Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2008-10-13

Marek Plisiecki

Szamanizm i filozofia
Wiara i nauka, zwierzę i maszyna, filozof i szaman, objawienie i ekstaza, magia i wizja...


Wiara i nauka

Przyjmuje się często, że współczesną cywilizację zachodnią ukształtowały Oświecenie i chrześcijaństwo. Oświecenie wniosło, a właściwie zaakcentowało racjonalizm jako istotny element kultury, natomiast chrześcijaństwo pozwoliło określić wiele norm moralnych, obyczajowych i ideologicznych, jak na przykład monogamia, deklarowana równość wszystkich ludzi czy monoteizm. Można powiedzieć, że kultura europejska wypracowała pewien sposób funkcjonowania człowieka w świecie przyrody. Sposób nie wolny od napięć wewnętrznych. Racjonalizm i religię odczuwa się w dyskursie publicznym jako nosicieli wartości sprzecznych. Odczuwa się konflikt nauki i wiary.

Jeśli wierzyć prof. Barbarze Stanosz, racjonalizm (czyli nauka) jest rozwinięciem zdroworozsądkowego myślenia człowieka. Koryfeusze racjonalizmu traktowali go jako walkę z irracjonalizmem. Tadeusz Kotarbiński atakował "przesądy i zabobony", przez które rozumiał uleganie stereotypom - np. rasistowskim - i bezrefleksyjne kontynuowanie zachowań rutynowych, będących niekiedy dla autora "Traktatu o dobrej robocie" działaniami przeciwskutecznymi. Powszechne było w kręgach racjonalistów utożsamianie irracjonalizmu z religijnością, hipostazowaną (słynne Wolterowskie "Zniszczcie tego nikczemnika") w osobie Kościoła Katolickiego. Dzieje cywilizacji zachodniej przedstawiane są jako walka rozumu z ciemnotą, owocującą ekscesami nietolerancji religijnej i aktywnego nieuctwa - albo jako walka rozumu z naturą, skutkującą utopijno-totalitarnymi projektami ustrojów społecznych.

Mniej obecne jest w dyskursie publicznym wzajemne inspirowanie się obu zjawisk kulturowych: racjonalistycznej Nauki i chrześcijańskiej Religii. Tymczasem wpływ ten jest niezaprzeczalny. Organizacja społeczeństwa średniowiecznego - a więc okresu nazywanego lekceważąco Wiekami Mroków - oparta była w dużym stopniu na strukturach związanych z kultem religijnym, jednakże w praktyce struktury te tworzyły prawie wszystkie istniejące wówczas ośrodki naukowe. Człowiek Średniowiecza myślał i odczuwał w sposób bardzo religijny, przy czym naiwnością byłoby uznać, że religijność ta narzucana była ludowi przez kler wbrew oczywistym potrzebom ówczesnej ludności. W ramach struktur religijnych tworzono przecież określone metody uprawy roli i wzorce konsumpcji (okresy postu pozwalały uchronić "zasoby mięsne" przed skonsumowaniem w okresie zimy), reguły prowadzenia wojen nieprowadzące do wytrzebienia całej ludności objętych nimi obszarów, a także stworzenie systemów edukacyjnych, od nauki pisania począwszy.

Religia, niekiedy traktowana jako przeciwstawienie racjonalności - bo korzystająca nie ze zdroworozsądkowych inspiracji, lecz z przekazów dogmatów przyjmowanych na wiarę - w rzeczywistości nie jest programowo irracjonalna. Poza wyjątkowymi przypadkami, należącymi raczej do marginesu życia kulturowego (spory o teorię ewolucji, zdaniem Richarda Dawkinsa bezprzedmiotowe, gdyż "ewolucja jest faktem", a teorie ewolucji są teoriami objaśniającymi ten fakt, a nie zakładającymi jego istnienie) - religijna refleksja nad światem nie może w obecnej dobie funkcjonować w oderwaniu od objaśnień świata oferowanych przez naukę. Współczesny człowiek wie o wielu prawidłowościach w świecie, które ustaliła nauka, i uznaje je za pewniki - nie mogąc tym samym przyjąć dosłownie wielu informacji zawartych w tradycyjnym przekazie religijnym, jakie stanowią archaiczne kosmologie świętych ksiąg. Współczesny, nawet głęboko religijny człowiek korzysta w dużej mierze z odkryć naukowych i robi to w pełni świadomie (w przeciwieństwie do ludzi dawniejszych okresów, którym jakoby przedstawiano pewne fakty i dyrektywy praktyczne w zawoalowanej, religijnej formie). Musi więc również prawdy religijne traktować w określony sposób, a mianowicie nieustannie je weryfikować z punktu widzenia racjonalnego. Krótko mówiąc: zachować dystans.


