Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2009-01-20

Maciej Lorenc

Technoszamanizm - ekstaza w pigułkach
Nowa duchowość a kultura acid house i ecstasy

 "Są ludzie, którzy chcą opuścić ten wymiar i wrócić do swoich źródeł, są też ludzie, którzy chcą zamanifestować źródło tutaj - w materialnym świecie. To jest to co zawsze robiliśmy."    - Mark Harrison


Nowe wyobrażenie szamanizmu

Na wstępie należy przyjrzeć się bliżej pojęciu "szamanizmu" i współczesnym kontekście jego użycia (nadużycia...?). Największy wkład w popularyzację na Zachodzie zarówno samego zjawiska jak i wzrost zainteresowania konkretnymi technikami bazującymi na podstawowych, pierwotnych formach kontaktu z sacrum mieli Carlos Castaneda, Michael Harner oraz Mircea Eliade. Odpowiedni grunt pod idee wyżej wymienionych stanowiła kontrkultura młodzieżowa lat 60-tych XXw. czyli ruch hippies. Niektóre z założeń ruchu bezpośrednio występowały przeciw mainstreamowej kulturze amerykańskiej, krytykując ją za utracenie łączności pomiędzy ciałem i duchem człowieka, pomiędzy człowiekiem i środowiskiem naturalnym oraz pomiędzy poszczególnymi istotami ludzkimi. Rozczarowani rzeczywistością społeczną i polityczną współczesnych im Stanów Zjednoczonych zaczęli poszukiwać "prawdy" m.in. w filozofiach dalekiego wschodu oraz wśród wyidealizowanych przez etos neopogański kultur pierwotnych, ze szczególnym naciskiem położonym na tradycje rdzennych mieszkańców Nowego Świata. Animistyczna, "szamańska" wizja świata wydawała się stanowić dość wygodny dla młodych kontestatorów zwerbowanych z białej klasy średniej sposób interpretacji rzeczywistości. Owocem tych poszukiwań były narodziny zaliczanego często w ramy ruchów tzw. "nowej duchowości" czy też "New Age" zjawiska określanego mianem "neoszamanizmu". Termin ten został wprowadzony przez antropologa Pierse'a Vitebsky'ego na początku lat 90-tych XX w. Zauważył on, że termin "szamanizm" był powszechnie używany przez post-hippiesowskie środowiska powiązane z New Age i w ich wyobrażeniu dawał każdemu zainteresowanemu odejście od zinstytucjonalizowanych form religijności na rzecz bezpośredniego i osobistego kontaktu z samym sobą i otoczeniem. Ogromny wkład w takie postrzeganie szamanizmu miały zarówno powieści Carlosa Castanedy, w których, początkowo przy użyciu halucynogennych roślin, sam autor miał rzekomo penetrować równoległe rzeczywistości, jak i rozróżnienie wprowadzone przez prof. Michaela Harnera na szamanizm rdzeniowy (core shamanism) i etniczny (etno shamanism). W największym uproszczeniu szamanizm rdzeniowy odarty jest z całej kulturowej otoczki zewnętrznej, występującej w etno-szamanizmie i stanowi próbę odszukania pewnych uniwersalnych technik, "rdzenia", "jądra", najbardziej uniwersalnych, archaicznych metod pracy ze świadomością. Taki podział implikuje oczywiście pewnego rodzaju konsekwencje. "Szaman miejski" nie pełni bowiem żadnej funkcji społecznej, osiągalnej dla niego, wydawać by się mogło, tylko i wyłącznie w społecznościach zbieracko-łowieckich. Świat zachodni