Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2017-01-04

Joanna Najdowska

Tunele rzeczywistości w psychologii kwantowej

To do mnie przemówiło: rozważania Roberta Wilsona na temat tuneli rzeczywistości - przejawiania się zasad fizyki kwantowej w życiu człowieka, jego ego / jaźni / osobowości.

"Jeśli założymy, że dysponujemy rozmaitymi potencjalnymi jaźniami, a nie jedną, monolityczną "istotową jaźnią" filozofii arystotelesowskiej, i każda z tych jaźni zachowuje się jak obserwator stwarzający swój własny tunel rzeczywistości, (...) to możemy wysnuć z tego następujący wniosek: Gdy jakiś czynnik wewnętrzny lub zewnętrzny spowoduje przeskok kwantowy z jednej "jaźni" do innej, zaczynamy odnosić wrażenie, że cały świat wokół nas również się zmienia. (...) Mechanika kwantowa powiada, że elektron posiada inną "esencję" za każdym razem, gdy go mierzymy (lub jeśli mamy wyrażać się ściśle, nie posiada żadnej "esencji"). Do podobnych ustaleń doszła nauka o mózgu. Mary spotkana we wtorek może posiadać inną "jaźń" niż Mary spotkana w poniedziałek".

                        Robert A. Wilson: Psychologia kwantowa, s. 173.

Robert Anton Wilson
Robert Anton Wilson, 1932-2007

Czym są tunele rzeczywistości?  Trudno mówić o czymś, co nie weszło jeszcze do kanonu języka naukowego (a przynajmniej ogólnie zrozumiałego). Obrazowo opisałabym to jako coś w rodzaju radia z wieloma kanałami. Radiami są jaźnie danej istoty, a tunele rzeczywistości są kanałami. Przełączam kanały, a na każdym z nich płynie inna muzyka, choć wybrana z dostępnych zbiorów muzycznych, podawane są różne wiadomości, ale dotyczą one tych samych światowych wydarzeń. Wilson używa określeń „jaźń” i "osobowość" w zasadzie zamiennie, ale ja bym te pojęcia rozdzieliła, i radio (przekaźnik) przyrównała do osobowości, a jaźni przydzieliłabym funkcję stacji nadawczej. Dalej można spekulować, czy istnieje jedna istotowa jaźń, która jest radiofonią na danym obszarze, a potem zastanawiać się, co jest nad tą radiofonią – i tak wchodzić w kolejne stopnie złożenia, ale to wykracza poza moje osobiste doświadczenie. W schemacie trójstopniowym tunele rzeczywistości są tym, jak w danym momencie odbieram swoje życie. Jeśli przełączę się na inny kanał (tunel), wówczas życie odbierać będę inaczej - inne będą wiadomości, inna muzyka, inny mój nastrój, co dostrajać mnie będzie do określonych działań. Odbierając dany kanał (będąc w danym tunelu rzeczywistości) nie jest się dostrojonym do innych kanałów. Jednak do poprzedniego kanału mogę wrócić, a potem przełączyć się na kolejny kanał i kolejny – kwantowo, nieprzewidywalnie, choć zapewne istnieje jakiś mechanizm sprawczy, którego „obserwator” wyszukujący kanały nie rozumie.

A teraz garść dywagacji dotyczących tuneli rzeczywistości, na przykładach z życia.

Czym de facto jest osobowość mnoga (o.wieloraka, o.naprzemienna, rozdwojenie jaźni)?

Osobowość mnoga jest opisywana w psychiatrii, a polega na tym, że dana osoba – w realnym świecie występująca pod imieniem np. Anna, nagle pod wpływem konkretnego bodźca staje się Beatą – osobą przejawiającą inne cechy, preferującą inny styl życia, mającą wspomnienia, o których Anna nie ma pojęcia. Konkretna fizyczna osoba może przybierać różne postaci „psychiczne”, których może być wiele.

Każdy z nas ma w sobie wiele osobowości. Symbolicznie mówi się, że w każdym z nas jest święty i prostytutka (albo doktor Jackyll i pan Hyde). W normalnym życiu te osobowości nie są tak spektakularne i funkcjonują ze sobą razem, przenikając się i zmieniając. Pod wpływem określonego bodźca uruchamia się określony program postrzegania siebie, świata, życia, program zachowań, skojarzeń – tunel rzeczywistości, w którym dzieje się to, co jest z tym programem kompatybilne. W hunie mówi się, że „tam gdzie twoja uwaga tam twoja moc”. Jeśli więc twoje myśli krążą wciąż wokół śmierci ukochanego psa, mogą cię drażnić ludzie obcujący ze swoimi zwierzętami, możesz stronić od tras spacerowych, izolować się od świata zewnętrznego - stwarzając tym określone myśli, emocje, reakcje, czyli funkcjonować w określonym tunelu rzeczywistości. Przenosząc uwagę na inne obiekty zmieniamy tunele rzeczywistości. Stara pocztówka z Karpacza może nas przenieść w tunel, w którym dominować będzie radość, wspomnienia przyjaznych ludzi, a świat będziemy postrzegać jako potencjalny plac zabaw. Zapach róż wprowadzić nas może np. w melancholię, a poddając się jej i podążając za wspomnieniami i pragnieniami (łącząc teraźniejszość z przeszłością i projekcją przyszłości), wejdziemy w tunel, w którym ... (dokończenie pozostawiam wyobraźni czytelników). Żyjąc w tym samym świecie fizycznym doświadczamy życia jako projekcji różnych "jaźni". Jeśli jesteśmy świadomi, że po prostu zmieniliśmy tunel (a. nastrój, jaźń, program mentalny itd), wówczas jest to oznaką zdrowia psychicznego. Jeśli natomiast te nastroje-programy władają nami, to jesteśmy psychicznie zaburzeni, albo wręcz chorujemy na rozdwojenie jaźni.

