Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2002-02-06

Wojciech Jóźwiak

Tatarakiem chleb przegryzając. Leśmian, czyli wstęp do szamanizmu
Leśmian w opowiadaniu 'Podlasiak' przedstawia świat szamanów

Weźmy jeden utwór Bolesława Leśmiana za przykład: opowiadanie "Podlasiak" z tomu "Klechdy polskie". Da się je streścić w trzech zdaniach: oto dwaj włóczędzy-żebracy, jeden bez ręki, drugi kulawy, na skraju lasu spotykają dębowego upiora, Podlasiaka, który nakłania ich, by spróbowali rzeczy, której brak im w życiu: pocałunku dziewczyny. Lecz słusznie obawiając się, że żadna zwykła kobieta ich nie zechce, chwytają leśną dziwożonę, która jednak, intrygując, doprowadza do bójki między nimi, po czym sama ucieka. Podlasiak ulatuje (jak każe natura drzewnych upiorów) do nieba, a obaj włóczędzy pozostają zawiedzeni z niczym. Tyle treści, reszta to Leśmianowskie budowanie magicznego nastroju.

W historii tej świat dzieli się na dwa obszary, w których obowiązują odmienne prawa: jest tam, po pierwsze, świat ludzki i zwykły, i po wtóre, tamten świat, świat nie-ludzki, świat cudów i niesamowitości. Ten zaświat mieści się w lesie. Ciekawe, że las jest zaświatem nie tylko u Leśmiana, gdyż tak samo był nim w wyobrażeniach dawnych Słowian, a może w wyobrażeniach wszystkich dawnych ludów żyjących na skraju dawnych lasów. Światem ludzkim są osady i pola, ziemia opanowana, oswojona i posłuszna. Zaświatem jest las, a więc przyroda żyjąca po swojemu, obszar jednocześnie mroku i tajemnic. Udziałem mieszkańców ludzkiego świata jest ich własna niepełność, co w opowieści poznać można po ich jawnym kalectwie: jednemu z włóczęgów brakuje ręki, drugiemu stopy. (W bliźniaczym opowiadaniu "Majka" ludzkiemu bohaterowi wprawdzie cieleśnie niczego nie brak, ale niepełność ma zapisaną w nazwisku: Marcin Dziura.) Świat ludzki ma też to do siebie, że jest zarazem bezpieczny i beznadziejny. Dwaj żebracy-włóczędzy mogą liczyć tu na podarowany kęs chleba i na to, że znajdą przy drodze jakieś pożyteczne dla siebie rupiecie. Ale przy tym do znudzenia znają ten świat i nie spodziewają się po nim nic, co by mogło ich zaskoczyć. Najwyższe, co można tu, po tej stronie świata osiągnąć, to ataraksja - doskonałe pogodzenie się ze swoim losem i doskonała obojętność na to, co wokół się dzieje. I dwaj żebracy tak właśnie patrzą na ludzi: takim wzrokiem, jakby widzieli "pień albo trupa". Osiągnęli ideał joginów-sadhu, buddyjskich arhatów albo greckich filozofów cyników.