okiełznał część zjawisk przyrodniczych stanowiących niegdyś źródło trwogi i pobożnego szacunku wobec żywiołów i zapewnił bezpieczną, wygodną egzystencję w coraz bardziej zurbanizowanych krajobrazie. Przenoszenie pierwotnych obrzędów po oderwaniu ich od oryginalnego kontekstu kulturowego wydaje się, dla przesiąkniętego racjonalizmem i wpisanego w głównej mierze w newtonowsko-kartezjańską wizję świata mieszkańca Zachodu, dość niedorzeczne. Dla wielu osób powiązanych zarówno z kontrkulturą jak i ruchem New Age istotne pozostaje jednak samo doświadczenie wizyjne idące w parze z określonym nastawieniem względem ziemskiej egzystencji. Podstawą ("rdzeniem") szamanizmu w ujęciu Harnera jest bowiem umiejętność wolicjonalnego wchodzenia w tzw. Szamański Stan Świadomości (przebywanie w rzeczywistości nazwanej przez Castanedę "niezwyczajną") nacechowany rozbudzoną wyobraźnią i mistycznym uniesieniem, stojącego w opozycji wobec Codziennego Stanu Świadomości (castanediańska "rzeczywistość zwyczajna"), w którym większość z nas przeważnie przebywa. W swojej klasycznej pozycji "Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy" Mircea Eliade wskazuje na wspólny wszystkim "szamanistycznym" kulturom element - ekstazę, uwypuklając tym samym zgodność na płaszczyźnie globalnej, jeśli chodzi o wiedzę i doświadczenia plemiennych znachorów i czarowników. Podejścia te zaowocowały postrzeganiem szamanizmu na Zachodzie jako "nie zinstytucjonalizowanej i nie poddanej ciśnieniu dogmatów formy duchowości, która zostawia dużo miejsca dla indywidualnej kreatywności (...) przyjmowany jest przez wielu młodych ludzi jako najwyższa forma indywidualnej wolności"[1]. Zatem właśnie to subiektywne doświadczenie transu i ekstazy, oderwane do społecznej roli szamana, w społecznościach pierwotnych związane z odpędzaniem chorób i przywracaniem zachwianego porządku świata, stały się wyznacznikami neoszamanizmu. Tak nieprecyzyjne kryterium decyduje o charakterystycznym dla ruchów New Age eklektyzmie jeśli chodzi o dobór technik i symboli przenoszonych wedle własnego uznania z różnych kultur i tradycji, niedostępnych starożytnym czarownikom zamkniętym w ramach swojego plemienia. Trudno przecenić w tym kontekście wpływ nowoczesnych technologii na upłynnienie informacji i możliwość poszerzenia świadomości jednostek do perspektywy światocentrycznej przez współczesne media, przede wszystkim Internet. Żyjemy już nie w obrębie jednego plemienia, ale w zatomizowanym, postmodernistycznym społeczeństwie, w MacLuhanowskiej "globalnej wiosce", której kultura w coraz większym stopniu opiera się na zmyśle słuchu (co jest szczególnie istotne w kontekście tej pracy). Wszystko wskazuje na to, że w parze z globalizacją idzie także tęsknota za magiczną interpretacją wszechświata, powodując często sprzeciw wobec fordowskiej organizacji produkcji oraz instrumentalizacji i eksploatacji przyrody. Przyjrzyjmy się w świetle powyższego szkicu dotyczącego neoszamanizmu pewnemu fenomenowi kulturowemu jakim z pewnością był ruch rave i acid house.


