Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2008-07-21

Charles Berner, Mona Sosna

Technika Iluminacji
Rdzeń Treningu Iluminacji zawiera się w Technice Iluminacji

Rozdział III książki Świadomość Prawdy. Podręcznik do Treningu Iluminacji
Przekład: Aleksandra Kosakowska


Rdzeń Treningu Iluminacji zawiera się w Technice Iluminacji. Zrozumienie techniki umożliwia właściwe prowadzenie Treningu Iluminacji. Do zrozumienia jest tu wiele. Powinieneś dążyć do całkowitego zrozumienia tego, jak działa technika, abyś mógł zobaczyć dlaczego jest ona skonstruowana w taki, a nie inny sposób. Jeśli nie zrozumiesz jej w całości, nie docenisz wielkiej prawdy i mocy, jaka jest w niej zawarta i będziesz miał pokusę zmieniać ją myśląc, że jeden sposób jest tak samo dobry jak inny. Tak jak wielu ludzi, odejdziesz od właściwej techniki co w rezultacie sprawi, że jej moc będzie stale słabnąć i ostatecznie stanie się jakąś zwykłą czynnością.

Technika Iluminacji jest nadzwyczaj efektywna. Jeśli uczestnik wykonuje Technikę Iluminacji na Treningu Iluminacji, zawsze osiągnie doświadczenie oświecenia w czasie półtora dnia. Problem stanowi doprowadzenie do tego, by dana osoba rzeczywiście ją wykonywała i w tym zakresie napotkasz dwie trudności: jedną jest zrozumienie przez uczestników, co mają robić, drugą natomiast są umysłowe, emocjonalne i psychiczne bariery, które pojawiają się, gdy próbują oni to robić. Twoim zadaniem jest po pierwsze wyjaśnienie uczestnikom czym jest technika, po drugie zaś wspieranie ich w przekraczaniu pojawiających się barier. Abyś był w stanie to robić musisz nie tylko bardzo jasno pojąć czym jest technika, ale także dlaczego wygląda ona właśnie w taki sposób.

Jak zbudowany jest umysł

Starożytna technika reflektowania nad pytaniem "kim jestem?" jest bardzo dobra, lecz działa wolno. Berner zastanawiał się co mógłby zrobić, by przyspieszyć sposób jej działania. Posiadał on lata doświadczeń w pracy z technikami komunikacji, uczył się jak ludzie mogą lepiej porozumiewać się ze sobą, szczególnie na zasadzie jeden do jednego i od lat pracował korzystając z formatu diad i badając różne jego aspekty. Poczynił on pewne podstawowe obserwacje, wśród których główną zasadą okazała się ta, że zawartość umysłu powiększa się, jeśli coś nie zostanie pomyślnie zakomunikowane pomiędzy jednostkami. Na przykład, jeśli w tym rozdziale przeczytasz coś, czego nie zrozumiesz, oznacza to, że dołożyliśmy coś do zawartości twojego umysłu, ponieważ nasze porozumienie nie zakończyło się sukcesem. Z drugiej strony, jeśli zrozumiesz to, co przeczytałeś, wynika z tego, że udało nam się pomyślnie porozumieć i nic nie zostało dodane do zawartości twojego umysłu. Inną ważną zasadą jest to, że kiedy coś zostaje całkowicie przyjęte, opuszcza to królestwo umysłu i wkracza do królestwa wiedzy. Technika Iluminacji jest częściowo zbudowana wokół tych obserwacji i podstawowych zasad.

Umysł wypełnia się rzeczami, które nie zostały zrozumiane, zintegrowane i w pełni doświadczone. Na przykład, ktoś mógł w przeszłości przechodzić traumę, której doświadczenia były dla niego zbyt intensywne więc zeskładował je w swoim umyśle do dalszej integracji w późniejszym czasie. Zintegrował część doświadczenia w czasie, gdy się ono pojawiło, ale część, która nie była zrozumiana lub zaakceptowana, której nie był w stanie przeżyć biorąc pod uwagę jego ówczesne zdolności, została zatrzymana w jego umyśle.

Czy kiedykolwiek miałeś na biurku pudełko ze stosem "spraw do załatwienia". To jest właśnie umysł. Myślisz: "kiedyś zamierzam popracować nad tymi rzeczami". Potem pracujesz nad niektórymi z nich i załatwiasz kilka z kartek na wierzchu ale w tym czasie dziesięć następnych wchodzi na ich miejsce i to jest zwyczajnie za dużo, by uporać się z tym w jednym czasie. Rzucasz na to okiem i myślisz: "nie rozumiem tego; popracuję nad tym potem". Te kartki to to, z czego zbudowany jest umysł. Do podobnego pudełka oznaczonego etykietką "wychodzące" wrzucasz także wiadomości wychodzące, ale posłaniec nigdy nie przychodzi by je zabrać i dostarczyć. Inni ludzie nie otrzymali twoich przekazów dla nich i one także są składowane w twoim umyśle. Stosunkowo łatwo byłoby kontemplować "kim jestem?", nie mając umysłu. Kiedy jednak ktoś próbuje kontemplować kim jest, umysł wchodzi mu w drogę z powodu wszystkich zeskładowanych tam myśli, które mają coś wspólnego z tym, kim jest: wyobrażeń o sobie, których nie zrozumiał, określeń ze środowiska społecznego, które skłoniły go do myślenia o tym, kim jest w ten czy inny sposób i wielu rzeczy związanych z tym, kim jest, co do których nie udało mu się uzyskać zrozumienia od innych ludzi. Kiedy zatem ktoś próbuje kontemplować czym jest to, czym on jest, zamiast tego, czym rzeczywiście jest otrzymuje wszystkie te rzeczy zawarte w umyśle. Oto dlaczego w przypadku samotnej kontemplacji próba znalezienia drogi przez bagno umysłu zabiera wiele lat.

Jeśli uczenie się danych i słuchanie fałszywych określeń na temat tego kim lub czym jesteś niosłoby ze sobą cokolwiek dobrego, wszyscy bylibyśmy już dawno oświeceni. Wspomnienia i lęki takie, jak lęk: "co byłoby gdybym tym był?" zostają zeskładowane w umyśle razem z wyobrażeniami i opiniami, które usłyszałeś od innych i danymi, których się nauczyłeś. Wszystkie one są wrażeniami w umyśle.

Z drugiej strony istnieje wiele właściwych informacji na temat tego kim lub czym jesteś i uczenie się ich może być pożyteczne jeśli próbujesz posiąść świadomą, bezpośrednią wiedzę o sobie samym, ponieważ prowadzi cię we właściwym kierunku. Informacje od kogoś innego mogą być jednak pomocne jedynie jeśli zdasz sobie sprawę, że to, czego uczysz się od innych jest zawsze pośrednią wiedzą, i nie jest to oświecenie.

Był raz uczestnik, który, zapytany po raz pierwszy kim jest, wyjął prawo jazdy i pokazał je swojemu partnerowi. To była jego tożsamość. Ludzie utożsamiają się nie tylko z wyobrażeniami w umyśle, ale także ze swoimi imionami, datami urodzin i innymi danymi personalnymi takimi, jak te zawarte w dokumencie prawa jazdy. Ludzie identyfikują się także z cechami osobistymi; na przykład takimi, jak bycie "miłym facetem". Istnieje wiele cech osobistych, z którymi ludzie się identyfikują. W rzeczywistości ludzie nie są swoimi imionami, faktami na swój temat ani osobowościami, ale jak aktor grający rolę, który zapomniał kim jest, identyfikują się oni z tymi rzeczami i zapominają, że oni także tylko grają rolę.

Jeszcze gorszą rzeczą jest, gdy ludzie upatrują swój żywotny interes w określonym stanie bycia. Mają reputację, której muszą bronić lub, w zasadzie nawet częściej, próbują powiedzieć coś ludziom o sobie samych poprzez bycie w określony sposób. Na przykład chcą być kochani. To jest dość częste pragnienie. Działają zatem w określony sposób w celu zaproszenia tej miłości: agresywnie, pasywnie, neutralnie, nie ma znaczenia. Umysł może uzasadnić jakikolwiek sposób bycia jako taki, który stworzy cokolwiek, czego dana osoba chce. Ludzie nie tylko zatem zaczynają się nieświadomie identyfikować z byciem jakąś rzeczą lub w jakiś sposób, lecz często także czerpią użytek z takiego myślenia o sobie. Wszystkie te rzeczy, zeskładowane w umyśle, maskują kim ludzie są naprawdę i wszystkie one zakłócają proces kontemplacji. Naszym zadaniem jest pomóc im dokonać de-identyfikacji, porzucić swoje inwestycje i rozpuścić lub oddzielić umysł od tego, kim są tak, by ostatecznie mogli świadomie, bezpośrednio wiedzieć, kim są naprawdę.

Oszukiwanie umysłu poprzez komunikację

W klasycznych technikach opartych tylko na kontemplacji, praktykujący stopniowo wypalał umysł. Gdybyś wystarczająco długo gapił się na skałę, rozpuściłaby się ona, ale wymagałoby to gapienia się przez bardzo długi czas, około czterystu miliardów lat lub coś w tym stylu. Oddychanie na skałę zmniejszałoby ją stopniowo w nieco szybszym tempie dzięki erozji wywoływanej powietrzem. Płynąca woda uczyniłaby to nieco prędzej. Wzięcie młotka i rozbijanie jej byłoby szybsze, a wylanie na nią chemikaliów mogłoby rozpuścić ją w ciągu minut. Istnieją zatem różne tempa w jakich możesz rozpuszczać identyfikacje, nieporozumienia, traumy i żywotne interesy zawarte w umyśle, które każą umysłowi grzęznąć i trwać w zastoju.

