Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2010-10-21

Eryk Swarorzecki

Po tamtej stronie szaleństwa


Zacznę od pozornie przypadkowego zestawu przykładów, które mają jeden wspólny mianownik. Na początek epizod z bardzo dalekich Kresów Wschodnich, o którym lubiła opowiadać ze szczegółami moja Mama: "...Pewna dziewczyna po zawodzie miłosnym odeszła w nieznane i wszyscy myśleli, że popełniła samobójstwo, ponieważ na parę lat ślad po niej zaginął. Potem przypadkowo zobaczyły ją dzieciaki zbierające grzyby. Była naga i miała włosy do pasa. Gdy malcy zaalarmowały wieś, mieszkańcy ruszyli na poszukiwania i znaleźli ją. Próbowała uciekać i wyrywała się z taką siłą, że trzeba było czterech krzepusów, aby ją obezwładnić. Dziewczyna została umieszczona w zakładzie dla obłąkanych, gdzie wkrótce zmarła..." Nic w tym dziwnego, bo słynne dzieci-wilki również źle znoszą powrót do cywilizacji i żyją krótko. (Chyba że uda im się uciec na powrót do lasu, tak jak niedawno jednej Filipince.) Jeśli jednak chodzi o opowieść Mamy, zagadka jest w czymś innym: jak tamta Kresowianka wytrzymała te parę lat w LESIE i to w stronach, gdzie zimą jest ponad metr śniegu, a temperatury regularnie przekraczają minus 30 stopni?!

Tamten przykład był zapewne wyrazem desperacji i buntu. Czy to było TYLKO szaleństwo, a nie świadomy wybór alternatywnej WOLNOŚCI? Tego się już nie dowiemy, ale na pewno nie byli szaleńcami łagodni i artystycznie uzdolnieni Jaganie (Yahgan, Yagán) - wymarli mieszkańcy Ziemi Ognistej (południowego krańca Ameryki). Nie nosili ubrań, nie budowali nawet chat, mimo iż w środku zimy (na Półkuli Południowej jest to lipiec) - temperatura spadała do minus ośmiu stopni. (Wytępili ich misjonarze, bo kazali nosić ubrania, które w tamtych stronach były wiecznie mokre, co przyczyniło się do epidemii grzybic i gruźlicy - to inna historia.)

Kolejną mroźną ciekawostką jest joga tybetańska zwana TUMMO. "Tummani" (czyli mnisi praktykujący te sztuką cielesno-duchową) - żyją nago w jaskiniach bez drzwi i sprzętów domowych na wysokości ponad 2700 metrów w Himalajach. Urządzają też dorocznie osobliwe zawody: siadają wokół przerębli w temperaturach minus kilkanaście stopni i suszą na gołych grzbietach przemoczone prześcieradła.

A teraz dwie ciekawostki prosto z Polski: Mój sąsiad zza ściany słynął z tego, że przez całą zimę chodził w koszulce z krótkimi rękawami, a największy szok zaaplikował znajomym, gdy w sieci zamieścił gołą sesję zdjęciową wraz ze swoją małżonką... ZIMĄ NA ŚNIEGU I LODZIE. Tarzali się jak na plaży. Niestety, skończyło się to dla niech źle: bowiem prowadzili prywatne przedszkole, a po tym fakcie ktoś doniósł władzom i interes padł. Teraz chyba sprzedali lub zamienili mieszkanie i wynieśli się w inne miejsce.

Ostatni przykład dotyczy innej - pozornie odległej kwestii. Kilka lat temu pewien facet (bodajże z Wrocławia - nie udało mi się zdobyć adresu) ciężko zachorował i właściwie cudem uratował go jeden ze znanych bioterapeutów. Ten człowiek wrócił do pracy ale PRZESTAŁ W OGÓLE JEŚĆ. Mimo to po upływie pół roku był w dobrej formie i miał normalną wagę, więc zaczął poszukiwać placówki medycznej lub w ogóle naukowej, żeby zbadano, co się właściwie z nim stało? Abstrahując od kilku znanych (i przy tym bardzo prymitywnych) oszustw, nie znalazł nawet śladu zainteresowania. Reagowano tylko kpinami lub złością: "Kogóż mogą obchodzić takie dziwactwa i bezsensowne wyczyny! Daaaj pan spokój, bo mamy poważniejsze tematy!"

Co te wszystkie przykłady mają ze sobą wspólnego? Otóż wszystko, co jest pod względem ewolucyjnym nowe i przełomowe, w początkowej fazie może mieć cechy bardzo osobliwego wybryku-paragnomenu, który jednakże nie jest początkiem procesu chorobowego, tylko przekształca się w NOWĄ JAKOSĆ. Kiedy tą drogą powstanie nowy rodzaj ludzki? Ano, zapewne wtedy, gdy jakaś para odmieńców dochowa się potomstwa o trwale zmienionych cechach i nikt im w tym nie przeszkodzi! A kiedy NIKT im nie przeszkodzi? No cóż... Zapewne wtedy, gdy nowe właściwości staną się przysłowiową "brzytwą" - jakiej się chwyci zagrożony gatunek...