New Age Hippies

Acid house jest jednym z gatunków muzyki tanecznej, której szczyt popularności przypadł na przełom lat 80-tych i 90-tych XX w. Jego źródeł przeważnie poszukuje się w nowojorskiej i chicagowskiej scenie klubowej końca lat 70-tych XXw. Główną jej siłą napędową stanowiła ówczesna subkultura czarnoskórych i homoseksualistów. Muzyka już od kilku dekad stymulowała upowszechnienie wszelakich trendów ideologicznych, trafiając głównie, co wydaje się dość oczywiste, do młodych odbiorców. Motywy przeniesione z religii orientalnych zdobiły okładki płyt jazzowych już w latach 50-tych XX w., jednakże to rock stanowił prawdziwy przełom. Oto bowiem do masowego odbiorcy za pośrednictwem muzyki popularnej zaczęły docierać ezoteryczne, orientalne oraz okultystyczne treści, ale równie istotne było coraz częstsze wykorzystywanie w niej etnicznych brzmień i instrumentów. Mam tu na myśli oczywiście przede wszystkim końcówkę lat 60-tych XX w. i wpływ takich grup jak The Doors, The Rolling Stones, Led Zeppelin, The Greateful Dead, czy The Beatles, aby wymienić tylko kilka najbardziej rozpoznawalnych. Rock hippisowski od początków towarzyszył "rewolucji" dzieci kwiatów. Festiwal Woodstock nosił podtytuł "Wystawa Ery Wodnika", sami zaś hippisi także dość otwarcie manifestowali zainteresowanie nowymi prądami duchowymi. Początek lat 70-tych przyniósł rozczarowanie, upadek ideałów i kres ruchu, ujawniając jednocześnie powierzchowność zainteresowania duchowością w przypadku wielu jego uczestników. Dał jednak milionom Amerykanów wyobrażenie kultury opartej na hasłach wolności i miłości oraz poczucie uczestnictwa połączone z silnie przewartościowującymi światopogląd doświadczeniami psychodelicznymi. Kultura rave pozostaje w cieniu ruchu hippiesów, ponieważ była zjawiskiem o dużo mniejszym zasięgu. Trudno jednak przecenić jej wpływ na globalny przemysł rozrywkowy i ustawodawstwo wielu krajów. W dużej mierze przypominała ona ruch kontestacyjny hippies, w wielu miejscach otwarcie do niego nawiązując.


E for England!

Słowo "acid" stanowiące część nazwy gatunku dość mylnie kojarzone było z LSD-25, czyli  N,N-dietyloamidem kwasu lizerginowego - kultową wśród hippies substancją narkotyczną poszerzającą świadomość. Jednakże w przypadku "acid house" odnosi się ono do chicagowskiej grupy Phuture, która zdefiniowała gatunek wprowadzając charakterystyczne, "kwaśne" brzmienie muzyki elektronicznej generowanej przy pomocy syntetyzatora Roland TB 303 na swoim debiucie "Acid Tracks" z 1987 roku. Jak w przypadku całej tanecznej muzyki elektronicznej jednostajny rytm góruje nad, często nawet nieobecną, linią melodyczną. Muzyka house przeważnie opiera się na tempie około 120 uderzeń na minutę, czyli bardzo zbliżonym do rytmu bicia serca ludzkiego płodu. Trudno jednoznacznie zamknąć w ramy początek i zmierzch całego zjawiska, ponieważ cechowało się ono sporym dynamizmem i burzliwymi przemianami, można jednak przyjąć, że eksplozja popularności przypadła na lata 1987-1992. Tym razem jednak to brytyjska, a nie amerykańska młodzież zdecydowała się odrzucić zastany porządek społeczny i