Zwierzę i maszyna

Dystans ten - jak wskazują badacze odwołujący się do narzędzi antropologii kulturowej - jest charakterystyczny dla całej współczesnej cywilizacji. Zdaniem antropologa Andrzeja Wiercińskiego (któremu wtóruje tu znawca technologii twórczości, Jarosław Rudniański) obecny świat jest światem paradygmatu mechanizmu: wszystkie siły, jakie spotykamy wokół siebie, zarówno zjawiska społeczne jak przyrodnicze, traktujemy jako funkcjonowanie jakichś maszyn. Funkcjonowanie maszyny jest sposobem, w jaki tłumaczymy sobie produkcję, trawienie, edukację, rozrywkę czy miłość. Nienawidzisz kogoś? - zadziałała energia wprowadzona przez określony kanał komunikacyjny. Pada deszcz? - woda wylewa się z podniebnego zbiornika w postaci ciemnej chmury. Poprzednio te same zjawiska interpretowano inaczej. Antropomorfizowano (czy też animizowano) wszystko, co tylko dostrzeżono. Wszystkie istoty traktowano jako antropomorficzne, czyli podobne do człowieka. Niewątpliwie najważniejszymi elementami środowiska naturalnego były z tego punktu widzenia zwierzęta - biegające, zdolne do narodzin i śmierci, zatem najbardziej "podobne" do człowieka. A więc przypisywano im posiadanie duszy (łac. "anima") podobnej do ludzkiej.

Zgodnie z tym paradygmatem np. nienawiść była duchem, który wchodził w człowieka, kiedy ten go zaprosił lub stworzył odpowiednie warunki. Deszcz był łzami bóstwa lub przynajmniej wynikiem decyzji jakiegoś podniebnego płanetnika.

Na marginesie dodajmy, że w chwili obecnej paradygmat mechanizmu zdaje się przybierać nowy kształt, związany z rozwojem techniki informatycznej. Ogromna młockarnia czy parowy warsztat tkacki budziły przedtem podziw i grozę; w tej chwili podstawowym punktem odniesienia (a zatem również podziwu i grozy) staje się komputer. A jest to narzędzie nie tylko bardziej skomplikowane od młockarni (posługuje się tajemniczą "informacją" zamiast zauważalnych strumieni materii i energii w postaci buchającej pary czy wypadających z taśmy wytworów), ale także bardziej "inteligentne" - zatem łatwiej jest traktować je jako myślące, co jest niejako okazją, by traktować je na powrót bardziej antropomorficznie. Ponieważ samego człowieka, zwłaszcza jego mózg, coraz bardziej "komputeryzujemy" (omawia to bliżej publikacja "Człowiek Turniga" J.D. Boltera).

Paradygmat animizmu wydaje się bardziej "religijny", zaś mechanizmu - bardziej "naukowy". Można nawet przypuścić, że w potocznym dyskursie "religijność" jest wiarą w duchy (a najważniejszym, wszechobecnym duchem jest Pan Bóg), natomiast "racjonalność" to konsekwentne wyjaśnianie wszystkiego, co można spotkać na drodze życia, w duchu "mechanizmu". Racjonalista zdaje się patrzeć na świat jak na zbiór bezdusznych maszyn, natomiast człowiek religijny wolałby widzieć "ducha" w każdej maszynie.