Żeby zakończyć niniejszy artykulik odpowiednia pointą, dodam parę rzeczy, które pozornie są całkiem dalekie: 40 procent mieszkańców Zachodniej Europy cierpi na dotkliwe bóle niewiadomego pochodzenia, na które nie pomagają żadne środki. Wśród młodzieży USA szerzy się plaga samookaleczeń. Zaburzenia emocjonalne, depresje, nerwice i samobójstwa stają się plagą przede wszystkim w krajach najbogatszych. Psycholodzy przysłowiowo dwoją się i troją, wymyślają coraz to nowe teorie, oskarżają rodziców i nauczycieli, starają się wyeliminować z życia dzieci i młodzieży jakiekolwiek "stresy" (nawet wymóg zwykłej odpowiedzialności, przyzwoitości i obowiązkowości!) - a jest coraz gorzej. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta. Wystarczy usunąć z życia danego człowieka zimno, głód, ból, strach, zmęczenie - a wtedy Życie samo straci sens, a BOLEĆ I MĘCZYĆ zacznie dosłownie WSZYSTKO, a nie będzie na to żadnego lekarstwa! Chyba że przyjdzie jakiś wielki kryzys i krach, który zmusi ludzi do szukania całkiem nowych rozwiązań awaryjnych i NOWYCH WARTOŚCI...

Do kompletu całkiem zaskakujących plag cywilizacyjnych można dołączyć także bulimię i anoreksję. Jak reaguje psychika człowieka, który od dziecka nie zaznał NATURALNEGO głodu? Ano, cały jego "garnitur' zachowań instynktowych i emocjonalnych dosłownie wariuje. Może być nawet tak, że w życiu tego samego człowieka wystąpi huśtawka skrajnych nastawień od chorobliwego obżarstwa do jadłowstrętu. Nie zapominajmy tez o seksie. Obok stereotypu wszechwładnej pornografii i kultu orgiastycznego hedonizmu, funkcjonuje też zjawisko w zasadzie nowe: SEKSOWSTRĘT (!). Według różnych źródeł, w Zachodniej Europie blisko 40 procent ludzi obojga płci, to osoby, które wyrzuciły seks ze swojego życia.

Aby tę naszą chorobliwie i karykaturalnie rozbuchaną "Cywilizację" ukazać odniesieniu ewolucyjnym i historycznym, przypomnę że różnego rodzaju przerosty i deformacje były cechą wszystkich gatunków wymierających: Mamut miał tak monstrualne siekacze, że nie mógł normalnie się odżywiać. Straszliwy tygrys szablastozęby był skutecznym mordercą. ale nie mógł normalnie jeść. Sześciometrowy leniwiec olbrzymi musiał na śniadanie zjeść dwadzieścia młodych drzewek, ale w powodu swojego gigantyzmu nie był zdolny do migracji, gdy nadeszła epoka lodowa. Megaceros (zwany też jeleniem irlandzkim) - z powodu posiadania czterometrowego poroża nie mógł żyć w lasach, więc tonął w bagnach. Można mnożyć podobne przykłady, a jeśli chodzi o rodzaj ludzki, to doszło do tak chorobliwej eskalacji, jeśli chodzi o agresywność, wybujałe ambicje, chciwość, megalomanię, nerwice, obsesje, różne psychozy oraz objawy skrajnego upośledzenia i dysocjacji, że już od dawna bezsilni są filozofowie, psycholodzy, socjolodzy, teolodzy... a nawet nacjonaliści pragnący zbudować jakiś "idealistyczny" kraj tylko dla SWOICH...

Kończę retorycznym pytaniem - jako pragnący uprzedzić ewentualne zarzuty, spadające na moją kontestacyjną głowę: Czy na pewno "zwariowałem" przez to, że stawiam na generalny ZWROT EWOLUCYJNY??? Jedno jest pewne: jeśli ktoś nie chce się w tym aktualnym szaleństwie XXI wieku zatracić, musi uruchomić wszelkie możliwe rezerwy duchowe i biologiczne... No i nie obejdzie się bez całkiem nowych relacji w dialogu Yin i Yang - czyli rewizji bardzo chorych i skrzywionych tradycji w kontaktach między Kobietą a Mężczyzną... :)))


Niniejszy artykulik dedykuję Halinie Baran - która mnie zainspirowała do kolejnego kroku naprzód w moich "apokaliptycznych" dążeniach autoewolucyjnych :)))


Eryk Swarożecki

Eryk Swarorzecki

Komentarze: 26

1. Pod kloszem • autor: (2010-10-21 11:47:54)

Żyjemy w świecie nadmiaru i mamy tyle jedzenia, dóbr i wszelkich uciech, że zaczynamy wariować od dostatku i tęsknić za głodem. Ta myśl nie jest mi obca.
Od siebie dodam tylko, że swego czasu mieszkałam w blisko Suwałk, czyli polskiego bieguna zimna. W dodatku trafiłam na wyjątkowo ciężką zimę i źle ogrzewany dom. Aby się uodpornić na przeziębienia odśnieżałam wówczas ścieżkę przed domem boso. Uświadomiłam sobie wówczas, że tak naprawdę nawet mieszkając w tej niedogrzanej chałupie nie wiedziałam, co to jest zimno. Realne zimno, takie jak łażenie bez butów po śniegu, jest nam praktycznie nieznane. Podobnie jak głód itp.