Podczas kontemplacji przekształceń "jaźni-osobowości" pojawiła mi się prosta scenka zbudowana na wielu symbolach:

Murzyn borykał się z problemami psychicznymi, był szary, depresyjny. Jego żona - biała kobieta ubrana w błękitną szatę, kochała go i wspierała, ale nim wciąż władał smutek, wewnętrzne skłębienie i skurcz. Pojawiła się Murzynka ubrana na żółto -  kobieta, którą znał od bardzo dawna, i która teraz stała się jego nową żoną. Szepnęła mu coś do ucha, i wówczas ten mężczyzna jakby dotknął wewnętrznie jakiegoś tajemnego źródła (dostroił się do istniejącego w nim źródła) - wypełnił się spokojem i radością, wyprostował się, rozkwitł, a istniejące w nim treści (informacje, które wyglądały jak wpisy w tabeli) uległy natychmiastowemu przekształceniu, nabrały światła i barw. Dokonała się w nim fundamentalna przemiana - stał się "innym" człowiekiem.

Okładka

R. Wilson wyróżnia cztery podstawowe "osobowości", które zarazem zdają się być, według niego, szczególnego rodzaju układami informacyjnymi tworzącymi się na bazie genetyki, wdruków, warunkowań i uczenia się:

1. układ przetrwania biologicznego - zawierający wdruki i uwarunkowania pochodzące z najwcześniejszego okresu dzieciństwa, którego główną funkcją jest poszukiwanie bezpiecznej przestrzeni oraz unikanie tego, co niebezpieczne lub obce;

2. układ terytorialny - wdrukowywany w dzieciństwie; zajmuje się zdobywaniem terytorium i utrzymywaniem określonego statusu w stadzie ssaków, ludzkiej rodzinie i/lub społeczności;

3. semantyczny układ ujarzmiania czasu – wdrukowywany w okresie, gdy język i pozostałe symbole zaczynają „mieć sens” dla dorastającego dziecka. Układ ten zajmuje się mową, myśleniem (mową wewnętrzną), tworzeniem map i modeli otoczenia;

4. układ społeczno-seksualny - wdrukowywany w okresie dojrzewania, wytwarzający charakterystyczną rolę seksualną oraz „jaźń” umożliwiającą stałe jej odgrywanie.

 

Poza tymi wyżej opisanymi czterema układami informacyjnymi (osobowościami, jaźniami), które można by określić jako stricte psychologiczne, Wilson zauważa istnienie układów, które nazywa „futurystycznymi”. Rozwijanie ich odegra istotną rolę w naszej dalszej ewolucji. Oto one:

- układ neurosomatyczny – działający w obszarze zjawiska jedności ciała i umysłu;

- układ metaprogramowania – służący przemianom wewnętrznym, wyposażający nas w „wyższą inteligencję”;

- układ morfogenetyczny zawierający „jaźnie” i banki informacji wszystkich żywych istot, związany ze zjawiskiem pamięci zbiorowej, doświadczeń transpersonalnych;

- nielokalny układ kwantowy – jaźń istniejąca poza czasem i przestrzenią, a także poza umysłem i materią.

 

Koncepcja doświadczania życia jako nieustającego aktu tworzenia w tunelach rzeczywistości jest moim zdaniem kluczowa dla najbliższego rozwoju psychologii. Tunele rzeczywistości to według mnie wspólny mianownik nie tylko zmian osobowości, ale wielu różnych doświadczeń percepcyjnych. Zaryzykuję stwierdzenie, że przeskoki w różne tunele rzeczywistości mają miejsce nie tylko w świecie „realnym”, czyli ziemskim matrixie materialno-emocjonalnym, ale także w innych „osobo-światach”, i także pomiędzy nimi. Ten neologizm „osobo-światów” ukułam na określenie funkcjonowania człowieka nie tylko jako osobnika ludzkiego o różnych, przenikających się osobowościach/jaźniach, ale też przejawiania się jego świadomości w innych wymiarach (światach): we śnie, w obszarze podświadomości, nadświadomości, polu morfogenetycznym, przyczynowym, bardo i wielu wielu innych, których nie sposób ani nazwać ani nawet dostrzec.