Filozof i szaman

Racjonalizm, jako "podejście naukowe" jest w rzeczywistości metodą patrzenia na świat. Nie każdy racjonalista jest naukowcem - choć każdy z nich będzie chciał poznać i zrozumieć przynajmniej pewną część odkryć naukowych. Naukowiec w ścisłym tego słowa znaczeniu jest (i sam czasem tak siebie określa) rzemieślnikiem nauki, badaczem wykonującym określone procedury laboratoryjne lub terenowe. Tymczasem osoby, które zajmowały się definiowaniem racjonalizmu u zarania paradygmatu mechanizmu (była to właśnie wspomniana już epoka Oświecenia) były filozofami. Filozof to "miłośnik mądrości", a zatem ktoś, kto - upraszczając - zajmował się "myśleniem o myśleniu". Tradycja myślenia o myśleniu, zdaniem wielu badaczy charakterystyczna dla świata cywilizacji zachodniej, miała już za sobą długą tradycję w postaci choćby starożytnej filozofii greckiej - kształtującą nie tylko charakterystyczną dla Zachodu antropocentryczną aksjologię, lecz także podstawy nowożytnej matematyki (np. geometria Euklidesa).

W każdej kulturze zdarzają się ludzie szczególnego rodzaju: wyspecjalizowani w myśleniu, w refleksji. Zależnie od środowiska kulturowego eksploatują oni bądź określone dziedziny nauk (astronomia, medycyna), bądź skupiają się na ogólnych prawidłowościach bytu czy zasad poznania, a także formułują generalne refleksje dotyczące życia praktycznego. Tego rodzaju wyspecjalizowana mądrość - towarzysząca ludzkości w różnych formach, np. "siedmiu mędrców" antycznej Grecji, hinduscy riszi w zafascynowanych samoświadomością Indiach - nie jest prawdopodobnie charakterystyczna dla ostatnich 40 tysięcy lat istnienia ludzkości (kiedy to generalnie człowiek przeszedł do osiadłego, "miejskiego" trybu życia). Można założyć, że wcześniej, w ciągu nieporównywalnie dłuższego okresu, sięgającego setek tysiącleci, ludzie szczególnie predestynowani do refleksji stawali się szamanami, wyspecjalizowanymi w wyciąganiu teoretycznych (i praktycznych) wniosków z informacji o świecie, uzyskiwanych zgodnie z paradygmatem animizmu.

Można traktować szamana podobnie jak filozofa - jako wyobcowanego ze świata lub pełniącego w nim swoiste funkcje. Można traktować szamana jako szczególnego typu filozofa, który opiera swój obraz świata na koncepcjach animistycznych. Można także popatrzeć na szamana jako na osobę, która prowadzi szczególną formę życia wewnętrznego, autopsychoterapii i przeżywania emocji, ustawiając przez to z boku względem religii czy psychologii w powszechnym rozumieniu.

Filozof jest źle widziany. To, czym się zajmuje, uchodzi za nieżyciowe lub niezmiernie trudne. Dociekanie tajemnic bytu lub próba stworzenia pełnego, a więc łączącego wszystkie elementy wiedzy obrazu świata - wydaje się niefilozofowi zupełną ucieczką od rzeczywistości. Patrzy się tak nie tylko na filozofa, ale i na całą filozofię, której przypisuje się nadmierne związki z ideologią, na przykład marksistowską, lub z dostępną tylko powołanym problematyką religijną czy formalistycznym udowadnianiem wymyślonych założeń (takie znaczenie przybiera wyraz "scholastyka", odnoszący się do całej filozofii w poczuciu potocznym). Podobnie szaman - słowo pochodzenia tunguskiego, które przez rosyjski przeszło także do języków zachodnich - w miarę spopularyzowania w języku polskim staje się synonimem czarownika, sztukmistrza, magika, czy bioenergoterapeuty-oszusta. Nieufność wobec filozofa i szamana każe ich widzieć jako udających tylko, że poruszają się w sferze duchów i ideałów, podczas gdy są jedynie profesjonalistami w czerpaniu korzyści z iluzji.

