Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-06-09

Nadia

Trzy pokoje

1.Trzecie okno

Szukałam mieszkania do wynajęcia. Szłam obejrzeć kolejne. Było w wielopiętrowym dużym budynku na dole. Prowadził do niego ponury korytarz. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam duży wysoki pokój, z ciemnymi brudnymi ścianami. Zaśmiecony starymi meblami, jakich wcale nie chciałam. Dwa okna zasłonięte ciężkim ciemnym materiałem. Odsłoniłam je, ale szyby były tak brudne, że nic nie widziałam. Czułam się tu jak w studni. Nie podobało mi się, ale wiedziałam że nie mam wyjścia, nie mam zbyt wielu możliwości. Zaczęłam się rozglądać szukając czegoś, co pozwoli mi uwierzyć, że coś da się z tym pokojem zrobić. I, gdy już chciałam zrezygnować, wysoko przy suficie, pomiędzy dwoma oknami znalazłam trzecie, małe okno. Pomyślałam - jest trzecie okno, więc da się tu żyć. Trochę mnie zdziwiło, że w takim absurdalnym miejscu, że trzeba wchodzić po drabinie, żeby się do niego dostać, że jest takie małe, ale wzięłam drabinę i porządki zaczęłam do czyszczenia trzeciego okna.

2.Czenrezig

Postanowiłam zwiedzić resztę budynku, zobaczyć co się dzieje na wyższych piętrach. Weszłam po schodach i otworzyłam drzwi po prawej. To był mały pokoik. Przy ścianie stała duża skrzynia, a nad nią wisiał obraz. Był ciemny, zakurzony, w poetyce naszych Jeleni na rykowisku, ale na pierwszym planie siedziała biała świecąca postać, w pozycji lotosu. To była dziewczynka. Miała jakieś 10 lat. Bił od niej blask, który rozświetlał cały pokój. Magnetyzowała. Nie mogłam oderwać od niej oczu. A gdy na nią patrzyłam, czułam płynącą od niej miłość. Jakoś wiedziałam że to jest Czenrezig, a w tej wielkiej skrzyni pod obrazem jest moje martwe ciało.

3.Kochankowie w świetle

Poszłam jeszcze wyżej, na kolejne piętro i otworzyłam pokój po lewej. Gdy tylko uchyliłam drzwi wylał się stamtąd blask, który mnie oślepił. Potem zobaczyłam dwoje kochanków. Kochali się w tym świetle, nie zauważyli mnie. Ich pokój był duży, czysty i pusty, z wielkim oknem, przez które było widać słońce i bezchmurne niebo, oni nadzy pośrodku. To był bardzo piękny widok. Pomyślałam, że ich pokój najbardziej mi się podoba, w takim najbardziej chciałabym mieszkać, ale akurat w ten chwili muszę zejść niżej i uważałam za niestosowne na nich patrzeć. Delikatnie zamknęłam drzwi i zaczęłam schodzić po schodach w dół. Wróciłam do pokoju, gdzie był Czenrezig. Stanęłam przed obrazem i patrzyłam Dziewczynce-Czenrezig w oczy.

To był jeden sen, ale podzieliłam go żeby łatwiej się czytało.
Śniłam kilka lat temu. Spisałam teraz z pamięci.

Nadia

Komentarze: 1

1. Interpretacja po buddyjsku • autor: (2011-06-26 15:11:15)

Opowiedziałam ten sen znajomemu, praktykującemu buddyście i dla niego było to jasne przedstawienie trzech Kayi, czyli trzech poziomów-przejawień umysłu (o tym pisał już Wojtek przy okazji interpretacji snu Frezji "Poród". Post: Budda Wadżradhara). Skojarzenia kolegi nasunęły mi taką oto interpretację:
We śnie zwiedzam trzy pokoje, które są na kolejnych, wyższych piętrach. Pierwszy pokój, najniżej, to Nirmanakaya, czyli przejawienie oświeconego umysłu w naszym, materialnym świecie, w świecie formy. Na tym poziomie snu zajmowałam się codzienną krzątaniną. Załatwiałam sobie mieszkanie, ale dopiero, gdy znalazłam w pokoju trzecie okno, uznałam, że można w nim zamieszkać. Trzecie okno to jak trzecie oko. Tu było ukryte, ledwo je znalazłam, było brudne i nic przez nie nie widziałam, ale było - a ja chciałam zacząć sprzątanie od umycia tego właśnie okna. Oznacza to, że zdaję sobie sprawę z "zaciemnień", błędów, problemów, jakie mam tu, w tym świecie i wiem, że rozwiązaniem jest praca nad sobą, nad świadomością, posprzątanie mieszkania, czyli próba zmiany tego, co na zewnątrz, nic mi nie da. I akceptuję ten pokój, zgadzam się w nim zamieszkać, tylko dlatego, że będę mogła pracować nad sobą. Bez tej możliwości to miejsce byłoby nie do zniesienia.

Drugi pokój to poziom Sambhogakayi, to już poziom energii. Doświadczam jej bardzo wyraźnie - miłująca energia płynie z oczu dziewczynki. Pod taką postacią przejawił się bodhisattwa Czenrezig, uosobienie współczucia, zwany też Miłujące Oczy. Ta biała, magnetyzująca postać patrząc na mnie rozpuszcza wszelkie wątpliwości, obawy, koncepcje. Sprawia, że ten pokój wypełnia tylko współczująca, miłująca energia. Mój trup w skrzyni znaczy: porzuć formę, będziesz doświadczać właśnie tego, co dzieje się w tej chwili.

I trzeci pokój, na górze - to Dharmakaya. Stan, którego nie dosięgają żadne koncepcje ani emocje. Czysta świadomość, jak błękitne niebo. Mogłam uchylić drzwi i to zobaczyć, ale kochankowie trwali w uścisku i mnie nie zauważyli, bo to stan, gdzie nic już nie można dodać. Kochankowie to Pełnia, absolut. W buddyzmie stanem absolutnym jest Pustka. Pustka jest doskonała, niczego nie potrzebuje, nic nie trzeba dodawać. Pustka, która jest Pełnią. Bardzo spodobał mi się ten pokój i chciałam w nim zamieszkać, tylko wiedziałam, że jeszcze nie czas, jeszcze nie teraz. Teraz czas, by zejść niżej. I zeszłam tam, gdzie był Czenrezig, by doświadczyć czym jest współczucie, jak przejawiają się właściwości bodhisattwów. To doświadczenie było nie do opisania. Czyli droga do trzeciego pokoju, tego dużego, pustego, pełnego świata, gdzie doświadcza się pełni, a raczej JEST się nią, wiedzie przez współczucie, a wcześniej przez porzucenie formy.
Fajnie. Chciałabym zdążyć przed śmiercią:)

W realu składałam kiedyś ślubowanie Bodhisattwy - działania dla dobra (wyzwolenia z samsary) wszystkich czujących istot. Może ten sen chciał mi o tym przypomnieć.