Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2014-02-09

Wojciech Jóźwiak

SyncNet - czyli co jeszcze można zrobić z siecią?

Sieć czyli Internet – jak sama nazwa sieć, net, wskazuje – miała być siecią właśnie, czyli układem połączeń każdego z każdym (P2P, peer-to-peer). Dlatego m.in. kiedyś zainteresowała się tym wynalazkiem armia USA, ponieważ taka sieć połączeń pomiędzy dowództwami byłaby dużo bardziej odporna na wrogi atak niż struktura zarządzana centralnie.

Jednak w sieci czyli w Internecie wciąż podnosiły i podnoszą głowę rozwiązania oparte na centralach – czyli rozwiązania będące zaprzeczeniem idei sieci.

Ideałem sieci byłby system bezpośrednich połączeń pomiędzy komputerami. Komputery przelewają pomiędzy sobą pewne treści. Ich użytkownicy siedzący przy ich ekranach komunikują się ze sobą bezpośrednio. Ale najważniejsze jest coś innego: że treści-informacje nie są ani skupione w pewnym centrum, ani przez to centrum zarządzane. Nie ma centralnych nadajników, które narzucają innym swoją politykę informacyjną i na które ktoś mógłby nałożyć cenzurę. Taka sieć nie ma ważniejszych ani mniej ważnych obywateli, nie ma też podziału na aktywnych nadawców i biernych odbiorców. Co równie ważne, taka sieć jest odporna na uszkodzenia. Treści-informacje krążą w niej w mnóstwie kopii. Jeśli coś się stanie nadawcy pewnej informacji, informacja ta nie zginie, bo ileś jej kopii (tysiące, miliony, miliardy) w sieci pozostanie.

Jak napisałem wyżej, w ramach Internetu systematycznie zwyciężają rozwiązania przeciwne tej idei czyli oparte na centralach. Pierwszą taką centralizacją jest instytucja serwera. Teoretycznie mógłbyś wysyłać swoje pliki w świat, na czyjeś żądanie – czyli na sygnał „coś-mi-daj://”. Ale co będzie, kiedy ktoś, pewien internauta, takie żądanie wyśle, a twój komputer będzie wtedy wyłączony? Nie dostanie pliku od ciebie. Aby temu zapobiec, właściciele niektórych komputerów zobowiązali się, że swoje kompy będą trzymać pod prądem 24 h na dobę i 365 lub 6 dni w roku i wyręczą cię w obowiązku bycia na każde zawołanie, kiedy ktoś od ciebie będzie czegoś chciał. Na żądanie http:// wysyłają twoje strony i protokołem SMTP pobierają i wysyłają maile na twoją skrzynkę. Z serwerami każdy z nas (współ)żyje od początku posługiwania się Internetem i każdy z nas jest przypisany do przynajmniej jednego serwera. (Ja korzystam z usług dwóch firm serwerowych od stron: jedna obsługuje Tarakę, druga AstroAkademię; i z dwóch firm od maili.)

Sieć z serwerami wygląda już inaczej niż sieć „idealna”: jest naprawdę siecią serwerów, czyli to serwery tworzą sieć, a poszczególni użytkownicy ze swoimi kompami są do nich jednostronnie przypięci niby prosięta u wymion maciory.

Pig with piglets
Ze strony: Tamil Nadu Veterinary and Animal Sciences University (TANUVAS)

Kiedyś, dawno już temu, wykonano następny krok w kierunku centralizacji. Skoro użytkownicy sieci i tak są przypięci do serwera, to dla firmy mającej ten serwer będzie lepiej, jeśli nie będą poza ten serwer w ogóle wychodzić! Albo jak najwięcej czasu spędzać będą w obrębie (stron, maili itd.) nadawanych z tego serwera. W ten sposób instytucja sieci cofa się w rozwoju do stanu bycia czymś w rodzaju telewizji, gdzie treści są nadawane z centrali. Różnica taka, że w ramach tej telewizji można sobie pogadać (przeważnie raczej popisać i powysyłać zdjęcia lub videa) z innymi tele-oglądaczami. Dalszy krok jest taki, że centrala przestaje mieć ambicje nadawać jakichkolwiek treści od siebie, a to co robi, polega na czymś innym: na tym, że centrala formatuje treści, którymi wymieniają się użytkownicy, jej klienci. Każdy z nas zna przynajmniej jedną (niemal) doskonałą realizację tej idei: jest nią Facebook.

