović wielokrotnie wspominała, że każdy artysta performansu musi znienawidzić teatr. Że aktor udaje kogoś, kim nie jest /.../

A więc: aktor teatru (1) coś/kogoś udaje i (2) robi to przed i dla publiczności. Performer tym od aktora się różni, że odrzuca punkt 1: nie udaje. Praktyk Twardej Ścieżki tym się różni od performera, że odrzuca również punkt 2: tego, co robi, nie robi ani przed ani dla publiczności.

W Twardej Ścieżce nie ma publiczności. Nie ma i nie może być gapiów! Przyjdzie choć jeden gap i z działania Twardej Ścieżki robi się performans, którego praktyk Twardej Ścieżki nienawidzi tak samo jak performer nienawidzi teatru. Przyjdzie gap i powstaje niesmak i czegoś najważniejszego zaczyna brakować.

Czym więc są działania Twardej Ścieżki? (Niektórzy mówią: ceremonie.) - To taki performans, w którym nie ma publiczności, nie ma tych perwersyjnych laików, którzy zlatują się zobaczyć coś niezwykłego i zwykle zakazanego. Zamiast publiczności zbierają się... sami performerzy. I to co robią, robią dla siebie.

Druga różnica jest taka, że performerzy robiąc swoje działania, jednocześnie „palą” swoje pomysły. Działanie performera jest jak dowcip, który można opowiedzieć tylko raz. Poszukiwania performerów idą ku temu, by znaleźć coś nowego, czego jeszcze publiczność nie widziała i czym ją zaskoczą. Więc skoro performer coś wynalazł i przedstawił, to już (raczej) ani on ani jego koledzy tego powtórzyć nie mogą, bo pomysł został już „spalony”.

W Twardej Ścieżce jest dokładniej przeciwnie: polega ona na powtarzaniu (i doskonaleniu!) wciąż tych samych działań. - U nas takimi są szałas potu, chodzenie przez ogień, zakopywanie się, ale i łagodniejsze, jak bębnienie, medytacje, śpiew. Nasze działania nie zużywają się przez to, że są powtarzane – jest dokładnie przeciwnie, one nabierają mocy!

Przez co działania Twardej Ścieżki przypominają ceremonie religii. Ale religią też nie są, bo w religii trzeba w coś wierzyć, a u nas ani takiego obowiązku nie ma, ani nie ma nic, w co by wierzyć należało...

Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.