I znów garść dywagacji.

Sny

1. Świadome śnienie może być przykładem przechodzenia tuneli rzeczywistości przez różne wymiary-światy (świadome rejestrowanie zjawisk z innego wymiaru), łączenia ich, czerpania informacji, wpływania na wzorce fizycznego życia ziemskiego tworzone w innych wymiarach. Podobnie dzieje się w NLP.

2. Przyglądając się swoim snom, zauważyłam, że w mojej sennej świadomości pojawiają się sekwencje snów, które stanowią jakby odrębny nurt życia. Te sny są ze sobą powiązane, a zarazem nie mają związku z tym, co aktualnie przeżywam na jawie.

Ostatnio śni mi się pewien mój znajomy, który w realnym świecie nie jest obiektem moich westchnień, nie wyzwala we mnie pragnień, ani szczególnych skojarzeń – ot, jeden z wielu znajomych. W pewnym ciągu snów jawi mi się jako mój życiowy partner. Pamiętam zdarzenie, od którego to się zaczęło. W mojej ocenie, w tamtym zdarzeniu nie było nic znaczącego psychologicznie (a na pewno nic, co by kojarzyło się z relacją damsko-męską), a ponadto w tych moich snach nie występują żadne szczególne sytuacje ani emocje – to taki nudny film w odcinkach, który oglądam bez szczególnego zainteresowania. A jednak musiał wystąpić jakiś element, który otworzył ten nowy tunel rzeczywistości (w wymiarze niefizycznym) – przeskok kwantowy. Intryguje mnie, czy nastąpiło wówczas jakieś „rozszczepienie” mojego życia, wytworzenie się dodatkowego nurtu, czy może jest to tunel już istniejący w jakimś złożonym życio-świecie, a teraz tylko dostrzeżony i kontynuowany w jednym z wielu strumieni świadomości.

Odmienne stany świadomości

Innymi tunelami rzeczywistości są odmienne stany świadomości, które pojawiają się pod wpływem różnych czynników. Moje doświadczenia z odmiennymi stanami świadomości skłaniają mnie do przypuszczenia, że każde takie wejście coś w życiu zmienia - analogicznie do sytuacji z fizyki kwantowej, kiedy to obserwator wpływa na przebieg zdarzenia. Obserwującym jest jaźń, która obserwuje samą siebie, ale w jakiś inny sposób niż dzieje się to podczas obserwacji fizycznej.

Psychodeliki i inne substancje psychoaktywne to coś, dzięki czemu można zobaczyć swój umysł (psyche – dusza, umysł, delein – ukazywać, objawiać). Zazwyczaj ukazuje się nam to, czego w zwyczajnym stanie umysłu nie dostrzegamy, a co aktualnie jest dla nas ważne – wchodzimy głębiej we własny umysł, a informacje wydobywają się z jakichś rejonów głęboko ukrytych do rejonów, w których możliwa jest obserwacja i transformacja, co z kolei wpływa na wymiar fizyczny. A więc znów tunel międzywymiarowy.

Różne praktyki rozwoju duchowego (np. diady iluminacji, oddychanie holotropowe, vision quest, ustawienia Hellingera, medytacja transcendentalna) tworzą własne tunele rzeczywistości. Każda metoda umożliwia doświadczenia innego rodzaju, penetrację innych rzeczywistości emicznych.

Przeżycia z pogranicza śmierci, podczas których doświadcza się życia pozafizycznego. Częstym doświadczeniem jest wizja całego dotychczasowego życia jako kalejdoskopu kluczowych życiowych zdarzeń – dziejącego się poza czasem. To wejście w tunel rzeczywistości własnej esencji duchowej.

Deja vu

Tunelami rzeczywistości można by wytłumaczyć mechanizm powstawania deja vu. Z jednego miejsca w czasoprzestrzeni A można dotrzeć do miejsca B różnymi drogami - tunelami. Kiedy te tunele zejdą się w jakikolwiek sposób, następuje spotkanie siebie samego z samym sobą istniejących w różnych tunelach.

 

Przykładów identyfikacji tuneli rzeczywistości poprzez różne doświadczenia percepcyjne można podać jeszcze wiele.

Te moje obserwacje i rozważania podsumowałabym prostym stwierdzeniem:

Rozgrywanie się życia w wielu tunelach rzeczywistości jest uchwytne, i te tunele osobo-światów zawierają się w sobie i wzajemnie przenikają.