Najpotężniejszy sposób rozpuszczania umysłu to komunikacja. Dzieje się tak dlatego, że jak to już zostało oznajmione wcześniej, umysł wypełniony jest próbami komunikacji, które nie zostały w pełni zakomunikowane pomiędzy jednostkami. To co robimy podążając za tą zasadą, to sprawiamy, aby uczestnik wpierw kontemplował kim jest a potem komunikował słuchającemu partnerowi to, co pojawiło się w jego umyśle pod wpływem kontemplacji. Kiedy treść umysłu jest komunikowana, rozpuszcza się i znika z umysłu do takiego stopnia, w jakim została przyjęta i zrozumiana przez inną jednostkę. To jest sednem tej zasady i źródłem mocy tej techniki. Technika ta była testowana i porównywana z innymi metodami osiągania oświecenia i okazało się, że w zależności od umiejętności mistrza i doświadczenia uczestników, jest ona około pięćdziesięciu do stu razy szybsza w zakresie wywoływania doświadczenia oświecenia od klasycznych technik.

Powinieneś zrozumieć mechanizm poprzez który działa ta technika. Jeśli go nie zrozumiesz, nigdy nie będziesz w stanie prawdziwie zrozumieć dlaczego technika i format treningu są takie, jakie są. Będziesz myślał, że technika jest rzeczą dowolną i zmienisz ją. Później będziesz uczył ludzi w sposób oparty na tym, co osobiście preferujesz a nie oparty na tych fundamentalnych obserwacjach życia. Ostatecznie stwierdzisz, że nie jest to aż tak dobra technika i będziesz chciał zmienić to, co z nią robisz. Zamiast próbować doprowadzić ludzi do oświecenia, będziesz próbował sprawić, by czuli się lepiej lub żeby byli nakręceni lub żeby mieli jakiś rodzaj podniosłego doświadczenia lub spowodować żeby zaczęli wchodzić ze sobą w kontakty lub pracować nad wzmocnieniem ich relacji. Wszystko to są szlachetne i pożyteczne cele, ale nie prowadzą one do oświecenia.

Metoda buddystów Zen opiera się na ograniczonym kontakcie pomiędzy jednostkami. Od czasu do czasu każdy adept idzie zobaczyć Roshi aby dowiedzieć się czy doświadczył już kensho, czyli oświecenia. Adept wypowiada słowo lub dwa a Roshi podnosi rękę, chwyta swój dzwonek, dzwoni i odwołuje go. Kiedy dana osoba jest zawracana wielokrotnie, często rezygnuje z przychodzenia. Buddyści zdają sobie jednak sprawę z wartości, jaki ma kontakt z mistrzem, mają zatem głównego mnicha, którego my nazywamy głównym monitorem, i on zaciąga ludzi do mistrza. Istnieją historie o ludziach krzyczących i płaczących, "Nie pójdę go zobaczyć! Rozmyśliłem się, nigdy więcej nie pójdę." Główny mnich zna jednak wartość kontaktu z mistrzem i zaciąga ich tam tak czy inaczej.

W Soto Zen mnisi zwracali się początkowo twarzą do pustej ściany, ponieważ, odwołując się do historii, w ten właśnie sposób robił to Boddhidharma, założyciel buddyzmu Zen. Później jednak, w szkole Rinzai Zen, mnisi siedzieli w kole twarzami do siebie. To wzmagało napięcie. W efekcie zwiększał się kontakt, który budował energię i przyspieszał proces osiągania oświecenia. Mistrzowie Rinzai uczynili kolejną rzecz: użyli koanu, kluczowego pytania, zagadki. W Rinzai Zen kontemplowano koan taki, jak: "jaki jest dźwięk jednej klaszczącej ręki?" To klasyczny koan, znany wielu ludziom. Istnieje wiele innych koanów, włączając w to koan "kim jestem?" Mistrzowie Rinzai nigdy nie zaszli jednak tak daleko, by przysunąć tych dwoje mnichów nieco bliżej siebie wzajemnie tak, by kiedy jeden z nich znajdzie coś, mógł zakomunikować to drugiemu. W ten sposób pojawia się Technika Iluminacji, w której dwie żywe indywidualności są natychmiastowo dostępne dla siebie wzajemnie podczas całego Treningu.

Technika Treningu Iluminacji dodaje do kontemplacji komunikację. Komunikacja nie rozpoczyna się wraz z kontemplacją; rozpoczyna się wraz z instrukcją przekazaną jednej osobie przez drugą. Początkowo Berner myślał, że byłoby możliwe aby dwoje ludzi po prostu siedziało kontemplując i kiedy jeden z nich znalazłby coś, powiedziałby: "hej, oto co znalazłem." To jednak nie tworzy dobrego cyklu komunikacji, ponieważ przerywa kontemplację drugiej osoby zbyt nieregularnie. Jest za nadto pozbawione formy. Mamy zatem komunikację formalnie rozpoczynającą się w momencie, gdy jedna osoba przekazuje drugiej instrukcję. To dodaje moc, świadomość i życie drugiej istoty do wysiłków kontemplującego partnera. Kiedy jedna osoba mówi: "powiedz mi, kim jesteś", i jeśli druga przyjmuje tę instrukcję jako polecenie od swojego partnera, wtedy tych dwoje spotyka się i łączy siły przeciwko umysłowi odbiorcy wraz z jego zamieszaniem, niechęcią, identyfikacjami, nieświadomością i zaangażowaniami. Życie pochodzące od obu świadomych jedności ulega zsumowaniu. Trudno się wobec tego dziwić, że ta technika jest tak skuteczna.

Jest ona jednak skuteczna tylko wtedy jeśli w momencie gdy pierwsza osoba mówi do swojego partnera: "powiedz mi, kim jesteś", rzeczywiście pragnie ona, aby jej partner powiedział jej kim jest i jeśli odbiorca tej instrukcji akceptuje ją jako polecenie od swojego partnera. To jest to, co nadaje moc tej technice. Podający instrukcję powinien obdarzać ją znaczeniem. Jest nie do przyjęcia, by ludzie przyjmowali w tym momencie postawę: "muszę to powiedzieć, kazali mi to powiedzieć, ale tak naprawdę nie dbam o to, kim jesteś, przyszedłem tu, by dowiedzieć się kim jestem ja". Takie niedbałe postawy są często powszechne w pierwszej części Treningu Iluminacji, w miarę jednak jak kontakt i zażyłość pomiędzy osobami zaczynają wzrastać, uczestnicy stają się zainteresowani sobą wzajemnie. Wzrasta pomiędzy nimi miłość, kontakt i otwartość i po chwili, gdy mówią, "Powiedz mi, kim jesteś", rzeczywiście mają to na myśli. Ważne jest, by pozwolić powstać temu kontaktowi. Nawet jeśli uczestnicy tysiące razy słyszeli już: "powiedz mi, kim jesteś", i wiedzą, że ich partner znów zamierza to powiedzieć, nie należy pielęgnować w nich niedbałej postawy odnośnie przejmowania tej instrukcji. Wręcz przeciwnie, należy uczyć ich aktywnie odpowiadać partnerom. Partner wyraził prośbę: "powiedz mi, kim jesteś" i postawą odbiorcy powinno być: "w porządku, zamierzam to zrobić". Czyniąc w ten sposób pracują oni razem jako zespół.

Moc umysłu danej osoby jest równa osobistej mocy tej osoby. Jest tak dlatego, że podświadomie inwestuje ona swoją moc w swój umysł. Weźmy na przykład ego, tę bardzo głęboko osadzoną identyfikację. Człowiek myśli o sobie jako o czymś i będzie bronić swojej inwestycji w tą rzecz będąc tym, czym ona jest. Będzie ją usprawiedliwiać i pozwalać, by była ona nim i będzie wkładać swoją własną moc i świadomość i życie w ten stan istnienia. Dlatego też dla jednostki samej w sobie jest niemal niemożliwe, by oszukać swój własny umysł, ponieważ jej umysł posiada moc właśnie od niej i jest dokładnie tak silny jak ona.

Gdy uczestnik przyjął instrukcję podaną mu przez partnera, rozpoczyna się faza kontemplacji. W następnym rozdziale faza ta została podzielona na różne części tak, abyś mógł lepiej zrozumieć mechanizmy kontemplacji i abyś dzięki temu był w stanie właściwie poinstruować swoich uczestników w jaki sposób wykonywać technikę.