O szamanizmie - rozumianym jako wierze w nawiązywanie bezpośredniego kontaktu z duchami - napisano wiele, od początku patrząc nań jako zjawisko obce i w związku z tym podejrzane. Pierwsze ujęcia - pisze Maria Kośko w monografii "Mitologia ludów Syberii" - traktowały szamanów jako sługi szatana, a potem szarlatanów, ewentualnie znachorów. Autorka ta podaje, że w roku 1770 (jest to m.in. data wyprawy kapitana Cooka do Australii) po raz pierwszy wyrażono pogląd, że "szamani uzewnętrzniają pewien system religijny". Następne koncepcje związane były bądź z traktowaniem szamanizmu jako formy religii: bądź powszechnego, a wczesnego etapu jej rozwoju (XIX-wieczny ewolucjonizm) bądź (jak robili to dyfuzjoniści wiedeńscy z początku XX w.) szczególnej formy uprawiania religii, związanej z zaburzeniami psychiki zdarzających się w charakterystycznych warunkach podbiegunowych, ze słynną "psychozą arktyczną" na czele. Ważną w nauce datą był rok 1951 (podaje się też: 1952) - opublikowanie pierwszego wydania dzieła Mircei Eliadego "Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy", traktującego szamanizm jako zjawiska religijnego, które dominuje na niektórych terenach, na innych stanowi zjawisko marginalne, ale nigdzie nie zanika zupełnie. Współczesny neoszamanizm uznałby za równie ważną datę rok publikacji dzieła Michaela Harnera "Droga szamana" (1980), która będąc swoistym podręcznikiem uprawiania szamanizmu w warunkach cywilizacji współczesnej, nie doczekała się dotąd [do 2007 r.] polskiego wydania. Mimo, że w Polsce dostępne są już "podręczniki" zarówno autorów obcych (Martine Ashe), jak autorów rodzimych (R. Palusiński).

Filozof i szaman są osobami trochę spoza zwyczajnego świata. Nie tylko są usuwani na szczególne miejsce czy wręcz na margines społeczności, lecz także sami się dystansują od codziennego sposobu życia. Ludzie czerpiący swą wiedzę z książek - którzy w Średniowieczu nie byli przecież codziennością (stąd np. Brocchieri omawia intelektualistę jako osobny typ średniowiecznego człowieka) są odbierani z nieufnością, choć uznaje się potrzebę ich istnienia w kulturze. Podobnie szaman - nawet w społeczeństwach przedpiśmiennych, gdzie (zaryzykujmy to twierdzenie) prawie każdy dążył do stanów transowych i wizji - obserwowany był i oceniany z zewnątrz za pomocą innych kryteriów niż stosowanych przez samego siebie. Filozof zajmuje się językiem i prawdą zawartą w znaczeniu słowa. Szaman bada tajniki innego świata vel własnej wyobraźni. To, czy uznają się przy tym za mądrzejszych od innych, albo zdolnych do zmieniania świata za pomocą środków związanych ze swą profesją, zależy od czegoś innego niż samo bycie szamanem czy filozofem. Zależy od tego, jak widzą ich inni. Oraz od takich spraw jak poziom moralny czy - w bardzo istotnym stopniu - od tego, jak poważnie traktują swe powołanie.


