Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-07-17

Anna Szymańska

Trzy części przedmiotu

Wyrósł przede mną jak spod ziemi...Miał poważną, skupioną twarz i czarne włosy. Przyglądaliśmy się sobie. Miałam wrażenie, że chce mi coś powiedzieć, milczał jednak, a ja nie chciałam tej ciszy przerywać, więc też milczałam. Dopiero po jakiejś chwili wziął w swoje ręce moją dłoń, otworzył ją i położył na niej coś, co na pierwszy rzut oka przypominało modlitewnik, ale modlitewnikiem nie było; bliżej było "temu czemuś" do zminiaturyzowanego tryptyku, bo miało dwa ruchome "skrzydła", które można było otwierać i zamykać. Co więcej - każda z tych trzech części miała w sobie ruchome, trójwymiarowe postacie (jak to bywa w wielu szopkach), bardzo kolorowe, z przewagą zieleni... Jeszcze coś tam było, ale nie umiałam tego nazwać... Pod palcami czułam twardość materiału, z którego toto zostało zrobione. Zapytałam, ile mam za to zapłacić, a on, unikając mojego wzroku, powiedział:
 - Nic - a po chwili dodał, jakby się usprawiedliwiał: - Ale to żydowskie.
Na co ja:
- Nie szkodzi, może być - a w myślach: "Lubię to."

Chyba coś potem, a może i przedtem (?), szukałam i znajdywałam w
zakamarkach chodnika, jakieś pierścionki, a każdy inny i bezcenny - jak kiedyś, w innych snach... 
Tym razem też, jak kiedyś, obudziłam się z dłońmi zaciśniętymi w pięść, by nic z sennych znalezisk przypadkiem nie wypadło, ale to nie o pierścionkach pomyślałam, kiedy rozprostowałam palce, tylko o tym czymś, co podarował mi ten Nieznajomy... Dlaczego mnie? Dlaczego takie COŚ? Szukałam śladu, tego czegoś, czego dotykałam, prawie że prześwietlałam każdy palec, w nadziei, że otworzy mi się jakaś "klapka" i znajdę odpowiedź... Nie znalazłam. 

               B.

    01.03.2013 - godz. 05:10

Anna Szymańska

Komentarzy nie ma.