zakwestionować stojące za nim wartości. Konserwatyści dzierżyli władzę od kilku kadencji, Margaret Thatcher zaś doprowadziła do przemian ekonomicznych na rzecz wolnego rynku, rozbijając jednakże wcześniejsze więzi pomiędzy obywatelami i powodując bardziej rzucającą się w oczy dysproporcję majątkową pomiędzy poszczególnymi klasami. Jednostki otrzymały władzę, ale jednocześnie były skazane na bezrobocie i niskie dochody. O tyle, o ile ruch punkowy przesiąknięty był ideologią (przynajmniej od pewnego momentu, czyli "drugiej fali" na początku lat 80-tych), kultura rave opierała się na braku dogmatów. Było to zjawisko otwarte dla wszystkich, zamiast zasad promujące możliwości. Wszyscy byli równi, każdy był interesujący, każdy mógł roztopić się we własnym doświadczeniu. Uczestnicy coraz większych, nielegalnych imprez tańczyli pod gołym niebem przez wiele godzin, a nawet dni. Acid house trafił na Wyspy za sprawą m.in. Genesisa P-Orridge'a, jednej z najważniejszych postaci brytyjskiej kontrkultury. Genesis przebywając w sklepie płytowym w Chicago zainteresował się półką oznakowaną jako "acid" licząc, że to co trzyma w rękach być może urozmaici odbywane przez siebie psychodeliczne podróże. P-Orridge w połowie lat 80-tych XX w. cieszył się już nienajlepszą opinią w oczach brytyjskiej kultury dominującej. Był głównym współtwórcą ruchu muzyki industrialnej i kontrowersyjnym performerem stojącym na czele eksperymentującej m.in. z magią chaosu i psychodelikami grupy nazwanej Świątynią Młodzieży Psychicznej. Prace tej organizacji nakierunkowane były przede wszystkim na praktyki desocjalizacyjne, mające na celu wybicie ludzi z automatyzmów opierających się na zinternalizowanych podczas socjalizacji normach społecznych w celu odkopania przesłoniętej przez nie prawdziwej jaźni człowieka. Charakter działań P-Orridge'a obejmował m.in. walkę o emancypację i równe prawa dla homoseksualistów, squatersów, mniejszości etnicznych, wyznaniowych oraz legalizację poszerzających świadomość substancji narkotycznych. Kulturą acid house i związaną z nią otwartością na wszelką inność zainteresowała się homoseksualna para także powiązana z industrialem i okultyzmem, czyli John Balance i Peter Christopherson - liderzy eksperymentalnego projektu Coil. Ich muzyka, podobnie jak muzyka Psychic TV, którego liderem był P-Orridge, w drugiej połowie lat 80-tych silnie przesiąknięta była duchem rave i acid house, zachowując jednocześnie silnie ezoteryczny, kontrkulturowy kontekst. Acid house eksplodował w Wielkiej Brytanii w 1988 roku. Jak już napisałem wcześniej, kultura ta nacechowana była otwartością i brakiem dogmatów, przeciwstawiając się właśnie w ten sposób współczesnemu jej społeczeństwu. W rave'ach uczestniczyli przedstawiciele właściwie wszystkich warstw społecznych, przede wszystkim młodzież z klasy robotniczej. Trudno zrozumieć fenomen zjawiska, w którym nawet grupki chuliganów piłkarskich i skinhead'ów tańczyły wspólnie z tysiącami osób, w jakiejkolwiek innej sytuacji darzonych wcześniej nienawiścią. Odpowiedź ukryta jest przede wszystkim w tabletkach nazywanych potocznie "ecstasy".