Zmieni się to jednak, gdy przekroczą granicę lasu i wejdą w ten drugi, odmienny porządek. Za linią graniczną lasu, w nie-ludzkim świecie, są trzy szczególne rzeczy, a może cztery: jest śmierć. Jest miłość. Jest piękno - nie dla ludzkich oczu przeznaczone piękno przyrody. O czwartej rzeczy wspomnę później. Przy czym śmierć dziwnie mało różni się tutaj od życia. Wędrowcy spotykają się z nią, kiedy zasiadłszy pod dębem są świadkami śmierci tego dębu i jego pośmiertnej przemiany w Podlasiaka. Żyje więc ów "upiór" (jak nazywa go Leśmian) czy też nie żyje? Żył jako drzewo; oto umarł - ale stał się kimś człekokształtnym, więc jakby po śmierci żyje bardziej... Ale i w tej postaci czeka go kres. Lecz znów nie umiera ludzką śmiercią, tylko jakąś anielską, gdy porwany lekkością unosi się do nieba. Dziwożona, którą schwytają, też jest istotą, która nie należy do porządku żywych: kiedy syci swą przyjemność wyjadając miód leśnym pszczołom, jednocześnie daje im się kąsać, wystawiając się na ból i ich jad w sposób, którego żaden śmiertelny by nie zniósł. Zaświat czyli las jest więc strefą pośrednią pomiędzy normalnym ludzkim istnieniem a nieistnieniem zupełnym, jest "stanem pośrednim", antarabhava albo bardo, jak powiedzieliby tybetańscy buddyści. Co zgadza się z poglądem dawnych Słowian, którzy wierzyli, iż las jest siedzibą duchów przodków i innych nie całkiem cielesnych istot, i tych sprzyjających, i tych złośliwych. W lesie-zaświecie jest też miłość, ale nie jest to żadna z dwóch znanych ludziom odmian miłości: nie jest to więc ani miłość życiodajna, karmiąca, rodzinna, małżeńska i opiekuńcza, dająca bezpieczeństwo; nie jest to też miłość grzeszna, ta, która zostawia niesmak i brana jest za pieniądze. "Pocałunek" dziwożony, którego zdobycie proponuje kalekom Podlasiak, to miłość mistyczna i seks mistyczny, rzecz zupełnie nieznana ludziom Zachodu, ale pojawiająca się gdzieś w tantrycznych i taoistycznych rytuałach "lewej ręki" na Wschodzie. Kiedy Podlasiak przeobraża się z dębu, ma na pamiątkę swej przemiany pozostawiony sęk na czole. Z tym sękiem związane jest najsilniejsze doświadczenie z całego jego długiego roślinnego życia: kiedy to dziwożona swym nagim ciałem przywarła do jego pnia i o ten sęk zraniła swoje wargi, "ciesząc się ... śmiesznym widokiem krwi, która jej z warg w dłoń nastawioną skapywała". Mistyczna miłość graniczy ze śmiercią... Teraz, po swej roślinnej śmierci będąc w niby-ludzkim ciele, chce powtórzyć tamto misterium i wprowadzić w nie swych ludzkich towarzyszy. Domyślamy się oczywiście, że Poecie nie o "pocałunek" chodzi, a coś, czego ze względu na literacką przyzwoitość dosłownie nazwać nie chciał i nie mógł, a Podlasiak sam jest postacią falliczną, dębem-fallusem, o którego krwawi swe "wargi" dziwożona, czyli, tłumacząc to słowackie słowo, Dzika Kobieta. Zresztą Autor falliczność sęka, a przez to i samego Podlasiaka, niedwuznacznie podpowiada czytelnikowi, każąc upiorowi tak skomentować swój sęk na czole: "Los obdarzył mnie poznaką dziedziczną, która ... mogłaby tkwić w miejscu daleko mniej widocznym." Co znaczy także, że seks, skrywany w świecie ludzi, tu, w lesie-zaświecie, jest wystawiony na widok, o czym świadczy i sęk Podlasiaka, i nagość dziwożony. Czwartą i najważniejszą rzeczą, która jest w lesie czyli w zaświecie, jest - mówiąc nie-poetycznie - energia. Jest ona tym, co każe kalekim, wyczerpanym i znudzonym życiem włóczęgom uganiać się po lesie, obmyślać fortele jak schwytać dziwożonę, i wdawać się w bójki o swą (wątpliwą) zdobycz. I na tym polega wskazana przez Leśmiana droga do szamanizmu: świat ludzki, jawny, oswojony i materialny jest też nudny i beznadziejny, nie dający spełnienia i pozbawiony energetycznego zasilania. Źródła pełni i siły schowane są w świecie nieludzkim, którego "agencją" na ziemi jest las czyli anekumena, obszar ludzkim pługiem i siekierą nie zmieniony. Ale dostępu tam - po sens, pełnię i energię do życia, po (także) miłość - broni śmierć. To co istotne, dzieje się na pograniczu śmierci, w strefie pomiędzy bytem jawnym (ale beznadziejnym) a niebytem. Tam jest leśny zaświat, tam są dziwne istoty, które śmiałkom mogą, jeśli zechcą, udzielić wtajemniczenia. Ten obszar badał Leśmian, tak jak umie poeta. Ten sam obszar, tylko trochę inaczej, badają szamani.

A "zagryzanie chleba tatarakiem" to moment, kiedy porządek ludzki i jawny miesza się z porządkiem zaświatowym i tajemnym: kiedy pokarm wypracowany przez człowieka i jego kulturę (chleb) miesza się z darem dzikiej natury - tatarakiem.

"- A chleba nie wyżarła? - spytał znowu kulawiec.
- Wyżarła - wyznał z westchnieniem jednoręki.
- Tatarakiem go, widać, przegryzała... - domyślił się kulawiec."

Wojciech Jóźwiak

Milanówek, 6 lutego 2002, 4 dni po Dniu Niedźwiedzia

Bolesław Leśmian, "Podlasiak", "Majka", w: "Klechdy polskie", wyd. Universitas, Kraków 1999

Wojciech Jóźwiak

Komentarzy nie ma.