Takie pseudo-sieci jakiś czas temu nazywano silosami. Nie wiem czemu ta nazwa jakoś się nie przyjęła.

Tu jeszcze konieczne rozróżnienie. W sieci połączeń każdego z każdym odbywają się (mogą się odbywać) działania dwóch zasadniczo różnych rodzajów. Pierwsze, to komunikacja typu rozmowy przez telefon. Ja wiem, z kim chcę się skontaktować, znam odpowiedni jego adres i używając tego adresu z tą osobą (raczej z jej komputerem) się łączę. Tak działa Skype, zresztą system wzorowany co do swej funkcjonalności na tradycyjnym telefonie, do tego stopnia, że dzwoni. Ale w tym przypadku sieć jest wykorzystywana tylko ułamkowo, właściwie mogłoby jej nie być, a wystarczyłoby, gdyśmy ja i mój rozmówca mieli jeden „kabelek” łączący tylko nas.

Drugi rodzaj działań jest inny i dopiero w nim sieć nabiera swojej właściwej sieciowej jakości. To P2P, peer-to-peer – w tym systemie każdy komputer włączony do tego systemu przechowuje i rozsyła na żądanie dalej treści-informacje, które mogą się przydać komukolwiek z tego systemu. Tak działają torrenty (zob. BitTorrent) – na przykład torrenty.org.

logo torrenty.org

Wrzucasz do tego systemu film, książkę lub piosenkę, a każdy, kto ją ściągnie na dysk w swoim kompie, od razu staje się kolejnym nadawcą tego pliku, który przekazuje go dalej. Każdy (komputer) tu jest jednocześnie odbiorcą i nadawcą, serwerem i klientem, a plik, które zaistniał w tym systemie jest „wszędzie” – zmagazynowany jest na (bardzo) wielu dyskach indywidualnych komputerów i przemieszcza się po łączach sieci w postaci małych fragmentów (na które jest cięty przez oprogramowanie tego systemu).

Z połączenia tysięcy-milionów indywidualnych komputerów powstaje nowa jakość – właśnie sieć. Nie-redukowalna już do matek-serwerów i klatek-silosów. (Klatek luksusowych, ale klatek. Facebook ma coś z ducha obozu-łagru w wydaniu oczywiście soft. Dowodem na to jest obserwowane i postępujące zdziecinnienie, infantylizacja tego, co ludzie tam „siłą rzeczy” wypisują, dotyczy to także ludzi skądinąd poważnych. Im polecam: http://www.youtube.com/watch?v=UteLemQOQTs.)

Prócz torrentów, stricte-sieciowym wynalazkiem jest sieciowy pieniądz, którego najbardziej znaną realizacją jest Bitcoin.

Wszystkie te znane (albo nie) rzeczy przypominam dlatego, że parę dni temu przeczytałem o projekcie torrentowej przeglądarki WWW czyli czysto sieciowego systemu wymieniającego strony WWW. Więcej o tym przeczytasz tu: SyncNet, czyli Internet oparty o sieć P2P, i tu: Przeglądarka oparta na BitTorrencie jako sposób na cenzurę internetu? Niezwykły pomysł. Oraz w oryginalnej zajawce Jacka Minardiego, autora idei SyncNetu.

Niestety, za mało jestem biegły w informatyce, żeby od razu uruchomić torrentową i syncnetową wersję Taraki. Chętnie dowiem się od Kogoś bieglejszego, jak to zrobić – na wskazówki chętnie czekam!