Objawienie i ekstaza

Pierwotność szamanizmu, stwierdzana niezależnie od światopoglądu czy założeń metodologicznych, każe badaczom postawić sobie niebezpieczne pytanie: czy religia nie stanowi czasem po prostu różnych wariantów szamanizmu? Wydaje się, że zachowujący obiektywizm badacz nie powinien mieć trudności z udzieleniem odpowiedzi twierdzącej. Tymczasem żaden szanujący się wyznawca dowolnej religii odpowiedzi takiej nie udzieli. Dlaczego? Może dlatego, że uważają szamanizm za inną religię od własnej. Przede wszystkim jednak na przeszkodzie stoi owa bezpośredniość nawiązywania łączności ze światem nadprzyrodzonym. Religia - w przyjętym rozumieniu - zakłada pośrednictwo: poprzez przepisy rytualne i przykazania, święte księgi. Religia jest zawsze objawiona. Jest wynikiem bezpośredniej interwencji Nadprzyrodzonego w świat profanum, która nastąpiła przeważnie w związku z jakimś pojedynczym człowiekiem (którego Bóg posłał lub wybrał). Na podstawie tego wkroczenia Boga w zwykłą rzeczywistość rozwija się zespół znaków kulturowych, norm, rytuałów i hierarchii kapłanów lub świętych, z których część w jakiś sposób "odnawia" owo doświadczenie kontaktu z bóstwem. Przy takim podejściu szamanizm byłby religią powstającą wciąż na nowo, a każdy szaman jawi się jako potencjalny prorok czy mesjasz. Robi to za pomocą metodycznego, indywidualnie dopracowanego - choć nierzadko będącego przedtem przedmiotem studiów i ćwiczeń odbywanych pod kierunkiem nauczyciela - wprawiania się w szczególny stan świadomości, nazywany transem lub ekstazą.

Dlatego tak pojęta religia dyskredytuje szamanizm, traktując go nie jako formę religii, lecz próbę znalezienia religii przez człowieka, któremu nie dane jest jeszcze objawienie. Zaleca się takiemu poszukującemu, aby skorzystał z objawienia już udzielonego i niejako "sprawdzonego społecznie", by nie pogubił się i nie naraził na niebezpieczeństwo popełnienia błędów podczas swych poszukiwań. Szamanizm jako metoda - metoda znalezienia kontaktu ze światem nadprzyrodzonym, polegająca na wywoływaniu w sobie bezpośrednich doznań o charakterze ekstatycznym i sprzecznym ze zwykłymi sposobami odczuwania świata - jest traktowany jako niepotrzebny, skoro stosowne objawienie już nastąpiło i skoro można je przekazać za pośrednictwem określonego Kościoła.

Zwolennik szamanizmu zwróci uwagę na to samo, na co zwracali uwagę filozofowie Odrodzenia i wielu tradycji empirycznych: na ryzyko związane z pośredniością. Poznanie pośrednie może być zdeformowane; autorytet, także naukowy i moralny, wymaga weryfikacji. Obowiązkiem człowieka jest, według filozofa, samodzielne myślenie, czyli pełna weryfikacja przejętych od innych schematów myślowych, a także niecofanie się przed tworzeniem schematów własnych. Religią szamana jest jego własna religia - objawienie, którego doświadczył osobiście, tak że pośrednicy stali się zbędni. Metodą szamana może być oczywiście gotowy już schemat inicjacji, obecny (lub umyślnie wyszukiwany) w praktykach i instytucjach religii; ktoś, kto jest szamanem nie uważa się za przeciwnika czy nawet modyfikatora religii, lecz za tego, który ją w pełni urzeczywistnia. Taki sposób podejścia propagowany jest także przez pewne kręgi buddyjskie czy nawet chrześcijańskie, w których próbuje się ożywić tradycyjną religijność przez zastosowanie technik medytacyjnych (ćwiczenia oddechowe, techniki skupiania uwagi), bez świadomego przyjmowania pełnego obrazu świata przedstawianego przez kulturę i religię społeczności, które wytworzyły te techniki. Przeciwnicy tego rodzaju praktyk stoją zaś na stanowisku, że nie można ich stosować bez przyjęcia światopoglądu, który np. przestanie być chrześcijański, a stanie się światopoglądem hinduisty, choćby sam zainteresowany tego nie zauważył.

Filozof chce samodzielnie poznać (przemyśleć) świat. Szaman pragnie funkcjonować w zaświatach. Klasyczny filozof stosuje zatem metodę sceptycyzmu: sokratejskie "wiem, że nic nie wiem" czy kartezjańskie cogito, ergo sum wypowiedziane jako konkluzja procesu wątpienia w kolejne elementy świata zjawiskowego są tylko przykładami stosowania wątpienia jako narzędzia poznania. Szaman nie wątpi metodycznie w świat, który go otacza - przeciwnie, on wierzy w jego realność bardziej niż zwykły człowiek. Szamańska metoda polega bowiem na przyznawaniu rzeczywistego bytu temu wszystkiego, co istnieje w ludzkiej wyobraźni.


