Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2019-10-13

Mirosław Piróg

Tokarczuk, Gandhi i przemoc

Olga Tokarczuk otrzymała literacką nagrodę Nobla. Czytałem – nie raz – wszystkie jej książki. Jak zawsze bywa z mym ulubionym autorem, jedne mi się podobały bardziej, inne mniej. Ale każda coś mi dawała. Szczególnie owa „ekoterrystyczna” powieść-kryminał Prowadź swój pług przez kości umarłych. Ta książka to medytacja nad nader trudnymi pytaniami. Czy można zabijać w imię ochrony życia? Jak daleko może zajść nasze działanie w imię słusznych – wedle nas – postulatów i wedle naszej najlepszej wiedzy? Warto sobie odpowiedzieć na te pytania w kontekście nie tylko walki z myśliwymi, jak to jest w powieści, ale też w kontekście obecnego kryzysu klimatycznego. Działania ruchów typu Extinction Rebellion są pokojowe, nieomal w duchu satjagrahy Gandhiego. Czy jednak nie może się to zmienić? Czy za parę lat nie będą konieczne działania bardziej drastyczne? Gandhi nie głosił idei niesprzeciwiania się złu, ale domagał się nieustępliwej walki ze złem. Protest przeciwko własnej krzywdzie uważał za obowiązek moralny. Nie zalecał nienawiści do tego, kto mnie krzywdzi, ale stanowcze działanie prowadzące do tego, by go powstrzymać. Jednak, inaczej niż bohaterka powieści Tokarczuk, Janina Duszejko, nie był zwolennikiem zabijania ludzi.

Ja nie jestem jednak ani hinduistą, ani chrześcijaninem. Nie uważam, że walcząc z kimś staję się takim jak on. Rządy, korporacje aktywnie działają na rzecz zabijania nie tylko ludzi, ale całej ludzkości. Trzeba im się przeciwstawić wszelkimi sposobami. Myślę, że czasem sam bieg zdarzeń doprowadzi do tego, że pojawią się bardzo gwałtowne działania. Czy będą one rezultatem rozpaczy wielu ludzi, czy desperacji jednostek? Zapewne jedno i drugie. Taki może być wynik odreagowania emocji w obliczu kryzysu klimatycznego. Ja osobiście jestem zdania, że działanie powinno być adekwatne do zagrożenia. Gdy ktoś celuje do twej żony i dziecka z pistoletu, musisz go zabić. To prosta sytuacja. Ale co zrobić z ludźmi, którzy niszczą planetę, świadomie lub bezwiednie? Edukować? To zbyt długi proces, jestem jak najbardziej za, ale czas nas goni. Nie mamy oporów by zabić wściekłego psa, który chce nas ugryźć. Wobec ludzi mamy opory, bo jesteśmy „humanistami”. Ja nie jestem humanistą.

Mirosław Piróg

Komentarze: 3

[foto]1. To jest poważny dylemat • autor: Arkadiusz (2019-10-13 15:50:45)

Ciężko zaakceptować przemoc w słusznej sprawie, bo przeważnie każdy ma wrażenie, że stoi po tej dobrej stronie, że stoją za nim te lepsze prawdziwsze argumenty, że lepiej zauważa czym jest manifestacja dobra w danym momencie historii. Wtedy jakby przyzwalamy, aby przemoc i zabijanie stały się powszechną metodą walki - naszą ale również i innych. Co wtedy zostaje z naszą racją? Przemoc poddaje w wątpliwość jakość naszych argumentów, takie mam wrażenie. Oczywiście przemoc wciąż się zdarza, ale jest ona wyrazem naszej bezsilności, a to też ludzkie doświadczenie.

[foto]2. Z drugiej strony • autor: Arkadiusz (2019-10-13 16:02:26)

Z drugiej strony odpowiedź na fizyczne zagrożenie musi być przeważnie fizyczna. Ale to bardziej w groźnych sytuacjach (nie)codziennych, kiedy to należy obronić się przed agresorem, tu filozoficzna argumentacja nie pomoże. Ale my przecież rozmawiamy o klimatycznej zapaści. Należy pisać, rozmawiać, dawać przykład sobą, poddawać pomysły na właściwe życie w naszej obecnej sytuacji.

[foto]3. Tak, przemoc nie... • autor: Mirosław Piróg (2019-10-13 19:44:47)

Tak, przemoc nie jest wyjściem. Jest wyrazem nieprzerobionych emocji. Dziś już mówimy np. o depresji klimatycznej. Dlatego ja tylko stawiam, pełen obaw, pytania  o jej ewentualne pojawienie się. O pracy z emocjami w kontekście kryzysu klimatycznego pisze bardzo dobrze Joanna Macy, niestety bliżej w Polsce nieznana. Może kiedyś o jej podejściu napiszę, na razie polecam ten tekst:
https://dzikiezycie.pl/archiwum/2017/gru-2017/przekraczanie-rozpaczy-wokol-ksiazki-joanny-macy-world-as-lover-world-as-self