Na koniec pytanie: po co? Po co obok istniejącej sprawdzonej sieci WWW opartej na centralnych serwerach budować, jeszcze raz od początku, równoległy system peer-to-peer torrentowy? Co to rozwiązanie robi takiego, czego nie robi sieć dotychczasowa?

Przede wszystkim, ta nowa sieć WWW jest odporna na cenzurę i na próby rządowego zarządzania.

Po drugie, jej treści czyli strony są odporne na wyłączenia serwerów. Co łatwo pokazać na przykładzie Taraki. Taraka zawiera teraz 35 megabajtów tekstów, nie licząc zdjęć, komentarzy, list dyskusyjnych, profili autorów i innych dodatków. Przeliczając na tradycyjne książki, są to 73 książki średniego formatu po 300 stron każda. (Tyle-śmy przez te kilkanaście lat pracowicie naszrajbowali.) Nawet nie musimy sobie wyobrażać, że coś się stanie firmie iq.pl, która trzyma Tarakę, czyli jej bazę danych i silnik PHP na swoich serwerach. Ta firma może spokojnie trwać, nie musimy wyobrażać sobie trzęsień ziemi ani huraganów. Bardziej prawdopodobne jest, że to mnie coś się stanie, np. że nie zapłacę w porę kilkuset złotych za przedłużenie wynajęcia serwera na kolejny rok. Albo innej firmie ok. stu złotych za przedłużenie prawa do domeny taraka.pl. Co będzie? Nic dramatycznego. Taraka zniknie. Przestanie się otwierać. Albo ktoś przechwyci tę domenę – dzieje się to błyskawicznie, są boty śledzące chwilowe zwolnienie się domeny – i wtedy dopiero będzie kupa śmiechu, kiedy pod taraka.pl zobaczysz jakieś porno lub stereo. Mogą być też inne przyczyny, np. nasz rząd lub unijny zgłupieje do cna i nasza ulubiona witryna podpadnie im pod jakiś paragraf, np. o zakazie pisania o pogaństwie. Tego nie można wykluczyć.

Tak czy siak, uniezależnienie się od serwerów jest wielką marchewką dla niezależnych.

Jest jeszcze jeden punkt. Co będzie, jeśli padnie światowa sieć w sensie infrastruktury? Jeśli przestaną działać międzynarodowe magistrale, satelity i serwery DNS'ów? Niemożliwe? Możliwe. Wystarczy, że jakaś przyszła wojna polegać będzie nie na bombardowaniu sobie miast (bo to niehumanitarne), tylko elektrowni, lub na przecinaniu jakimiś automatami-dronami linii wysokiego napięcia. Wielkie obszary zostają bez prądu, a ponowne włączenie rozrywkowych (przecież, w obliczu tej grozy) stron WWW nie nastąpi wtedy prawdopodobnie nigdy. Papier pokazuje tutaj swoją wyższość. Ktoś kiedyś dawno temu (nie pamiętam kto) apelował do autorów pamiętników i innych dział pozostających w rękopisach, żeby je koniecznie drukowali, bo gdy ten jeden egzemplarz-oryginał zniszczeje, to treść przepadnie, a gdy zostanie wydrukowany-powielony w kilkuset sztukach, to zawsze jakaś kopia przetrwa. (Tak przepadła np. znaczna część pism Witkacego, z powodu wojny; albo dzieł Mickiewicza z powodu niszczącego ocenzurowania przez jego syna-spadkobiercę.) Ale 73 tomów Taraki żadna siła nie przedrukuje na papier. Pozostaje liczyć na kopie na dyskach, ale jak „w razie czego” je odzyskać i uruchomić, odczytać i powtórnie puścić w obieg? – Peer-to-peer wydaje się tu jakimś rozwiązaniem.