Wyobraźnia i codzienność

Wydaje się, że animizm nie jest założeniem, jakie musi przyjąć kandydat na szamana. Przeciwnie - animizm jest dopiero odkryciem, jakiego dokonuje szaman, kiedy konsekwentnie uzna świat wyobraźni za równie rzeczywisty jak codzienność. Po pewnym treningu zaczyna on wyobrażać sobie nie tylko określone przedmioty, będące kombinacjami dawniejszych spostrzeżeń, ale także bardziej rozbudowane sytuacje, w których podróżuje on po nieznanych przedtem terenach, spotykając różne istoty, z którymi może nawiązywać kontakt.

Ten trening wyobraźni łączy w sobie różne elementy wywoływania halucynacji, w które wchodzą zarówno najnaturalniejsze dla zwykłego człowieka marzenia senne (szaman koncentruje się na własnych snach, przypominając je sobie chcąc je przeżywać z wiedzą, że śni), wytrącenie się z rytmu normalnego funkcjonowania przez głodówki i inne praktyki deprywacyjne, łącznie z zadawaniem sobie bólu, jak też stosowanie środków bezpośrednio oddziałujących na mózg - wywoływanie niedotlenienia przez podduszanie się lub wstrzymywanie oddechu oraz zażywanie środków halucynogennych. Przede wszystkim jednak szaman uczy się kierować swoimi wyobrażeniami, a zatem wywoływać je poprzez rodzaj autohipnozy i dbać o to, by ich przebieg był w jakimś sensie kontrolowany. Szaman uczy się odbywać w swej wyobraźni podróże, których celem jest spotkanie się z duchami górnego lub dolnego świata, spotkanie swego ducha opiekuńczego, dokonanie zabiegu leczniczego lub destrukcyjnego wobec innej osoby bądź wykonanie jakiejś innej czynności magicznej.

Centralne dla szamanizmu pojęcie "duszy" jest zwykle zupełnie inne niż w wielkich religiach współczesności, które, jak się zdaje, traktują duszę jako pojedynczą "substancję", składającą się jednak z różnych części (tak podchodzi do tego "etyka" katolicka, będąca w istocie wykładem swoistej antropologii czy psychologii); jest to podejście starożytne, występujące m.in. w filozofii Platona. Szamanizm zakłada nie tylko duszę podzielną (której część można wykraść, utracić, a także odnaleźć i sprowadzić podczas podróży w zaświaty), ale wręcz wielość dusz. Dusze te funkcjonują w jakimś systemie hierarchicznym, mogą harmonijnie współdziałać. Niektóre mogą gubić się i umierać - co przynosi cierpienie i rozmaite inne szkody duszom pozostałym.

Zaś niektóre z tych dusz udają się w podróże szamańskie.


Magia i wizja

Związki szamanizmu z magią są równie trudne do określenia jak związki szamanizmu z religią. Czym innym jest bowiem sposób patrzenia na magię szamana i nie-szamana. Według klasycznej definicji magia jest sposobem wpływania na rzeczy w sposób inny niż naturalny. Magię można więc uprawiać za pomocą obrzędów (wypowiadając w ten sposób prośbę lub nakaz wobec świata nadprzyrodzonego, by jego przedstawiciele coś zmienili w świecie zwykłym), za pomocą manipulowania energią zawartą jakoby w przedmiotach - przez manipulowanie tymi przedmiotami lub też przez oddziaływania na rzeczy pośrednio, dokonując operacji na ich symbolach (wizerunkach, np. lalkach przedstawiających człowieka, albo elementach pochodzących od rzeczy bądź mającej z nim w przeszłości jakąś styczność, jak kosmyk włosów lub chustka). Pierwszy z tych modeli magii kojarzony bywa z szamanizmem, choć w rzeczywistości odpowiada on najbardziej temu, co praktykowano już w nowożytnej Europie, powołując się na tradycje biblijnego króla Salomona, pod nazwą teurgii lub goecji (opartej na publikowanej od XVI w. księgi "Mały kluczyk Salomona", poświęconej wywoływaniu siedemdziesięciu dwóch duchów za pomocą ściśle określonych rytuałów).

