Przejdź do Taraki "dużej" - na szeroki ekran
zdjęcie Autora

2001-11-15

Łukasz Łuczaj

Swetlodż i rośliny aromatyczne u Indian
Aneks do książki 'Warsztaty szamańskie - praktyczny terenowy podręcznik'

Obrzęd łaźni - sweat lodge -był kiedyś bardzo rozpowszechniony wśród pierwotnych mieszkańców Ameryki Północnej. Pierwsi opisali go Hiszpanie, którzy natknęli się na meksykański temezcalli (teme w języku Nahuatl znaczy "kąpać się", a calli "dom"). Najczęściej obecnie znaną i kultywowaną formą łaźni jest ta stanowiąca szkielet ze splecionych wygiętych gałęzi, na wzór małego wigwamu, przykrytych tradycyjnie skórami bizona lub współcześnie kocami. Jest to inipi Lakotów, które wtórnie rozprzestrzeniło się wśród Indian i nie-Indian. Nie jest to jedyna znana forma amerykańskiej łaźni parowej. Struktury dla niej przeznaczone często podobne były do właściwych szałasów, w których dane plemiona mieszkały, np. na pn-wsch. Ameryki mogły być pokryte zszytą korą brzozową, na północnym zachodzie mogły być zrobione z desek, na południu były budowlami ziemnymi lub kamiennymi. Wreszcie plemiona kalifornijskie robiły łaźnię w tych samych budowlach, w których mieszkały.

Tak łaźnię plemienia Mohikan z okolic dzisiejszego Nowego Jorku opisuje na początku XVII w. niderlandzki podróżnik David de Vries:

"Kiedy mają życzenie oczyścić się ze swego brudu, idą w jesieni, kiedy zaczyna się robić zimno, aby koło jakiegoś płynącego strumienia zrobić mały piec, wystarczająco duży żeby leżały w nim trzy-cztery osoby. Robiąc to wpierw biorą gałęzie drzew a potem przykrywają je ciasno gliną, tak że dym nie może uciec. To zrobiwszy biorą pewną ilość kamieni, które podgrzewają w ognisku i potem kładą w piec, i kiedy myślą że jest [tam] wystarczająco gorąco, wyciągają znowu kamienie i idą i kładą się tam, mężczyźni i kobiety, chłopcy i dziewczęta, i wychodzą spoceni, tak że każdy włos ma kroplę potu na sobie. W tym stanie zanurzają się w zimnej wodzie, mówiąc że to jest zdrowe, ale ja pozwolę sobie tą zdrowość pominąć, i potem stają się całkowicie czyści i bardziej pociągający niż wcześniej."

Najczęstszym wytłumaczeniem stosowania szałasu do pocenia przytaczanym przez podróżników są walory higieniczne, przyjemność i wartości lecznicze, super-lek na wszystkie choroby. Często jednak te powody splatały się z duchowością i obrzędowością, które w pierwotnych kulturach były trudne do oddzielenia od codzienności. Zwykle obowiązywał pewien ściśle przestrzegany rytuał zachowania, tak że obrzęd sweat lodge często porównywany jest do sakramentu. Był on wreszcie używany przed podjęciem ważnych decyzji, przy naradach, a nawet do przepowiadania przyszłości, jak opisał to Hierosme Lalemant w 1646 r.:

"Innym razem, przed wyruszeniem na wojnę, zapytano o radę szamana. Zbudowano mu dom potu z kory trzy czy cztery stopy wysoki i umieszczono w środku gorące kamienie. Szaman zamknął się w środku i śpiewał, podczas gdy wojownicy tańczyli na zewnątrz. W końcu jego duch dał mu odpowiedź, a on wykrzyknął "Zwycięstwo! Widzę wrogów nadchodzących ku nam z południa. Widzę ich jak biorą się do walki. Widzę was wszystkich biorących ich w niewolę." Na bazie tego wojownicy wyruszyli na południe."

