Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-06-21

Alexandramag

Trucizna i pobyt w Londynie

Zobaczyłam teściową, jak siedzi z inną kobietą przy stoliku i rozmawiają na temat trucizny. Ja się temu przysłuchuję. Kobiety próbują mnie zrobić osobą współodpowiedzialną za otrucie kogoś. Ja mam zanieść osobiście tę truciznę. Przechodzi obok mój syn i wszystkiemu się przygląda. Później widzę byłego szefa, który próbuje dowiedzieć się ode mnie, czy ma przyjąć do pracy pewnego człowieka, czy jest odpowiedzialny, czy sprosta zadaniom. Ja mu wyliczam zalety tej osoby, ale stwierdzam, że dawno nie widziałam tego człowieka i bliżej nic nie mogę powiedzieć na jego temat.

Udałam się do Londynu z kilkoma osobami. Za przewodnika mieliśmy murzyna, który chciał nam pokazać drogę na skróty. Przeskoczył przez szlaban, ja przeszłam pod szlabanem. Po obydwóch stronach były wysokie kamienice, a my szliśmy przez plac. Trafiliśmy na korytarz. Na korytarzu siedziały kobiety, które pełniły rolę ochrony, przepuszczały ludzi dalej. Jedna z kobiet zapytała mnie, czy Londyn jest dobrym miejscem, żeby mogła tam żyć. Uznałam, że bez wątpienia powinna tam mieszkać, bo ma tam szansę na rozwój. Nie była zadowolona z mojej rady. Później mieliśmy przejść po kolei, przez dwoje drzwi. Znaleźliśmy się w pomieszczeniu, gdzie mieliśmy szykować kolację. Przyszedł narzeczony mojej przyjaciółki i zaczął mnie adorować. Nie spodobało mi się to, broniłam się. Weszła moja matka (nie żyje), która uratowała mnie przed niezręczną sytuacją. Dalej zaczęłam przechodzić przez jezdnię w tym Londynie. Okazało się, że znalazłam się przy filarze i idę środkiem, ale na jezdni zaznaczone są znaki przeciwne, czyli idę pod prąd. Inni idą przejściem dla pieszych. Dołączyłam do nich. Przechodziliśmy na zielonym świetle. Znaleźliśmy się obok straganu z owocami. Jedne z owoców wyglądały jak przezroczyste różowe liście, a w środku były nieżywe owady, inkluzje. Zapytałam, czy można to jeść. Podobno owoce te są bardzo słodkie i smaczne. Koleżanka zaczęła kupować czereśnie. Ucieszyła się, że nareszcie może płacić w euro.

Alexandramag

Komentarzy nie ma.