[foto]2. Kwestia bibliografii • autor: Krzysiek Joczyn (2010-10-21 12:42:02)

Wiem, że na Tarace panuje dosyć liberalny stosunek do bibliografii, ale zdaje mi się że jakieś granice tego liberalizmu powinny istnieć.
Ostatni przykład dotyczy innej - pozornie odległej kwestii. Kilka lat temu pewien facet (bodajże z Wrocławia - nie udało mi się zdobyć adresu) ciężko zachorował i właściwie cudem uratował go jeden ze znanych bioterapeutów. Ten człowiek wrócił do pracy ale PRZESTAŁ W OGÓLE JEŚĆ.
Czyli istnieje facet, który na bank nie spożywa posiłków, ale jak się nazywa i gdzie mieszka, to nie wiadomo. Delikatnie mówiąc: nie brzmi to zbyt wiarygodnie.

3. Problem WIARYGODNOŚCI lezy gdzieś obok :))) • autor: (2010-10-21 13:22:04)

Jeśli chodzi o ciekawostki sprzed lat 20 - czasem 30 - to swojego czasu "wrzała" od nich prasa, a czasem Telewizja (vide epizod na Osiedlu II Pułku Lotniczego na początku lata AD 1995). Nie dokumentowałem tych rzeczy, bo nie przewidywałem, że będę musiał do nich nawiązywać w publikacjach. Z tychże samym powodów nie mogę podac odnośników, więc sorry... Ukłony dla aktualnych i przyszłych Adwersarzy,

[foto]4. * * * • autor: Krzysiek Joczyn (2010-10-21 13:54:55)

Nie dokumentowałem tych rzeczy, bo nie przewidywałem, że będę musiał do nich nawiązywać w publikacjach.
No chyba nikt Pana nie zmuszał ;]. Czasopisma z dawnych lat są zazwyczaj dostępne w bibliotekach. Jeżeli faktycznie były to informacji od których "wrzało", to nie powinno być problemu ze znalezieniem ich, jeśli się oczywiście chce. Jest też prostsza metoda: przemilczeć niefortunny przykład ;] Pozdrawiam

5. Można się z tego pośmiać, ale... • autor: (2010-10-21 14:55:34)

Jest to kwestia jedna z wielu :) Mam mnóstwo zajęć, więc brakuje mi czasu aby grzebać w archiwaliach z połowy lat 1990-tych. Tego „niewygodnego” przykładu nie mogę jednak przemilczeć, ponieważ jest on dla mnie DOSYĆ WYGODNY :). Powód? Mam blisko 70 lat, jadam skromne śniadania, obiad raz na 3-4 dni, kolacji wcale, a mimo to mam lekka nadwagę (!) – potrafię też przejechać na rowerze ponad 30 km bez odpoczynku :) Kusi mnie, żeby się sprawdzić w ramach ostrzejszej głodówki, ale postanowiłem ten zamiar zrealizować podczas ewentualnych warsztatów w temacie „Twarda Ścieżka”... Mogę tylko jeszcze dodać, że słynny Sri Aurobindo właśnie przez pół roku nic nie jadł. (Pozornie absurdalnie brzmią informacje, że niektórzy Kosmici w ogóle nie posiadają UKŁADU POKARMOWEGO. :)))) Można się z tego pośmiać, ale „twardy” materializm w stylu marksistowskim wydaje mi się tu raczej niewskazany :)

6. Twardy materializm • autor: (2010-10-21 15:25:48)

Śmiem zauważyć, że marksizmu już nikt na poważnie nie cytuje, jest to ideologia, która dawno zmieniła się w obiekt muzealny, ale co do twardego "materializmu", twardych danych i innych twardości to jest on "wiecznie żywy". Na nim opiera się większość współcześnie dostępnej wiedzy. Łącznie z tą wiedzą, która umożliwia nam wysłanie maila, włączenie kaloryfera i odgrzanie obiadu w mikrofali.
Osobiście uważam, że większość filozofii można o kant d... potłuc, ale posiada ona dwie ważne dziedziny: logikę i metodologię nauk. A wstępem do tej drugiej powinny być porządne odwołania.