Oznacza to, że zjawisko „W wpływa na W, czyli wszystko wpływa na wszystko” odnosi się zarówno do przestrzeni fizycznej (np. trzepot skrzydeł motyla może poruszyć lód na Antarktydzie), jak i pola myślowego (np. przepływ wiedzy pomiędzy małpami na różnych kontynentach), jak i transgresji w czasie (to co dzieje się dziś wpływa zarówno na jutro jak i na wczoraj, i odwrotnie), jak i transgresji w ciałach strukturalnych (to co dzieje się np. w ciele emocjonalnym wpływa na ciało fizyczne, i odwrotnie), jak i transgresji międzywymiarowej (jak w świadomym śnieniu), jak i ...

W wpływa na W tworząc nieskończone możliwości - tunele rzeczywistości.

 

Joanna Najdowska

Komentarze: 27

[foto]1. Przegapiłem... :( • autor: Wojciech Jóźwiak (2017-01-04 11:03:03)

Książkę Misiuna-Okultura wydał w 2008 r., gdy była, nie kupiłem, nie przeczytałem -- na zasadzie: "Przecież nie muszę wszystkiego czytać!" -- Teraz niedostępna, a zdaje się, że pojęcie tuneli rzeczywistości weszło w obieg i każdy inteligent robiący w ezoteryce powinien wiedzieć, co napisał Założyciel. A ja przegapiłem.

Więc przy okazji nieśmiały apel do Wydawców: Róbcie zapasy książek jako ebooki. Ebookom nakłady się nie wyczerpią!

Robert Anton Wilson umarł w 2007 r.

(I jeszcze uwaga jakby nie na miejscu, bo Zmarłym winniśmy szacunek: Książkę Wilsona przeoczyłem, ponieważ Wilsonów jest strasznie wielu i choć to brzmi głupio, odróżnianie ich wymaga pewnego wysiłku. Np. Hakim Bey też jest Wilson. "The hidden powers" też napisał Wilson, tym razem Ian.)

[foto]2. Wilson dostępny jest • autor: Joanna Najdowska (2017-01-04 11:14:54)

 w wyd Okultura
http://sklep.okultura.pl/robert-anton-wilson-psychologia-kwantowa.html

3. Jezus Maria! • autor: Mirro (2017-01-04 13:15:05)

Za mojej młodości wszystko było "holograficzne", a teraz wszystko jest "kwantowe"

4. "Kwantowe" od razu... • autor: Krabat (2017-01-04 15:01:38)

"Kwantowe" od razu włącza mi bullshit detector. Nie powinni tego słowa używać ludzie, którzy nie wiedzą jak policzyć różniczkę.

5. nie ma co się czepiać • autor: Jerzy Pomianowski (2017-01-04 20:11:15)

Wcześniej były "wibracje". Sam używam zwrotu "zużycie prądu", choć po drugich studiach jestem  elektrykiem, i powinienem się zżymać. Każda dziedzina wymaga jakiegoś słownictwa. Umownego, ale zrozumiałego dla zainteresowanych. Parapsychologia ma z tym trudniej, bo nazywa rzeczy niemierzalne.

[foto]6. co jest niemierzalne? • autor: Grzegorz Halkiew (2017-01-04 21:55:05)

niemierzalne? niemierzalne to jest wtedy, gdy weźmie się nieodpowiedni miernik!

7. albo ezoteryka, albo oświecenie • autor: Jerzy Pomianowski (2017-01-04 22:36:19)

Żadnego ze zjawisk którymi zajmuje się ezoteryka nie można mierzyć czy nawet obserwować znanymi przyrządami naukowymi. Są tylko jakieś nieporozumienia typu fotografie Kirlianowskie czy zdjęcia aury. Inaczej jest z astrologią, którą można przynajmniej sprawdzać badaniami statystycznymi. Wahadełko lata, to wiem po sobie, ale nie wiadomo dlaczego, i co to oznacza. Nie można czegoś mierzyć przyrządem, którego zasady działania nie znamy (ani nikt inny nie zna), i wierzyć w jego odczyty.

[foto]8. ??? • autor: Grzegorz Halkiew (2017-01-04 22:40:07)

jeśli ma się takie poglądy, po co zaczynać rozmowy na ten temat?

9. nastroje-programy • autor: (2017-01-04 23:47:42)

Te poszczególne, mniejsze jaźni śniły mi się jako zgraja przybłędów którą ze sobą ukradkiem przytargałem - matka (dusza) razem z kordonem sanitarnym próbowali je uleczyć, ale mój sprzeciw i unoszenie się dumą utrudniały im robotę. Udało nam się nawet wszcząć mały bunt i roztrzaskać meble które były wyposażeniem szpitala.
Pozdrawiam

10. @Jerzy Pomianowski • autor: Mirro (2017-01-05 00:11:07)

Z całym szacunkiem dla Twojej nie-czepialskiej postawy, czuję się w obowiązku czepiać dalej:
- "zużycie prądu" - tego zwrotu ludzie przeważnie używają sensownie (jestem elektronikiem) 
- "wibracje" - tu już jest wyraźnie gorzej
- "kwantowy" - tu już jest tragicznie -- racja, dziedzina jest trudniejsza niz wtykanie wtyczki do gniazdka, ale jednak czepiam się:

