Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2008-08-13

Wojciech Jóźwiak

Twarda Ścieżka czyli odporność na złudzenia
O unikaniu nieprawdy i zauroczenia w rozwoju duchowym

Twardą Ścieżkę do tej pory określałem jako działanie na umysł poprzez ciało. Działanie na umysł, tak jak je tu rozumiem, to inaczej praca z umysłem lub rozwój duchowy. Przez ciało, czyli poprzez bezpośrednie działanie na zmysły. W istocie w tym działaniu przez ciało i na ciało chodziło mi o to, żeby ominąć to, co jest źródłem złudzeń czyli nieprawdy - żeby ominąć łudzące działanie słów, żeby (zatem) ominąć wszelką ideologię. Czy w takim razie Twarda Ścieżka polega na tym, żeby w ogóle nic nie mówić? Tak wprawdzie nie jest, ale gdy lepiej się przyjrzeć, widać, że Twarda Ścieżka ma sens dalszy.

"Twardość" polega na działaniu na ciało. Dlaczego to, co działa na ciało, rozumiemy jako coś twardego? - Odpowiedź jest taka: bo ciało nie kłamie. Umysł może nas łudzić, produkować fantazje, podpowiadać błędne odpowiedzi, samo-oszukiwać się - ciału, przeciwnie, mogę zaufać.

To zmienia sens pojęcia "twardy", tak jak go używam dla oznaczenia Twardej Ścieżki. Jej twardość nie ma być jakąś niewygodą ani (przesadnym) drylem. Twardość oznacza tu odporność na złudzenia.

To zmienia i poszerza sens Twardej Ścieżki. Bo jest tak, że w pracy nad rozwojem duchowym czeka (czyha!) na nas pierwsza i główna pułapka. Jest nią łatwość uwierzenia. Łatwowierność - tak można to nazwać, chociaż lepiej będzie przyjrzeć się samemu zjawisku, zamiast je szybko kwitować słowem używanym zwykle do innych sensów. Jest tak - i to jest fakt! - że kiedy umysł wchodzi w stany nadzwyczajne, odmienne czy wysokoenergetyczne, to wraz z tym, natychmiast, więc zapewne jako coś w konieczny sposób z tą wysokoenergetycznością złączone, pojawia się potrzeba wierzenia. Głód wiary. Wraz z tym gotowość do wierzenia i nadzwyczajna łatwość wierzenia. Pojawia się impuls "Aha!". Zasłona spada z oczu. Nie zawsze umysł lub jego poza-świadoma strona sama podsuwa odpowiedzi, w które uwierzysz. Często, może częściej, jest tak, że obok stoi już ktoś drugi, przygotowany na to, że w zmienionym stanie świadomości będziesz potrzebować tego, w co uwierzysz. Co narzuci ci się jako jedynie oczywiste i jedynie słuszne. I ta osoba w stosownym momencie wygłosi kazanie, w którego tezy ty zaraz uwierzysz. Ma się rozumieć, że ta osoba nie musi działać w złej wierze. Uwierzenie - w stanie podwyższonej energii umysłu - jest czymś podobnym do zakochania. Kiedy na umysł zadziała pewna chemia, pojawia się potrzeba i gotowość zakochania się, a także dziwnie łatwo pojawia się w pobliżu osoba, na którą twoje nakierowanie trafi. Więc coś podobnego dzieje się w pracy z umysłem.

Powyższy mechanizm sprawia, że do ludzi eksperymentujących z odmiennymi stanami świadomości (oraz do tych, którym się z tymi stanami eksperymentuje, którym się coś takiego przydarza) masowo przyklejają się wszelkie wiary, wśród których większość ma wartość śmiecia, albo, co na niewiele innego wychodzi, przedmiotu zainteresowań etnografów albo i psychiatrów.

Twardość (Twardej Ścieżki) oznacza zachowanie także w tej strefie przytomności umysłu. Krytycyzmu, rozsądku, logiki. Jak widać, zasada ta jest z ducha szamańska - bo szaman, ten klasyczny z Syberii, spotykając ducha, nie ulega mu i nie pozwala mu przejąć władzy nad swoim umysłem, ciałem i mową (nie staje się medium); a także nie oddaje mu czci niby bogu, nie klęka przed nim i nie modli się do niego, lecz wchodzi z nim w interesy jak równy z równym, oczywiście pamiętając o wszelkich różnicach sił i uwarunkowań.

Zasadą Twardej Ścieżki jest: nie wierzyć. Za to: sprawdzać, badać, poddawać wątpliwościom i krytyce. Mówić otwartym tekstem, nie chowając się za legendami. Jak widać, postawa Twardej Ścieżki jest bliższa kartezjańskiemu myśleniu nauki niż religii lub okultyzmu.


Wojciech Jóźwiak
13 sierpnia 2008


Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.