Kontemplacja

Człowiek próbuje osiągnąć doświadczenie oświecenia w odniesieniu do czegoś. To coś nazywamy obiektem oświecenia i na Treningu Iluminacji tym obiektem jest "ktoś" lub "coś", czym jest indywidualność. W poniższym przykładzie użyty został wariant "kim" jest indywidualność. Ten, kto podaje instrukcję mówi: "powiedz mi, kim jesteś". Otrzymawszy instrukcję partner powinien obudzić w sobie zamiar świadomego, bezpośredniego poznania kim jest ten ktoś, którym on jest. Problem jest jednak taki, że ludzie często nie mają tego typu intencji. To, co robią zamiast tego, to myślą o sobie samych i robią to używając logicznego procesu. Innymi słowy, próbują zrozumieć kim są. Ich uwaga w żadnym zakresie nie jest skierowana na rzeczywiste ja. W zamian przemyśliwują oni abstrakcyjne koncepcje na swój temat. To jest jak różnica pomiędzy entuzjastą wulkanów, który czyta książki o wulkanach a tym, który wyrusza na wyprawę w teren i rzeczywiście kopie na zboczu wulkanu. Kiedy ludzie pracują nad tym, kim są, często myślą o rzeczach takich, jak studia psychologiczne nad naturą człowieka i nie wyruszają na wyprawę terenową, by rzeczywiście doświadczyć siebie. Są w przestrzeni akademickich rozważań. Są na terenie abstrakcji zamiast w przestrzeni rzeczywistości. Biegają w kółko w swoich myślach rozprawiając się z koncepcjami na temat siebie samych i nie rozprawiają się z samymi sobą.

Niestety, na początku nie ma sposobu, by powstrzymać ludzi od robienia tego. Gdybyśmy mogli, powstrzymalibyśmy ich natychmiast. Początkowo ludzie nie są jednak zdolni do tego surowego doświadczenia. W rzeczywistości próbują oni uzyskać świadomą, bezpośrednią wiedzę o tym, kim są, nie mogą jednak temu podołać ponieważ umysł wchodzi im w drogę i podsuwa koncepcje na temat tego, kim są zamiast dotykać istoty rzeczy. Co możesz zrobić w tej sytuacji? Jako mistrz mógłbyś uczynić wielki błąd zachęcając do myślenia o, raczej niż do mierzenia się z, prawdziwym obiektem oświecenia, który sam w sobie jest prawdziwym ja. Wielu ludzi, nie rozumiejąc Techniki Iluminacji we właściwy sposób, pozwalało trwać tego typu rzeczom lub wspierało je. W rzeczywistości nie możesz zatrzymać tego na początku, ale powinieneś powiedzieć uczestnikom, że oczekujesz od nich, by wzbudzili w sobie zamiar świadomego, bezpośredniego poznania obiektu samego w sobie, a nie tylko myślenia o nim lub rozprawiania się z myślami na temat tego obiektu. Błędem byłoby podawać instrukcję: "miej świadomą, bezpośrednią wiedzę o sobie samym", ponieważ uczestnicy nie mogą tego zrobić. Jeśli powiesz im, by to zrobili, skazujesz ich na porażkę. Nie powinieneś kazać osobie robić czegoś, czego nie może zrobić. Zamiast tego powinieneś powiedzieć: "miej zamiar osiągnięcia świadomej, bezpośredniej wiedzy o sobie samym". To ludzie mogą zrobić. Mogą mieć intencję. Mogą mieć trudność z wywiązaniem się z niej, ponieważ umysł dostarcza im wszystkich tych koncepcji na temat ich samych - identyfikacji, zamieszania i wszystkich rzeczy, które usłyszeli na swój temat - wciąż jednak mogą mieć intencję. W rzeczywistości wszystkie te koncepcje pojawiają się w ich świadomości właśnie jako rezultat intencji posiadania świadomej, bezpośredniej wiedzy o tym, kim są. W przypadku Techniki Iluminacji kontemplacja rozpoczyna się zatem poprzez wzbudzenie w sobie zamiaru osiągnięcia świadomej, bezpośredniej wiedzy o obiekcie oświecenia.

Mieć zamiar

Co oznacza "mieć zamiar"? "Zamierzamy przeprowadzić się do St. Helena". Nie - mamy nadzieję, lecz - zamierzamy tam pojechać. Mieć zamiar i mieć nadzieję nie są synonimiczne. Mieć zamiar to coś więcej niż oczekiwanie; i to coś więcej niż tylko życzenie. Ani jedno ani drugie nie zabierze cię do St. Helena. W zwyczajnym angielskim "mieć zamiar" oznacza, że planujesz to zrobić. Mieć zamiar zawiera w sobie zobowiązanie. Ego waha się często przed uczynieniem zobowiązania, ponieważ boi się porażki. Trudność w tym, by sprawić, aby ludzie mieli zamiar świadomie, bezpośrednio znać obiekt oświecenia, jest taka, że boją się oni niepowodzenia. Prawdą jest, że niemal cały czas nie udaje im się to i może im się nie udać podczas całego Treningu. Ludzie nie lubią przegrywać i wracać z pustymi rękami, mówią zatem do siebie samych: "No więc, będę sobie tutaj siedział. Może coś się wydarzy, może nie". Wtedy są kryci. Tak naprawdę nie odniosą porażki, ponieważ tak naprawdę niczego nie zamierzali. W tym podejściu do spraw jest pewna zaleta, jednak by wykonywać technikę opartą na woli, musisz użyć swojej woli. Technika Iluminacji opiera się na użyciu woli, poza jednym wyjątkiem, jakim jest doświadczenie oświecenia samo w sobie.

Następnym pytaniem jest to, co ktoś powinien mieć zamiar robić? Sedno sprawy zawiera się w słowach: "bezpośredni" i "obiekt oświecenia", to znaczy ty. "Bezpośredni" i "obiekt" są słowami kluczowymi. Co oznacza bezpośredni? Nie ma sposobu, by to wytłumaczyć. Możesz ocierać się o jego wyjaśnienie, ale ostatecznie i tak musisz zaspokoić się podstawowym znaczeniem słowa bezpośredni. Możesz je zdefiniować poprzez zaprzeczenie, mówiąc, że oznacza to bez żadnego procesu lub środków lub poprzez cokolwiek. Wtedy uczestnicy będą często myśleć: "Zatem jak zrobić to bezpośrednio?" "Jak" nie ma tu zastosowania. Oni mówią: "A zatem, co mam robić?" Twoją odpowiedzią jest: "Masz zamiar, oto co robisz. Zamierzasz świadomie, bezpośrednio znać obiekt swojego oświecenia, który jest tym, kim lub czym ty jesteś". Wiedza bezpośrednia nie łączy się z procesem; a bycie świadomym tego, co znasz bezpośrednio nie wymaga z twojej strony żadnego wysiłku, to po prostu przychodzi wraz z bezpośrednią wiedzą o tobie samym. Automatycznie stajesz się świadomy tego, kim lub czym rzeczywiście jesteś, i nie jest to żadnym wyobrażeniem.

Na czym zatem polega zadanie uczestnika? Jest to pozostawanie otwartym na cokolwiek, co podczas wykonywania techniki może pojawić się w jego świadomości jako rezultat powziętego zamiaru, by posiąść świadomą, bezpośrednią wiedzę o obiekcie swojego oświecenia. Wiele słów, ale jest to dokładny opis tego, co uczestnik powinien robić. Jego zadaniem nie jest pozostawanie otwartym na cokolwiek, co może pojawić się w jego świadomości. Musisz wyraźnie wyjaśnić to uczestnikom, inaczej będą tylko siedzieć i pozostawać otwarci. Jednocześnie, jeśli zamierzasz pojechać do St. Helena, nie musisz nieustannie powtarzać tej myśli w celu utrzymania swego zamiaru. Nie musisz myśleć: "mam zamiar tam pojechać, mam zamiar tam pojechać, mam zamiar tam pojechać...". Mówisz po prostu: "No więc jadę. To wszystko. Od tej chwili to obowiązuje. To mój zamiar". Jeśli zamierza się bezpośrednio znać obiekt swojego oświecenia, po prostu ma się taki zamiar. Oto co oznacza mieć zamiar. Później pozostajesz otwarty na cokolwiek, co może pojawić się w twojej świadomości jako rezultat tego zamiaru. To oznacza wyzbycie się założonych z góry wyobrażeń o tym, co powinno się pojawić, i porzucenie prób czy zamiarów sprawienia, by twoje doświadczenie objawiło się w określony sposób. Bez zamiaru nie ma otwartości; bez otwartości tak naprawdę nie masz zamiaru.

Obiekt oświecenia

Zagadnienie obiektu oświecenia jest jednym z trudnych zagadnień. Z tego powodu zostało tu wyjaśnione w sposób szczegółowy. Zwrot "obiekt oświecenia" nie jest satysfakcjonujący, ale jest to najlepszy, krótki zwrot pozwalający opisać czym jest to, o czym próbuje się mieć świadomą, bezpośrednią wiedzę. Istnieje tylko jeden obiekt oświecenia: ty, taki jakim prawdziwie jesteś. Ostatecznie nie ma zatem żadnego obiektu kiedy pracujesz nad "kim jestem?" lub "czym jestem?", ponieważ nie jesteś rzeczą. Jeśli ktoś myśli, że jest ciałem, odkryje że nim nie jest. Jeśli myśli, że jest umysłem lub osobowością, odkryje, że nimi nie jest.

Jako mistrz, musisz gruntownie zrozumieć to, co jest tu omawiane tak, abyś mógł wytłumaczyć to z wielu różnych perspektyw. Uczestnik powinien obrać za swój obiekt oświecenia to, o czym myśli w danym momencie jako o sobie. Jeśli pracuje on z pytaniem "czym jestem?" będzie myślał lub pośrednio doświadczał siebie jako czegoś, lub jako nicości, lub jako czegokolwiek, i powinien mieć zamiar świadomie, bezpośrednio znać to, cokolwiek to jest. Na przykład, może on być intelektualnie świadom, że nie okaże się jakoby był ciałem, jeśli jednak w rzeczywistości wciąż doświadcza siebie lub myśli o sobie jako o ciele, powinien mieć zamiar posiąść świadomą, bezpośrednią wiedzę o tym ciele. W tym momencie to jest jego obiekt oświecenia. Obiektem oświecenia jest to, z czym jest on utożsamiony plus Prawda. Nie będzie miał tego uporządkowanego w ten sposób. Gdyby miał, jego oświecenie byłoby niemal spełnione.