Wg. mnie to słowo rzadko używane jest w celu przekazania sensownego sensu, przeważnie jest to słowo zastępcze, o charakterze:
-- marketingowym (gdyby nie zacofanie naszego katolicko-racjonalistycznego kraju, w stosunku do przodujących anglosasów, to mielibyśmy "KWANTOWE 500", "KWANTOWĄ ZMIANĘ".
-- jego używanie wskazuje na przynależność do grupy - wszyscy w towarzystwie (parapsychologicznym, ezoterycznym itd.) używają tego słowa, to i ja będę używał, choć nie wiem, o co chodzi.. . . .

A sam temat jest bardzo ciekawy, opracowano co najmniej kilkadziesiąt podejść, obszernie to opisano, różnie to ponazywano: Wielorakość Ja, polipsychizm... i jeszcze tylko brakowało "kwantowych tuneli rzeczywistości". Ale może niepotrzebnie się wyzłośliwiam, może książka wnosi coś nowego, a "tunele" są dobrą i świeżą metaforą zjawisk psychicznych, a nie tylko słówkiem marketingowym.

11. "Jekyll i Hyde. Wielorakie Ja we współczesnym świecie" • autor: Mirro (2017-01-05 00:32:28)

W tej książce przedstawiono dokładnie temat.Książka jest opisana w Wikipedii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jekyll_i_Hyde._Wielorakie_Ja_we_wsp%C3%B3%C5%82czesnym_%C5%9Bwiecie

[foto]12. co ma piernik do wiatraka? • autor: Grzegorz Halkiew (2017-01-05 00:33:14)

Zbiór pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki stanowią paradygmat. Teorii i pojęć tworzących paradygmat raczej się nie kwestionuje, przynajmniej do czasu kiedy paradygmat jest twórczy poznawczo – tzn. za jego pomocą można tworzyć teorie szczegółowe zgodne z danymi doświadczalnymi (historycznymi), którymi zajmuje się dana nauka. Najogólniejszym paradygmatem jest paradygmat metody naukowej, jest to kryterium uznania jakiejś działalności za naukową i pod tym względem najwyraźniej widać, jak bardzo ważne jest określenie paradygmatu, i jak to wpływa na pojmowanie, co, w jakim zakresie i przez kogo, uznawane jest za naukę. Mamy więc do czynienia z nauką akademicką, nauką kościoła, nauką ezoteryczną. Każda z tych nauk ma swój oddzielny paradygmat teorii i pojęć wyjaśniających. Paradygmaty ukształtowane przez środowisko, doświadczenia i edukację nakładają się na siebie, przechodzą jeden w drugi i tworzą pewien lokalny paradygmat statyczny czyli konsensus definiujący świat, który ludzie postrzegają na co dzień.

[foto]13. Polecam Powstającego Prometeusza • autor: Arkadiusz (2017-01-05 09:55:37)

Z książek R.A. Wilsona polecam Powstającego Prometeusza, czyta się go moim zdaniem dużo lżej i przyjemniej. Co by nie mówić, był to autor błyskotliwy, pisał z pasją. Opisując kolejne wdrukowywane nam od dziecka obwody, objaśnia nam jak powstaje nasz osobisty tunel rzeczywistości. Do tych wdruków po urodzeniu, które opisuje Wilson, dodałbym jeszcze silne wdruki, jakie otrzymujemy w chwili narodzin i przed nim. O tym mówi np. astrologia, totalna biologia. Te ostatnie wdruki to natura, wczesniej wynienione wdruki to kultura. Tym jesteśmy, sumą natury i kultury, tworzymy to co widzimy, to co wybieramy naszą świadomością z kwantowej zupy. Obowiązujący, dominujący w danym momencie paradygmat jest wypadkową siły naszych jednostkowych tuneli rzeczywistości. Mówi się, że jest rzeczywistością uzgodnioną, dominującym postrzeganiem. Jednym z ciekawych aspektów (dla mnie) studiowania historii ludzkości jest to, że chcemy oceniać wydarzenia historyczne używając narzędzi postrzegania/tunelu rzeczywistości z chwili obecnej. To dość dziwne, śmieszne, karkołomne.
Wydaje się, że obowiązujący paradygmat nie radzi już sobie z objaśnianiem wielu zjawisk postrzeganych w tunelach rzeczywistości coraz większej liczby ludzi. O tym z kolei pisze Ken Wilber w Krótkiej historii wszystkiego.

