Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2015-07-16

Grzegorz Halkiew

Świątynia księżyca (2)
Okultyzm w praktyce cz.1

Praca z podświadomością zaprowadziła mnie - jako hipnotyzera- również w ciemne jej zakamarki. Ciemne, bo rzadko odwiedzane i przewietrzane. Temat na tyle mnie wciągnął, że odwiedzając magów i szeptunki, postanowiłem sprawdzić, jak to jest w praktyce z okultyzmem.

Na podstawie zdobytego doświadczenia stworzyłem trzy warsztaty - pierwszy wprowadzający do egzorcyzmów, poświęcony został tworzeniu wizualizacji, których zadaniem jest zabezpieczanie obserwatora przed negatywnymi wpływami memów i przesądów, oczyszczaniu energetycznemu, czyli harmonizowaniu emocji i niwelowaniu napięć psychicznych. W pierwszej części jest też mowa o tym, jak oswajać się z myślą, że zmarli są obok nas i jakie to ma znaczenie dla żywych. Jak zapewnić sobie pomoc Przewodników w odprowadzaniu zmarłych dusz, które z powodów natury emocjonalnej utknęły pomiędzy światami.

Część druga warsztatów poświęcona jest pracy ze zmarłymi na różnych poziomach ich obecności oraz odkrywaniu w sobie elementów dusz zmarłych przodków i uwalniane ich od cierpień. O tym, że to jest możliwe, niektórzy przekonali się na kursie Konstelacji rodzinnych, czyli ustawień hellingerowskich.

Są ludzie, którzy we wszystkim, a szczególnie w tym, czego nie znają, węszą niebezpieczeństwo i mentorskim tonem przekonują przy każdej sposobności, że wiele osób oddających się badaniu okultyzmu, utraciło rozum. No to na początku zastanówmy się, czy to w ogóle jest rozsądny zarzut?

Czyż nie zdarza się coś podobnego przy każdym zajęciu umysłowym u ludzi słabego rozumu? Jak pisze w „Księdze duchów” Allan Kardec, znamy ogromny poczet wariatów - matematyków, lekarzy, muzyków, filozofów i badaczy innych nauk. Czyż dlatego miano by zarzucić wszelkie nauki i wiedzę? Czego to dowodzi?

Z powodu nadmiernej pracy cielesnej chorują słabo rozwinięte ręce i nogi, które są narzędziem czynności fizycznej; podobnie i źle pojętą pracą umysłową można nadwyrężyć słaby mózg - narzędzie pracy mentalnej. Przez zniszczenie samego narzędzia pracy nie zostanie przecież dusza zniszczona - zostanie ona nienaruszona, a po wyzwoleniu się z materii odzyska pełnię swych zdolności. Właśnie szaleństwo bywa zwykle przejawem choroby i nadwyrężenia.

Każda nadmierna praca umysłowa może doprowadzić do szaleństwa. Wiedza, nauki, sztuka, gorliwość religijna, ba i powszednie zajęcia przyczyniają się do tego.

Pierwszą przyczyną szaleństwa jest ograniczona natura mózgu, która czyni go mniej lub więcej podatnym na pewne wpływy i napory. W razie zaistnienia podatności do wariacji, wskutek tzw. dziedzicznego obciążenia, może z któregokolwiek zajęcia zrodzić się idee fixe - tu, np. na temat duchów u tego, który zajmuje się sprawami duchowymi, podobnie jak u innego na tle myśli o Bogu, o niebie i aniołach, o piekle, diabłach i wiecznym zatraceniu, również o szczęściu i mocy, o stanie macierzyńskim i o czymkolwiek innym. Jest wiadomo, że np. wariat na tle religijnym mógłby się stać wariatem na tle okultyzmu, gdyby okultyzm pochłonął jego myśli, ale również mógłby się nim stać z innych powodów.

O wiele więcej stoi za tym, aby okultyzm poznawać i kultywować. Po pierwsze jest dobrym ćwiczeniem dla umysłu, po drugie pozwala poznać naturę człowieka, jego wierzeń, ograniczeń. Wiedza wzmacnia siły psychiczne i obala strach oraz przeciwdziała indukowaniu lęków - tak społecznych, jak i ochoczo rozsiewanych przez różnego rodzaju kapłanów i łowców dusz.

Zjawiska, które przekraczają prawa znanych nauk, a pojawiają się we wszystkich stronach świata, odkrywając działanie wolnej i rozumnej woli, są zaiste godne badań najstaranniejszych.

A swoje zasoby trzeba poznawać, aby móc poszerzać nie tylko samoświadomość, ale by być po prostu szczęśliwym.

Czasami okazuje się, że we własnych zasobach po przodkach nie ma tego, co chcielibyśmy mieć w swojej psychice i otoczeniu. Czy w związku z tym można nawiązać kontakt z innymi zmarłymi duszami i poprosić je o pomoc i naukę?

Obcowanie świata duchowego ze światem materialnym podlega prawom czysto przyrodniczym, a w działaniu jego nie ma nic nadzwyczajnego. Ślady współpracy żywych ze zmarłymi spotykamy u wszystkich narodów, wszystkich czasów; obcowanie to jest dziś powszechnie znane i widoczne dla każdego badacza duchowości.