"To be on one"

3,4-metylenodioksymetamfetamina, czyli MDMA nazywana jest także "narkotykiem miłości", "XTC", "Adam", czy po prostu "E". Ta pochodna amfetaminy oprócz pobudzenia somatycznego i wywołania euforii ma także łagodne działanie psychodeliczne. Pierwszy raz zsyntetyzowana w 1912 roku przez niemieckich farmaceutów dość długo pozostawała w podziemiu. Ogromny wkład w rozwój badań dotyczących MDMA miał Aleksander Shulgin. Twierdził on, że "(...) cały nasz wszechświat zawiera się w umyśle i duszy. Możemy nie zechcieć znaleźć do niego dostępu, możemy nawet zaprzeczać jego istnieniu, ale on tam jest, w nas. Istnieją chemikalia, które mogą katalizować jego dostępność."[2] Ecstasy oddziałuje na neuroprzekaźniki odpowiedzialne za poczucie szczęścia (serotoninę i dopaminę), powodując także wrażenie poszerzenia pola percepcji. Nie niesie ze sobą jednak tak dużych zagrożeń jak LSD, ponieważ nie powoduje ona halucynacji, ani nie wiąże się z nią, w przypadku niedoświadczonych użytkowników, zagrożenie wystąpienia tzw. "bad tripa". Ryzyko wynika z czego innego. Długotrwałe używanie powoduje znaczne osłabienie działania, także dość szybko traci się początkowo oczarowujące efekty, co z kolei skłaniało wielokrotnie do spożywania coraz większej ilości tabletek. Pomimo tego, że MDMA nie uzależnia fizycznie, może pojawić się zależność psychiczna. Dodatkowe problemy wiązały się z osłabieniem fizycznym i psychicznym dzień po zażyciu oraz rozdrażnieniem pojawiającym się po kilku dobach (co następowało przeważnie w środku tygodnia). Tego rodzaju objawy nie były szeroko znane w 1988 roku, kiedy to miało miejsce "lato miłości" kultury ecstasy (nazywane też czasem "drugim latem miłości). Wzrost zainteresowania tą empatogenną substancją w Wielkiej Brytanii w tamtym okresie spowodował dość szybkie przejęcie produkcji i dystrybucji przez bardziej bezwzględne gałęzie czarnego rynku stosujące także przemoc fizyczną, które, szukając szybkiego źródła zysku, zaczęły sprzedawać zanieczyszczone innymi substancjami tabletki w celu obniżenia kosztów produkcji. Mafie zaczęły także przejmować kontrolę nad imprezami. Równolegle pojawiła się ofensywa ze strony władz państwowych - imprezy były przerywane, organizatorzy aresztowani, a sprzęt konfiskowany. Zdarzały się akty przemocy wobec uczestników, media rozpętały burzę, opinia publiczna wpadła w panikę. Oto ogromna część społeczeństwa odeszła od dominujących wartości kulturowych na rzecz osobistego i bezpośredniego doświadczenia. Pojawiły się (nieuzasadnione) plotki dotyczące wysuszania płynu rdzeniowego czy wywoływaniu choroby Parkinsona przez tabletki zawierające MDMA oraz (uzasadnione) informacje o zgonach wskutek długotrwałego tańca i krwotoków wewnętrznych spowodowanych wycieńczeniem organizmu. Substancja została zdelegalizowana w USA w 1984 roku, natomiast w Wielkiej Brytanii już w 1977. Władze nie spodziewały się jednak odzewu ze strony psychologów i prawników, którzy obawiali się, że kryminalizacja tej substancji będzie równie dużą stratą dla psychoterapii, jak zakaz pracy z użyciem LSD. Po raz pierwszy utworzona została kancelaria adwokacja stająca w walce o legalność substancji narkotycznej. MDMA używane było bowiem przed delegalizacją z całkiem dobrymi rezultatami w terapii rodzin, poradach matrymonialnych oraz pracy z osobami doświadczonymi przez gwałt czy przemoc fizyczną, którym potrzebne było przywrócenie wiary w wartościowość relacji międzyludzkich. Empatia powodowana przez ecstasy ułatwiała dotarcie do pacjenta. Otwierała także, zdaniem Stanisława Grofa, czakrę serca, ośrodek energetyczny według joginów odpowiedzialny za miłość i współczucie. Grof włączył MDMA w swoje badanie nad matrycami perinatalnymi, uznawał bowiem, że ecstasy udostępnia zażywającemu ją człowiekowi przestrzenie wykraczające ponad jednostkową jaźń i pozwala jej doświadczyć stanów transpersonalnych. Jego wkład w badania nad "szamańskimi" stanami świadomości jest trudny do przecenienia, dlatego też jest to naukowiec dobrze znany wielu osobom z kręgów nowej duchowości. Niezbadane metodami nauk przyrodniczych pozostało jednak doświadczenie leżące u podstaw opisywanego przeze mnie ruchu kulturowego. Jak bowiem zbadać i usystematyzować doświadczenia mistyczne występujące u tańczących rave'erów? W tym miejscu pojawia się, moim zdaniem, punkt styczności z neoszamanizmem.