7. Marksizm ma się świetnie - "uczeni" nieco gorzej :) • autor: (2010-10-21 22:57:56)

Śmiem bezczelnie zauważyć, ze marksizm ma się dziś świetnie jak nigdy dotąd :) Bowiem Marks słusznie przewidywał, że kiedyś kapitalizm obłowi się na cudzej krzywdzie i nieludzkim wyzysku do granic zadławienia bogactwem, a wtedy dopiero nastąpi w miarę filantropijna redystrybucja. Słusznie też przewidywał (!) – że wtedy religia nie będzie potrzebna, ponieważ pospólstwo zachwycone namiastką „Raju” zapomni o rozterkach sumienia. Wszystko to się spełniło do joty... :))))) – ale Marks nie przewidział jednej rzeczy: że wtedy wystąpi syndrom „gnijącego i upadającego Babilonu” (Albo jak kto woli: „Rzymu”) – potem nieuchronnie nastąpi inwazja barbarzyńców. (Jak coś tej opcji nie zatrzyma – będzie inwazja Islamu, który jest cholernie odporny na pokusy cywilizacyjne.) Odnośnie zachłyśnięcia się zdobyczami nauki i techniki: każda jedna zdobycz obróciła się tak destruktywnie przeciw Człowiekowi, że zadufani naukowcy i technokraci nie przewidzieli tego w najczarniejszych snach. (Nie potrzeba nawet bomby atomowej, aby unicestwić ludzkość i wszystko co żywe. I vice versa: wszystkie niespodzianki historyczne (szczególnie rozpad komunizmu i eskalacja terroryzmu, plagi cywilizacyjne, a ostatnio „moda” na pozornie irracjonalne morderstwa, połączone z samobójstwem sprawców) – stanowiły całkowite zaskoczenie dla psychologów, socjologów, a nawet filozofów. (Natomiast mistycznie nastrojeni wizjonerzy zawsze trafiali w sedno i jakoś trafiają coraz skuteczniej :) Ktoś tu pyta o pedantyczne „odnośniki” z tytułami, stronami, datami, adresami i nagraniami? Gdybym pisał pracę doktorską w temacie, to może bym się postarał... :) Ale po co to robić, skoro doktorów i docentów namnożyło się tak bez liku – że w tak zwanym SMOGU INFORMATYCZNTM gubią się najtęźsi erudyci??? (A "Twarda Ścieżka" - to przede wszystkim umiejętnośc chodzenia na przełaj...)

[foto]8. * * * • autor: Krzysiek Joczyn (2010-10-21 23:51:43)

Bowiem Marks słusznie przewidywał,
Marksizm to nie są przewidywania Marksa. Krytyki kapitalizmu jest w dzisiejszym świecie stosunkowo sporo.
religia nie będzie potrzebna, ponieważ pospólstwo zachwycone namiastką „Raju” zapomni o rozterkach sumienia.
Nie wiem skąd pomysł, że do tego doszło ale obserwując choćby to co się ostatnio dzieje w naszym kraju to ciężko przyznać Panu rację.

Co się tyczy odnośników to nie są one jakimś uniwersyteckim szpanem tylko pewnym standardem dzięki któremu czytelnik może odnieść się w sposób rzetelny do tekstu autora. Niepoważna jest sugestia jakoby to czytelnik miał na ślepo wertować ogromny zasób piśmiennictwa tylko po to by sprawdzić czy autor nie wyssał sobie swoich informacji z palca.

[foto]9. Ja lubię kapitalizm • autor: Wojciech Jóźwiak (2010-10-22 00:25:47)

Eryku,
ja LUBIĘ kapitalizm.

10. Manowce "czystego" materializmu • autor: (2010-10-22 09:12:13)

W Polsce zapewne nigdy nie dojdzie do WTÓRNEJ REDYSTRYBUCJI KAPITAŁOWEJ jak na przykład w Anglii i paru innych krajach, gdzie standardy praworządności nieco przeważają na tymi gangsterskimi :) Bowiem w Polsce „chapactwo” jest wyzute z jakichkolwiek pozorów przyzwoitości, a tym samym amatorów łatwej i szybkiej forsy przybywa w postępie geometrycznym. Po drugie – polskim „nowobogackim” szybciej przewraca się w głowach, niż jakimkolwiek innym w Europie. W ogóle to jest tak, jak powiedział Czesław Milosz: „Europa zaczyna się na zachód do regionu Laby i Dunaju” (można by dodać – że jeszcze na północ od Bałtyku). Ja zaś dodaję: tu u nas i tam dalej na południe i wschód - bez grubej i ciężkiej PAŁY ani rusz! (Chyba że znajdą się skuteczniejsze i precyzyjniejsze metody ZBIOROWEGO ODZIAŁYWANIA MENTALNEGO.) Odnośnie „metodologii naukowej” – na człowieka nie ma NAUKOWEJ METODY, więc po co mnożyć teorie i teoryjki – które stają się przestarzałe, zanim zostaną rozpowszechnione? Dlatego wole polegać na „nagiej” intuicji, zmyśle obserwacyjnym, wyobraźni, sumieniu, wrażliwości, poczuciu sprawiedliwości, konsekwencji, determinacji i wielu innych (tak dziś pogardzanych!!!) cechach Człowieka. Wnikliwie wsłuchuję się też w sygnały od „Boga” (lub jak kto woli:, żywego i aktywnego HOLOMOVEMENTU – jak to określił wybitny fizyk kwantowy i naukowiec-odkrywca, David Bohm z Instytutu Massahutsets.) Generalnie: „naukowe” podejście do spraw ludzkich i cywilizacyjnych – czyli przysłowiowe „dzielenie wszystkich możliwych włosów na czworo” – to dalsze gmatwanie przysłowiowego „Węzła Gordyjskiego”. Tu trzeba po prostu ostrego miecza i celnego cięcia... Na koniec mam pytanie dla Szefa „Taraki”: - Ile zgarnąłeś kasy w swoim życiu – Waści Wojciechu??? :)

[foto]11. Lubię kapitalizm 2 • autor: Wojciech Jóźwiak (2010-10-22 10:52:49)

Na forsę nie narzekam :)