[foto]14. Pomiary różnych wielkości • autor: Jan Szeliga (2017-01-05 10:05:16)

@Mirro
To, że czegoś nie można zmierzyć za pomocą dostępnych przyrządów, wcale nie oznacza, że to coś nie istnieje. Oznacza to tylko to, że w tej chwili nauka nie posiada "możliwości technicznych" aby to coś zmierzyć.
P.S. "Cuda nie dzieją się  wbrew naturze, lecz wbrew naszej wiedzy o naturze"
Św Augustyn.

P.S2.
Też jestem elektronikiem z wykształcenia ;)

15. Tunele i ich odszczepienia • autor: stefanurynowicz (2017-01-05 13:21:30)

nie istniały w ogóle i jednocześnie istnieją w nieskończonej liczbie. Odszczepienia,  to właściwie kolejne warianty tuneli. One są w zasięgu wyboru ale nie ma ich w rzeczywistości, do puki nie zostaną do niej przywołane. Przywołanie odbywa się tu i teraz ale efekt daje ponadczasowy. Efekt jest dostępny od razu a jest jedynie ograniczony pamięcią przeszłości obserwatora. Jeśli obserwator o czymś zapomni,  to w jego rzeczywistości tego nie ma. Gdy sobie o tym przypomni,  to i w jego rzeczywistości wszystko do przypomnianego faktu się dopasowuje. Jeśli obserwator chce dwa tunele jednocześnie,  to je ma i to na własnych zasadach. Wszelkie ograniczenia kreacji rzeczywistości pochodzą od obserwatora.  Ba,  to on może określać ilość punktów obserwacji ,czyli ilości samego siebie i jednoczesności istnienia tych punktów. 
Reasumując: to Obserwator kreuje Rzeczywistość. 

16. ale jajcarz! • autor: Mirro (2017-01-06 01:51:55)

Nie wiedziałem, że Robert Anton Wilson, to taki wielki jajcarz!  https://magivanga.wordpress.com/2012/09/10/nie-wierz-w-nic-wywiad-z-robertem-antonem-wilsonem/
Teraz to już zupełnie odeszła mi ochota do podejmowania działań, żeby choćby przejrzeć pobieżnie jego dzieło. A temat "wielorakości Ja", "podosobowości" itd. jest bardzo poważny i bardzo ważny. Odkąd zapoznałem się z kilkoma poważnymi teoriami naukowymi i popularnymi opracowaniami tematu, korzystam z tej wiedzy na codzień.

@ Joanna Najdowska -- Dzięki za popularyzację tematu podosobowości (ale nie za popularyzację Wilsona).

[foto]17. @Mirro • autor: Joanna Najdowska (2017-01-06 19:07:43)

Przeczytałam ten wywiad z Wilsonem i Wilson jawi mi się w nim jako człowiek niezwykle inteligentny, myślący niezależnie, odważny, eksperymentujący, dowcipny i ... niezły jajcarz. Nie widzę podstaw do deprecjonowania tej postaci, i, jak dla mnie, to szkoda czasu na ten wywiad.

Przypominam jednak, że meritum artykułu jest koncepcja tuneli rzeczywistości, a nie osoba Wilsona.
Nota bene koncepcji tuneli rzeczywistości nie sprowadzałabym tylko do psychologicznych podosobowości – tu bardziej chodzi o ich strukturalną wielowymiarowość.

18. Hmmm... • autor: anetaboryczko (2017-01-09 22:00:12)

Reasumując: jeden wielki Kot Schrodingera...A w dodatku coraz trudniej nam się umówić (uzgodnić) co do tego, co jest rzeczywistością, a co hologramem.Niezły bigos.

[foto]19. hmmm • autor: Arkadiusz (2017-01-10 10:35:54)

Może po prostu przyjąć, że rzeczywistość istnieje wyłącznie jako subiektywny hologram? Każdy ma własne parametry jego projekcji. W jednych aspektach nasze hologramy się pokrywają dając tak zwaną rzeczywistość uzgodnioną, w innych aspektach hologramy się różnią czyli rozjeżdżają.

[foto]20. rzeczywistość uzgodniona • autor: Grzegorz Halkiew (2017-01-10 11:03:11)

rzeczywistość uzgodniona to nie wspólne poglądy, ale powszechne doświadczenie interpersonalne- coś, co występuje bez względu na to, czy się komuś podoba czy też nie.

[foto]21. tak • autor: Arkadiusz (2017-01-10 11:59:35)

Powszechne doświadczenie występuje bez względu na to czy się nam podoba czy nie, ale ze względu na to, że się zgadzamy i wierzymy, ze jest to realne. To po prostu fragment rzeczywistości, który postrzegamy/doświadczamy identycznie jak inni. W Kursie Cudów zmiana postrzegania (czyli jak przypuszczam wyjście poza rzeczywistość uzgodnioną) nazywa się cudem. Może więc jest tu jakieś miejsce na ćwiczenie umysłu i relację między przekonaniami a doświadczeniami?