Moc sprawczą inteligencji osądza się według jej dzieł. Ponieważ żadna istota ludzka dotąd nie może stworzyć wszystkiego, co wytwarza przyroda, dlatego też należy uznać, że praprzyczyną wszystkiego w przyrodzie, całego wszechświata, jest jeszcze wyższa inteligencja. Zapewne poznając coraz więcej, będziesz takich twórców przyrody też poznawał wielu i nie sadzę, aby kiedykolwiek ten proces poznawczy się zatrzymał; nie sądzę również, byś dotarł do osoby rzeczywiście najwyższej, toteż koncepcję Boga uważam za mylną i głoszoną jedynie dla potrzeb wykazania Twoich niekompetencji i udowodnienia, że bez pomocy pośredniczących pomiędzy Tobą i Bogiem – kapłanów-  sam sobie nie dasz w życiu rady. Ale gdy dobrze się zastanowisz, to okaże się, że nie kapłani, ale to Ty masz większe uzdolnienia w uczciwym zapewnieniu sobie godziwego bytu.

Niczego Tobie nie brakuje, masz wszystko co pozwala uwolnić się od lęków wmawianych Tobie od dzieciństwa. Jesteś godny tego, aby żyć szczęśliwie i w pełni zdrowia.

Św. Teofan Zatwornik, w liście do swojej umierającej siostry, pisze:

"Przecież nie umrzesz. Ciało twoje umrze, a ty przejdziesz w inny świat, żywa, pamiętająca samą siebie i poznająca cały okrążający cię świat" .

Po śmierci dusza jest nie mniej, lecz bardziej żywa i świadoma, niż przed śmiercią. Św. Ambroży Mediolański naucza: "Z tego powodu, że dusza pozostaje po śmierci żywa, pozostaje dobro, które nie ginie wraz ze śmiercią, lecz rośnie. Dusza nie jest powstrzymywana żadnymi przeszkodami stawianymi przez śmierć, lecz jest bardziej aktywna, gdyż działa w swojej własnej sferze, bez żadnego związku z ciałem, które jest dla niej bardziej ciężarem niż korzyścią".

Św. abba Doroteusz, ojciec monastycyzmu z Gazy, z VI wieku, tak podsumowuje nauczanie wczesnych Ojców na ten temat: "Albowiem, jak mówią Ojcowie, dusze pamiętają wszystko, co było tutaj, i słowa, i czyny, i myśli, i niczego z nich nie mogą wtedy zapomnieć. A to, co mówi się w psalmie: "w ten dzień zginą wszystkie myśli ich" - mówi się o myślach dotyczących tego świata, to znaczy budowania, majątku, rodziców, dzieci i wszelkich transakcji. Wszystko to, wraz z wyjściem duszy z ciała, ginie (...). To zaś, co uczyniła ona odnośnie cnoty lub namiętności, wszystko to pamięta i nic z tego dla niej nie ginie (...). I niczego, jak powiedziałem, nie zapomina dusza z tego, co uczyniła na tym świecie, lecz pamięta wszystko po wyjściu z ciała, przy czym jeszcze jaśniej i wyraźniej, jako wolna od jarzma ziemskiego ciała".

Wielki ojciec monastycyzmu z V wieku, św. Jan Kasjan, bardzo wyraźnie naucza o czynnym stanie duszy po śmierci ciała, w odpowiedzi wczesnym heretykom, którzy wierzyli, że dusza po śmierci jest nieświadoma:

"Dusze po rozłączeniu z ciałem nie pozostają bezczynne, ani nie pozostają bez świadomości; dowodzi tego przypowieść ewangeliczna o bogaczu i Łazarzu (...). Dusze umarłych nie tylko nie tracą swojej świadomości, ale nie tracą również i swoich skłonności, to jest nadziei i strachu, radości i smutku, i zaczynają już smakować coś z tego, czego oczekują dla siebie na Powszechnym Sądzie (...). Stają się bardziej żywe i jeszcze gorliwiej oddają się wysławianiu Boga. I rzeczywiście, jeżeli rozważywszy świadectwa Pisma Świętego o naturze samej duszy, według miary naszego rozumienia, trochę pomyślimy, to czyż nie będzie, nie powiem - skrajną głupotą, lecz przynajmniej szaleństwem - chociaż odrobinę podejrzewać, że najbardziej drogocenna część człowieka (to znaczy dusza), w której, wedle błogosławionego Apostoła zamyka się obraz Boży i podobieństwo, po zrzuceniu owej cielesnej niezdarności, w której znajduje się ona w teraźniejszym życiu, staje się jak gdyby nieświadoma - ta, która zawiera w sobie całą siłę rozumu i swoją obecnością sprawia, że nawet niema i nieświadoma materia naszego ciała zaczyna odczuwać? Dlatego wynika stąd i wymaga tego natura samego rozumu, aby duch po zrzuceniu owej cielesnej niezdarności, która go teraz osłabia, doprowadził swoje siły umysłowe do lepszego stanu, odnowił je jako czystsze i subtelniejsze, a nie został ich pozbawiony" .

Dzięki współczesnym doświadczeniom obcowania ze zmarłymi można samemu się przekonać, iż dusza zachowuje świadomość po śmierci. Nie możesz uwolnić się od prawdy, przymykając na nią oczy. Tylko szaleniec może sądzić, że wróg zniknie, jeśli tylko sam zamknie oczy. Struś na pustyni myśli w ten sposób. Wpycha głowę w piasek i ponieważ nie widzi już wroga, to sądzi, że go tam nie ma. Tego rodzaju logikę można wybaczyć strusiowi, ale nie ludziom.

Jest jeszcze coś, co zamierzałem napisać - to, co będzie na trzecim warsztacie poświęconym okultyzmowi i egzorcyzmom. Ale czy na pewno jesteś gotów to poznać?

  

Relacje filmowe: http://neurolingwistyka.com/nlp-hipnoza-szamanskie-sciezki/514-polesie 

Grzegorz Halkiew

Komentarzy nie ma.