Eryku, zdaje się, że co innego rozumiemy pod słowem kapitalizm. Chapactwo, czyli bogacenie się na szwindlach, to nie jest kapitalizm, ani nie jest zjawiskiem nieodłącznym od kapitalizmu. Problem nie polega na tym, że (rzekomo) mamy za dużo kapitalizmu, tylko że mamy go za mało, a właściwie nie mamy. To co jest u nas, Stanisław Michalkiewicz nazywa "kapitalizmem kompradorskim" - tak nazywano to zjawisko w XIX-wiecznej Azji Wschodniej, gdzie wokół europejskich kolonialnych baz gromadzili się pośrednicy handlowi (czyli owi kompradorzy), którzy bogacili się na przywilejach jakie dostawali od Europejczyków na handel z nimi. Obecne polskie i inne chapactwo też opiera się na (nieformalnych) przywilejach czyli dojściach, a nie na wolnym rynku. Kapitalizm, żeby był sobą, potrzebuje jeszcze wolności, w tym wolności słowa, wolności udziału w politycznych decyzjach i wolności obracania pieniędzmi. W obecnej Polsce nie ma żadnej z nich.

Redystrybucja, o której wspominasz pozytywnie, to urzędowo zatwierdzona kradzież, czy nie?

12. Europa, Europa • autor: (2010-10-22 10:55:32)

W ogóle to jest tak, jak powiedział Czesław Milosz: „Europa zaczyna się na zachód do regionu Laby i Dunaju” (można by dodać – że jeszcze na północ od Bałtyku). Ja zaś dodaję: tu u nas i tam dalej na południe i wschód - bez grubej i ciężkiej PAŁY ani rusz!
Co Pan rozumie przez Europę? Kraj dobrze sytuowanych i kulturalnych ludzi, do których można podejść bez kija? Skąd czerpie Pan takie dane? Kiedy Pan tam był? Pracował Pan w tej Europie, mieszkał Pan, jadł z tymi cudownymi Europejczykami z jednej michy? Wydaje mi się po prostu, że hołduje Pan jakże popularnemu poglądowi, że Europa da się lubić, a Poland to dzicz i do tej Europy nie dorastamy.
Pracę mam taką, że codziennie mediuję pomiędzy Polactwem a Zachodem i to bynajmniej nie jako tłumacz w budce w hamburgerami ani poganiacz we knajpie na zmywaku. I co...? I nic. Ludzie są wszędzie tacy sami, różnią się powierzchniowo i NIGDZIE bez grubej i ciężkiej pały ani rusz. Pała czasami bywa jawna, czasami ukryta, czasami goła, czasami obita jedwabiem, ale wciąż jest to ta sama PAŁA.

13. Ech ta „cudowna, wolna i pełna miłości” Europa! • autor: (2010-10-22 21:42:54)

Zjeździłem Europę od Gibraltaru po Norkapp i od Sycylii po Krym. W Norwegii i Anglii byłem dwa razy. Ponieważ mój punkt widzenia nie jest zależny od przysłowiowego „punktu siedzenia” – więc od razu zauważyłem rzeczy, których „radośnie-twórczy” optymiści nie chcą widzieć, lub udają że nie widzą. Choćby na przykład ogromne slumsy afro-arabskie w peryferyjnych dzielnicach miast francuskich i nie tylko francuskich. Bo w Niemczech i zapewne innych krajach także jest coraz większa „mniejszość” islamska – która nie ma zamiaru się zintegrować, ale za to intensywnie mnoży się i popada w coraz większa determinację. Anglia jako najprecyzyjniej zarządzany kraj Świata (!?) – tę „integrację” wymusza administracyjnie i drogą kolejnych ustępstw, ale ja to postrzegam jako „neochamberlainizm” :) W Szwecji Norwegii nie chce się integrować mniejszość wietnamska, hinduska i afrykańska (ta ostania odnosi się coraz bardziej arogancko i agresywnie do miejscowych „białasów” – którzy NIEDAWNO przyjęli ich jak BRACI.) Tyle odnośnie „Raju”... (Nie będę opisywał tym razem PIEKŁA Afryki, Azji, i Ameryki Południowej bo tam nie byłem.) Nie zachłystuję się też promienną serdecznością i życzliwością zachodnich Europejczyków. Nasuwa mi się natomiast takie fajne określenie „toilet-paper-syndrome” – wszystko (zarówno gadżety elektroniczne, artykuły techniczne, jak i przysłowiowi „bliźni”) – stają artykułem jednorazowego użytku. (Nie pamięta się i nie poznaje na drugi dzień nawet partnera, z którym się spędziło upojną noc.) A wokół tego „Raju” kłębią się groźne miliardy zdesperowanych, głodnych i spragnionych szaleńców – z coraz większą zajadłością szturmujących coraz ciaśniej uszczelniane bramy. Kilkaset lat temu legendarne „poszukiwanie diabłów na główce szpilki” miało swój urok intelektualny i filozoficzny. Na dziś proponuje ina „zabawę” intelektualną: JAK DŁUGO WYTRZYMA STRUŚ Z GŁOWA SCHOWANĄ W PIASKU?