[foto]22. cudem nazywamy niezrozumiałe technologie • autor: Grzegorz Halkiew (2017-01-10 12:32:15)

Naukowcy zauważyli, że kiedy obserwator koncentruje uwagę na jakimś położeniu dowolnego elektronu, ten elektron tam - w tym właśnie miejscu się pojawia- cząstki pojawiają się tylko w rzeczywistości uzgodnionej, czyli w takiej, do której ktoś jest przekonany. 
Fizyka nazywa to zjawisko „załamaniem funkcji falowej” lub „efektem obserwatora”. Dzięki badaniom naukowym wiemy, że pod wpływem obserwatora następuje specyficzny punkt w czasoprzestrzeni, kiedy wszystkie potencjalne manifestacje obserwowanego elektronu załamują się, przyjmując postać fizycznego zdarzenia. Odkrycie to sprawia, że umysł i materia nie mogą już być uważane za odrębne; są ze sobą nierozerwalnie powiązane, ponieważ umysł subiektywny wywiera wymierny wpływ na obiektywny świat fizyczny. 
Na poziomie subatomowym energia reaguje na świadomą uwagę obserwatora i staje się materią, ale kluczową sprawą jest tu określenie "cząstki pojawiają się tylko w rzeczywistości uzgodnionej, czyli w takiej, do której ktoś jest przekonany." Tu nie chodzi o czyjeś subiektywne przekonanie, np osoby wierzącej w cuda. Nie może być sytuacji, gdy jedna osoba jest przekonana, że coś widzi, a inna dowodzić, że tego w tym wskazanym miejscu nie ma. W takim przypadku mowa jest o  halucynacjach, którym z tych dwóch osób przynajmniej jedna podlega. 
Wspomniane zjawisko rzeczywistości uzgodnionej dotyczy eksperymentów, które biolog kwantowy Vladimir Poponin przeprowadził z Peterem Gariaevem w Rosyjskiej Akademii Nauk. W czasopiśmie, które ukazało się w Stanach Zjednoczonych w 1995 roku, opisali serię eksperymentów wskazujących na to, że ludzkie DNA bezpośrednio wpływa na świat fizyczny poprzez coś, co jest polem energii łączącym je ze sobą. Piszę o tym w Tarace

[foto]23. czym są przekonania • autor: Arkadiusz (2017-01-10 13:53:42)

Myślę, że raczej się zgadzamy. Obserwator załamuje funkcję falową. Umysł obserwatora wpływa na świat fizyczny. Umysł to m.in. przekonania. Ktoś kiedyś napisał, że umysł i jego zawartość to jedno i to samo (czyli obserwowany świat jest częścią umysłu). Przekonania obserwatora wpływają na jego postrzeganie. Zmiana przekonań zmienia rzeczywistość. Bruce Lipton napisał książkę Biologia przekonań, w której opisuje epigenetyczny wpływ naszych przekonań na nasze życie. Zmiana przekonań w sprawie odżywiania poprawi nasze zdrowie. Myślenie pozytywne, miłość i wybaczanie dobrze wpłyną na nasze samopoczucie i zdrowie psychiczne. Rozwiązanie konfliktu w umyśle (zmiana postrzegania, przekonań) powoduje wg totalnej biologii zniknięcie choroby wywołanej przez ten konflikt (cud wg współczesnej medycyny, żadna tam niezrozumiała technologia). Jednostkowa zmiana przekonań wpłynie na życie jednej osoby, na jej pracę, dom, głos wyborczy. Kolektywna zmiana przekonań spowoduje zmianę stylu życia, zmieni trendy, doprowadzi do wyboru innej władzy a być może zmieni ustrój polityczny. Kolektywna zmiana przekonań całych społeczeństw doprowadzi do zmiany obowiązującego paradygmatu, co odmieni kulturę, politykę, naukę, niemal prawie każdą dziedzinę życia człowieka. Zmiana przekonań na temat grawitacji nie zniesie jej działania. Lepiej nie sprawdzać. Ale może na jakimś subtelnym poziomie umysłu/świadomości poprzez poruszenia na danym ciele subtelnym możemy wpłynąć na zmiany rzeczywistości fizycznej? Trudno to nazwać subiektywnym przekonaniem bo są to poziomy przekraczające poziom mentalny. 
Myślę, że rzeczywistość uzgodniona w jakiś sposób ewoluuje dzięki zmianom w naszej świadomości.

[foto]24. aha • autor: Grzegorz Halkiew (2017-01-10 23:57:32)

zgadzamy się, ale nie zmienia to tego, że piszemy o czymś innym. Ty o ewolucji przekonań, a ja o mechanizmach opisanych w badaniach fizyków kwantowych. Obie rzeczy są niemalże zbieżne, lecz mnie, ponad psychologiczne, bardziej interesuje podejście techniczne. Interesuję się tym, co stwarza brak możliwości zmieniania rzeczywistości uzgodnionej- mam na myśli bufory czasowe tworzące przestrzeń swojego rodzaju bezwładności wymagającej utrwalenia przekonań.