Gdy kontempluje on siebie jako ciało, coś pojawi się w jego świadomości jako rezultat. Może na przykład doświadczać purpurowego światła. Jeśli coś takiego się pojawi, powinien zakomunikować to swojemu partnerowi. Następnie po raz kolejny powinien dostrzec czym jest jego pośrednie doświadczenie siebie w tym momencie i powziąć zamiar osiągnięcia świadomej, bezpośredniej wiedzy o tym. Jeśli pracuje nad tym, czym jest, prawda o tym jest tym, czym on rzeczywiście jest, pozostaje on jednak utożsamiony ze swoim ciałem, umysłem i emocjami, błyskiem światła, słońca, księżyca i gwiazd, lub czymkolwiek innym. Jeśli mówi: "jestem lśniącą prawdą", powinien wówczas mieć zamiar bezpośrednio poznać siebie jako lśniącą prawdę. To staje się jego obiektem oświecenia. Powinien mieć zamiar posiąść świadomą, bezpośrednią wiedzę o tym, czym jest teraz, a w tym momencie będzie to dla niego lśniąca prawda. Kiedy to robi, jego doświadczenie siebie samego jako lśniącej prawdy zacznie się załamywać i utraci on z nim tożsamość, zbliżając się przez to do Prawdy. Obiekt oświecenia zmienia się nieustannie z sekundy na sekundę w czasie wykonywania techniki. Nie możesz powiedzieć uczestnikowi czym jest jego obiekt oświecenia, ponieważ byłoby to krańcową formą naruszania jego przestrzeni. Na szczęście nie możesz zgubić Prawdy, ponieważ jest ona wszędzie i zawsze. Nawet jeśli uczestnik doświadcza siebie jako szarego kloca, Prawda o nim wciąż gdzieś się w tym zawiera. Jako mistrz powinieneś dopuścić tę wolność obiektu do zmiany. Jeśli tego nie uczynisz, będziesz spowalniał uczestnika. Obiekt może odejść i wrócić znowu i znowu i znowu. Ostatecznie, źródło rzeczy, która nieustannie się ukazuje zostanie spenetrowane i osoba osiągnie doświadczenie oświecenia.

Jeśli uczestnik naprawdę nie doświadcza siebie jako czegokolwiek, co pojawiło się przed nim - lśniąca prawda, szary kloc, lub cokolwiek, jeśli ma doświadczenie czegoś niezależnego od doświadczenia samego siebie, powinien to po prostu zakomunikować swojemu partnerowi i nie mieć zamiaru osiągnięcia świadomej, bezpośredniej wiedzy o tym. Powinien mieć zamiar osiągnięcia świadomej, bezpośredniej wiedzy tylko o tym, czego doświadcza jako siebie samego; wszystko inne, co ukazuje się jako bezpośredni rezultat jego kontemplacji powinno być jedynie zakomunikowane. Nie powinieneś jednak pozwolić uczestnikom nakręcać się w mówieniu o tym, cokolwiek się pojawia. Mogą w ten sposób stracić mnóstwo czasu. Naucz ich komunikować to, co się pojawia a następnie powracać do kontemplacji.

Ludzie często rozprawiają się z koncepcjami. Uczestnik ma jakąś koncepcję na swój temat lub stara się zdefiniować siebie zamiast mieć świadomą, bezpośrednią wiedzę o sobie. To jest wszystko, co niektórzy ludzie są w stanie robić, musisz więc rozpocząć z nimi z tego miejsca. Na początku powinieneś być tym usatysfakcjonowany. Po jednym czy dwóch dniach przebywania w świecie koncepcji osoba mówi, "No więc nie wiem. Ja po prostu... no wiesz... jestem zagubiony". Ostatecznie porzucił definicje i jest całkowicie zagubiony. Uczynił postęp. Mówisz zatem do niego, "Powiedz mi, czym jesteś dla siebie w tej chwili?". On mówi, "Jestem sfrustrowaną osobą". Teraz jest to dla niego prawdziwe. Wtedy ty mówisz, "W porządku. Teraz miej zamiar posiąść świadomą, bezpośrednią wiedzę o tym, który jest sfrustrowany". On mówi, "Acha, łapię. Masz na myśli mnie". Oto jak wkręcasz ich w ten biznes. Potem musisz stale udoskonalać instrukcję aby uczestnicy stopniowo pojęli do czego się odnosisz, gdy wyjaśniasz im co powinni robić. Zwykłe wyjaśnienie słów związanych z techniką nie zabiera wiele czasu, jednak sprawienie, by rzeczywiście zrozumieli "zamiar" i "obiekt" i "otwarty" i "bezpośredni rezultat twojej kontemplacji" wymaga pracy.

Mierzenie się z rzeczywistą rzeczą nie zaś z koncepcją lub czymś innym, co nie jest rzeczywiste, czyni ogromną różnicę. Gdy uczestnicy mają rzeczywisty obiekt, nie mają tendencji by popadać w zmęczenie, senność czy nudę. Angażują się w to, ponieważ jest to dla nich rzeczywistość, nie tylko słowa. To bardzo wartościowe. Lepiej, aby osoba mierzyła się ze swoją frustracją niż z koncepcją na swój temat. Koncepcje należą do świata myśli, a nikt nigdy nie będzie w stanie doświadczyć oświecenia w świecie myśli. Kiedy ostatecznie osoba mierzy się z czymś prawdziwym w sobie, wchodzi w kontakt z mocą i rzeczywistością oddziaływania pytania "kim jestem", i jest to dla niej ogromny krok naprzód. W tym miejscu uczestnicy zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie jest to zwyczajna zabawa, że Treningi Iluminacji to naprawdę coś. Nauczenie uczestników poprawnej kontemplacji obiektu oświecenia jest bardzo ważnym aspektem Techniki Iluminacji i powinieneś gruntownie go pojąć.

Być otwartym na obiekt oświecenia

Jak już zostało powiedziane, większość ludzi będzie miała niestety trudności z uchwyceniem tego, co mają robić w czasie kontemplacji, zatem podczas Treningu Iluminacji musisz wciąż i wciąż na nowo im to wyjaśniać, umysł bowiem nieustannie próbuje robić coś innego, a ludzie są niestety utożsamieni z umysłem. Myślą, że to oni robią to, co robi umysł. Jeśli więc umysł zaczyna coś robić, zaczynają osądzać dlaczego oni to robią. Musisz ich przekonać, że mogą zignorować to, co robi umysł i iść naprzód i mieć zamiar posiąść świadomą, bezpośrednią wiedzę o tym, kim są. Umysł myśli o tym, kim oni są i próbuje pamiętać to i zrozumieć i wizualizować to używając różnych mechanizmów, których ma w zwyczaju używać, powinieneś im jednak powiedzieć, by nie angażowali się w te mechanizmy umysłu. W następnej fazie robienia techniki, będą komunikowali te rzeczy swoim partnerom, co usunie je z umysłu. Jednak w odniesieniu do fazy kontemplacji sposób, w jaki pomagasz uczestnikom zerwać ich utożsamienie z umysłem polega na tym, że mówisz im aby pozostawali otwarci na cokolwiek, co może się pojawić. To jest decydujący element w ramach kontemplacji. Pozostawać otwartym znaczy nie mieć wcześniejszych wyobrażeń, nie starać się kreować tego, co ma zostać oświecone. Ludzie mają wcześniejsze wyobrażenia o tym kim lub czym są i pochodzą one z umysłu. Mają oni wyobrażenia o tym, czym jest oświecenie lub jakie powinno być. Zawsze są w błędzie. W ich wcześniejszych wyobrażeniach może istnieć jakiś element poprawności, w przypadku oświecenia jednak są oni w błędzie, ponieważ ich koncepcje są koncepcjami i tak długo jak pozostają koncepcjami, nie są oświeceniem. Oświecenie nie jest koncepcją; jest faktem czystej, świadomej, bezpośredniej wiedzy.

Przy wyjaśnianiu Techniki Iluminacji używa się terminu "być otwartym", który jest bardzo prostym określeniem w języku angielskim. Nie ma jednak lepszego określenia. Można by powiedzieć "poddawać się". To to samo, jednak prawdopodobnie z "być otwartym" będziesz miał więcej szczęścia. Ludzie będą cię czasem pytać, "Co masz na myśli przez "być otwartym"? Rozumie się przez to po prostu zwykłe, codzienne znaczenie zwrotu "być otwartym", które każdy zna. Jeśli tego nie łapią, nie uda ci się lepiej z żadną ilością słów. Kiedy otwierasz drzwi, otwierasz drzwi; kiedy otwierasz puszkę piwa, otwierasz puszkę piwa. Nie ma w tym nic ukrytego ani mistycznego ani głębokiego. Uczestnicy pozostawiają pole świadomości otwarte na cokolwiek, co może się pojawić jako rezultat powziętego zamiaru, by świadomie, bezpośrednio znać obiekt oświecenia.