[foto]14. O co Panu w zasadzie chodzi? • autor: Krzysiek Joczyn (2010-10-23 13:32:16)

Marysia Borkowska zapytała Pana czy był Pan w tej "Europie" którą Pan tak wychwala. Pan pisze, że był i nie z tego ni z owego zaczyna tę "Europę" krytykować. Gdzie tu logika?

15. Odpowiedź jest prosta i stosunkowo krótka:) • autor: (2010-10-24 10:54:20)

odpowiedź jest prosta i stosunkowo krótka - jak na wagę problemu. Otóż mam „nieszczęsny” dar widzenia dwóch stron przysłowiowego „medalu” i dlatego tak ciężko jest mi wytłumaczyć, że nawet w krajach najsprawniej zarządzanych i najbardziej kulturalnych (!) – dochodzi jednak do bardzo groźnych skrzywień i błędów, a brak wyobraźni perspektywicznej ma wymiar globalny. Od czasów powstania Klubu Rzymskiego (1968) i legendarnego raportu U Thanta (1969) zagrożenia humanistyczne, demograficzne, ekologiczne rosną w postępie geometrycznym i nie robi się praktycznie NIC, mimo szumnych deklaracji. Pragnę też Panią Borkowską poinformować, że ludzie nie są JEDNACY. Przekonanie o „jednakowości” narodów, ras i ludzkich struktur mentalnych – gubi wszystkich filozofów, psychologów, teologów, polityków, reformatorów i ekonomistów (!) – od Platona i Chrystusa, aż do Gandhiego i Sorosa. (Z tej racji spece od uszczęśliwiania ludzkości do dziś nie wiedzą, dlaczego nie było i nie ma szans na demokrację w takich krajach, jak na przykład Irak. Iran, Czeczenia czy Afganistan i państwa afro-arabskie – nie było też nigdy „porządnej” (czyli krwawej i okrutnej) tyranii czy faszyzmu w krajach zamieszkałych przez skądinąd srogich Wikingów :). (Proszę uprzejmie przestudiować Historię: nawet najbardziej wojowniczy Wandale byli przede wszystkim rubasznymi sybarytami, a nie krwiożerczymi sadystami!) Jeszcze paręset lat temu prawie każda nacja i każda rasa mogła sobie żyć według swoich tradycji mentalnych – brutalnych i okrutnych, lub subtelnych i łagodnych. A dziś??? W krajach skandynawskich „syndrom złamanego Wikinga” owocuje plagą depresji i samobójstw – w Afryce „mentalność kacyka-macho” jest sprawcą coraz bardziej barbarzyńskiego ludobójstwa – a w tych widełkach mamy szaleństwo nieco bardziej umiarkowane, lecz także SAMONISZCZYCIELSKIE. Jednym słowem – najbogatsi beztrosko kontynuują swoją „Ucztę Baltazara” i udają, ze nie widzą czerwonych świateł alarmowych, błyskających zewsząd dookoła i układających się w złowrogie: „Mane – tekel –fares”...

16. Witam Eryku. • autor: (2010-11-01 19:27:50)

Odniosę się jedynie do tego, co znam z własnego doświadczenia. Chodzi o przyjmowanie pokarmów. Po dość długim przygotowaniu - zaprzestałem całkowicie przyjmowania pokarmów. Piłem jedynie wodę. Trwało to równo 50 dni. Z różnych przyczyn - tylko tyle. Jednak nie wynikały one bezpośrednio z braku pożywienia. Schudłem jedynie 4 kilogramy i miałem się świetnie. Badania krwi przed i po - były porównywalne. Piszę to jedynie w celach informacyjnych. Nic nie sugeruję! Każdy sam sobie układa swoje ścieżki :) Powodzenia - bez względu na decyzję.

17. Pytanie do Forusera • autor: (2010-11-01 19:41:20)

Dlaczego w takim razie ludzie umierają z głodu?

18. Czasem w „szaleństwie” jest METODA :) • autor: (2010-11-02 06:28:28)

Odpowiedź dla „Forusera”: jeśli chodzi o głodówkę leczniczą, to rekord najprawdopodobniej należy do jednej rosyjskiej nauczycielki, chorej na raka. Przez 60 dni głodowała i PRACOWAŁA – jeżdżąc autobusem na drugi kraniec miasta. Wyleczyła się. W relacji, jaką czytałem bodajże w latach 90-tych, nie było danych na temat zmian wagi – szokująco jednak nie schudła, choć pod koniec kuracji była nieco wycieńczona. (Mój rekord wynosi mizerne trzy tygodnie, ale linię odzyskałem – jeśli ktoś sobie zażyczy i poda inter-namiary, to pokażę, jak wyglądam przy swojej 70-tce :)))))) – hi, hi...) „Dlaczego ludzie umierają z głodu???” Pytanie powinno brzmieć: „DLACZEGO JEDZĄ?” Otóż jedzą dlatego, że łańcuch pokarmowy (zwany czasem „Systemem Wzajemnego Pożerania”) – napędza EWOLUCJĘ ŻYCIA. Z kolei ***Rozwój duchowy polega na wyzwalaniu się z rygorów ewolucyjnych, albo jak kto woli – podnoszeniu Ewolucji na WYŻSZY POZIOM. Po to są potrzebne różne „wyskoki” – czyli WYJĄTKI Z REGUŁY*** Czekam na dalsze, interesujące pytania od Pani Marysi!