Ponowoczesna technika ekstazy

Jak już wspomniałem najprostszą i "najmniej ryzykowaną" definicją szamanizmu według Mircea Eliadego jest po prostu "technika ekstazy"[3]. Ekstaza i prowadzący do niej trans to stan uwolnienia od ograniczeń, któremu towarzyszy zachwyt i mistyczne uniesienie. Zdaniem Timothy Leary'go "(...) w przypadkach, gdy wiele indywidualnych bytów doświadcza ekstatycznego przeżycia w tym samym czasie, kreowana jest krótkotrwała kontr-kultura".[4] Imprezy techno i house opierają się na najprostszych środkach: głośna, rytmiczna muzyka, błyskające światła, często kolorowe dekoracje, tańczący tłum, nierzadko znajdujący się pod wpływem łagodnie euforyzujących i/lub pobudzających substancji chemicznych. Szaman, ekstatyk plemienny wyruszał w podróż do świata dolnego lub górnego w celu odszukania zagubionych dusz, przedmiotów, uleczania lub przeprowadzenia dywinacji. Środkiem do osiągnięcia przez niego transu były przeróżne techniki zarówno inhibicyjne, czyli np. głodówki i posty, czy umartwianie ciała, ale także, interesujące nas w tym miejscu bardziej - techniki ekstatyczne. Mam tu na myśli długotrwały taniec przy monotonnym rytmie bębna, często w świetle ogniska oraz pod wpływem substancji halucynogennych. W latach 80-tych XX w. bębny zostały zastąpione przez syntetyzatory, ognisko - błyskające lasery i stroboskopy, organizm natomiast intoksykowano m.in. LSD, świętymi grzybami zawierającymi psylocybinę oraz, przede wszystkim, MDMA. Wspólnym elementem pozostał taniec, mający jednakże niedużo wspólnego z wyuczonym tańcem klasycznym, a opierający się bardziej na instynktownych, naturalnych ruchach ciała pobudzanego rytmem muzyki. Warto też podkreślić, że wielu rave'rów nie korzystało z substancji zmieniających świadomość, szczególnie po osłabnięciu początkowej euforii związanej z zażywaniem MDMA oraz wprowadzaniu na rynek zanieczyszczonych tabletek. Wielu uczestników ruchu nie spożywało także alkoholu uważanego za ogłupiający i osłabiający doświadczenia mistyczne występujące podczas tańca. Wspomniałem wyżej, że główną cechą kultury acid house była jej otwartość i brak dogmatów, co stanowi również punkt wspólny z synkretyczną filozofią New Age. Ów synkretyzm (charakterystyczny także dla samego neoszamanizmu) przejawiał się także w zewnętrznych przejawach kultury rave. Kolorowe, pstrokate ubrania, błyszczące w ultrafiolecie, zawierały w sobie czasami elementy przeniesione z kultur Dalekiego Wschodu oraz rdzennych plemion amerykańskich. Ulotki informujące o imprezach pokryte były symbolami szeroko rozpowszechnionymi w zachodnim świecie ezoterycznym: oczami Horusa, słońcami, krzyżami, czy fraktalami. W ramach ruchu pojawiały się różne orientacje ideologiczne, dość silnie przesiąknięte często myślą ekologów, utopijnymi wyobrażeniami przyszłości oraz potrzebą wyzwolenia poprzez poszerzanie świadomości. Jedną z popularnych teorii wśród rave'rów były hipoteza Gai stworzona przez Jamesa Lovelock'a. Według niego Ziemia, jako planeta, jest samoregulującym się, żywym organizmem, którego "neurony" stanowią poszczególni ludzie. Szło za tym przeświadczenie, że kolejnym etapem ewolucji jest rozpuszczanie barier, wytworzonych przez represyjne mechanizmy instytucji, pomiędzy ludźmi. Im większą umiejętność empatycznego obcowania z ludźmi w sobie rozbudzimy, tym bardziej globalna, ponadjednostkowa staje się świadomość. Ecstasy i wspólny taniec wydawał się być idealnym narzędziem do osiągnięcia tego stanu i wepchnięcia ludzkości na nowe tory na drodze (E)wolucji. W parze z tą teorią szła