Jednak tylko „jakimś” rozwiązaniem, ponieważ nie zaradzi na mega-padnięcia światowej infrastruktury. Co będzie, jeśli Ziemię przykryje silny wybuch na Słońcu, czyli silna słoneczna burza magnetyczna, która poprzepala elektronikę? Remedium na to powinno być jeszcze dalsze pójście w sieciową rozsypkę, czyli zbudowanie niezależnej sieci fizycznej. Opartej o amatorskie domowe łącza radiowe. Słyszałem kiedyś, że budowano taką w Stanach, potem przestałem obserwować wiadomości o tym, może zresztą zaprzestano tego robić.

W tych wszystkich zdecentralizowanych pomysłach ważna jest jeszcze motywacja ludzi. Za centralami stoją wielkie pieniądze i władza Za tworzeniem kolejnych central równie wielkie nadzieje na pieniądze, wpływy, znaczenie i władzę. Jaka motywacja może stać za decentralami? Kiedy coś o tym będę wiedział, pewnie się tym podzielę.

Wojciech Jóźwiak

Komentarze: 8

1. Bardzo inspirujący tekst • autor: (2014-02-09 12:49:20)

Dziękuję, będę go popularyzował.
Pomysł, o którym Pan pisze przypomina inicjatywę freenet. Rzecz w tym, że tego typu inicjatywy w pewnym sensie "pasożytują" na sieci używając jej do celów niezupełnie przewidzianych przez twórców systemu. Internet służy przede wszystkim zarabianiu pieniędzy, o czym Pan dobrze wie. Trwanie sieci zależy od dochodów. Jeżeli dochodów nie będzie, to nie trzeba będzie wojny - sieć upadnie, zdegeneruje się z braku finansowania.
Przypomina mi się historia z budkami telefonicznymi na komunistycznej Kubie. Fidel Castro wprowadził prawo, że z każdej budki telefonicznej można dzwonić zupełnie za darmo. Efektów może się Pan domyślić.
Osobny problem to treści niepożądane. Kiedyś zainstalowałem na komputerze freenet, aby zobaczyć "co tam jest". Rzecz w tym, że we freenet nie ma żadnych wyszukiwarek typu google. Trafiłem jednak na spis niektórych stron freenetowych. W spisie oprócz polskiej strony "Frondy" oraz mydła i powidła wymieniono też dwie strony dla pedofilów. Uznałem wobec tego, że lepiej freenet odinstalować. Nie życzę sobie, aby przez mój komputer przechodziły treści tego typu, rozumie Pan.

2. P2P vs OŚrodChi Regulacji zOgniskowane • autor: (2014-02-09 13:02:46)

Od wielu (nastu) lat zawsze byłem 100% zwolennikiem opcji P2P, peer-to-peer.Ostatnio jednak nachodzą mnie pewne wątpliwości. Zaraz ostaram się przybliżyć z czym sa związane. Ale wpierw takie pytania:A jak działa sieć informacyjna w Człowieku?Czy jest zcentralizowana, czy rozproszona? Albo inaczej: w jakich aspektach jest zcentralizowana a w jakich rozproszona?Zdajesię Kazda komórka ma pamięć i informację o całości, ale też istnieje coś na kształt ośrodka decyzyjnego.Nasze uwielbienie do braku kontroli nad informacją wypływa z negatywnego zabarwienia tego pojęcia - gdyż ciągle zmagamy się z jakimiś służbami, kontrolerami, dystrybutorami informacji, którym się wydaje że wiedzą lepiej. Bezczelna Cenzura spotyka nas na codzień. Jak nie zrobią tego urzedy - zrobią to znajomi (lub tzw. wewnętrzny cenzor). Mamy negatywną perspektywę KONTROLI.A teraz odwróćmy sytuacje. Jak wsiadasz do samochodu i jedziesz do cioci na imieniny, oczekujesz ze kierownica będzie Ci posłuszna. Ogólnie do auta wsiadasz dla tego, że jak chcesz jechać w tę - skręcasz i tam jedziesz. Wew tę - proszę bardzo.I wyobraź sobie ze Skręcasz w lewo, a samochód nagle mówi Ci: ja jadę prosto,teraz jedziesz