Wydaje się, że szamanizm nie może być traktowany jako stosowanie magii - z zasadniczego powodu. Skoro szaman uznaje, że ma bezpośredni kontakt z innym światem, gdyż jego wyobraźnia umie się w tym świecie poruszać, to nie jest on pośrednikiem między światami, lecz oddziałuje jako szaman na inny świat, a nie na świat codzienny. To, czy dzięki temu zachodzą jakieś zmiany w świecie codziennym, nie jest dla niego ważne, gdyż zaawansowany szaman (na przykład z amazońskiego plemienia Indian Jívaro, jeśli wierzyć relacjom M. Harnera) uważa inny świat za jedyną godną uwagi rzeczywistość. To świat wyobraźni i duchów jest rzeczywistością, a problemy zwykłego świata okazują się tylko jego cieniami.


Podsumowanie

Zagadnienie szamanizmu zostało tu tylko zasygnalizowane. Samodzielność poszukiwań i empiryczność szamana jest w tej chwili czymś tak egzotycznym w kontekście wielkich religii - łącznie z buddyzmem, stosującym niekiedy techniki oficjalnie wywodzące się wprost z szamanizmu (np. tybetański bon), że trudno uznać szamanizm za religię dostosowaną do współczesnych warunków intelektualnych człowieka XXI stulecia. Od XX w., a może nawet od epoki Oświecenia, religia wydaje się zajmować pozycję defensywną wobec nie-antropomorficznego paradygmatu odbioru świata.

Odkrycia na polu, które eksplorował od tysiącleci szamanizm, są jednak ponawiane przez współczesną naukę i wykorzystywane w różnych, często praktycznych, celach. Związki obecnych technik sprawowania władzy przez szczególne techniki udzielania informacji (tzw. pranie mózgu, o którym ciekawą pracę napisała Denise Winn) i wywoływania uzależnień (narkotyki, sekty) z metodami stosowanymi przy tzw. inicjacjach szamańskich są tyleż oczywiste, co mało uświadamiane. Być może wiedza o szamanizmie powinna być szerzej rozpowszechniona, co pozwoli ją umiejscowić w szerszym kontekście.


Marek Plisiecki


Opublikowane po raz pierwszy w: Forum Klubowe, nr 5 i 6 (29 i 30) 2006 r., s. 141-147; w obecnej postaci dokonano niewielkich poprawek, głównie stylistycznych. W "Tarace" za zgodą czasopisma.

Wybrana literatura

M. Ashe, Szaman naszych czasów. Szamańska droga ku oświeceniu, Gdańsk 1999

J. D. Bolter, Człowiek Turinga. Kultura Zachodu w wieku komputera, Warszawa 1990

D.R. Dawkins, Ślepy zegarmistrz czyli, jak ewolucja dowodzi, że świat nie został zaplanowany, Warszawa 1994

N. Drury, Szamanizm, Poznań 1994

M. Eliade, Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, PWN 1984

M. Fumagalli, B. Brochieri, Intelektualista [w:] Człowiek średniowiecza (red. J. Le Goff), Warszawa 2000

M.M. Kośko, Mitologia ludów Syberii, Warszawa 1990

A. Nawrocki, Szamanizm i Węgrzy, Warszawa 1988

R. Palusiński, Szamanizm w praktyce, Kraków 1999

J. Rudniański, Homo cogitans. O myśleniu twórczym i kryteriach wartości, Warszawa 1981, wydanie II rozszerzone

B. Stanosz, O racjonalności przekonań, http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2336

J.S. Wasilewski, Podróże do piekieł. Rzecz o szamańskich misteriach, Warszawa 1979

A. Wierciński, Magia i religia. Szkice z antropologii religii, Kraków 1994

D. Winn, Manipulowanie umysłem. Pranie mózgu, warunkowanie, indoktrynacja, Warszawa 2004, wydanie 2


Marek Plisiecki

Komentarzy nie ma.