koncepcja tzw. "pól morfogenetycznych" stworzona przez Ruperta Scheldrake'a. Jego zdaniem, czego starał się dowieść przeprowadzanymi przez siebie i udokumentowanymi eksperymentami, owe pola kształtują postać cielesną organizmów na wszystkich szczeblach i utrzymują pamięć gatunkową. W przypadku człowieka jest to jungowska nieświadomość obiektywna, czy też zbiorowa. "Postuluję istnienie przyrodzonej każdemu  organizmowi swoistej pamięci, zawartej w formacji, którą nazywam polem morfogenetycznym lub morficznym. W miarę upływu czasu każdy rodzaj organizmu wytwarza jemu właściwą łączną pamięć zbiorową. Prawidłowości natury mają więc charakter nawykowy. Rzeczy są takie, jakie są, ponieważ takie były "siłą przyzwyczajenia". Wszechświat to ewoluujący system nawyków."[5] Osoby zażywające substancje psychodeliczne, które uznają zasadność takiego podejścia uważają, że poprzez doznawane przez siebie stany usprawniają funkcjonowanie ludzkości oraz przyśpieszają jej rozwój, ale także, zdaniem Terence'a McKenny, w przypadku substancji enteogennych - "wspierają życie na naszej planecie".[6] Sam Terence McKenna, postać kultowa dla kontrkultury i znawca szamanizmu oraz odmiennych stanów świadomości, również zaangażował się w ruch acid house. Fragmenty jego wykładów wplatane były w utwory, sam zaś swego czasu występował w koszulce ze "Smiley'em", czyli żółtą, uśmiechniętą buźką stanowiącą symbol acid house. Bardzo ważną postacią w kontekście opisywanego zjawiska był Fraser Clark. W epoce dzieci kwiatów zajmował się wydawaniem czasopisma Encyclopedia Psychedelica, w epoce acid house - wskazywał na analogie imprez techno z pogańskimi obrzędami. Według niego podział na artystę i odbiorcę, dość jaskrawy w rock'n'rollu, w muzyce elektronicznej przestał mieć rację bytu. Każdy mógł tworzyć własne utwory we własnym mieszkaniu, zaś imprezy pod gołym niebem miały być zgromadzeniami równych sobie ludzi stających się częścią większej całości, fraktalem łączącym osoby pogrążone w transie. Uważał, że ruch rave jest owocem i nasieniem neopogańskiego odrodzenia, w którym to widział kontynuację dzieła rozpoczętego niemal 20 lat wcześniej w USA przez hippiesów. Inspirowany ideologami kontrkultury mówił: "Scena rave jest pierwszym etapem przebudzenia. Tańczysz godzinami do szamańskich, plemiennych rytmów To oczyszcza twoją głowę z wszystkich uwarunkowań i twój umysł może się otworzyć. Wtedy musisz zaprogramować go na nowo, na inną filozofię".[7] Ową "inną filozofią" miał być neopogański, ekologiczny etos, przeciwstawiający się przemocy, zinstytucjonalizowanym religiom i bezrefleksyjnej partycypacji w społeczeństwie zorientowanym na konsumpcję. Kolejną istotną postacią jest Mark Harrison, członek Spiral Tribe - sound systemu (kolektywu DJ'ów i techników) organizującego imprezy. Mówi on: "Nie obchodzi nas kasa, posiadanie mienia (...) Naszym wrodzonym prawem jest chodzić po tej ziemi, pić czystą wodę, jeść dobre jedzenie i mieć jakieś schronienie. Nie chodzi o squaty i sound systemy, ale o sposób życia społeczeństwa i o to, że jest ono nie do przyjęcia."[8] Kładł on szczególny nacisk na antykonsumpcyjny styl życia i nie dopuszczał możliwości organizowania imprez, za które ich uczestnicy mieliby płacić. Kultura rave wygasła przez komercjalizację nurtu, ale także przez działania przedstawicieli władz, wprowadzających coraz surowsze ograniczenia na organizatorów i rozpędzających imprezy oraz histerię spowodowaną wizją masowej rezygnacji młodzieży ze struktur organizujących i podtrzymujących rzeczywistość społeczną.