[foto]19. WYTRWAŁOŚĆ • autor: Paweł Dudziński (2010-11-09 10:06:49)

SZanowny Panie Eryku ! Ze wzruszeniem i radością szytam Pańskie wypowiedzi ( artykuły ) poniewaz uwazam iz jest Pan człowiekiem o niepospolitej osobowości w przeciwieństwie do róznego typu ludzików wytrwale przezuwających intelektualnie - RACJONALNIE ( inaczej nie potrafią ) ten poczciwy świat ich otaczający. Przeto gratuluję poczucia humoru, erudycji i odwagi w zmaganiu z racjonalistycznym matrixem. Zyczę więc owocności w uzupełnianiu zasobów pól morfogenetycznych. Bowiem wyłacznie w taki sposób mozna zapewnić jakąś równowagę w zwariowanym matrixsie. Z powazaniem

20. Skoro już zhaczyliśmy o POLE MORFOGENETYCZNE... • autor: (2010-11-09 12:10:15)

Pawle! Skoro już zahaczyliśmy o „Pole morfogenetyczne Szypowa” - zwane czasem "Polem Torsyjnym" :) – to czuję się zobowiązany dodać, że polscy uczeni z najwyższej półki także maiewają do tych kwestii bardzo otwarte i zawansowane podejście. Na przykład Aleksander Zemanek lubi odwoływać się to Zasady Nieoznaczoności Heisenberga: „...Jeśli badacze nie wymyślą systemu logicznego, który będzie jeszcze bardziej uniwersalny: w którym na przykład matematyka, fizyka i chemia będą tylko szczególnymi przypadkami – nie zrozumiemy zjawiska Życia. Myślę, że podstawą problemu poznawczego jest sposób, w jakim opisujemy rzeczywistość: determinizm matematyczno-fizyczny niezmiernie je zuboża...” I niestety – dwaj wybitni astrofizyczny rosyjscy: Giennadij Szypow i Mikołaj Kozyriew zrobili krok dalej i... za to do dziś obrzydzają im życie ZADUFANI RACJONALIŚCI... :))))) Chodzi mi tu o jednowymiarowych, niejako "plaskich psychicznie" RACJONALISTÓW starej generacji. Kiedyś tacy przysłowiowo "liczyli diabły na główce szpilki" - teraz tępią "zbytnio niezależnych" myślicieli i UCZONYCH.

21. Odpowiadam ze pokojem godnym prawdziwergo MYŚLICIELA :) • autor: (2010-11-09 18:51:10)

PO PIERWSZE: Jesteśmy PO TAMTEJ STRONIE SZALEŃSTWA więc wszytko tu gra :)_______________________________________________________________________ PO DRUGIE: Mogę na te zastrzeżenia odpowiedzieć także NAUKOWO jak to czyni prawdziwy naukowiec: "...Czasem konkluzje wtórne, wynikajace ze zbyt daleko posuniętego skrótu myślowego, mogą się okazać wcale nie takie niedorzeczne..." Czy znasz może amerykańską, dość głośną historyjkę o aniołku, trzepotem swoich skrzydełek czyszczącym groźnie oblodzone i ośnieżone druty wysokiego napięcia? (Informuję,że ta metoda jest do dziś szeroko stosowana, bo lepszej nie wynaleziono :)))))) )

22. Opinia Ducha Taraki • autor: (2010-11-09 17:27:54)

Witam.
Duch Taraki z małą pomocą swego Wydawcy głosi oto co następuje:
1) Taraka myśli racjonalnie i nie pozwala pluć na racjonalizm.
Więcej, Taraka uznaje racjonalne myślenie, właściwe Nauce, za jedno z największych wspólnych osiągnięć ducha (ducha ludzi i duchów) i nie uważa, że kto odrzuci rozum, to wzniesie się na jakieś wyżyny - z takich dictów Taraka może tylko uśmiać się jak norka.
2) Taraka oświadcza, że racjonalne myślenie pospołu z logiką obowiązuje również w świecie duchów i gdy za przedmiot ma duchy. Taraka mówiąc to, wie co mówi, sam/a będąc kimś takim.
3) Taraka uważa, że kto nie zna tego, o czym mówi, to niech się nie odzywa.

23. Odnośnie DUCHÓW jako takich i tych z „Taraki” :) • autor: (2010-11-09 19:07:05)

DUCHÓW NIE MA! Istnieją natomiast zjawiska energetyczne i informatyczne, mające cechy DYNAMICZNEJ i AKTYWNEJ INTELIGENCJI – które są generowane w sposób jeszcze nie zbadany naukowo – nie zbadany w następstwie ograniczeń sformułowanych przez znakomitego polskiego uczonego, Aleksandra Zemanka.