Komunikacja
Komunikowanie tylko tego, co pojawia się jako rezultat kontemplacji

Kiedy zatem w świadomości uczestnika pojawia się coś, co jest rezultatem powzięcia przez niego zamiaru bycia otwartym na obiekt oświecenia, powinien zakomunikować to swojemu partnerowi tak dobrze, jak potrafi. W tym właśnie miejscu przejawia się moc tej konkretnie techniki. Do tego miejsca technika ta nie różni się w rzeczywistości niczym od dobrej instrukcji mistrza Zen, teraz jednak osoba ma za zadanie komunikować to, co pojawiło się w jej świadomości jako rezultat jej zamiaru i otwartości. Inne rzeczy, które pojawiają się w jej świadomości powinny zostać zignorowane. Nie powinna ona zmagać się z nimi myślowo usiłując wyprzątnąć je z umysłu lub przejrzeć je lub rozmyślać o nich. Ignorowanie jest bardzo silną techniką. Kiedy nie dodajesz swojej energii lub swojego życia do czegoś, stopniowo zanika to lub przynajmniej odchodzi. Nie jest możliwe, by podczas Treningu Iluminacji uczestnik rozprawił się ze wszystkim w swoim umyśle. Rozprawienie się ze wszystkim w umyśle to dziesięcio- lub dwunastoletni projekt pracy po osiem do dziesięciu godzin dziennie. Praca po osiemnaście godzin dziennie przez trzy dni na Treningu Iluminacji nie zrekompensuje tego. Dlatego też powinno się ignorować te rzeczy, które nie są ściśle związane z intencją wykonywania Techniki Iluminacji.

Kryterium pozwalającym rozróżnić pomiędzy tym, co jest, a tym, co nie jest istotne jest takie: jeśli, w poczuciu uczestnika, coś pojawiło się jako rezultat jego kontemplacji, wtedy jest to coś, co powinien on zakomunikować. Jeśli jednak, w jego poczuciu, coś pojawiło się nie jako rezultat kontemplacji, lub jeśli nie widzi ona żadnego powiązania pomiędzy tym, co się pojawiło a kontemplacją, wtedy powinien to zignorować. Oto jak rozprawić się z aspektem komunikacji w technice, i oto jak powinieneś wyjaśnić to uczestnikom. Po stronie uczestnika pozostaje subiektywna ocena tego czy komunikować coś czy też nie, i ta ocena powinna być oparta na tym czy uczestnik czuje, czy też nie, że coś pojawiło się jako rezultat jego zamiaru, by świadomie, bezpośrednio znać obiekt oświecenia, to kim lub czym jest. Uczestnicy nie powinni komunikować czegokolwiek, co się pojawia. Powinni komunikować tylko to, co pojawia się jako bezpośredni rezultat powziętego zamiaru.

Powinieneś wyjaśnić to uczestnikom i zobaczyć na ile sobie z tym radzą. Jeśli ktoś wykorzystuje komunikacyjny aspekt techniki po to tylko, by sobie pogadać, powstrzymaj go. Stań się jego subiektywną oceną i zainterweniuj. Jeśli potrzebujesz, usiądź koło niego i, zawsze kiedy coś mówi, badaj czy jest to bezpośrednio powiązane z jego zamiarem świadomego, bezpośredniego poznania siebie. Poproś go o wyjaśnienie tego powiązania. Zostanie wyleczony w około dziesięć minut.

Na początku Treningu, przez pierwszych kilka godzin, ludzie będą mieli tendencję do tego, żeby albo mówić i mówić albo siedzieć i mówić niewiele. Powinieneś pozwolić, by to się pojawiło. Jednak tak szybko, jak to możliwe powinieneś zacząć wpajać uczestnikom znaczenie mocy, jaką daje rozróżnianie pomiędzy tym, co jest istotne do zakomunikowania i tym, co nie jest istotne, jednocześnie zaś zachęcać ich, by komunikowali swoim partnerom te rzeczy, które czują jako istotne. Nie możesz podać jasnych wskazówek odnośnie tego, co komunikować. Jedyną wskazówką jest: "Czy widzisz jakikolwiek bezpośredni związek z twoją kontemplacją?" Na Treningu Iluminacji lepiej jest pozwolić ludziom czerpać korzyść z wątpliwości i prowadzić ich tak, by podążali za ogólnymi wskazówkami. To pozostawi przestrzeń dla błędów, jednak trend będzie zdążał we właściwym kierunku, i tak jest lepiej niż spędzić mnóstwo czasu na nauczaniu i wdrażaniu reguł. Błędy nie są złe, chyba że są stale powtarzane. Gdy są stale powtarzane, wkrocz i wprowadź poprawkę.

Staranie się, aby partner cię zrozumiał

Następnym aspektem komunikacyjnej części Treningu Iluminacji, który powinieneś wyjaśnić uczestnikom, jest to: kiedy uczestnik komunikuje coś swojemu partnerowi, powinien starać się, by partner zrozumiał co chciał on zakomunikować raczej niż po prostu wypowiadać głośno myśli. Jeśli jako uczestnik mówisz: "Jestem analitykiem komputerowym" i widzisz wyraz niezrozumienia na twarzy swego partnera, możesz wtedy założyć, że nie rozumie on kim jest analityk komputerowy. Może myśleć, że jest to nowy rodzaj psychiatry, który wykonuje swoją psychoanalityczną pracę stosując komputery. Jako mistrz powinieneś wyjaśnić uczestnikom, że ich zadaniem jest staranie się, by ich partner załapał lub zrozumiał co mu przekazano. Zauważ użycie słowa "starać się". Każde ze słów odnoszących się do Techniki Iluminacji zostało troskliwie dobrane: powinni oni starać się, by partner ich zrozumiał. Jeśli mimo racjonalnych wysiłków w staraniu się - mglisty zwrot, ale najlepszy jakiego możemy użyć - zrozumienie nie zostało osiągnięte, uczestnik może porzucić próby wywołania oddźwięku w przypadku tego konkretnego komunikatu. Przyczyną dla której nie powinieneś dążyć do całkowitego zrozumienia jest to, że nie koniecznie jest ono możliwe. Jako mistrz możesz wkroczyć i powiedzieć, "Wyjaśnij to mi". Być może pojmiesz to w dziesięć sekund. W większości przypadków zaleć im po prostu przejście do kolejnych rzeczy.

Niektórzy ludzie mają w swoich umysłach dziwne rzeczy, o których albo nie lubią mówić innym ludziom albo które są tak oczywiste, że po prostu pomijają je w komunikacji. Na przykład, za każdym razem gdy coś się pojawia, musi to przeskoczyć ponad małą, białą grudką zanim osoba może powiedzieć to swojemu partnerowi. Miało to miejsce przez całe życie danej osoby: zanim powie ona cokolwiek, musi to najpierw przeskoczyć ponad małą, białą grudką. Ale nie mówi ona swojemu partnerowi, "To, co dzieje się w mojej świadomości to, że coś przychodzi i przeskakuje ponad małą, białą grudką, i potem mówię to tobie". Nigdy nie trudziła się, by wspomnieć ten idiotyczny mechanizm umysłowy, i ponieważ nie komunikuje go, pozostaje on tam, zapychając jej umysł. W efekcie myśli ona: "wiem czym jestem, jestem białą grudką", lub coś równie niedorzecznego. Tak długo, jak ten mechanizm pojawiał się jako wynik jej zamiaru bezpośredniego poznania siebie i bycia otwartą na cokolwiek, co może się pojawić, powinna to powiedzieć, niezależnie od tego jak absurdalnie wydaje jej się to brzmieć. "Czy zostanę zrozumiana? Czy okażę się głupcem? Czy oni myślą, że jestem błyskotliwa, czy myślą, że jestem szalona?" Kiedy tylko to powie, mechanizm opuści pole jej świadomości. Powinna starać się przekazać swojemu partnerowi wystarczająco dobre wyobrażenie o tej rzeczy tak, by mógł on zyskać jakieś zrozumienie o czym jest mowa. Nigdy jednak nie otrzyma tego w pełni.

Tworzenie bezpiecznego środowiska

Jednym z najpoważniejszych problemów w komunikowaniu jest to, że uczestnicy pomijają rzeczy, które są oczywiste, rzeczy, których po prostu nie mówią lub których nie chcą mówić. Może istnieć wiele przyczyn, dla których tego nie powiedzą: chcą chronić swój wizerunek, są zmieszani, albo myślą, że jest niedopuszczalne, by dyskutować o określonych sprawach w sytuacji grupowej takiej, jak ta, szczególnie o seksie. "Wiem kim jestem naprawdę. Jestem gwałcicielem. W głębi swego serca jestem gwałcicielem. Nigdy tego nie ujawnię, ale jestem gwałcicielem". Boją się powiedzieć coś takiego. Musisz ich zachęcić do mówienia tych rzeczy. Musisz stworzyć atmosferę, w której w porządku jest powiedzieć takie rzeczy, których zwykle nie mówią o sobie. Istnieje wiele sposobów, by to zrobić. Jednym z nich jest zachęcenie ich poprzez powiedzenie, "W porządku. To jest właściwe miejsce. Powiedzenie tego jest konieczne, aby rzeczywiście uczynić postęp, więc wszyscy to robimy", i tego typu rzeczy. Jednak najważniejszą rzeczą jest stworzenie bezpiecznej sytuacji, w której rzeczywiście jest w porządku mówić takie rzeczy. Tworzysz ją nie obarczając ludzi konsekwencjami kiedy coś powiedzą. Jeśli widzą oni, że upłynął jakiś czas i niezależnie od tego, co powiedzieli do tej pory, nie nałożono na to żadnych konsekwencji, zaryzykują mówienie o cięższych sprawach.