Techno-Wodnik

New Age jest zjawiskiem niemożliwym do jednoznacznego zdefiniowania. Jak słusznie zauważa Bartłomiej Dobroczyński jest on swoistym "workiem pojęciowym" ukutym w celu objęcia różnych zjawisk zachodzących na polu nowej duchowości, które nierzadko stoją ze sobą w sprzeczności. Można jednak uznać, że jest to kosmopolityczny ruch mający na celu doprowadzenie do transformacji kulturowej, "(...) angażujący jednostki i grupy zintegrowane przez wspólnie uznawane idee kultury alternatywnej, w dużej mierze pochodzenia orientalnego. Odrzucają one cywilizację Zachodu jako materialistyczną, wrogą ludziom i przyrodzie oraz oznajmiają nadejście Nowej Ery - idealnej formy społeczeństwa i kultury, opartej na zasadach powszechnej współpracy, pokoju i osobistego rozwoju, która zostanie osiągnięta na drodze ewolucyjnej fuzji jednostkowych transformacji duchowych."[9] Powyższa definicja, ukuta przez Krzysztofa Olechnickiego, jest, według mnie, wystarczająco szeroka, żeby objąć sobą większość zjawisk, którym zwykło się przypisywać etykietkę New Age, a jednocześnie uwypukla pewne popularne wśród nich tendencje ideologiczne. Starałem się wskazać na niektóre elementy wspólne neoszamanizmowi i kulturze rave oraz wpisanie ich w kontekst ruchów nowej duchowości. Wszystko to jednak są tylko słowa mające na celu przybliżenie tego co tak naprawdę wydarzyło się w drugiej połowie lat 80-tych. Nie można bowiem wyrazić nimi na czym polegała magia spajająca ludzi w spontaniczny ruch rozsadzający skostniałe normy społeczne na rzecz bezpośredniego, osobistego doświadczenia zarówno w przypadku ruchu hippies jak i acid house. Pozwolę sobie jednakże na zakończenie oddać ponownie głos Markowi Harrison'owi, który przybliży nas, mam nadzieję, do zrozumienia tego fenomenu: "Żeby tkwić w tej egzystencji, trzeba mieć odpowiedni stan umysłu - zrywanie z establishmentem, ruszanie w nieznane i ustalanie wszystkiego po drodze. Musimy dokonać nie tylko emocjonalnego, ale także fizycznego zerwania z rzeczywistością. Ta muzyka umacnia to zerwanie. Nie jestem zainteresowany muzyką, która opiera się na wypróbowanych narracjach. Techno eksploatuje kreatywne kanały, które daje nam nowa technologia. Wszystkie inne muzyczne style są przeszłością - byłem tam, widziałem to, robiłem to - techno, z drugiej strony, jest bardzo futurystyczne."[10]


Z pozdrowieniami dla dra Pawła Możdżyńskiego
(PS. "Taraka" się dołącza!)


Maciej Lorenc



Bibliografia:

Dobroczyński Bartłomiej, "New Age", Znak, Kraków, 2000

Kubiak Anna, "Jednak New Age", Jacek Santorski & Co, Warszawa, 2005

Eliade Mircea, "Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 1994

Leary Timothy, "Polityka ekstazy", EJB, Kraków, 1998

Grof Stanisław, "Przygoda odkrywania samego siebie", URAEUS, Gdynia, 2000

Collin Matthew, "Odmienny stan świadomości", MUZA SA, Warszawa, 2006

McKenna Terence, "Pokarm bogów", Okultura, Warszawa, 2007

Abraham Ralph, Sheldrake Rupert, McKenna Terence, "Zdążyć przed apokalipsą", Limbus, Bydgoszcz, 1995

Rushkoff Douglas, "Cyberia", Okultura, Warszawa, 2008

Drury Nevill, "Szamanizm", Rebis, Poznań, 1994

Harner Michael, "Droga szamana", Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 2007

Szyjewski Andrzej, "Szamanizm", WAM, Kraków, 2005

Vitebsky Piers, "Szaman", Świat Książki, Warszawa, 1996



Przypisy

[1] Vitebsky Piers, "Szaman", Świat Książki, Warszawa, 1996, str. 150

[2] Za Collin Matthew, "Odmienny stan świadomości", MUZA SA, Warszawa, 2006, str. 35

[3] Eliade Mircea, "Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy", Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 1994, str. 16

[4] Leary Timothy, "Polityka ekstazy", EJB, Kraków, 1998, str. 20

[5] Abraham Ralph, Sheldrake Rupert, McKenna Terence, "Zdążyć przed apokalipsą", Limbus, Bydgoszcz, 1995, str. 31

[6] Za Rushkoff Douglas, "Cyberia", Okultura, Warszawa, 2008, str. 70

[7] Collin Matthew, "Odmienny stan świadomości", MUZA SA, Warszawa, 2006, str. 234

[8] Op. Cit. Str. 250

[9] Za Kubiak Anna, "Jednak New Age", Jacek Santorski & Co, Warszawa, 2005, str. 17

[10] Collin Matthew, "Odmienny stan świadomości", MUZA SA, Warszawa, 2006, str. 254-255

Maciej Lorenc

Komentarzy nie ma.