[foto]25. no tak • autor: Arkadiusz (2017-01-11 08:47:29)

Język psychologiczny jest dla mnie łatwiejszy. Wydaje mi się, że próba zmieniania rzeczywistości uzgodnionej przez człowieka z poziomu "małej karmy" (poziomy 1-5, J. Bzoma) przypomina wyciąganie się z bagna poprzez ciągnięcie się w górę za włosy, mieszanie herbaty bez dodawania cukru albo próbę machania psa przez ogon. Wygląda mi na to, że czasoprzestrzenne parametry rzeczywistości są ustalone na poziomie przyczynowym. Wtedy powstaje złudzenie czasu i sieć przyczynowo-skutkowa. Amit Goswami (fizyk kwantowy ;-)) pisał, że cudów można dokonywać właśnie w stanach świadomości przekraczających poziom mentalny. Trzeba przekroczyć ego, stan oddzielenia, to domena mistyków, joginów.

Jeśli możesz opisać nam językiem naukowym co według Ciebie "stwarza brak możliwości zmieniania rzeczywistości uzgodnionej- mam na myśli bufory czasowe tworzące przestrzeń swojego rodzaju bezwładności wymagającej utrwalenia przekonań" to chętnie przeczytam.

26. Bufor czasowy • autor: stefanurynowicz (2017-01-13 09:28:54)

to właśnie złudzenie. Tak samo jak każdy upływ czasu. Rzeczy dzieją się ponadczasowo,  dopasowując złudzenie upływu czasu do tworzonej rzeczywistości. 

Badania,  to tak naprawdę nie poznawanie rzeczywistości,  nie kreowanie jej, lecz jej uzasadnienie,  uwierzytelnianie. To podstępna gra umysłu nakierowana na przekonanie obserwatora o stałości jego otoczenia. Działanie umysłu jest tak perfidne,  że nawet przy ciągłej zmianie zasad działania otoczenia,  potrafi przekonać obserwatora,  że to stałe zasady gry,  że to normalne i, że tak zawsze było.

Oczywiście zasady kreowania rzeczywistości są stałe ale nie w dziedzinie jej poznawania. Zasadą stałą jest zmienność ustawiczna. A postrzeganie upływu czasu jest jedynie złudzeniem. W złudzonym upływie czasu można by powiedzieć,  że dzieje się ono właśnie w tej chwili i dotyczy całej przeszłości i przyszłości.  Dyskutowanie o chronologii,  to zabawa dywagowania o nieistniejącym. Podstępne zajmowanie uwagi obserwatora,  angażowanie go po próżnicy, chyba w celu odwrócenia jej od sedna sensu i celu tego działania.

Kluczowym wydaje się więc cel tego mamienia. 

[foto]27. Ouw! • autor: Roman Kam (2017-01-14 07:12:17)

Ouw! Mam przy prawie każdym, tutaj zamieszczonym, komentarzu.
Wybudziłem się po krótkim śnie i czując, że ponownie nie zasnę, sięgnąłem po Tarakę. Ja po Tarace błądzę, ale jest to błądzenie kwantowe ha! ha! ha! Tzn. jak widzę w tekście "kwantowe" to omijam. Licho mnie podkusiło tym razem, lecz nie żałuję. Nie mając nic do powiedzenia w kwantowym meritum, bardziej reaguję na to, co się między komentującymi dzieje, gdzie, którędy przebiegają napięcia. Jest to lekcja bardzo ciekawa zlożona ze sporej części wiedzy, ale przede wszystkim z przekonań i emocji towarzyszącej "zderzeniom". Najczęściej bywa tak, że w żaden sposób nie można się porozumieć, mówiąc w skrócie, co jest co i mam wrażenie, że każdy przebywa, jak w "Małym Księciu", samotny, na swojej planecie. To dość przygnębiające i smutne. Żeby było jednak do rzeczy, to nie mając klasy Kazika, wrzucę tylko trzy grosze:
1. Grosz pierwszy - dyskusja toczy się moim zdaniem wokół pojęcia "wolnej woli" i "decyzji",
2. Grosz drugi - teoretycy brną w maliny, ale bez nich się nie da :|
3. Grosz trzeci - XI przykazanie mówi "Nie nazywaj" i ten grosz najbardziej mnie przekonuje. Wiadomo, że lepiej napić się wódki, zamiast dywagować o wpływie C2H5OH na organizm ludzki. 

Przypowieść (zapożyczona z "Przebudzenia A. de Mello):

Henry, jak się zmieniłeś! Byłeś kiedyś taki wysoki, a teraz jesteś taki niski. Byłeś tak dobrze zbudowany, a stałeś się taki szczupły. Byłeś blondynem, a teraz włosy ci ściemniały. Co się stało, Henry? A Henry odpowiada: – Nie jestem Henry, jestem John.

– Och, i do tego zmieniłeś imię.