24. DUCH zna Teorię Względność i stosuje się do niej! • autor: (2010-11-10 04:56:35)

:) Marciiin! Nie chcę Cię urazić – tylko jako „profesor”:))) nie istniejącego jeszcze „Uniwersytetu Ducha” – czuję się zobowiązany poprosić Cię, abyś swój lapidarny wtręt jednak bardziej rozwinął. Informuję też , ze moje określenie „DUCHÓW NIE MA” – było żartobliwą prowokacją – w dalszej części swojej wypowiedzi jasno dodałem, że DUCHY AKTYWNIE FUNKCJONUJĄ I DZIAŁAJĄ :) ________________________________________________________________________ Od siebie zaś dodam jeszcze co następuje: W kontekście Zasady Nieoznaczoności Heisenberga (a także Teorii Względności i innych koncepcji, będących dziełem MYŚLI WIELOWYMIAROWEJ) – BÓG funkcjonuje jako żywa i aktywna „Księga Akaszy”. Człowiek może w ramach MAGII (albo „Magiji” – jak mówił Alistair Crowley) – tworzyć lokalne „egregory” – czyli aktywne „myślotwory” – a czasem groźne i destruktywne „DEMONY” (Dlatego nikomu nie radzę zajmować się MAGIĄ! Kiedyś próbowałem i i co najmniej dwa razy wdepnąłem w bardzo paskudne g.... - choć być może efektownie zacząłem. Trzeci raz nie mam zamiaru!) Natomiast BÓG (czyli żywa i aktywna „Ksiega Akaszy”) – jest Bytem Wiekuistym i Ponadczasowym. Jest też Bytem ŚWIADOMYM SWOJEGO ISTNIENIA. Można się zawsze do Niego odwołać – On oświeca ludzi na miarę zaangażowania, poziomu osobistego i wagę zadawanych pytań. ___________________________________________________________________________ Dodaję tu mój jkolejny „print screen”: *****Bóg nie porazi niszczycieli Świata piorunami z jasnego nieba. Ale uzbroić tych, co Istnienie pragną chronić – potrafi... Ojjjjj – POTRAFI. Spodziewam się bardo groźnej i skutecznej „BRONI” BIOLOGICZNEJ***** Określenie „broń” ująłem w cudzysłów, ponieważ Bóg nikogo nie będzie ZABIJAŁ. Po prostu „uzbroi” dobrze rokujących „sapiensiaków” w nowe zdolności kreatywne i przystosowawcze – innym pozwoli jak najszybciej wymrzeć... Już kilka razy tak uczynił z Życiem ziemskim jako takim (bardzo szybko i radykalnie "przestrajając" cały system ekologiczny)– uczyni też następnym razem... a zapewne i JESZCZE NASTĘPNYM... :) Miał rację Albert Einstein: Bóg rzeczywiście NIE GRA W KOSCI...

25. Jeszcze o tym „aniołku” :)))) • autor: (2010-11-10 05:53:14)

Jest to historyjka całkiem banalna. Kiedyś na pograniczu USA i Kanady doszło do tak groźnego ośnieżenia ważnej magistrali energetycznej, że zarząd koncernu spodziewał sie wszystkiego najgorszego. bo nie istniała żadna metoda oczyszczania linii wysokiego napiecia Jeden z wiceprezesów zarządził „burzę mózgów” i zaanonsował: „Panowie, róbcie co możecie! Myślcie albo módlcie się. gdy już nic nie wymyślicie!” Po kilku godzinach bezowocnych debat, jeden z uczestników narady parsknął: „Pozostaje tylko porosić jakiegoś aniołka, aby skrzydełkami strzepnął to białe paskudztwo!” Wtedy Wiceprezes odrzekł: „Dobrze! Spróbujemy – poślę tam kogoś z nieco większymi skrzydłami!” – i oddelegował do roboty... swój osobisty helikopter! Okazało się, że wibracje powietrza, wywołane przez wirnik nisko lecącej maszyny – bardzo skutecznie strącały śnieg. Wystarczył jeden przelot i widmo lokalnej katastrofy zostało odegnane. __________________________________________________________________________ Podałem ten przykład tylko dlatego, żeby mi ktoś nie zarzucił, że dowcipnym wykrętem uchylam się od odpowiedzi na niewygodne zarzuty. Po drugie – mogę tym przykładem zilustrować tezę bardzo uniwersalną: „Myśl, która początkowo wydaje się żartem lub absurdem – może mieć zaskakujące następstwa o zasadniczym ciężarze gatunkowym”.

26. Wszystkie ...izmy mają to do siebie... • autor: (2010-11-09 18:27:54)

Wszystkie „... izmy” mają to do siebie, że po okresie trumfów (gdy grają rolę „największych osiągnięć i zdobyczy ludzkości”) – obracają się przeciw Człowiekowi. Jedynym wyjątkiem jest EMPIRYZM – czyli umiejętność porządkowania OBSERWACJI i korzystania z DOŚWIADCZEŃ. (Własnych i cudzych.) Przypominam: jeśli chodzi o umiejętność przewidywania kryzysów i wręcz katastrof humanistycznych - naukowcy mylili się ZAWSZE a mistycy NIGDY. Najbardziej chybione obietnice „naukowo-racjonalistyczne” – to budowa „Świetlanej Przyszłości”. *****Ze złą i mroczną religią – całe narody żyły przez tysiaclecia... Ateizm i arcjonalizm ZABIJA najpóźniej w trzecim pokoleniu***** (Dopisał: Eryk Swarożecki)