Tym, kto najczęściej ma tendencję, by obarczać komunikaty konsekwencjami jest partner słuchający. To bardzo ważne i dużym błędem jest jeśli pozwalasz, by miało miejsce tzw. "naruszanie czyjejś przestrzeni". "Naruszanie czyjejś przestrzeni" jest jedną z najpoważniejszych rzeczy, które mogą wkraść się na Trening Iluminacji. To poważny problem, ponieważ ma miejsce często i łatwo. Może się zdarzyć na wiele sposobów. Na przykład, dana osoba ostatecznie stwierdza: "Tak, wiem kim jestem, jestem aniołem". Potem jej partner mówi, "Ha, jeśli ty jesteś aniołem, to ja jestem świętym Piotrem we własnej osobie". W tym miejscu, około trzy czwarte uczestników zrezygnuje z udziału w rasie ludzkiej, czy też w rasie aniołów. Powiedzą, "W porządku, to wszystko. Nie powiem nic o czymkolwiek, co jest bliskie memu sercu" i zamkną się. Jako mistrz nie pozwól na "naruszanie czyjejś przestrzeni". Powstrzymaj to natychmiast - stanowczo i miło, ale natychmiast. Powstrzymaj każdą formę oceniania lub osądu jaka pojawia się w postaci werbalnej, poprzez gesty lub wyrazy mimiczne dotyczące komunikatów jakiejś osoby. Kpiny są najgorsze. Bardzo delikatną sprawą, którą musisz obserwować odnośnie poczynań partnerów słuchających, i jest to najprawdopodobniej największa słabość w całym formacie techniki, jest to, że kiedy przychodzi ich kolej żeby mówić, mówią oni odnosząc się do tego, o czym druga osoba właśnie powiedziała. Na przykład, ktoś powie: "Myślę, że jesteś na dobrej drodze". Twoim największym problemem w rozróżnieniu czy partner narusza przestrzeń drugiego czy nie, będzie usłyszenie, czy to poprzez swoich monitorów czy samemu, co mówią słuchający partnerzy po zmianie, kiedy przychodzi ich kolej na mówienie. Musisz z nimi pracować, aby sprawić by nie osądzali i nie naruszali przestrzeni innych.

Kiedy partner komunikujący mówi, łatwo jest stwierdzić kiedy partner słuchający powiedział coś poza kolejnością. Kiedy dostrzegasz jakikolwiek ruch ust w całej linii partnerów słuchających - raz, dwa! Jesteś tam, by to skorygować. Twoja uwaga musi być skierowana na wszystkich tych ludzi. Monitorzy zaangażowani są pojedyncze sytuacje, ale twoja uwaga musi być skupiona na ogóle. Musisz wyczulić swój wewnętrzny zmysł słuchu i zestroić go ze swoimi uszami i oczami tak, by być w kontakcie z każdym z tych ludzi. I jeśli zdarzy się tak, że któryś z nich coś powie, pstrykasz palcami, wzywasz monitora i mówisz: "Ten a tamten mówi poza kolejnością". Monitorzy muszą ciężko pracować, by dopilnować, aby partnerzy nie mówili poza kolejnością, szczególnie podczas pierwszych dwóch, trzech diad.

Partner komunikujący nie będzie raczej naruszał przestrzeni drugiego, gdyż jego zadaniem jest mówić tylko to, co pojawia się jako rezultat jego kontemplacji siebie; dlatego też powinien on mówić tylko o sobie. Jeśli w trakcie wspomina coś na temat innych uczestników Treningu, monitorzy powinni na to pozwolić, o ile rzeczywiście mówi on na temat tego, co pojawia się jako rezultat jego kontemplacji siebie. Jeśli są w tym względzie jakieś wątpliwości, ty lub monitor powinniście mu pomóc. Partner komunikujący nie powinien być ograniczany w swojej komunikacji, jeśli jednak ty lub monitorzy zauważycie, że uczestnik ma tendencję, by naruszać przestrzeń wybranych uczestników, nie powinien on pracować z tymi ludźmi.

Tym, co psuje zazwyczaj przeciętną komunikację pomiędzy ludźmi jest osądzanie i przerywanie, szczególnie pomiędzy mężem i żoną. Z osądzaniem można by sobie poradzić, gdyby nie przerywali oni sobie nawzajem, gdy próbują coś mówić. Istnieje jedna, prosta zasada: nie przerywać. Mówić na zmianę. Ty mówisz przez pięć minut; ja mówię przez pięć minut. Jeśli mąż i żona zastosują takie rozwiązanie, to nawet jeśli nadal naruszają swoją przestrzeń, uda im się przez to przejść. Uczestnicy nie powinni więc mówić poza swoją kolejnością, a gdy jest ich kolej na mówienie, powinni rozprawiać się tylko ze swoją własną sytuacją i mówić o rzeczach, które pojawiły się w ich świadomości jako rezultat kontemplacji. Często łatwo jest wykryć jeśli tego nie robią, ponieważ gdy przychodzi zmiana, zaczynają mówić natychmiast. Nie ma okresu kontemplacji, który powinien mieć miejsce na początku. Czasem możesz podejść i zapytać: "Zauważyłem, że mówisz natychmiast. Czy utrzymujesz intencję i kontemplujesz?", "Cóż, myślałem w czasie, gdy mówił mój partner", "W czasie gdy mówi twój partner powinieneś słuchać. Nawet jeśli coś pojawia się w czasie, gdy słuchasz, powinieneś kontemplować jedynie, gdy jest twoja kolej". Jeśli widzisz kogoś, kto narusza czyjąś przestrzeń lub mówi bez kontemplacji, sprawdź to i popraw, jeśli jest to konieczne.

Rolą partnerów słuchających jest słuchać i rozumieć na ile tylko potrafią. Nie ma żadnej gwarancji, że będą oni w stanie zrozumieć wszystko, powinni jednak próbować rozumieć na tyle, na ile potrafią i nic nie mówić. Jedyną rzeczą, którą mówią jest instrukcja i "dziękuję", kiedy monitor mówi: "podziękuj swojemu partnerowi". Obserwuj gesty i mimikę twarzy. Niektórzy ludzie są w tym naprawdę dobrzy, co może być wielce korzystne, ponieważ gesty są silnie odbierane. Z drugiej strony możesz się spotkać z typem człowieka-automatu, z poważną twarzą robota, który nie mruga. Zobaczysz wtedy, jak aktywny partner pochyla się ku niemu, pstryka palcami przed jego twarzą i mówi, "Hej, Harry, jesteś tam?" Osoba słuchająca może się śmiać, jeśli jej partner powie coś zabawnego, dopiero jednak, jeśli mówiący zacznie śmiać się pierwszy. Niektórzy ludzie są tak słabi, że jeśli ich słuchający partner zacznie się śmiać pierwszy, również zaczną się śmiać, jednak będą się czuli wyśmiani. Jeśli coś jest rzeczywiście zabawne i śmieją się z tego, w porządku. Czasem zdarza się tak, że ludzie spadają z krzeseł, ponieważ coś jest tak histerycznie zabawne. Bądź w pełni otwarty wobec tego, jeśli jednak widzisz, że wyrażają osąd, natychmiast ich powstrzymaj.

Połowa kontemplacji i połowa komunikacji

Generalnie rzecz biorąc uczestnicy powinni połowę czasu mówić, połowę kontemplować. W pojedynczym pięciominutowym okresie, uczestnik może mówić więcej, jeśli nie miał szansy skończyć komunikowania tego, co pojawiło się podczas jego kontemplacji w poprzedniej kolejce. Może też cały czas kontemplować. Są jednak ludzie, którzy będą przez cały czas mówić, inni natomiast cały czas będą kontemplować. Ani jedno, ani drugie nie jest poprawne. Kontemplacja i komunikacja powinny równoważyć się mniej więcej po połowie. Obserwuj ich, patrząc czy stosują to w ten sposób, czy też mówią lub kontemplują cały czas.

Na początku wszyscy mają tendencję by mówić dużo. Mają mnóstwo gotowych odpowiedzi i założeń na temat tego, kim są. Tak naprawdę niewiele doświadczają a ich kontemplacja jest słaba. Pozwól im się przez chwilę wygadać, jednak o jedenastej pierwszego poranka, zacznij przykręcać śrubę i skłoń ich do zaostrzenia swojego podejścia do wykonywania techniki. W tym czasie możesz się zorientować którzy z nich to gaduły. Prawie w ogóle nie kontemplują i będą się znakomicie bronić, mówiąc: "Wiem, co chcę powiedzieć. Myślałem przez cały czas, gdy mówił mój partner", lub "Myślę w czasie mówienia". Są ludzie, którzy myślą w czasie mówienia i jest w tym pewna zaleta, jednak w którymś momencie muszą oni wyjść poza myślenie i powziąć zamiar, by mieć świadomą, bezpośrednią wiedzę o swoim obiekcie i być otwartym na cokolwiek, co się pojawi. Niektórzy przegadują cały czas od początku do końca Treningu i jeśli kiedykolwiek zdarzy im się mieć doświadczenie oświecenia, jest ono bardzo płytkie. Twoim zadaniem jest obserwowanie tych ludzi i zatrzymanie ich w którymś momencie. Jako mistrz, "ty" oznaczasz także wszystkich swoich monitorów, działasz także poprzez nich.

