Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-02-14

Przemysław Kapałka

Tchnienie zimy i Galindia

W zeszłą sobotę i niedzielę wybrałem się na moją kolejną pielgrzymkę miesiąca. Tym razem trasa wiodła przez Puszczę Piską częściowo brzegami Jezior Mazurskich, z wioski Ukta w stronę Mikołajek. Po drodze odwiedziłem hotel-ośrodek Galindia. W Mikołajkach dołączyła do mnie żona, tam zanocowaliśmy i w niedzielę jeszcze trochę się pokręciliśmy po tym sennym o tej porze roku miasteczku. W czasie tych dwóch dni wydarzyło się kilka ciekawych rzeczy, którymi chciałem się podzielić z czytelnikami Taraki. Wpis ten będzie się składał z kilku części dotyczących różnych spraw, jakie się wtedy pojawiły.


Krutynia w Puszczy Piskiej

Przez kilka dni przed wyruszeniem na trasę docierały do mnie nieprawdopodobne wiadomości, ilustrowane filmikami, o mocnym lodzie pokrywającym Jeziora Mazurskie. Narobiłem sobie apetytu na chodzenie po jeziorach, tym bardziej, że tej zimy nie miałem jeszcze po temu okazji, a zima bez chodzenia po lodzie jest dla mnie niespełniona. Wiadomości te okazały się częściowo prawdziwe. Były miejsca, w których jezioro dawało się przejść bezpiecznie z jednego brzegu na drugi, były miejsca, w których po lodzie dało się chodzić tylko w pewnej odległości od brzegu (przy czym ta "pewna odległość" też była pojęciem bardzo zmiennym), a były takie miejsca, w których w ogóle nie dawało się wejść na lód. Ale dało się pochodzić po Bełdanach i trochę po Mikołajskim, więc coś z tej zimy w tym roku jednak było.

Idąc przez Puszczę Piską, przypomniałem sobie o pewnej ważnej sprawie, o której ostatnio trochę zapomniałem. Otóż jest jedno ważne przesłanie, jakie niesie z sobą zima. Właśnie o tej porze roku, kiedy Natura jest uśpiona, kiedy w lasach i na jeziorach panuje cisza, można najbardziej poczuć tchnienie nieskończoności. Przez ten powiew zimy, przez ten spokój, niemal całkowity brak ruchu poza ruchem wiatru, przemawia do nas Absolut. Szczególnie silnie poczułem to wtedy, kiedy wszedłem na szeroką przestrzeń Bełdan, i mocniej powiał wiatr. I to jest coś, czego każdego roku w zimie warto jest doświadczyć, i to jest powód, dla którego warto zimę przynajmniej trochę lubić. Właśnie tego dnia po raz pierwszy poczułem potrzebę obchodzenia czegoś w rodzaju Święta Zimy, właśnie w tym czasie, mniej więcej między 25 stycznia a 10 lutego. Może miałby to być Dzień Niedźwiedzia? Może co innego? Tu potrzebne mi są dalsze inspiracje.



Zamarznięte Jezioro Bełdany


Na Jeziorze Bełdany


Druga sprawa: Jak już wspomniałem, po drodze zaszedłem do Galindii, określającej siebie jako mazurski Eden. Więcej na ich temat można poczytać na ich stronie. Jest to połączenie hotelu z ośrodkiem może nie tyle szerzenia, co nawiązania do kultury Galindów, dawnych mieszkańców tych ziem. Zupełnie legalnie, po wykupieniu wizy, obejrzałem nakręcony przez nich film z prezentacją idei ośrodka i zwiedziłem ośrodek (oczywiście bez wejścia do części mieszkalnej). Na filmie założyciel ośrodka opowiada o Galindach, wyjaśnia, w jaki sposób oni tutaj nawiązują do ich życia i kultury, pokazani są też rezydenci przebrani w skóry lub inne ubrania stylizowane na dawne, z włóczniami i podobnymi narzędziami, odprawiający różne rytuały (włącznie z symulowanym napadem na jadący do nich autobus i wzięciem pasażerów za jeńców). Na terenie ośrodka wszędzie stoją rzeźbione posągi stylizowane na galindzkie, sam budynek stanowi próbę połączenia nowoczesności z tradycją. A jak to wygląda w praktyce? Zaangażowanie w projekt i staranność, z jaką starają się zgłębić życie dawnych mieszkańców tych ziem, budzi szacunek. A jednak w ich zachowaniach, pokazanych na filmie, w tych tańcach, połowach i innych rzeczach, wyczuwałem sztuczność, coś, co jest aktorstwem. Jak się ma to, co robią, do rzeczywistej kultury Galindów, tego wiedzieć nie mogę, nie jestem w tym specjalistą. Wrażenie odniosłem jednak takie, że jest w tym tyle samo kultury Galindów, co wyobrażeń na jej temat. Że gdyby to wszystko widzieli dawni Galindowie, oglądaliby to jak film o jakimś obcym sobie ludzie lub też pokładaliby się ze śmiechu - ja co prawda nie potrafię wskazać żadnej niezgodności, ale już oni by je pokazali.

