Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-03-07

Autorów wielu lub nieokreślony

trzy sny

Sny z ostatnich dwóch tygodni, które zostały w głowie (chyba powrócę do spisywania wszystkich)
I.szłam po małym wzgórzu w niewielki, słoneczny lasek (wysokie, raczej młode drzewka), wraz ze mną dwie znane mi od dzieciństwa dziewczyny. Nastrój raczej pogodny. W końcu znalazłyśmy się przy starych fundamentach z kamieni, nastrój snu zmienił się na posępny. Podeszłam do nich ale zamiast gruntu/podłoża w ich granicach, zobaczyłam w głębokim dole ciemną przestrzeń- wolną pośrodku i porośniętą po bokach przez drzewa. Wyglądało to, jak wielka, naturalna piwnica. Chyba tuż przed wejściem na wzgórze zobaczyłam swojego tatę na huśtawce. Dzień był słoneczny, roślinność kołysana lekkim wiatrem jakby wymieniała między sobą promienie Słońca. Kiedy odwróciłam wzrok w prawo, zobaczyłam w oddali na łące wśród drzew wielkiego psa (prawdopodobnie rasy kaukaz). Nerwowo biegał na długim łańcuchu. Powiedziałam do taty, żebyśmy szli. Ten uspokajał, ale widziałam że pies ma łańcuch spokojnie wystarczający by do nas podbiec. Koniec snu, a przynajmniej tyle pamiętam.

II. Znajdowałam się w zamieszkanym obecnie mieszkaniu, choć wyglądało nieco inaczej. Ściany białe, dużo światła (w rzeczywistości jest tylko małe okno). W tym mieszkaniu układałam mnóstwo zielonych, doniczkowych roślin - raczej spiczastych, różnej wielkości, wiele sięgało pod sufit. Były po prostu wszędzie, aż brakowało przestrzeni. Musiałam je układac w taki sposób, żeby ziemi z doniczek nie wykopał kot, -układałam, przekładałam, byłam tym zmęczona i zniechęcona. Jakiś nieznany człowiek w mieszkaniu (znany mi dobrze we śnie) powiedział, żebym z nim jechała, że mnie stąd zabiera. W tym śnie była druga osoba, człowiek który siał spustoszenie przez swoją niezdarność. Widziałam potem jak prowadził samochód, w którym byli ludzie. Próbowałam do nich krzyczeć przez szybę, żeby wysiedli.

III. Szłam przez rodzinną wioskę, z wielkim psem na smyczy, naraz podbiegł do nas bardzo podobny, ale agresywny. Oba psy były czarne, kręciły się w kółko. Kiedy próbowałam je rozdzielać, ten obcy gryzł mnie w rękę. Musiałam odczepić smycz. Psy pobiegły w nieznanym kierunku. //W jednym z dalekich snów przechodziłam w górę jakiejś wąskiej wieży. Przy każdym nowym piętrze, w które prowadziło okrągłe wejście okalające drabinę, wychylałam głowę, a tam przypatrywały mi się czarne psy(nie pamiętam w jakiej ilości, ale trochę ich było).



Autorów wielu lub nieokreślony

Komentarzy nie ma.