Samo-korygująca się natura Techniki

Ludzie nie będą w stanie wykonywać techniki perfekcyjnie. Gdybyś na starcie poprosił ich, by wykonywali ją dokładnie tak, jak jest ona przedstawiona w tym podręczniku, zakończyłoby się to niemal stuprocentową porażką. Nie mogą tego zrobić. Musisz im nieustannie przypominać, instruować, patrzeć gdzie najczęściej popełniają błędy, korygować tę część i przyjmować to, co otrzymujesz. To jak praca przy zagrodzie. Masz swoje kucyki, swoich monitorów i stopniowo zaganiasz ich przez bramkę. Będą odbijać w jedną stronę i uciekać w drugą, jeden pójdzie w tę stronę i cała reszta pójdzie za nim, ponieważ usłyszeli, że on robi to w ten sposób, więc wysyłasz swojego pomocnika, a on zagania ich z powrotem, aż stopniowo, krok po kroku, sprawisz, że przejdą przez bramkę poprawnego wykonywania techniki. Niektórzy będą nadal zostawać w tyle i pod koniec Treningu wciąż nie będą wykonywać jej zbyt dobrze, jednak technika ma naturę samo-korygującą i to jest jedna z jej największych zalet. Wzmacnia się ona jeśli uczestnicy wykonują ją zgodnie z zaleceniami. Ponieważ technika wzmacnia samą siebie i samą siebie karmi, to nawet jeśli ludzie wykonują ją nie w pełni poprawnie, w którymś momencie mówią: "O tak, widzę rezultaty, postęp, dokądś idę, czuję to w kościach", i dzięki temu czują się zachęceni, by pracować dalej. W miarę upływu czasu, gdy wzrasta ich doświadczenie, zbliżają się do poprawnego wykonywania techniki.

Powiedzmy, że ktoś jedynie myślał o tym, kim jest, jednak w ogóle nie rozprawiał się ze sobą. Powiedziałeś mu, aby miał intencję świadomego, bezpośredniego poznania siebie. Powiedziałeś: "Nie wyobrażenie o sobie, ale prawdziwy ty". Usłyszał to i w którymś momencie, pierwszego dnia, odkrywa coś takiego: "Hej, właśnie mierzę się z wyobrażeniami o sobie. Ale co z prawdziwym mną?" W tym momencie dotknął on swojego wewnętrznego poczucia Prawdy. Nareszcie usłyszał to, co powiedziałeś dwanaście godzin wcześniej. Pomysłowi powiedzą: "Dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej?", doskonale wiedząc, że to zrobiłeś. Wiedzą, że na drodze stanęły im ich własne trudności i błędy techniczne. Ci, którzy nie są tak mili, sformułują to inaczej, nie przejmuj się tym jednak dopóki uczą się oni wykonywać technikę poprawnie.

Mógłbyś po prostu zapisać technikę na kartce, dać im ją i pozwolić, by stopniowo uczyli się jej sami, aż po pięciu czy dziesięciu Treningach zaczęliby łapać o co chodzi. Mógłbyś to zrobić, jednak lepiej jest przeznaczyć odpowiedni czas i wysiłek, by ją wyjaśniać, szczególnie w miarę jak wzrasta ich doświadczenie. Dobrym czasem na wyjaśnianie techniki jest pięciominutowa przerwa pomiędzy diadami. Podczas każdego pięciominutowego okresu przed rozpoczęciem diady, możesz wyjaśniać różne aspekty lub części techniki. Godzina po godzinie, dzień po dniu, będzie ona w nich powoli wsiąkać.

Przerwa pomiędzy kontemplacją i komunikacją

Na pierwszym Treningu nie było pięciominutowych zmian. Uczestnicy mogli mówić do momentu aż nie zasygnalizowali, że skończyli, wypowiadając "ok." W tym momencie następowała zmiana. Niektórzy ludzie nie byli jednak wystarczająco uważni wobec innych i podczas jednego siedzenia jeden z partnerów mógł mówić dziewięćdziesiąt pięć procent czasu, podczas gdy drugi jedynie pięć procent. Nie było to zwyczajnie w porządku, i jest to jedna z przyczyn wprowadzenia pięciominutowej zmiany. Drugą z przyczyn jest to, że kiedy czas na mówienie był zbyt długi, ludzie angażowali się tak głęboko, że odlatywali. Wchodzili tak intensywnie w głębię swojego umysłu i w stany emocjonalne, że gubili się i tonęli. Płakali, kopali podłogę i tracili wszelkie poczucie rzeczywistości. Stawali się histeryczni, popadali w nieświadomość lub w drzemkę. Przyczyną, z powodu której ludzie popadają w drzemkę, stają się senni, ociężali lub niekontaktowi, jest to, że przepływ odbywa się zbyt długo w jednym kierunku. To, co musisz tu zrobić, to zawrócić przepływ. Zmiana ról wyrywa ich z ich stanu. Niektórzy będą się skarżyć: "Właśnie zaczynałem w to wchodzić i zostałem odcięty przez ten gong. A to się właśnie rozwijało." Tak, możliwe, że kłopot z gongiem jest taki, że kończy on proces bezwzględnie, jednak inne kłopoty są większe. Poza tym, jeśli mówią oni o tym, że "właśnie zaczynali w to wchodzić", mają na myśli to, że wsiąkali głęboko w swoje umysły i emocjonalne traumy, które zaczynały przejmować nad nimi kontrolę. Gdy to się zdarza, tracą oni swoje ukierunkowanie na oświecenie i zostają uwięzieni w fenomenach i dramatyzowaniu. W przypadku Terapii Pierwotnej, Uwalniania Duchowo-Emocjonalnego i tego typu rzeczy, jest to w porządku, ale nie jest to to, co próbujemy robić na Treningu Iluminacji; tu próbujemy doprowadzić ludzi do oświecenia.

Poprzez obserwację empiryczną poszczególnych sesji i wypróbowywanie różnych długości czasu, Berner odkrył, że cztery minuty i trzydzieści siedem i pół sekundy to optymalna długość trwania cyklu komunikacyjnego. W tym momencie uczestnik zacznie powtarzać cykl. Innymi słowy, przeciętnie rzecz biorąc kontemplacja i zakomunikowanie tego, co się pojawia zabiera człowiekowi nieco ponad cztery i pół minuty. Potem rozpoczyna się kolejna kontemplacja. Korzystne jest zatem, by nie przedłużać tego okresu do pełnych pięciu minut, także dlatego, że daje ci to nieco dodatkowego czasu, by nadrobić opóźnienia w programie. Jeśli skrócisz ten okres poniżej czterech minut i czterdziestu sekund, uczestnicy nie będą mieli szansy wejść wystarczająco głęboko w kontemplację lub zakomunikować w pełni jej wyniku partnerowi.

Pusty umysł

Umysł zawiera wyobrażenia, impresje, wspomnienia, intencje i wątpliwości i jest źródłem ego (fałszywego poczucia ja, "ja", które identyfikuje się z byciem lub z robieniem) oraz intelektu (porównywanie, rozróżnianie, osądzanie, uzasadnianie, logiczne myślenie itp.). Umysł rozciąga się poza pole świadomości, w nieświadomość. Nikt nie jest świadomy całego umysłu w jednym momencie, zamiast tego od czasu do czasu wnosi różne części umysłu w świadomość. Być może zauważyłeś, że czasem nosisz w swoim umyśle jedną rzecz, potem zaś inną, czasem twój umysł robi jedną rzecz, potem inną. Zawartość i aktywność umysłu zmienia się w miarę jak bierzesz różne części umysłu i wnosisz je w pole świadomości. Jeśli w pole swojej świadomości wnosisz taką część umysłu, która niczego w sobie nie zawiera, masz pusty umysł. Wielu ludzi myli posiadanie pustej części umysłu lub pustkę wypełniającą pole świadomości, ze stanem oświecenia. To nie jest oświecenie. Jeśli ktoś powiedział ci, że tak jest, był w błędzie. Tak, pusty umysł wypełniający pole świadomości wzmacnia możliwość pojawienia się doświadczenia oświecenia. Szanse są większe niż wtedy, gdy umysł jest pełen różnych rzeczy. Kiedy umysł jest pusty nawet przez ułamek sekundy, oświecenie staje się możliwe.

Istnieją dwie klasyczne techniki oczyszczania umysłu. Jedna pali lub rozpuszcza treści umysłu, druga natomiast tymczasowo oddziela umysł od pola świadomości. Większość technik skupia się na tym drugim rozwiązaniu, ponieważ mało prawdopodobne jest, by w jakimkolwiek rozsądnym okresie czasu rozpuścić całą zawartość umysłu tak, by nic w nim nie pozostało. Rozpuszczenie całego umysłu jest możliwe i jest tym, co proponują zaawansowane techniki medytacyjne, jednak może to zająć ponad trzydzieści lat. Wielu buddystów praktykuje kontemplowanie pustki, próbując w ten sposób osiągnąć czysty umysł. Jest to jeden ze sposobów, by usunąć umysł z pola świadomości. Podczas gdy umysł czai się gdzieś z dala, gotowy by uderzyć, możemy bezpośrednio poznać Prawdę. Podczas Treningu Iluminacji jednocześnie oddziela się umysł od pola świadomości i rozpuszcza go.