Mimo to moje wrażenia są bardzo pozytywne. Nawet jeśli nie jest to prawdziwa Galindia, to jest to bardzo fajne dzieło sztuki, dalekie od jakiejkolwiek lipy czy kiczu. I z pewnością osiąga coś bardzo ważnego - pobudza do refleksji i do zainteresowania przeszłością tych ziem i nie tylko tych ziem. Atmosfera jest tam dobra i życzliwa. O czym zresztą świadczy również to, że ośrodek ten jest bardzo popularny mimo wysokich cen - jak mi mówili pracownicy, latem przebywa tam kilkaset osób dziennie, a i teraz, zimą, trochę gości było.


„Wpływ” do Galindii od strony jeziora


Jedna z sal jadalnych


Dwa widoczki z terenu ośrodka


Na zakończenie jeszcze jedno. W niedzielę, chcąc zobaczyć od środka kościół ewangelicki w Mikołajkach, przyszedłem tam w porze nabożeństwa, odpowiednika katolickiej mszy, i w mniej więcej połowie tego nabożeństwa uczestniczyłem jako świadek. Wrażenia mam raczej ponure. Smędzenie gorsze niż w katolicyźmie. Akcentowanie, że człowiek jest grzeszny, gorsze niż w katolicyźmie i mogące wywołać jeszcze gorsze skutki dla psychiki. To, co czytam na stronie parafii w dziale w co wierzymy, załamuje mnie. Pozostaje pytanie, na ile jest to typowe dla całego odłamu ewangelickiego, a na ile kwestia lokalnej specyfiki. Ale tego już nie będę sprawdzał. Podoba mi się natomiast to, że w ich śpiewnikach oprócz tekstów są również nuty. Gdybym miał taki śpiewnik i gdybym wiedział, co teraz, mógłbym z nimi zaśpiewać.

I takich bardzo zróżnicowanych wrażeń (jak również jeszcze innych, o których nie będę już pisał) dostarczyła mi lutowa pielgrzymka miesiąca. W marcu wybieram się pod Działdowo, nie wiem jeszcze dokładnie, gdzie, i okaże się, co mi to przyniesie.

Przemysław Kapałka

Komentarze: 9

[foto]1. Nie bardzo rozumiem • autor: Przemysław Kapałka (2015-02-21 18:29:22)

Nie bardzo rozumiem ten wpis. Zdaje się, że błędnie wnioskujesz (ciekawe, na jakiej podstawie?) że mieszkam w jakiejś dużej aglomeracji. Mieszkam w Olsztynie już ponad 40 lat i choć wolę energie Mazur i północnej Warmii, to te południowowarmińskie też mi odpowiadają. Same okolice Olsztyna może mniej, ale to dlatego, że Olsztyn. Już w Nowym Kawkowie jest ok.

Warmia to nie jest region o najmniejszym zaludnieniu nawet w naszym województwie. Mniejsze jest na północnym-wschodzie.

2. W Galindii mieszkaliśmy... • autor: Przedwieczny (2015-02-16 12:21:47)

W Galindii mieszkaliśmy przez kilka nocy ostatniej wiosny. Fajne miejsce, choć o charakterze zdecydowanie rozrywkowym, nie szamańskim, czy etnograficznym. Z rzeczywistymi Galindami ma to tyle wspólnego, że tam mniej więcej musieli kiedyś mieszkać. Ale jest ładnie, faktycznie ktoś włożył dużo pracy w urządzenie tego wszystkiego, jest kilka słowiańskich nawiązań. Atmosfera przyjazna, poza tym ogólnie świetne miejsce. Drogawo. Odludne, a przy tym dość komfortowe. Jeśli nawet jest bardzo dużo gości, to na tym terenie i nad jeziorem, przy kilku miejscach ogniskowych itd. to się wszystko jakoś tak rozkłada, że nie czuć obecności tych osób. No i niezłe trasy rowerowe w okolicy. Z dzieciakami można pojechać. W okolicy jest kilka fajnych miejsc do odwiedzenia z niezłą kuchnią. 