Budowla sweatlodżu podobnie jak mieszkania Indian była symbolicznym odpowiednikiem całego kosmosu, ciała ludzkiego albo zwierzęcego. Wśród Indian Tolowa z pn. Kalifornii dokonywano specjalnego obrzędu sweat lodge przed okresem tarła łososi. Wierzyli oni, że wchodząc do szałasu wchodzą do środka nadnaturalnego łososia, a poszczególne części szałasu (który był budowany jako dwuspadowy daszek pokryty deskami) przypominają części ciała łososia. U innych plemion też odnoszono się do sweat lodge jako symbolicznego zwierzęcia, wśród Indian Preriowych najczęstszą analogią był żółw lub niedźwiedź. Powszechne też były analogie między kopułą wigwamu sweat lodge a kopułą nieba. W plemieniu Yurok budynek szałasu potu (w kształcie małego domku o dwuspadowym dachu) rytualnie odbudowywano co sześć lat. Zaczynano od zwrócenia się do świętej sekwoi: "Zetnę cię ponieważ będziesz nam podtrzymywać niebo". Po ofiarach dla drzewa budowniczowie ścinali drewno na centralny pal, cztery główne deski, które "sięgają krańca świata" i na ślemię (podłużną belkę wzdłuż szczytu dachu). Tych sześć kawałków drewna było potem "zabijane", traktowane jako zwłoki królewskie i wskrzeszane przez rytuał Odnowy Świata. Yurokowie uważali, że taki szacunek należy się dla szałasu potu, bo to "najczystszy z budynków".

Sweat lodge był przez długi czas praktyką zakazaną przez władze. Tak zrobiły misje hiszpańskie w Kalifornii na początku XIX wieku. W 1873 sweat lodge Indian został zakazany przez władze federalne USA, a w archiwach narodowych Waszyngtonu w dokumencie nr 1655 datowanym 26 kwietnia 1921 znajdujemy taki przepis:

"Taniec Słońca i inne podobne tańce i tak zwane ceremonie religijne są uznawane za "Wykroczenia Indiańskie" wg obowiązującego prawa i powinny być odpowiednio karane." Ten status ceremonii indiańskich zmienił się dopiero pod koniec XX wieku. Dzięki dużej otwartości starszych plemiennych z plemienia Lakota inipi - lakocka wersja sweat lodge stała się bardzo popularna zarówno wśród niektórych innych plemion, jak i wśród białych. Starsi plemienni chętnie ujawnili szczegóły ceremonii obcoplemieńcom, choć bardzo negatywnie odnoszą się do ceremonii sweat lodge oferowanych za pieniądze. Podkreślają, że jest to obrzęd duchowy i w zamian za organizację lub przewodzenie w sweat lodge dopuszczalne jest jedynie przyjmowanie podarunków, a nie żądanie określonych sum pieniędzy.