W ramach Techniki Iluminacji kontemplacja zawiera w sobie zarówno skupienie na obiekcie, jak też bycie otwartym na ten obiekt z zamiarem świadomego, bezpośredniego doświadczenia go. Skupianie uwagi na obiekcie, na przykład na tym, kim się jest, wnosi w pole świadomości wyobrażenia, wspomnienia, identyfikacje, wnioski, przekonania, traumy i inne rzeczy związane z tym, kim się jest. Gdy pojawiają się te rzeczy, otwartość na bezpośrednie doświadczenie tego, kim się jest działa w kierunku usuwania ich. Bycie otwartym na Prawdę pozwala pokonać tendencję do trzymania się zawartości umysłu. Kontemplacja z obiektem działa szybciej niż kontemplacja bez niego, gdyż skupienie na obiekcie wynosi na powierzchnię jedynie część umysłu skupioną wokół obiektu, którą łatwiej jest oczyścić niż cały umysł. Ta technika kontemplacji prowadzi do oświecenia poprzez usunięcie umysłu z pola świadomości.

Technika Iluminacji, poprzez dodanie komunikacji, pracuje szybciej niż inne techniki prowadzące ku oświeceniu, ponieważ w jej przypadku rzeczy związane z obiektem kontemplacji, które wychodzą na powierzchnię umysłu kontemplującego, są komunikowane słuchającemu partnerowi, i są rozpuszczane do tego stopnia, do jakiego zostały zakomunikowane i do tego stopnia, do jakiego zostały zrozumiane przez partnera. Proces ten umożliwia kontemplującemu zaakceptowanie i zasymilowanie rzeczy w jego umyśle, co skutkuje ich rozpuszczeniem. Rozpuszczanie umysłu dodane do oddzielania umysłu, wsparte przez format Treningu, skutkuje szybkim oczyszczaniem umysłu.

Wielu uczestników doznaje oświecenia podczas spaceru lub siedzącej kontemplacji. Dlaczego tak się dzieje, skoro komunikacja jest najpotężniejszym aspektem techniki? Pod ogromnym pragnieniem komunikacji, które posiada większość ludzi leży pragnienie, aby zostać zrozumianym. Kiedy ktoś komunikuje na swój temat coś, odnośnie czego czuje, że jest bardzo ważne, by inni to zrozumieli, i zostaje zrozumiany, rzeczy te, nie złączone już dłużej z pragnieniem bycia zrozumianym, zostają dla niego wyjaśnione. Jeśli zdarzyło się to w czasie wykonywania techniki, pomiędzy jednostką a jej umysłem pojawia się więcej przestrzeni, i wtedy uczestnik ma możliwość dokonać głębokiego wglądu w czasie cichej, samotnej kontemplacji. W tym momencie może zdecydować, by skonfrontować się lub stanąć naprzeciw tego, co pozostało w jego umyśle i jeśli to zaakceptuje, rozpuści się to. W tym punkcie nic już nie pozostało i oświecenie wydarzy się lub nie. Jeśli ktoś po prostu zdecydowałby, by porzucić chęć bycia zrozumianym, rozpuszczenie umysłu działoby się szybciej. Jednak ponieważ większość ludzi nie rozważa tej opcji, i ponieważ dla większości ludzi, nawet gdyby ją rozważyli, byłaby ona bardzo trudna w realizacji, dajemy im możliwość bycia zrozumianym podczas wykonywania Techniki Iluminacji. Gdyby ktoś porzucił wszystkie pragnienia, włączając w to podtrzymujące cały umysł podstawowe pragnienie, by wiedzieć "poprzez", czyli widząc, odczuwając, dotykając, smakując, słysząc, czując itd., byłby on wówczas całkowicie i permanentnie oświecony.

Poprzez wykonywanie Techniki Iluminacji, ta część umysłu, która wypełniona jest myślami na temat tego kim lub czym ktoś jest, zostaje oddzielona od pola świadomości i rozpuszczona poprzez zakomunikowanie jej partnerowi, co sprawia, że ta część umysłu staje się pusta i czysta. Wtedy, jeśli ktoś ma intencję świadomie, bezpośrednio doświadczyć kim lub czym jest, i pojawia się część umysłu związana z tym, kim lub czym on jest, jest ona pusta, ponieważ jej zawartość została wpierw wyniesiona na powierzchnię i zakomunikowana i nie pozostało już nic do wyniesienia. Nie ma już nic w jego pudełku informacji przychodzących ani wychodzących i uczestnik ma pusty umysł odnośnie tematu tego kim lub czym jest. Nie jest to oświecenie, jednak jest to sytuacja, w której oświecenie może się pojawić z dużą dozą prawdopodobieństwa, ponieważ wszystko, co pozostało to Jaźń. Uczestnik jest teraz w optymalnym stanie ku temu, by świadomie, bezpośrednio doświadczać tego, kim jest.

Niestety, ludzie siedzą godzinami w tym stanie i nadal nie mają świadomej, bezpośredniej wiedzy odnośnie tego, kim są. Co można z tym zrobić? Niemal nic. Gdzieś na tej cienkiej granicy doświadczą oni oświecenia lub nie. Inne czynniki, które mają wpływ na tę możliwość zostaną omówione w kolejnych rozdziałach.

Zbliżając się do oświecenia

Gdy ludzie są już osadzeni w technice i umysł wreszcie odszedł, osiągają bardzo przyjemne miejsce. W tym miejscu, wszystko co musisz zrobić jako mistrz, to utrzymać ich tam i prędzej czy później będą mieli doświadczenie oświecenia. Kiedy ostatecznie się to zdarza, jest oczywiste.

Czasem pojawia się w tym miejscu ożywienie percepcji w postaci odczuć i wizji takich, jak czyste światło. Ludzie czują często, że są jasnym światłem. Jednak jasne światło to nie oświecenie, jasne światło to jasne światło.

Gdy ludzie są blisko tego miejsca, niemal zawsze nadal próbują widzieć to, kim lub czym są. Myślą: "gdzie jestem?" i wszystko, co możesz zrobić to próbować wyperswadować im to usiłowanie postrzegania rzeczywistego siebie. W rzeczywistości są oni utożsamieni z postrzegającym, tym, który postrzega rzeczy, i dlatego próbują widzieć. To, co robisz, to próbujesz nakłonić ich, by porzucili tę chęć. Jeśli to uczynią i odkryją, że są tym, który widzi i porzucą identyfikację z tym, który widzi, powiedzą: "Poczekaj chwile, teraz nie mogę nawet widzieć? Nie pozwolisz mi widzieć? Co mi pozostało?" W tym miejscu mogą zacząć doświadczać problemów fizjologicznych; bólów czy mdłości, ponieważ teraz Prawda jest bliska i dotykalna, i będą próbowali wszystkiego, by jej uniknąć. Nie robią tego rozmyślnie. Jest to po prostu efekt tego, co się teraz dzieje: oddzielenie od kilku identyfikacji, które stanowią rdzenne stany bycia. W którymś momencie, bez jakiegokolwiek mechanizmu, bez jakiegokolwiek procesu, i bez robienia absolutnie czegokolwiek, staną się oświeceni. Ostatecznie oświecenie nie jest kwestią woli. Jest spontanicznym zdarzeniem. Nie możesz sprawić, by miało miejsce. Wszystko, co możesz zrobić, to stworzyć sytuację, w której maksymalna staje się możliwość jego wystąpienia. Technika Iluminacji jest zaprojektowana tak, by to umożliwić i umożliwia to.

Podsumowanie

Technika taka, jak została tu przedstawiona, jest doszlifowana i sprawdzona. Jedną z największych zalet Techniki Iluminacji jest jej samo-korygująca się natura. Jeśli posadzisz naprzeciwko siebie dwoje ludzi, mających intencję osiągnięcia oświecenia z użyciem tej techniki, osiągną oni swój cel w ciągu trzech lub czterech miesięcy, o ile są szczerymi i inteligentnymi ludźmi. W rzeczywistości w ten właśnie sposób technika ta została rozwinięta. Chociaż podstawowa koncepcja przyszła do Bernera w nagłym rozpoznaniu, ostateczna forma pojawiła się w wyniku jego pracy z setkami ludzi przez setki tysięcy godzin. Od 1968 do 1978 roku spędził on około jednej dziesiątej swojego życia, czyli około jeden pełny rok, na Treningach Iluminacji, analizując technikę, rozkładając ją na czynniki pierwsze kawałek po kawałku, cal po calu. Technika, w takiej formie, w jakiej została tu przedstawiona jest wynikiem jego wzmożonych eksperymentów.

Rdzeń Treningu Iluminacji jest zawarty w technice. Reszta materiału w tej książce została zbudowana wokół tego rdzenia. Wywiady z uczestnikami odnoszą się przede wszystkim do techniki, a wykłady mistrza to właśnie ją przede wszystkim wyjaśniają. Jeśli rozumiesz technikę na wylot, reszta, włączając w to bycie mistrzem, ułoży się sama. Studiuj więc technikę, rozpisuj ją, omawiaj i przypominaj sobie, słowo po słowie. Rób cokolwiek, czego potrzebujesz, by w pełni ją zrozumieć.

Charles Berner i Mona Sosna

Rozdział III książki Świadomość Prawdy. Podręcznik do Treningu Iluminacji

Tekst oryginału dostępny na stronie Fundacji na rzecz Naturalnej Medytacji: www.charlesberner.org/EIManualApril2006_1x.pdf.

Publikacja w "Tarace" ma miejsce za zgodą Sati Mony Sosny.

Przekład: Aleksandra Kosakowska




Charles Berner, Mona Sosna

Komentarzy nie ma.