[foto]3. W Galindii mieszkaliśmy... • autor: Przedwieczny /Paweł Droździak (2015-02-16 12:21:47)

W Galindii mieszkaliśmy przez kilka nocy ostatniej wiosny. Fajne miejsce, choć o charakterze zdecydowanie rozrywkowym, nie szamańskim, czy etnograficznym. Z rzeczywistymi Galindami ma to tyle wspólnego, że tam mniej więcej musieli kiedyś mieszkać. Ale jest ładnie, faktycznie ktoś włożył dużo pracy w urządzenie tego wszystkiego, jest kilka słowiańskich nawiązań. Atmosfera przyjazna, poza tym ogólnie świetne miejsce. Drogawo. Odludne, a przy tym dość komfortowe. Jeśli nawet jest bardzo dużo gości, to na tym terenie i nad jeziorem, przy kilku miejscach ogniskowych itd. to się wszystko jakoś tak rozkłada, że nie czuć obecności tych osób. No i niezłe trasy rowerowe w okolicy. Z dzieciakami można pojechać. W okolicy jest kilka fajnych miejsc do odwiedzenia z niezłą kuchnią. 

4. Odradzam okolice olsztyna... • autor: (2015-02-16 15:56:44)

Odradzam okolice olsztyna czyli brąswałd, bukwałd itp. ogólnie gm. dywity ale też i gm jonkowo np. nowe kawkowo.  Bardzo ciężkie energetycznie tereny jak cała warmia i nie jest to tylko moja opinia. Mazury to zupełnie inna inszość, tak samo sama północ np. frombork, braniewo.

[foto]5. @info • autor: Przemysław Kapałka (2015-02-16 20:17:37)

1. Pod jakim względem odradzasz?

2. Ciekawa opinia, dotąd zawsze słyszałem bardzo dobre opinie o energii Warmii.

3. Frombork i Braniewo to też Warmia.


6. strasznie daleko, koniec świata • autor: Jerzy Pomianowski (2015-02-16 21:13:08)

Ciekawe. Tej części Polski zupełnie nie znam, ale w lecie będę jeździł między Fromborkiem a ruską granicą. Sprawdzę jak jest.

[foto]7. @Jerzy • autor: Przemysław Kapałka (2015-02-18 21:12:12)

Daj znać, jak będziesz się tam wybierał. Będę ciekawy, jak odbierzesz te tereny jako ktoś nieobeznany (lub mało obeznany) z ich historią.

8. wyprawa w nieznane • autor: Jerzy Pomianowski (2015-02-18 21:53:43)

Chętnie dam znać. Postaram się znaleźć jakieś informacje przed wyjazdem, żeby nie przeoczyć czegoś ważnego. Ponoć jakieś lasy z najwyższymi sosnami w Europie (sosny masztowe)?
Wybór miejsca był całkiem instynktowny. Dopiero po zamówieniu noclegów na lipiec odszukałem na mapie gdzie właściwie ten Frombork  jest.

[foto]9. @Jerzy • autor: Przemysław Kapałka (2015-02-19 20:15:44)

Odezwij się na priva, bo tu za bardzo odchodzimy na prywatną rozmowę.

10. Odradzam pod względem... • autor: (2015-02-20 17:53:38)

Odradzam pod względem energii jeżeli jesteś w stanie ją poczuć w sobie. Tak jest, ze wybywajac z b.duzych aglomeracji typu warszawka to każdy teren w miarę odludny (warmia ma chyba najmniejszą gęstość zaludnienia?) jest niesamowitym wytchnieniem, więc być może nie odczujesz tego co ja mieszkając tu ponad 10lat. Ale same nazwy miejscowości mówią same za siebie np. sętal, gady... nic dodać i ująć. Frombork, braniewo mimo, że warmia to już inna kraina poprzez morze i inni ludzie. Podobne przyciąga podobne. Elbląg np. też warmińsko mazurskie ale tylko obszarowo(województwowo) bo klimatycznie to przecież pomorze i bliżej im do Gdańska niż do zaściankowego olsztyn(k)a