Pozostańmy na chwilę przy szałasie potu robionym w szkielecie z gałęzi Ważnym elementem przy jego budowie było dziękczynienie za na przykład ścięte gałęzie do jego budowy. Wymagało to ofiary z tytoniu, kto by tego nie dokonał, mógł ściągnąć na siebie chorobę. Ważny był gatunek drzewa. Najczęściej stosowano wierzbę (u Lakota - sandbar willow Salix exigua, u Kawaiisu - red willow Salix bonplandiana i Hinds's willow Salix hindsiana), która jest giętka i ma związek z wodą dającą życie. Ustalona przez tradycję każdego plemienia była liczba gałęzi szkieletu szałasów potu, najczęściej spotyka się struktury z 12 lub 16 prętów, ale tradycja plemienna mogły nakazać użyć większej ilości np. 44, przynajmniej starym szamanom. W plemieniu Blackfoot (Czarne Stopy) Stowarzyszenie Rogu budowało sweat lodge z 14 prętów, sweat lodge Świętej Kobiety w Tańcu Słońca miało 100 prętów zbieranych przez Stowarzyszenie Gołębia, kobiece stowarzyszenie Motokiks miało 12 prętów, a Medicine Pipes ("szamańskie fajki") miały 14; używany szkielet szałasu był pozostawiany w prerii. Z dodatkowych obyczajów wymienić należy umieszczanie czaszki bizona w pobliżu lub na szałasu, palenie fajki, w której stosowano kinniminnick - mieszankę, której głównymi składnikami były dziki tytoń, wewnętrzna kora derenia białego Cornus sericea (pospolicie sadzony w zieleni miejskiej dereń o czerwonych gałęziach) i liście mącznicy Arctostaphylos uva-ursi (występuje też w pn. Polsce). Mieszanki fajkowe poszczególnych plemion mogły mieć nawet kilkanaście gatunków roślin (np. z bardziej znanych roślin pędy krwawnika, korzeń astra nowoangielskiego, liście i owoce sumaka octowca). Obojętnie z czego zrobiony był "dom potu" stosowano w nim zwykle aromatyczne zioła. Rozrzucano je na podłodze szałasu potu, rzucano na gorące kamienie lub robiono z nich wiązki-pałeczki (ang. smudge sticks), które podpalano używając do okadzania siebie. Przeglądając "Native American Ethnobotany" skompilowałem listę roślin stosowanych jako perfumy w sweat lodge. Po nazwie rośliny następuje podkreślona nazwa plemienia , oczywiście są to tylko przypadki dobrze udokumentowane zacytowane w najbardziej klasycznym i najobszerniejszym dziele amerykańskiej etnobotaniki, a zasięg użycia roślin w plemionach był o wiele, wiele szerszy, choć nie udało się tego już zachować. Tak więc podane tu plemiona traktować należy jedynie jako klasyczne przykłady.

LISTA ROŚLIN AROMATYCZNYCH STOSOWANYCH W SWEAT LODGE


* gatunek występujący w stanie dzikim zarówno w Polsce, jak i Ameryce Pn.
** gatunek amerykański powszechnie zdziczały w Polsce na przychaciach
*** gatunek amerykański często u nas uprawiany w ogrodach

Uwaga! Występujący w literaturze amerykańskiej "cedar" używany w sweatlodge, to nie euroazjatycki cedr ale różne gatunki tuji i jałowca albo drzewo z rodzaju Libocedrus..

Na koniec warto podkreślić związki szałasów potu z fińską sauną i rosyjską banią. Zasada ich działania jest bardzo podobna. Podobnie jak w przypadku sweat lodge saunie, oprócz zdrowotnego znaczenia przypisuje się związek z pozytywnymi siłami, Finowie wierzyli że saunę zamieszkują przyjazne duchy i to właśnie tam Finki rodziły swoje dzieci. Jako że Indianie wywodzą się od mieszkańców północnej Azji, którzy przeprawili się przez cieśninę Beringa do Ameryki istnie prawdopodobnie ciągłość między tradycją sauny i sweat lodge. Mówiąc o rozprzestrzenieniu tradycji łaźni parowej w świecie warto przytoczyć relację Herodota z 452 r. przed Chrystusem. Herodot tak opisuje łaźnię parową Scytów (którzy zamieszkiwali obecny obszar Ukrainy i południowej Rosji, a nawet zapuszczali się do Polski): "Kiedy zestawią ze sobą trzy tyczki rozciągają wokół nich wełniane tkaniny i łącząc jak najszczelniej wrzucają kamienie rozgrzane do czerwoności w naczynie wewnątrz drewna i tkanin."

Bibliografia

Autor tego Aneksu, Łukasz Łuczaj, jest botanikiem i projektantem ogrodów. Jego specjalnością i zarazem hobby są dzikie rośliny jadalne. Mieszka w Rzepniku koło Krosna. Prowadzi surwiwalowe warsztaty "technik prymitywnych", obejmujące budowanie domów (szałasów, schronów) z leśnych surowców i żywienie się dzikimi roślinami.
e-mail: luczaj@ebd.pl
witryna: www.luczaj.ebd.pl




Łukasz Łuczaj

Komentarzy nie ma.