[foto]3. Pragma i Gangi Domenowe • autor: Piotr Anansi Jaczewski /Piotr Jaczewski (2014-02-09 21:45:56)

Pragma jest taka, że szyna/magistrala jest najwydajniejszym rozwiązaniem ze względu na bardzo podstawowe ograniczenia czasu i przestrzeni. Wystarczy sobie wyobrazić, ze na 10000 km mamy powiedzmy 1 peer na 10 km, i dajmy nato 1s czas przetwarzania wiadomości i już robi się np. 16 sekund oczekiwania na ramkę filmu.
Taka "gwiaździsta" struktura p2p jak to można sobie wyobrazić to wielkie złudzenie, matrix warstwy transportowej zaginający nam czasoprzestrzeń do poziomu wrażenia kontaktu 1-1;) 
Szansy ewentualnie na przełom w p2p raczej dopatrywałbym się w przenośnych komputerach odbiorczo-nadawczych czyli smartfonach oraz pokryciu terenu wi-fi. Tu można wraz z zagęszczeniem, dostępnością sprzętu spodziewać się rewolucji typu p2p oderwane od infrastruktury i grupowania się osób w "gangi domenowe" dzielące pomiędzy sobą soft/łącza/dostępy. Struktury będące czymś więcej niż podsiecią, bo tworzące własną infrastrukturę. 


4. ..c.d. • autor: (2014-02-09 13:04:14)

upsss...napisałem 5 x więcej tekstu - a tu Limit.
 ;o Gdzie to wrzucić?

5. benefiter • autor: (2014-02-09 13:11:57)

Nie szkodzi, chyba wszyscy wiedzą co masz na myśli :-)

Chodzi Ci po prostu o wspólnotę. Dawniej ludzie utożsamiali się albo z narodem politycznym albo z religią. Jeżeli tego nie ma, ludzie sobie nie ufają, bo nie znają reguł. Na daleko posuniętej indywidualizacji zyskują tendencje totalitarne. Bo gdy ludzie nie mają ugólnie przyjętych norm zwyczajowych, policja jest potrzebna...  Ktoś musi zarządzać ludźmi i pośredniczyć. Jeśli na przykład ktoś chce Ci pożyczyć pieniądze i nie ufa Ci, to nie pożycza Tobie, tylko wpłaca do banku. Następnie bank pożycza Tobie. To jest bardzo kosztowne, choć wygodne, bo daje poczucie wolności.

Inna tendencja totalitarna polega na tym, że dzieli się ludzi na mniejszości, np mniejszości seksualne. Jeżeli jedyną obowiązującą normą jest wzajemna tolerancja lub akceptacja, to w sytuacji konfliktu interesów między, dajmy na to, biseksualistami a homoseksualistami potrzebny jest jakiś pośrednik. Tu znowu wkracza państwo albo jakas inna instytucja podobna do państwa.

6. Co jest lepsze - wieś czy miasto? • autor: Mirro (2014-02-14 01:51:08)

Co jest lepsze -  dzień czy noc, ciepło czy zimno, wieś czy miasto, centralizacja czy decentralizacja?   ;)

7. Zeronet - strony P2P • autor: (2016-03-11 11:48:20)

Zostawiam tutaj linka http://zeronet.io/

[foto]8. Zeronet? • autor: Wojciech Jóźwiak (2016-03-11 17:14:06)

Droga Maszyno Trurla, napisz mi proszę na priva. red@taraka.pl jakąś zwięzłą instrukcję, co z tamtą stroną trzeba/można robić po kolei -- bo rozpoznawanie stron i programów metodą prób i błędów (tzw. razdwiedka bojom) jest strasznie czaso- i energochłonne. Skoro Sam już przez to przeszedłeś, to proszę podziel się ze mną, ewentualnie z całą grupą Doradców Taraki.