Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2011-06-16

Marcin Hładki

Trzy kobiety na dworcu

Po wigilijnym obżarstwie poszedłem spać późno i przejedzony. Sen z dzisiejszej nocy, nad ranem.

Sen długi i pełen wydarzeń, we wszystkich brały udział trzy kobiety. Zawsze występowały jako trójka, stały obok siebie, trochę zajęte robótkami, które trzymały w rękach, ale chętnie rozmawiające, chociaż to co mówiły było zazwyczaj mętne i jakby nie na temat.
Akcja mi umknęła, ale zapamiętałem scenę - może końcową?

Działo się to na dworcu, z wyglądu dziewiętnastowiecznym, z żelazną ozdobną konstrukcją podtrzymującą dach i przeszklone ściany. Wydaje się, że było tam sporo ludzi, ale niewyraźnych, jakby nieostrych, tak jakby cała uwaga i ostrość skupiała się na trzech kobietach.
Stały one na środku hali, byłem dosyć daleko od nich, do czegoś zachęcały mnie gestami. Jedna z nich, najbardziej po prawej była prawie naga. Miała na sobie tylko krótką jedwabną koszulkę, wykończoną koronką. Niczemu to nie przeszkadzało, bo podbrzusze miała nagie i puste, jak lalka. Nie było tam nic, tylko gładka skóra brzucha przechodząca wprost w pośladki. Z mojego miejsca nie mogłem widzieć tych szczegółów, ale dobrze o nich wiedziałem.

Obudziłem się pamiętając całą historię i intrygę snu, ale wydał mi się błahy i niewart uwagi. Po chwili, kiedy zorientowałem się, że scena na dworcu jest taka plastyczna, chciałem sobie wszystko przypomnieć, ale już nie mogłem.

Marcin Hładki

Komentarzy nie ma.